Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie
Wyprawa na rzeczne dorsze
Autor: bysior, opublikowano 2011-01-14 20:52:47
komentarze: 25, wyświetleń: 2208
--
Na miętusy? Jakie miętusy? Ja nigdy na żywo nie widziałem nawet miętusa, tylko zdjęcia na Shrapie i w starych książkach. A żeby na przykład na mojej Narwi ostatnimi laty ktoś złapał miętusa - nie słyszałem nawet. I ja mam jechać łowić miętusy, które myślałem że doszczętnie już wyginęły?
Cóż... oczywiście potwierdziłem swój udział w wyprawie. Porozmawiałem z Tomem76 chwilkę o miejscówce, zdradzę tylko że narwiańskiej, o przynętach i sprzęcie. Postanowiliśmy wrzucić temat na shrapowe forum i w krótkim czasie swoją chęć uczestniczenia w nocnych połowach wyraził Sacha! Tak więc wszyscy trzej zaklepaliśmy wspólnie termin i miejsce - zostało nam tylko odliczać dni...
Korzystając z tego że umówiliśmy się dopiero na odległy piątek, postanowiłem uzupełnić swoje znikome informacje na temat tej tajemniczej dla mnie ryby.
Miętus (Lota lota)
Miętus jako jedyna ryba z wątłuszowatych, do których należy znany wszystkim dorsz, zasiedla wody słodkie. Jest rybą zimnolubną, największą aktywność wykazuje, kiedy temperatura wody zbliża się do zera, a tarło odbywa kiedy rzeki i jeziora są skute grubym lodem. Mówi się o nim że jest ogromnie żarłoczny, a w starych książkach z mojej wędkarskiej biblioteczki przeczytałem - że kiedyś był traktowany jako szkodnik, jako że jednym z jego przysmaków jest ikra! Pożera głównie rybki, nie gardzi rakami, ślimakami a nawet żabami. Andrzej Skarżyński napisał w jednej ze swoich książek, że najlepszymi przynętami na miętusa są: szyjka rakowa, mała żabka, martwa rybka, jelita drobiowe i duże dżdżownice. Na koniec dowiedziałem się, że jest typowym węchowcem - a nocami opuszcza swoje kryjówki pełne uwad, aby udać się na płytkie żerowiska.... Przygotowany w taką wiedzę, zacząłem szykować się do naszej wyprawy.
W końcu nadszedł długo oczekiwany piątek a mnie niespodziewanie ogarnął sceptyzm odnośnie miętusów. Zdecydowałem potraktować tą wyprawę rekreacyjnie, nie licząc na rybę. Spakowałem wędki, wyciągnąłem z zamrażarki kilka małych płotek, schowałem do torby ciepły kombinezon bo listopadowa aura nie wróżyła upałów i o godzinie 14.00 zszedłem pod blok. Po chwili przyjechał Tomek, zamieniliśmy kilka słów z Tymonem, który pracuje obok mnie, wsiedliśmy do czerwonego citroena i ruszyliśmy nad Narew.
Przez piątkowe korki w Warszawie, nad wodę dotarliśmy o późnej szarówce, przejechaliśmy kilkaset metrów brzegiem rzeki szukając Darka, który czekał na nas z rzuconymi zestawami. Wysoki poziom wody bardzo utrudniał wytypowanie miejsca dla trzech wędkarzy, dobrego miejsca - pełnego miętusów, jednak udało nam się znaleźć ciekawy odcinek brzegu, który pozwolił łowić wszystkim obok siebie. Sacha więc zwinął wędki i wraz z nadejściem listopadowej ciemności zaczęliśmy rozbijać się na nowej miejscówce. Darek i Tom76 szybko rzucili swoje zestawy do wody, na których dyndały filety z uklejek, ja niestety musiałem spędzić trochę więcej czasu - bo nie chciało mi się zrobić przyponów i uzbroić wędek w domu. Teraz musiałem zrobić to w całkowitej prawie ciemności co udało mi się po dobrej godzinie.
Czas płynął nam bardzo przyjemnie, na pogawędkach i opowiadaniach nie tylko wędkarskich. Niestety, przez długi czas tylko Sacha miał trzy delikatne puknięcia, które na nieszczęście były puste. Zastanawialiśmy się czy dźwięk dzwoneczków, nie był spowodowany obcierkami białej ryby lub skrzydeł nietoperzy. Zmarznięci na kość gawędziliśmy dalej - bez większych nadziei na złowienie jakiejkolwiek ryby, o miętusie nawet nie wspominając. Sacha niespodziewanie powiedział, że musi uciekać, bo obiecał swoją obecność na pewnej imprezie - i nie może nie dotrzymać słowa. Szkoda, bo opowiadania Darka były świetne! Paląc papierosa usłyszałem głos Sachy, który zwijał pierwszą wędkę: Panowie - chyba mam rybę! I tak po kilku chwilach, naszym wybałuszonym oczom i zdziwionym trzem facjatom, w czarnej jak olej wodzie Narwi, pokazał się..... miętus.
Przez chwilę staliśmy w milczeniu nie dowierzając. Ja czułem się tak, jakbym własnoręcznie złowił tą tajemniczą dla mnie rybę i sukces Sachy odbierałem jako wspólny nasz wszystkich trzech. Pierwszy raz widzę żywego, złowionego na wędkę miętusa!!! Dobrze, że nie robiliśmy wcześniej żadnych fotek - ze względu na słabe baterie - więc wszyscy pełni adrenaliny zaczęliśmy się przyglądać i robić zdjęcia "naszej" zdobyczy!

Sacha i miętus
Kiedy Darek wyciągnął tego słodkowodnego dorsza z wody, mieliśmy okazję zobaczyć nie codzienną rzecz. Pysk miętusa był dosłownie zapchany małymi rybkami, jedną żabą, babką i na koniec połową uklejki Darka. To wszystko po prostu wysypało się rybie z pyska!

Żarłoczny miętus Darka
Nie spodziewałem się tego absolutnie, że zobaczę miętusa. I cieszyłem się jak dziecko, które złowiło swoją pierwszą blejkę w życiu, choć to Sacha pokonał tego marmurkowego przeciwnika! Darek, mimo tego, że jego wędkarska dusza kazała mu zostać nad wodą... niechętnie zwinął wędki i pojechał na umówione spotkanie - a my bacznie obserwowaliśmy dalej szczytówki naszych pickerów. Niestety poddaliśmy się trochę przed północą, bo nasze wędki stały jak zaczarowane.
Odjeżdżając z pod mojego bloku Tomek rzucił przez szybę: "To co bysior, robimy powtórkę?"
W ten sposób, w ostatnią sobotę listopada zameldowaliśmy się ponownie na tym samym odcinku rzeki gdzie Sacha złowił miętusa. Tym razem doświadczeni korkami z poprzedniej wyprawy wyjechaliśmy trochę wcześniej i udało nam się dotrzeć nad Narew jeszcze przed szarówką. Woda niestety była jeszcze wyższa niż poprzednio, ale na pocieszenie odnotowaliśmy znaczny spadek temperatury. Było naprawdę chłodno! Ze spokojem, który zapewniał nam czas, wytypowaliśmy miejsce. Był to napływ i zapływ zalanej wysoką wodą kamienistej główki. A jedna moja wędka została rzucona na wypłycenie, które znajdowało się około 40 metrów za ostrogą.

Miejsca na listopadowego miętusa
Zachęceni poprzednim sukcesem, jadąc na łowisko wstąpiliśmy do WMH robiąc odpowiednie zakupy - na grubego miętusa. Na specjalnych przyponach wylądowały filety z uklejek pryskane atraktorami na ryby morskie, wątróbka drobiowa i pęk czerwonych robaków. Zamontowaliśmy dzwonki i świetliki, posłaliśmy zestawy do wody, ubraliśmy się w ciepłe kombinezony, pijąc ciepłą herbatę i kawę oczekiwaliśmy zmroku.

