Shrap Drakers Fishing - Forum
można czy nie można ?
#21
Widzę, że poruszyłem drażniący temat.

Niestety w tym przepisie jest tak wielka dziura, że można obejść ten przepis z każdej strony dookoła i
dopóki nie zmienią się przepisy tak naprawdę możemy naskoczyć tym wszystkim "wędkarzom" bo przecież co nie jest zabronione jest dozwolone.
Pozostaje cieszyć się tym, że coraz więcej osób ma na to pogląd taki że jak nie można to nie można i nie obchodzi się przepisów, żeby zaspokoić własne ego.
Może kiedyś będziemy w większości i prawo się zmieni i w ogóle będzie więcej ryb, czyściej ........ i się rozmarzyłem.
Odpowiedz
#22
Jak wiadomo nasz naród jest wyspecjalizowany w obchodzeniu i naginaniu wszelkich możliwych przepisów :D Dlatego każdy z 10cm gumą czy wobkiem w kwietniu nad wodą jest dla mnie kłusolem i moim zdaniem tak też powinien być traktowany.
Odpowiedz
#23
(19-03-2013, 14:37)maselinho napisał(a): Widzę, że poruszyłem drażniący temat.

Niestety w tym przepisie jest tak wielka dziura, że można obejść ten przepis z każdej strony dookoła i
dopóki nie zmienią się przepisy tak naprawdę możemy naskoczyć tym wszystkim "wędkarzom" bo przecież co nie jest zabronione jest dozwolone.
Pozostaje cieszyć się tym, że coraz więcej osób ma na to pogląd taki że jak nie można to nie można i nie obchodzi się przepisów, żeby zaspokoić własne ego.
Może kiedyś będziemy w większości i prawo się zmieni i w ogóle będzie więcej ryb, czyściej ........ i się rozmarzyłem.

I bardzo dobrze że go poruszyłeś bo ja delikatnie napomknąłem w wieściach znad Narwi o moim dylemacie czy zaczynać już sezon spinningowy od klenia czyli teraz, czy tak jak zawsze od 1 maja - i nadal nie wiem Mysli.
Poczekam jeszcze i poczytam co się tu napisze, może to rozwieje moje wątpliwości choć nadal przeważa to by jednak sezon spinningowy zaczynać od 1 maja.
Odpowiedz
#24
Widzicie panowie, całkiem niechcący (pod wpływam tego co napisał Kolega maniek72) wypłynęła z mojej strony mała prowokacja. Z jednej strony wszyscy uważamy, że łowienie ryb w okresie ochronnym (bez względu na to, czy to są bolenie, sumy czy sandacze) jest nieetyczne i nie powinno się tego robić (i słusznie). Z drugiej jednak strony nikt nic nie wspomniał (poza Kol. mańkiem) o kleniach, jaziach, okoniach czy krąpiach, które do tarła przystępują, a okresu ochronnego nie mają. Dowodzi to tego, że RAPR jest dla nas "dziesięcioma przykazaniami" na których opieramy swoje zachowania nad wodą, chociaż wiem, że wiele osób zdecydowanie zaostrza RAPR na własne potrzeby.
Obawiam się jednak jednego - w tym roku Przyroda spłatała nam figla i w połowie marca mamy....luty Smutny Na wielu łowiskach w kwietniu wędkarze łowiący z lodu nie będą nadzwyczajnym "zjawiskiem". Tarło ryb na pewno przesunie się o kilka tygodni i w maju nie będziemy łowili "lekko odpasionych po tarle" szczupaków czy boleni, a ryby, które dopiero tarło zakończyły lub właśnie je kończą. RAPR pozwala je łowić, ale czy wypada to robić....? I tu właśnie kłania się wewnętrzny regulamin każdego z nas Oczko

Mi co roku zdarza się "gonić" kilku/kilkunastu wędkarzy, którzy chodzą za boleniem w kwietniu czy pływają za sumem w czerwcu. Nie jestem żadnym "kozakiem", ale jeśli nie jest to banda pijanych zbójów, to nie boję się zwrócić uwagę, nawet jeśli jestem sam. Doszło jednak do tego, że nad wodę chodzę z "pomocnikami" - pałą i gazem. Nie dlatego żeby komuś spuścić łomot, tylko żeby w razie awarii móc się obronić (bo różne sytuacje mnie już nad wodą spotykały...). I powiem Wam tak - etycznych wędkarzy jest z roku na rok więcej, ale tych, którym muszę zwrócić uwagę - również....

Pozdrawiam Oczko
Odpowiedz
#25
PANOWIE:
@paweł, @bizonik wielki ukłon za to co napisaliście Oklasky Okok Oklasky Okok Oklasky Okok Oklasky

ja osobiście nie mogę doczekać się cieplejszych dni żeby ze spinningiem wyruszyć nad wodę za kleniem, jaziem czy też okoniem w celu tak zwanego ODPĘDZENIA WARIATA Cwaniak

mam też swój własny RAPR, który stosuję od trzech sezonów dotyczący spinningowania w okresie wczesnowiosennym Ostr

stosuję woblery, których długość (bez steru) nie przekracza 5cm Usmiech
twistery i kopytka o całkowitej długości 5,5cm Usmiech uzbrojone w główki o masie 5gr Usmiech sporadycznie 7gr Usmiech
cały mój asortyment uzupełniają obrotówki w rozmiarach: 00; 0; 1
we wszystkich hakach - główkach i błystkach usuwam zadziory Usmiech

a teraz krótkie nawiązanie do głównego tematu:

podczas jednego z ostatnich patroli na warszawskiej Wiśle (początek marca) kontrolowaliśmy młodego (25-33)wędkarza z ponad 10letnią praktyką, który jak twierdził wypuszcza większość złowionych ryb z FISHUNTEREM 7cm i 30gr. główką Zly
jak twierdził przyszedł złowić "co kolwiek" Dobani z naciskiem że teraz wolno łowić jedynie klenie, jazie i okonie
dodał że jak złowi to i tak wypuści...
kiedy wracaliśmy brzegiem Wisły, zobaczyliśmy jak gość holuje rybę....
przyczajeni w krzakach czekaliśmy co zrobi ze złowioną rybą a było widać że nie wypuścił ale też nie schował do plecaka.....
kolega włączył nagrywanie w aparacie a ja poszedłem sprawdzić co to za ryba (z daleka było widać że to kaaawał ryby)
kiedy tak podchodziłem miałem ogromną nadzieję że to duuży boleń i będzie można cwaniaczkowi wlepić wniosek o ukaranie oraz byśmy się zastanowili o zarekwirowaniu sprzętu wędkarskiego w tym przypadku Cwaniak
niestety mój zapał szybko zniknął kiedy zobaczyłem TOŁPYGĘ Bezradny
i tak oto się upiekło cwaniaczkowi, który oczywiście ryby nie wypuścił...

to tak nawiązując do tematu Usmiech
Odpowiedz
#26
Dlatego Kamilu nie jeżdżę już na lód łowić okoni mimo że dostałem info że na Śniardwach pięknie biorą grube pasiaki ociekające mleczem oraz sieje bo trzeba dać rybom odpocząć, choć nie ukrywam że ciągnęło mnie żeby usiąść z feederkiem. Ale patrząc na pogodę doskonale wiem że tarło wielu ryb przesunie się i to nawet bardzo i juz wiem że w tym roku nie pojadę na Podlasie na weekend majowy na szczupaki bo one będą albo w trakcie albo tuz po tarle. A co będę łowił hm trudno odpowiedzieć na to pytanie może promienie wiosennego słońca w szklane oko obiektywu, bo nie tylko wędkarstwem człowiek żyje.
Reasumując RAPR pomógł mi stworzyć mój własny regulamin który stosuję już kilka ładnych lat i jestem z tego zadowolony. I oby każdy mądry wędkarz potrafił to zrobić.
Odpowiedz
#27
RAPR. Cóż, na czymś trzeba się oprzeć. Na czymś trzeba zabazować. Oczywistą rzeczą jest, że zapisy regulaminu są zdecydowanie zbyt „rozwiązłe” odnośnie naszych skromnie już obdarzonych w ryby wód. Natomiast oparcie się na RAPRze, a potem intensywna walka o jego zmianę, zaostrzenie – to jest chyba właściwa droga. Oczywistym jest, ba, marzeniem jest, żeby wędkarski „dekalog” opierał się na wysokiej świadomości wędkarzy. Ale zdajemy sobie sprawę – nie w naszych to realiach, nie w obecnej polskiej rzeczywistości i mentalności…
Utarło się, że walczymy głównie o typowo „drapieżne” drapieżniki. Rzadko się wspomina przy okazji widełek o leszczach czy nawet jaziach, o płotce nie wspominając. Podświadomie chcemy chronić głównie sumy, szczupaki, sandacze, bolenie, często wspomina się jeszcze o okoniu. I koniec listy. Z jednej strony nie powinno się może wartościować ryb, ale z drugiej strony… nagminnie to robimy. Zapewne również dlatego, że jednak leszczy, krąpi czy płotek jest dość dużo, a drapieżników jakby mniej. Poza tym drapieżnik pod każdym względem jawi się nam korzystniej niż ryba spokojnego żeru. Chcielibyśmy go chronić gdyż jest atrakcyjniejszy wędkarsko, smaczniejszy kulinarnie, potrzebny ekosystemowi jako naturalny regulator, itd. No i dodatkowo – większość wędkarzy o nastawieniu reformatorskim to jednak spinningiści…
Marząc o czasach kiedy prawdziwe wartości będą w wędkarskich głowach większości wędkarzy – musimy wspomagać się półśrodkami. I chyba lepiej „przejmować się” na początek chociaż drapieżnikami niż nie przejmować się niczym…
A moralne dylematy wiosenne? Ja je mam co roku. I wcale nie odnoszą się one do drapieżników, to udało mi się opanować w głowie. Dwa czy trzy wyjścia w kwietniu z leciutkim spinningiem ograniczają do minimum moje szanse złowienia jakiejkolwiek ryby. Aczkolwiek rozumiem zapalonych wiosennych „klenio-jaziowców”.
Moje osobiste dylematy odnoszą się jednak do „białej ryby” łowionej na grunt czy spławik. Tak, są one w czasie „przed tarłem”, najlepiej to widać na płotkach. A mimo to je łowię, ba, zabiorę niekiedy kilka czy kilkanaście sztuk. Oczywiście czynię to do pewnego czasu, który sam określam, kiedy zwyczajnie objawy zbliżającego się tarła stają się bardziej widoczne. I potem odpuszczam, przechodzę na „wędkarską wstrzemięźliwość” czekając na pierwszomajowe rozpoczęcie sezonu…
Czy dobrze robię łowiąc ryby na wiosnę? Nawet jeżeli są to zwykle płotki, krąpie i ukleje? Tego do końca nie jestem pewien…Bezradny
Odpowiedz
#28
Mnie też nosiło strasznie na wyskok z wędką, nie poszedłem z różnych względów i teraz też odkładam wędkowanie na dalszy czas chociaż wścieklizny dostaję, ale wiem o tarłach ryb i biorę to pod uwagę.
Szczerze mówiąc to kilka lat temu jak nie używałem internetu do "wirtualnego wędkowania" to bez zastanowienia poszedł bym na ryby, na szczęście trochę poczytałem, oglądałem i zmieniła się moja świadomość na lepsze mam nadzieję. Chociaż mam wielu znajomych wędkarzy, to część z nich ma niestety takie podejście ja jak kiedyś i jak im zaczynam tłumaczyć to się na mnie patrzą jak na debila i pukają w głowę. Może tez muszą dorosnąć "wędkarsko". Mam nadzieję że szybko to nastąpi.

Ciekawi mnie natomiast inna rzecz, ale też w temacie. Jak już zostało tutaj napisane zapewne tarło wielu ryb się przesunie o nie wiadomo ile i jak na to wszystko będą patrzeć w kołach w których organizowane są lub będą zawody w najbliższym czasie. Czy też to wezmą pod uwagę czy po prostu jest zaplanowane to ...j w to tarło bo liczy się kasa, reklama, prestiż itp.
Odpowiedz
#29
"Moje osobiste dylematy odnoszą się jednak do „białej ryby” łowionej na grunt czy spławik. Tak, są one w czasie „przed tarłem”, najlepiej to widać na płotkach. A mimo to je łowię, ba, zabiorę niekiedy kilka czy kilkanaście sztuk. Oczywiście czynię to do pewnego czasu, który sam określam, kiedy zwyczajnie objawy zbliżającego się tarła stają się bardziej widoczne. I potem odpuszczam, przechodzę na „wędkarską wstrzemięźliwość” czekając na pierwszomajowe rozpoczęcie sezonu…
Czy dobrze robię łowiąc ryby na wiosnę? Nawet jeżeli są to zwykle płotki, krąpie i ukleje? Tego do końca nie jestem pewien…Bezradny"

@Paweł jeśliby tak podchodzić do sprawy, to należałoby
każdy sezon kończyć w grudniu a zaczynać w maju
i wtedy nie byłoby takich dylematów, chociaż czy na
pewno? Nie raz nie dwa miałem w połowie maja na haku
płoć ostrą jak tartka i pełną ikry, nie raz trafił się leszcz
pod koniec czerwca z jak ja to nazywam (dziobami) na
czole, więc chyba tak jak piszesz jeśli widzimy typowe
oznaki świadczące o rychłym tarle, to po prostu należy
odejść i dać rybkom święty spokój.

pozdrawiam waldi-54Papa2
Odpowiedz
Shrap-Drakers.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2016.

W celu zachowania najwyższej jakości usług wykorzystujemy informacje przechowywane w plikach cookies. Zmiany zasad korzystania z plików cookies można dokonać w ustawieniach przeglądarki.

Polskie tłumaczenie © 2007-2016 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2016 MyBB Group, theme by VIKINGSOFT.

Projekt i realizacja: VIKINGSOFT