Artykuły wędkarskie / Opowiadania
Zdradziecka sieć...
Autor: Wozik77, opublikowano 2011-03-16 21:51:33
komentarze: 9, wyświetleń: 1243
--

Było to na początku maja. Mazurskie jeziorko, jakich wiele na naszym pojezierzu. Pewnie, gdybym umiał dłuższą chwilę przebywać powyżej lustra wody, dzień ten okresliłbym jednym słowem – zwyczajny. Niestety pod wodą odbywał się dramat.
- Pomocy, ratunku !!!!!!!!!!! – zewsząd dookoła dochodziły mnie donośne nawoływania.
Ryby wielu gatunków uciekały przed potężną nylonową siecią, ciągniętą przez dwie łodzie i penetrującą na całej głębokości toń naszego niewielkiego jeziorka.
Nie namyślałem się długo i czym prędzej obrałem kierunek w grążelowy gąszcz. Lat temu parę, będąc w podobnej sytuacji, taka taktyka przyniosła mi wolność. Dziś także liczyłem na łut szczęścia. Przyczaiłem się pod nawisem dużych zielonych liści i czekałem na dalszy przebieg wydarzeń.
- Tak. Tu jestem bezpieczny – złudnie pomyślałem – Przecież silne grążelowe kłącza odstraszą tych jegomości.
Myliłem się. Łodzie zrobiły ostry zwrot w prawo, po czym zaczęły pruć przybrzeżne grążelowiska, pozostawiając za sobą poszarpane łodygi nenufarów, strzępy liści i brunatną wodę zmieszaną z poruszoym mułem.
- Jestem w pułapce – pomyślałem.
Chwilę później płynąłem wraz z całą masą ryb w kierunku odwrotnym niż zdradliwe oczka sieci. Zbliżaliśmy się do brzegu. Woda robiła się płytsza, jaśniejsza. Robił się coraz większy tłok i hałas. To wtedy zobaczyłem mamę sandaczową skupiającą przy sobie nowo narodzone potomstwo. Niewiele myśląc podpłynąłem do nich i rzekłem:
- Chodźcie za mną. Nie ma dużo czasu.
Znacząco spojrzałem na Panią Sandacz, która w jednej sekundzie pojęła, że to jej ostatnie chwile z tymi maleństwami. Pożegnała się szybko i jednocześnie stanowczo kazała maluchom płynąć za mną.
Kierowaliśmy się teraz w samo oko „cyklonu”. Wiedziałem, że to jedyna szansa na uratowanie tych „szkrabów”. Po kilkunastu metrach stanąłem.
- Słuchajcie – rzekłem do gromady – Kiedy powiem „teraz” ruszycie ostro przed siebie przeciskając się przez sieciowe oczka. Niektórzy z Was prześlizgną się gładko, natomiast inni mogą poczuć na bokach dziwny dotyk. Nie zważajcie na to tylko płyńcie ile sił przed siebie. To bedzie moment, po którym spotkacie się znów razem i już spokojnie popłyniecie na swoją żwirową górkę.
Sieć zbliżała się do nas i gdy była tuż tuż krzynknąłem „teraz” !!! Maluchy pomknęły przed siebie bez trudu przeciskając się przez oczka. Byłem o nich spokojny.
Chwilę później nylonowe sznurki zabrały mnie swoimi mackami. Przewalałem się z boku na bok, kręcąc się niczym w wirującym kole. W miarę upływu czasu robił się taki tłok, że coraz częściej brakowało mi tchu. Wokoło słychać było tylko rybie krzyki i wszędobylski plusk. Niektórzy desperaci wyskakiwali ponad lustro wody, inni z impetem próbowali przecisnąć się przez oczka, zaciskając tuż za skrzeklami nylonowe sznurki. Na brzegu stała grupka gapiów.
- Waldek wyciągamy – donośny głos niczym dowódca wydał wyrok.
Ogromna sieć pomału zaczęła wynurzać się z jeziora na brzeg. Stłoczony wśród stada leszczy poczułem pod brzuchem piasek. Coraz cześciej brakowało mi tlenu. Dusiłem się.
Po kilkunastu minutach głosy ryb zaczęły cichnąć. Słońce, które tego dnia świeciło z dziwną siłą parzyło po bokach. Śluz, którym byłem pokryty w niepojęty dla mnie sposób zaczął krępować moje ostatnie podrygi. W końcu gumowe rękawice uniosły mnie do góry.
- Popatrz na tego – usłyszałem. Waży chyba z ósemkę. Ma ładnych kilka lat.
Spotkałem się wzrokiem z tym kimś i próbowałem telepatycznie błagać go o wolność. Popatrzył mi głęboko w oczy i przez chwilę przemknęła mi przez głowę nutka nadziei. Niestety. Z ogromną siłą zostałem rzucony na dno plastykowej, żółtej skrzynki. Upadek był tak mocny, że poczułem jak pęka mi kręgosłup. Leżałem już tylko w potwornym bólu podrygując nerwowo raz na jakiś czas. Konałem.
Przez głowę przeleciały mi obrazy z całego mojego życia. Widziałem wyraźnie szczęśliwych rodziców, którzy z uśmiechem i przy akompaniamencie kwietniowej zadymki powitali mnie w grążelowej zatoce. Widziałem swoje pierwsze polowanie, kiedy to tata cierpliwie uczył mnie, jak zaskoczyć ostrożną płotkę. Ech było tych wspomnień co nie miara…
Dzień chylił się ku zachodowi. Obok mnie leżały dziesiątki moich przyjaciół z jeziora. Powoli usypiałem. Teraz dopiero uzmysłowiłem sobie, czego byłem świadkiem, o czym kiedyś opowiadał mi dziadek i przed czym przestrzegali mnie wszyscy wokoło.
Ktoś z gapiów cicho szepnął:
- Panowie. Nie można się obchodzić z tymi rybami z większym szacunkiem?
Panowie z emblematami PZW popatrzyli po sobie z pogardą. Jeden z nich rzucił na odczepne.
- To tylko odłowy kontrolne Panie, a nie transport wydmuszek wielkanocnych, ale niech już będzie – następnym razem będziemy delikatniejsi. Pozostali roześmiali się donośnie.
Uradowałem się tym, że ten młody człowiek widział coś złego w tym jak Ci ludzie obchodzili się z żywymi bądź co bądź istotami. Cieszyło mnie to, jednak dla mnie było już za późno…
Z wędkarskim pozdrowieniem
Piotr Woźniak
Informacje o autorze
Wozik77
Piotr Woźniak Pseudonim wędkarski: Wozik77 Lat wędkarskiego stażu: - 27 Miejsce wędkowania: Zakamarki Mazowsza oraz Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Ulubiona metoda: spinning, spławik. Ulubiona ryba: Szczupak, Lin. CW - czyli mój Czas Wędkarski w pigułce - lata dzieciństwa - pierwsze kontakty ze stworzeniem zwanym "yyybka" ( poprawna wymowa tego słowa to...
Więcej informacji znajdziesz na blogu Wozik77
Skomentuj "Zdradziecka sieć..."
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (9)
Skomentował Kaz, 2011-03-16 23:00:46
Skomentował galieni, 2011-03-17 08:59:45
|
|
Fajne ja podobne bajki opowiadałem dla syna jak był mały |
Skomentował kaczy, 2011-03-17 16:33:26
|
|
A mi takie opowiadania serwował tata przed snem. Szkoda tylko, że te życiowe niestety zwykle mają finał taki jak przedstawił Wozik77 a nie mój tata -- |
Skomentował bysior, 2011-03-18 09:54:36
Skomentował gusto, 2011-03-18 11:21:24
Skomentował waldi-54, 2011-03-18 12:43:52
Skomentował Salmo_Salar, 2011-03-18 13:33:44
|
|
Rzeźniczy niewód - jedna z najbardziej destrukcyjnych metod połowu jakie są stosowane na śródlądziu. Ach, jakbym pokazał wam filmik z takiego odłowu to byście się za głowe złapali -- |
Skomentował sebkow, 2011-03-18 18:24:23
|
|
az sie lezka w oku zakrecila |
Skomentował Wozik77, 2011-03-20 19:17:08
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: Blanek@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd
@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||






no niestety takie są realia tego typu odłowów "kontrolowanych
.Ale opowiadanko super,mam nadzieje tak jak przedmówca,że wiosna wleje więcej pozytywizmu i humoru
A i dzięki za wymyślenie WróBlanków