W oczekiwaniu na zmrok
Na pierwszy dźwięk dzwonka sygnalizującego branie nie musieliśmy długo czekać. Na mojej wędce, na napływie główki coś targnęło szczytówką. Za chwilę poprawiło uderzając w nasączoną atraktorem martwą ukleję... Nie chcąc zacinać zbyt szybko, postanowiłem poczekać. I był to chyba błąd, bo nie doczekałem się tak bardzo oczekiwanej poprawki. Wyciągnąłem z wody jedynie pogryzioną przynętę....
Czas mijał szybko, piękne niebo pełne gwiazd i listopadowy klimat stworzył warunki, w których wędkarz czuje się jak na jawie. Ciepła kawa i rozmowa umilała nam czas, aż do następnego brania. Znowu na moją wędkę! I to na tą, na której była największa ukleja - wielkości dłoni! Biegłem do wędki około 5-6 sekund, policzcie sobie. Szybko kucnąłem, przygotowany do zacięcia i patrząc na wyginającą się szczytówkę zaciąłem... Dzwonek z impetem poleciał gdzieś w dal a ja stałem jak głupi - na drugim końcu wędki nie było ryby... A przecież zaciąłem w tempo... w momencie najmocniejszego przygięcia szczytówki.... a mimo to nie zaciąłem ryby. Za co dostałem solidny opieprz od Tomka, który stwierdził że nie potrafię łapać miętusów i jestem zbyt porywczy i w ogóle. Może i racja....
Kolejne branie... też zmarnowałem. Nie wiem jaki jest powód mojego niepowodzenia, ale podejrzewam, że kilka lat spinningu i odstawienie gruntówek - to może być to. Choć w tym roku już złamałem wędkę na sandaczu z gruntu... widocznie zaciąłem go dobrze - w tempo. Tak czy inaczej dzisiaj mi się nie udało - o czym dobitnie i dosyć często uświadamiał mnie Tomek. Nawet poskarżył się telefonicznie swojej żonie Iwonie - że ten bysior to łapać nie potrafi.
W wędkarskim skupieniu czekaliśmy na dalsze brania, mimo tego, że otaczający nas świat zaczął przykrywać mróz, nie zważając na groźne oblicze świecącego nad nami księżyca.

Mróz...
Mimo wielkich nadziei na co najmniej 50 centymetrowego miętusa, nie doczekaliśmy się brania, dochodziła już północ i mróz ściskał coraz mocniej. Ze smutkiem postanowiliśmy zakończyć łowienie i zabraliśmy się do zwijania naszego małego wędkarskiego obozu. Zimno zaatakowało samochód tak mocno, że przez blisko 30 minut skrobaliśmy szyby, które zamarzały natychmiast po skrobaniu, a do tego drzwi pasażera - czyli moje - odmówiły zamykania się.

Listopad zamroził samochód...
Aby uspokoić nasze nerwy, ustawiliśmy samowyzwalacz w aparacie i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, upamiętniającą ten ekstremalny prawie wypad na miętusy. Skostniali z zimna i trochę zestresowani aktualnym zachowaniem samochodu nie wypadliśmy najlepiej!

Tom76 i bysior - wyprawa na miętusy
Powoli udało nam się odskrobać citroena, wyjeżdżając z nad wody o mało co nie spadliśmy z wału - Tom76 jako kierowca miał praktycznie zerową widoczność. Ale pokonując kolejne metry narwiańskich łąk, w tempie iście żółwim, szyby powoli zaczęły przestać zamarzać i w po pewnym czasie ujrzeliśmy przed sobą drogę w całej okazałości...
PS. I tak skończyło się moje pierwsze obcowanie z miętusami. Myślę, że bardzo udane. Dzięki Tomeczku - że zabrałeś mnie na tą miejscówkę jako współtowarzysza, dzięki Darek że złapałeś tego miętusa! Mam również nadzieję, że w marcu zjawimy się tam znowu! Albo gdzie indziej - bo wyprawy na miętusa zagoszczą już na stałe w moim wędkarskim kalendarzu!
PSS. Podziękowania należą się również Rapie - który pożyczył mi aparat na drugą wyprawę! Dziękuję Rafałku!
Informacje o autorze
bysior
[attachment=105] Moim łowiskiem jest głównie [b]Narew[/b] w okolicach [b]Pułtuska[/b], wędkarstwo sposobem na życie. Fascynują mnie [b]sandacze[/b] i to im poświęcam większość czasu spędzanego na wodą. ...
Więcej informacji znajdziesz na blogu bysior
Skomentuj "Wyprawa na rzeczne dorsze"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (25)
Skomentował Bizonik, 2011-01-15 00:10:39
|
|
No no długo oczekiwana miętusowa relacja napisana z pełna gracja. Twardym trzeba być aby miętusy łowić w taką pogodę. |
Skomentował Kaz, 2011-01-15 07:33:23
Skomentował Kaz, 2011-01-15 07:36:55
Skomentował sacha, 2011-01-15 09:50:47
Skomentował bysior, 2011-01-15 10:39:57
Skomentował colednik, 2011-01-15 10:58:19
|
|
fajnie sie czytało |
Skomentował bysior, 2011-01-15 11:53:28
|
|
Piotruś - ja już nawet wytypowałem kilka odpowiednich miejsc w naszej okolicy, a żeby się zasadzić na miętusa! Więc szykuj swojego Nikona! |
Skomentował colednik, 2011-01-15 12:13:42
|
|
Leży i czeka w gotowości |
Skomentował Paweł, 2011-01-15 12:50:50
Skomentował lawdzoj82, 2011-01-15 14:38:52
Skomentował bysior, 2011-01-15 15:14:55
|
|
Pisząc o zdjęciach na Shrapie miałem w głowie Twoje fotki lawdzoj82! |
Skomentował Novis, 2011-01-15 15:29:56
Skomentował Kaz, 2011-01-15 15:51:03
Skomentował bysior, 2011-01-15 15:53:36
|
|
Piotruś fajna ryba co? |
Skomentował bysior, 2011-01-15 15:56:25
|
|
Kaz - nic dodać nic ująć! |
Skomentował Kaz, 2011-01-15 16:31:16
|
|
Tak tak jestem za!!! -- |
Skomentował lawdzoj82, 2011-01-15 20:15:21
|
|
Bysior trzymam cie za słowo |
Skomentował Wozik77, 2011-01-15 21:00:44
Skomentował spinstar, 2011-01-16 11:41:45
Skomentował rapa, 2011-01-17 09:16:22
|
|
Dla mnie nadal jest to bardzo enigmatyczna ryba. Słyszałem opowieści o łapaniu miętusów rękoma między korzeniami drzew |
Skomentował Paweł, 2011-01-17 09:49:34
Skomentował Bizonik, 2011-01-17 09:59:47
Skomentował Paweł, 2011-01-17 10:11:57
Skomentował sacha, 2011-01-17 15:37:24
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: Blanek@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd
@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||


ale chyba jak minie okres ochronny to trzeba będzie powtórzyć ale korci mnie jakaś rzeka może dalej od W-wy i nie będę musiał się wcześniej zbierać.Jakieś ognisko bo tam gdzie byliśmy to ciężko byłoby jakieś drewno znaleźć,upieczone ziemniaki,no i lepiej się przygotuję jeśli chodzi o przynęty bo gdyby nie Toma mrożone ukleje to nie byłoby na co łowić.

W tym roku postanowiłem trochę częściej go używać - mam nadzieję, że obietnica się spełni
?
?
,ja jak sobie przypomnam 2008 zaliczyłem kilka nocek i to w Styczniu.
Powiem że też byłem zachwycony i nawet przez chwilę nie zmarzłem.
Jeżeli będzie taka możliwość to z chęcią się wybiorę z wami na wiosenne połowy rzecznego dorsza
można było ponoć złapać miętusa jak i piżmaka 


a kilka km niżej w rejonie Świdra i Otwocka tłumy wypoczywały nad brzegami ścieku i w gorące dni zażywały ochłody w ściekach