Zwykły dzień – nad Zegrzem

Paweł 2011-07-30 Wyprawy wędkarskie

...
Sobota. Rano. Bardzo rano. Ledwie oczka otworzyłem – telefon! Cholera, przeleciała myśl, co jest, zaspałem? Poprzedniego dnia umówiliśmy się z Mariuszem na kontakt około dziewiątej, a tu ósmej jeszcze nie ma! Okazało się, że mario obrobił się ze sprawami wcześniej niż planował. Niewiele się namyślając, zgadzam się na spotkanie za godzinę w miejscu, gdzie nie mam realnych szans zdążyć w tę godzinę!

W pośpiechu wrzucam do plecaka zalewowe pudełko z przynętami (ostatni raz korzystałem z niego w tamtym roku), dwa kołowrotki (mały i duży – na oko), dwa kije w garść (jeden to kongerowski mikrosek, drugi na chybił trafił). Kolejny telefon: „zapomniałem sondy, weźmiesz?” Napewno nienaładowana, myślę, ale co tam biorę!
Bez śniadania (masssakra!) wybiegam na przystanek. Zdążyłem!

Już w autobusie krótkie podsumowanie zysków i strat czyli czego nie zabrałem w pośpiechu... Niestety... Brak okularów, czapki i... karrramba, sztycy do echosondy...

Z jednego autobusu przeskakuję do drugiego, potem krótki bieg na przełaj... Jestem minutkę przed czasem!!! Zaskakuję Mariusza, wyglądał mnie z innej strony, nie spodziewał się mnie od „strony traw”! Przybijamy piątkę i w dalszą drogę!

Ale jest i dobra informacja. Otóż Mariusz zadzwonił skoro świt do „trzynastki” i zarezerwował przedostatnią łódkę, uff...

Jedziemy, po drodze oczywiście sklep spożywczy, wszak trzeba kupić śniadanie, obiad i kolację! Puszki, pieczywko, pepsi na drogę, prince polo i powerade na miejscu. Lepsza i szybsza byłaby kroplówka, ale nie mieli... Na miejscu ,w Zegrzu, jesteśmy przed dziesiątą. Parking całkowicie zajęty, z wyjątkiem jednego miejsca. Dla nas!

Szybkie formalności i już jesteśmy na łódce.

Tu malutka dygresja.
Podoba mi się ta stanica PZW koła nr 13 w Legionowie. Naprawdę starają się tam, łódki jak nowe, czyściutkie, bez wody, porządne wiosła, nie trzeba szukać obsługi. Do tego przyzwoite wc. Tak trzymać!
Koniec dygresji...

Z powodu braku mocowania, echosondy decydujemy się nie zabierać. Można by coś pokombinować z jakiegoś patyka a la McGyver, ale... jednak popływamy na nosa, tak jak kiedyś się to robiło, wszak Zalew obaj znamy nienajgorzej.

Kapitanem mianuje się oczywiście mario, On ma pomysł na trasę dnia. Będziemy szukać przede wszystkim okoni, z tym, że ja na troka (w tym roku mikroska jeszcze nie odpalałem, więc cieszę się niezmiernie...).

Wypływamy.


Zegrze 30 07 2011_1

Zegrze 30 07 2011_2

Po kilku minutach pierwsza miejscówka.
Zegrze 30 07 2011_3

Nie, nie łapiemy jeszcze, najpierw obowiązek ustawowy...
Zegrze 30 07 2011_4

Mariusz przygotowuje sprzęt, a ja... z radością zjadam na śniadanie kilka kanapek z puszką. Sceneria w pobliżu kanapki taka raczej... wędkarska, co nie?
Zegrze 30 07 2011_5

Po śniadanku sprawdzam co za sprzęt wziąłem, oczywiście mikrosek i kołowrotek tysiączka do niego, drugi kijek też się wylosował dobrze (kongerowski zanderek do 28 gram). Niestety kołowrotek do niego trochę szybki, boleniowy z przełożeniem 6,2:1, na szczęście z plecionką.

Wiążąc zestaw do troka z przerażeniem patrzę jak zeszłoroczna czternastka rwie się w rekach. Fartownie mam w plecaku cieniutką plecioneczkę do 5 kg, nawijam na nexawkę, do tego przypon z żyłki 0,12, z boku ciężarek 6 gram i do roboty...

Okazało się, że okonki żerują, na troka raczej nieduże, aczkolwiek wymiarowe (czy ja dobrze kojarzę, teraz na Mazowszu, tak jak i w całym kraju wymiar to 15 cm? W zeszłym roku było u nas 18!).

Pierwszego przyzwoitego pasiaka łowi jednak Mariusz na klasyczny zestaw z główką.
Zegrze 30 07 2011_6

Prawda, że w wodzie ryba wygląda na większą?
Zegrze 30 07 2011_7

Potem i ja coś tam łapię.
Zegrze 30 07 2011_8

Zegrze 30 07 2011_6

I tak mijają kolejne minuty.

Pogoda jest niezła, choć zaczyna mocniej się chmurzyć. Zmieniamy kolejne miejscówki, okonie ciągle nieduże.

Więc decydujemy się diametralnie zmienić koncepcję i płyniemy ostro na Wieliszew i Dębe. Z czasem okaże się to błędem, tam było o wiele gorzej.
Co gorsza, pogoda zaczyna się psuć, pierwsza fala deszczu nie zniechęca nas oczywiście.
Zegrze 30 07 2011_10

Trochę też trollujemy.
Jako, że żadne kabany nie żerują, my żerujemy na kabanach...
Zegrze 30 07 2011_11

Podczas przepływania niedaleko jednej z łódek słyszymy rzadki odgłos, jakby szklanką trzymaną do góry nogami uderzać o wodę. Mario powiedział to, co ja w tym samym czasie pomyślałem:

„Kaczy kwoczy”!!!!

I mimo, że to nie był jednak nasz Kolega Drakers Grześ - uśmieliśmy się do łez.

W końcu w płynącą za łódką przynętę prowadzoną ręką Mariusza coś uderzyło. Jednak okoń.
Zegrze 30 07 2011_12

Zegrze 30 07 2011_13

Znowu zaczyna popadywać, rzut oka na most w Zegrzu w naturalny sposób każe powoli kierować się na stanicę.
Zegrze 30 07 2011_14

Gdy się rozpadało na dobre, jesteśmy jeszcze daleko. Mimo to jednogłośnie stwierdzamy, że i tak jesteśmy już mokrzy, trzeba więc spróbować coś jeszcze pochwycić!
Wszak człowieki nie są z cukieru, a zwłaszcza Drakersi, no nie?

Powrót na początkowe miejscówki obdarowuje kilkoma braniami, ale maluchy są to.

A że deszcz nie odpuszcza – odpuszczamy my!
Zegrze 30 07 2011_15

Wracamy do stanicy, zdajemy sprzęt, koniec łapania!

Wiem, zdaję sobie sprawę, że czytającego mogła nie urzec opisana historia. Może zadać pytanie: po co nam, Pawle, zawracasz głowę takimi nic nie wnoszącymi historiami?

Otóż, moim zdaniem, to jest codzienność wędkarska, której każdy z nas doświadcza. Codzienność, która ładuje nam akumulatory, pozwala na kontakt z przyrodą.
Pozwala mieć nadzieję, że następnym razem będzie jeszcze lepiej, jeszcze piękniej!!!

Przecież nie co dzień zdarzają się liczne hole dużych ryb. Są oczywiście wyjątki od tej reguły, ale pamiętajmy, że tak jak nie każdy Garbus jest okoniem, tak nie każdy okoń jest od razu garbusem...!

A było tych okoni wystarczająco, żeby cieszyć. Pogoda, mimo deszczu, wcale nie była taka paskudna. Powietrze było świeże i zdrowe. A towarzystwo na łódce wspaniałe!

Do zobaczenia nad wodą...

Paweł

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (14)

morouk, 2011-07-31 10:25:44
Dzień z życia Drakersów (dwóch ;) :okok:
gusto, 2011-07-31 11:44:34
Deszcz ,czy burza Drakersi zawsze na posterunku :boisie:i w dobrych nastrojach ,a co do śniadanka jakie by nie było w takej scenerii smakuje najlepiej :hura::oklasky::oklasky:
gusto, 2011-07-31 11:44:37
Deszcz ,czy burza Drakersi zawsze na posterunku :boisie:i w dobrych nastrojach ,a co do śniadanka jakie by nie było w takej scenerii smakuje najlepiej :hura::oklasky::oklasky:
garbus, 2011-07-31 12:00:03
Pawełku czyżbym wyczuwał nutkę ironii w tym tekście "Przecież nie co dzień zdarzają się liczne hole dużych ryb. Są oczywiście wyjątki od tej reguły, ale pamiętajmy, że tak jak nie każdy Garbus jest okoniem, tak nie każdy okoń jest od razu garbusem…!":paluszkiem: :haha::haha::haha::haha::haha::haha::haha::haha::haha::haha:
Paweł, 2011-07-31 12:11:18
Garbusiku Drogi:kwiatek:. To fakt, zacytowałeś fragment, który gdzieś tam w tle nie tylko do okoni się odnosi:zawstydzony: Ale nic, a nic z ironii w tym nie było:oczko: To jest tylko odrobina zazdrości na czasie, ale uwierz mi, zdrowej zazdrości, pozwalającej wierzyć, że każdy jest w stanie trafić na dzień (lub wiele dni), kiedy sobie zwyczajnie połapie ponad swoja średnią staystyczną:hejka:
bysior, 2011-07-31 12:24:49
Fajny wypadzik Panowie - i do tego spontaniczny w wykonaniu Pawełka ;D I mimo że zakończony bez spektakularnych efektów w postaci mega ryb - to tak jak piszesz niestety Pawle - większa chyba część naszych wędkarskich wypadów tak niestety wygląda. A może stety - bo przecież robimy to co kochamy. Ja też wczoraj w stałem w wodzie 4 godziny... bez spektakularnego efektu - ale było super. :papa2:
garbus, 2011-07-31 13:13:53
Pawełku z tą "ironią" to może przesadziłem ale nie złośliwie chodziło mi oto że dało się właśnie wyczuć w tym kawałku tekstu osobistą przesłankę:okok: biorąc oczywiście pod uwagę to co napisałeś na forum. A tak na koniec to powiem tak pisz chłopie - bo czytać Twoje relacje to czysta przyjemność.:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
Kaz, 2011-07-31 16:00:03
Brawo mimo nie wielu rybek ,udany wypadzik:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
Krystek, 2011-07-31 21:13:00
Gratki panowie :oklasky: :oklasky: :oklasky: Woblerek znajomy :okok: czyżby KRY ?
mario, 2011-08-01 07:32:32
Dobrze zauważyłeś :D:oklasky:
ela, 2011-08-01 08:45:59
Fajny wypadzik i jak zawsze miło się czyta relacji z Waszych wypadów :oklasky:
andrew, 2011-08-01 10:37:29
Ty to masz Paweł zacięcie do pisania. Nawet jak ryby małe to i tak się to przyjemnie czyta:okok:. Zegrze, jak się wie gdzie płynąć, ma też swój klimat, można tam całkiem kameralnie połowić.
Paweł, 2011-08-01 11:30:51
Dzięki Wam za miłe słowa:kwiatek: i że nie pojechaliście po mnie, że zawracam gitarę tekstem o niczym:haha:. Andrew, wolałbym pisać o rybkach nieco większych, ale skoro ostatnio mnie omijają:zly: to dla "niewyjścia" z wprawy - napisałem o małych:zawstydzony:
Wozik77, 2011-08-01 18:22:25
Paweł, Mariusz. Wypad na rybki nawet w "nie rybkowy" dzien jest zawsze wygraną nas wedkarzy czy miłośników przyrody. Fajnie opisane zwykłe kameralne wędkowanie na zalewie. :oklasky::oklasky::oklasky: