Zimowe woblerki

Bizonik 2012-03-27 Metody i triki

...
Zima to wędkarska posucha. Nieliczne wypady za trocią czy pstrągiem lub podlodowe połowy to tylko odrobinka tego co wędkarz lubi najbardziej. Ten trudny okres dla nas jest szansą na drobne porządki w sprzęcie wędkarskim. Warto przejrzeć wędki, kołowrotki oddać do serwisu bądź samemu je wyczyścić i nasmarować. Ale najwięcej uwagi trzeba poświęcić tym małym pudełeczkom z przynętami.

Przeglądając te pudelka zapewne zauważymy, że po poprzednim sezonie zrobiły się jakieś dziwne pustki w nich. I teraz mamy dwie opcje: albo odwiedzić sklep wędkarski i zrobić solidne zakupy albo wziąć się do pracy. Wiem, wiem, zaraz powiecie, że to nie takie proste.
I tu się z Wami zgodzę, sam jestem pod wrażeniem jak oglądam różne ręcznie robione woblerki.

Już rok wcześniej przymierzałem się do domowej produkcji woblerów. Nie mam dwóch lewych rąk, ale jakoś nie mogłem się zebrać do tego. Jesienne sandacze bardzo uszczupliły moje pudełko z woblerami. Przypadkiem będąc u kolegi zobaczyłem, że wycina na pile korpusy woblerów, więc niewiele myśląc zamówiłem sobie u niego porcje korpusików. Mniej więcej określiłem kształt jaki mnie interesuje. Po tygodniu dostałem reklamówkę pięknie pachnących lipowych drewienek.

W międzyczasie jeden z Drakersów sprzedawał na forum poliwęglan, idąc za ciosem zakupiłem go. W ramach współpracy z innym Drakersem wymieniłem kawałek poliwęglanu na drut do stelaży. I tak już miałem wszystko co potrzeba do budowy wobka. Zaraz powiecie, że to nie koniec potrzebnych rzeczy. Tak, to prawda, potrzeba jeszcze wiele materiałów, ale będąc modelarzem resztę znajdę u siebie w pracowni.
No i nadszedł zimowy wieczór. Wybrałem się do pracowni usiadłem sobie wygodnie, włączyłem muzykę, popatrzyłem na rozłożone materiały i .............. Co ja mam z tym zrobić? Zadałem sobie pytanie i powolutku złożyłem wszystko do szuflady. I tak materiały na wobki przeleżały następne tygodnie.
Kilka razy udało mi się pojechać na lodowe łowy. W międzyczasie zakupiłem blachę mosiężną i miedzianą i zrobiłem kilka blaszek podlodowych.

I w końcu nastał ten dzień. Rano telefon od Krzysia z zapytaniem co dziś robię. Nie miałem planów więc umówiliśmy się u mnie w pracowni na warsztaty woblerkowe. Owe warsztaty były przez nas wielokrotnie planowane, ale jakoś nie było czasu żeby się spotkać. Krzysio od dawien produkuje woblerki pod poławiane przez siebie ryby. I w końcu będę mógł podpatrzeć mistrza przy pracy. Krzycho przygotowany do zajęć zabrał ze sobą potrzebny sprzęt.
Pokazałem mu co posiadam, pokręcił troszkę głową, ciut pomarudził, ale co to dla mistrza.


Wyciąga z kieszeni czerwony scyzoryk i ciach, ciach kawałek lipowego drewienka zaczyna zmieniać kształt.



Teraz w ręku ołówek, delikatny szkic i ponownie w rękach scyzoryk. W skupieniu struga woblerka.

A ja za plecami przyglądam się i podziwiam pracę mistrza. Każde cięcie ma sens, każdy ruch przybliża do idealnej przynęty.



I tak po kilku minutach powstaje prawie gotowy korpus uklejopodobnego woblerka.

Jeszcze obróbka papierem ściernym aby wyrównać materiał.



Magiczna torebka Krzysia kryje jeszcze piłkę. Narzędzie potrzebna do wykonania prawidłowego nacięcia pod stelaż jak i ster. Kilka precyzyjnych ruchów i korpus prawie przecięty na pół.

Mistrz ponownie sięga do torby, chwilę tam myszkuje i wyciąga kombinerki z okrągłymi końcówkami.

Przydatne są do wyginania stelażu. Nim zdążyłem się przygotować do zrobienia zdjęć stelaż był prawie gotowy.

Drobna korekta i już mamy drucik dopasowany do korpusu woblera.



Jeszcze przymiarka z przygotowanym wcześniej sterem, drobna korekta i jest oki.




Krzysiu zadaje mi pytanie, na które nie jestem przygotowany. Czy mam ołów do wyważenia korpusu. Robię wielkie oczy, ale szybko przypominam sobie, że niedawno od dziadka zabrałem rolkę taśmy ołowianej. Szybciutko wsiadam do samochodu i jadę do garażu. Zabieram prawie 10 kg rolkę i juz mknę do pracowni. W międzyczasie Krzysio podziwiał moje akwaria i modele RC. Szybciutko wróciłem i zabraliśmy się do pracy. Tzn. Krzyko wrócił do pracy, ja robiłem fotki. Taśma gięła się w rękach jak plastelina i po chwili były już gotowe dwa ciężarki.

Drobna poprawa otworów pod obciążenie. Do pracy idzie dremel, kilka wprawnych ruchów i gotowe. Ciężarki pasują jak by je ktoś przed sekundą wyjął z tych miejsc.


Ponowny montaż całości i mamy gotowy korpus wraz ze stelażem, sterem i obciążeniem.

Zerkam na zegarek, cała zabawa trwała 3 godziny. Nieźle. Czy ja to zapamiętam wszystko? Dobrze, że robiłem zdjęcia, zdecydowanie pomogą mi w pierwszej obróbce korpusu. Na tym dziś kończymy.

Pozostało zalać stelaż żywicą i wyszpachlować go. Przygotować do malowania, ale o tym będzie na następnym spotkaniu, które będzie niedługo. Dziękuję Krzysiu za lekcje wędkarskiej stolarki. Czekam na dalsze.

Z wędkarskim pozdrowieniem
Paweł Bizonik Ciołek

Bizonik

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (10)

morouk, 2012-03-28 10:02:27
No pięknie! Nie ukrywam, że czekałem z wielką nadzieją, że może kiedyś..., gdzieś... uda się zobaczyć jak Krzysiek robi woblerki. Dzisiaj rano przy sniadanku otwieram Śhrapa i bah! Tutorial jak robić woblery pod egidą Krzyśka! Bizonik wielkie dzieki, że udało Ci się namówić Krzyśka na taką fotorelację! Krzysztof - dzięki, że Ci się chciało! Ten tutorial i jego kolejne części będą jednymi z moich ulubionych artykułów na Shrapie - to pewne! Muchy - muchami, ale o struganiu wobków nie zapominam! Brawo Panowie!
gusto, 2012-03-28 11:29:04
Fajowo opisane majsterkowanie ,ale ja chyba się nie zbiorę do strugania chyba że narodzi się talent manualny,którego narazie brak.Tekst i jego dalszy rozwój naturalnie będę śledził
waldi-54, 2012-03-28 11:35:01
Artykuł "pierwsza klasa" dla początkujących strugaczy, próbowałem kilka razy, ale bez efektów godnych fotki.:bezradny: Brawo Panowie, czeladnik i Mistrz:oklasky::oklasky::oklasky::okok: Pozdro . waldi-54:papa2:
cyrax, 2012-03-28 11:37:23
Super, cały czas produkcja moja trwa i takie artykuły są dla mnie cenne.Czekam cały czas na podobnego manuala graficznego, oklejanie, malowanie itp.
Paweł, 2012-03-28 12:57:20
Szczerze powiedziawszy - ja mam dylemat:mysli: Co bardziej podziwiać. Czy kunszt Krzysia w tworzeniu woblerów czy… kunszt Twój, Pawle, w dziedzinie negocjacji, podstępu lub innej groźby…:okok: Cokolwiek by nie rzec – Krzysia praca i wskazówki plus Twoje: płynna narracja i fotorelacja – całość wygląda imponująco i zapewne stanie się pretekstem dla wielu wędkarzy do własnoręcznych prób (i błędów).:hura: Z opisu wynika, że to łatwizna: szast-prast i już gotowe do malowania… Ale mnie nawet tak świetny instruktaż nie przekona. Swoje spróbowałem, poniosłem porażkę…:bezradny: Lecz i tak z niecierpliwością (jak wielu zapewne jeszcze Drakersów) będę czekał na ciąg dalszy…:hejka: Brawa wielkie:oklasky::oklasky::oklasky:
spokojny, 2012-03-28 15:17:25
Jestem pod wrażeniem :szok: pozytywnym wrażeniem, bardzo sobie cenię wszystkich tych którzy coś robią sami, a jeszcze bardziej tych którzy chcą się tym podzielić z innymi. Dziękuję za świetną fotorelację z narracją autorowi artykułu, Paweł - Świetna Robota :oklasky::oklasky::oklasky: No i wyrazy szacunku dla mistrza Krzysia, Wielki Szacun. Za chęć podzielenia się swoją sztuką i doświadczeniem.
and57, 2012-03-28 17:19:25
Bardzo ciekawy artykuł, wzbogacony fotkami:oklasky: Choć z instruktażu wygląda, że to dosyć łatwe, to tak naprawdę, trzeba mieć dużo cierpliwości oraz - jak ja to mówię - smykałkę. Wiele czasu nieraz upływa w sklepie, aż zdecyduję się coś kupić( odkładam, przekładam, dokładam ...). Zawsze coś mi nie pasuję. Dlatego, gdybym miał coś zrobić samemu, pewnie z korpusu 10-centymetrowego, w końcowej fazie obróbki wobler miałby 1,5 cm. A gdzie jeszcze inne rzeczy oraz malowanie?:bezradny: Radość jednak i satysfakcja byłaby olbrzymia ze złowienia ryby na własnoręcznie zrobionego woblera:D:hura: Wielkie brawa:oklasky::oklasky:
maselinho, 2012-03-28 19:32:11
Bardzo dobra lekcja od mistrza strugania, na pewno wskazówki się przydadzą. Czekam na lekcje malowania i oklejania.
Bizonik, 2012-03-29 18:50:57
Dziękuję za dobre słowo ale to Krzysiowi należą się podziękowania że chciał uchylić rąbek tajemnicy. Mam nadzieję że uda mi się namówić Krzyka na kolejne warsztaty woblerkowe.
rapa, 2012-03-31 09:01:43
Woblery Krzyka stanowią niewątpliwą ozdobę mojego pudełka... są bez kotwic żeby mnie nie kusiło :D Fajnie że udało się zobaczyć jak powstają :ROTFL: