Zarybianie Dunajca

Pawel_korczyk 2010-08-04 Aktualności

...
O zarybieniu odcinka specjalnego na Dunajcu dowiedziałem się od Krzysia Więcława z Hurcha. Idea fajna a przy tym ciekawa propozycja przetestowania naszej łódki w warunkach naprawdę trudnych: silny nurt rzeki, przelewy, ekstremalne przeciążenie ostre kamienie i zatopione konary drzew a dodatkowo jeszcze, chęć poznania tej rzeki, nad którą nie udało mi się jeszcze wędkarsko dotrzeć. Decyzja szybka i odpowiedź, że oczywiście jedziemy. Przy okazji była by to wspaniała okazja, aby odwiedzić starego kompana z moich północno-rosyjskich wypraw, Wiesia, który jak to bywa przez przypadek ma swoją góralską chatkę nad Dunajcem...

Wracając do zarybienia. Startujemy z Krościenka będziemy spływać około 12 km do ujścia rzeki Ochotnicy, koniec odcinaka. Do rozwiezienia mamy około 150 kg pstrąga 40 + plus i około 400 kg takiego od 15 cm w górę. Metoda rozwiezienia ryby i zarybienia na tak długim odcinku. Gwarantuje dużą przeżywalność materiału zarybieniowego i jego łatwiejszą aklimatyzację. Miałem możliwość przestudiowania tego fenomenu z racji mojego zawodu, ale to materiał na całkiem inny i naprawdę długi artykuł. Napiszę tylko tyle, że badałem zachowanie hodowlanych łososi bezpośrednio po zarybieniu mając do dyspozycji kanał długości około 10 m i możliwość jego obserwacji spod lustra wody ciekawe, co? Ale niestety to nie u nas tylko we Francji, choć zachowanie ryb takie samo.

Pakujemy melonaira. Pojemniki, które przygotowałem niestety się nie sprawdzą. Są dobre, ale do ryb mniejszych. Do przewozu ryb powyżej 40 cm musimy zamontować większe. Wyzwanie dość proste ze względu na duże możliwości przystosowania łódki. Pakujemy dwa pojemniki dostarczone wraz z rybami, długości około 80 cm x 40 cm x 50 cm. Do melonaira wchodzimy ja - dobre 115 kg wagi plus kompan z zarybienia Władek, też około 100 kg, niestety nie pamiętam nazwiska, choć musze napisać, iż takiego speca i przewodnika od Dunajca daleko szukać. Dodatkowo 2 zbiorniki z rybami w sumie wszystko waży około 400 kg. Przez te kilka godzin spędzonych razem, udało mi się, choć trochę poznać ciekawsze miejsca tego odcinka i posłuchać o różnych starych historiach taaakich rybach a też o problemach rzeki z takimi różnymi, co to chcą jej krzywdę wyrządzić.

Po zapakowaniu i wypchnięciu, Melonaira w nurt zaczynamy spływać. Zdajemy sobie sprawę o niezbyt dobrym załadowaniu Melonaira chodzi o środek ciężkości, jednak po przypłynięciu po kolejne ryby Błąd naprawiamy i jest naprawdę dobrze. Potwierdza się to, o co nam chodziło Melonair mimo prawie 400 kg obciążenia swobodnie przemyka między kamieniami a przy tym jest bardzo zwrotny. Wpływamy w odcinki szybkiego nurtu Dunajec jest podwyższony woda przelewa się między płozami Melonaira, w pewnych momentach jest to typowy rafting a jak czuję się jak na pewnym spływie kilka lat temu syberyjską rzeką Barguzin do Bajkału, lub może pamiętacie taki film "Dzika rzeka".

Zarybienie przebiega bez zarzutu dopływamy kilkukrotnie do brzegu, aby załadować ryby. Nawet ładowanie przy murze oporowym przy szarpiącym nurcie, idzie bardzo sprawnie. Spłynięcie rzeka ma też inna dobrą stronę można poznać ciekawe miejsca i zobaczyć, co np zrobiła rzeka z miejscówkami po przyborze i po zimie. Władek podobno pod jednym z murów widział dwie głowacice. Już pewnie zaczęły przygotowywać się do tarła. Po kilku godzinach ryba zostaje rozprowadzona po odcinku, niech rośnie. Mam nadzieję, iż bardzo szybko przystosuje się do życia w nowym środowisku. A jak zawitam nad Dunajec za jakiś czas czysto wędkarsko. Obiecuję sobie, iż jeżeli się uda, może w lipcu lub sierpniu spłynę sobie z rodzinka na naszym większym modelu 3 osobowym, tam gdzie pływają flisacy - pod 3 koronami.

Myślę także, iż super pomysłem było by zorganizowanie wędkarskiego spływu rzeką, co jest najlepszą metodą dotarcia do miejsc, do których często nie docieramy z prostego powodu, ponieważ nie zawsze można do nich dotrzeć brodząc a nie zawsze możemy mieć do dyspozycji łódkę a pływadełko zapakujesz do każdego samochodowego bagażnika.. Dotyczy to nie tylko takiej rzeki jak Dunajec, ale także dużych naszych rzek jak Np. Narew, Wisła , Warta czy Odra.
Dodatkowym akcentem sprawdzającym jakość naszego Melonaira był zakup naszej łódki wersja podwójna przez Towarzystwo Przyjaciół Dunajca.

Przygotowując się do zarybienia Bobru należy uwzględnić pewne sprawy najważniejszą to, co bierzemy na Melonaira. Z tego, co wiem na tą chwilę, będzie to mała ryba zapakowano do worków z tlenem. Jest to dużo prostsze.
Zapakujemy kilka worków myślę, że będzie ich około 4 i będziemy z nich sukcesywnie wypuszczać pstrągi. Należy ustalić punkty, w których dopływamy po ryby i to tyle.

Łódka jest już gotowa i czeka na zadanie. Do zobaczenia wkrótce.

Pawel_korczyk

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (0)

Ten artukuł nie ma jeszcze komentarzy, skomentuj pierwszy!