Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie

Wyprawa na rzeczne dorsze

Autor: bysior, opublikowano 2011-01-14 20:52:47
komentarze: 25, wyświetleń: 2208

--

Dzwonek telefonu w pewien szary i ponury listopadowy wieczór wyrwał mnie z płytkiej drzemki. Niechętnie wstałem z kanapy i znalazłem telefon z migającym na wyświetlaczu nickiem Tom76. Odebrałem połączenie i po drugiej stronie usłyszałem: "Siema bysior! Jedziemy na miętusy?"

Na miętusy? Jakie miętusy? Ja nigdy na żywo nie widziałem nawet miętusa, tylko zdjęcia na Shrapie i w starych książkach. A żeby na przykład na mojej Narwi ostatnimi laty ktoś złapał miętusa - nie słyszałem nawet. I ja mam jechać łowić miętusy, które myślałem że doszczętnie już wyginęły?

Cóż... oczywiście potwierdziłem swój udział w wyprawie. Porozmawiałem z Tomem76 chwilkę o miejscówce, zdradzę tylko że narwiańskiej, o przynętach i sprzęcie. Postanowiliśmy wrzucić temat na shrapowe forum i w krótkim czasie swoją chęć uczestniczenia w nocnych połowach wyraził Sacha! Tak więc wszyscy trzej zaklepaliśmy wspólnie termin i miejsce - zostało nam tylko odliczać dni...

Korzystając z tego że umówiliśmy się dopiero na odległy piątek, postanowiłem uzupełnić swoje znikome informacje na temat tej tajemniczej dla mnie ryby.

Miętus (Lota lota)

Miętus jako jedyna ryba z wątłuszowatych, do których należy znany wszystkim dorsz, zasiedla wody słodkie. Jest rybą zimnolubną, największą aktywność wykazuje, kiedy temperatura wody zbliża się do zera, a tarło odbywa kiedy rzeki i jeziora są skute grubym lodem. Mówi się o nim że jest ogromnie żarłoczny, a w starych książkach z mojej wędkarskiej biblioteczki przeczytałem - że kiedyś był traktowany jako szkodnik, jako że jednym z jego przysmaków jest ikra! Pożera głównie rybki, nie gardzi rakami, ślimakami a nawet żabami. Andrzej Skarżyński napisał w jednej ze swoich książek, że najlepszymi przynętami na miętusa są: szyjka rakowa, mała żabka, martwa rybka, jelita drobiowe i duże dżdżownice. Na koniec dowiedziałem się, że jest typowym węchowcem - a nocami opuszcza swoje kryjówki pełne uwad, aby udać się na płytkie żerowiska.... Przygotowany w taką wiedzę, zacząłem szykować się do naszej wyprawy.

W końcu nadszedł długo oczekiwany piątek a mnie niespodziewanie ogarnął sceptyzm odnośnie miętusów. Zdecydowałem potraktować tą wyprawę rekreacyjnie, nie licząc na rybę. Spakowałem wędki, wyciągnąłem z zamrażarki kilka małych płotek, schowałem do torby ciepły kombinezon bo listopadowa aura nie wróżyła upałów i o godzinie 14.00 zszedłem pod blok. Po chwili przyjechał Tomek, zamieniliśmy kilka słów z Tymonem, który pracuje obok mnie, wsiedliśmy do czerwonego citroena i ruszyliśmy nad Narew.

Przez piątkowe korki w Warszawie, nad wodę dotarliśmy o późnej szarówce, przejechaliśmy kilkaset metrów brzegiem rzeki szukając Darka, który czekał na nas z rzuconymi zestawami. Wysoki poziom wody bardzo utrudniał wytypowanie miejsca dla trzech wędkarzy, dobrego miejsca - pełnego miętusów, jednak udało nam się znaleźć ciekawy odcinek brzegu, który pozwolił łowić wszystkim obok siebie. Sacha więc zwinął wędki i wraz z nadejściem listopadowej ciemności zaczęliśmy rozbijać się na nowej miejscówce. Darek i Tom76 szybko rzucili swoje zestawy do wody, na których dyndały filety z uklejek, ja niestety musiałem spędzić trochę więcej czasu - bo nie chciało mi się zrobić przyponów i uzbroić wędek w domu. Teraz musiałem zrobić to w całkowitej prawie ciemności co udało mi się po dobrej godzinie.

Czas płynął nam bardzo przyjemnie, na pogawędkach i opowiadaniach nie tylko wędkarskich. Niestety, przez długi czas tylko Sacha miał trzy delikatne puknięcia, które na nieszczęście były puste. Zastanawialiśmy się czy dźwięk dzwoneczków, nie był spowodowany obcierkami białej ryby lub skrzydeł nietoperzy. Zmarznięci na kość gawędziliśmy dalej - bez większych nadziei na złowienie jakiejkolwiek ryby, o miętusie nawet nie wspominając. Sacha niespodziewanie powiedział, że musi uciekać, bo obiecał swoją obecność na pewnej imprezie - i nie może nie dotrzymać słowa. Szkoda, bo opowiadania Darka były świetne! Paląc papierosa usłyszałem głos Sachy, który zwijał pierwszą wędkę: Panowie - chyba mam rybę! I tak po kilku chwilach, naszym wybałuszonym oczom i zdziwionym trzem facjatom, w czarnej jak olej wodzie Narwi, pokazał się..... miętus.

Przez chwilę staliśmy w milczeniu nie dowierzając. Ja czułem się tak, jakbym własnoręcznie złowił tą tajemniczą dla mnie rybę i sukces Sachy odbierałem jako wspólny nasz wszystkich trzech. Pierwszy raz widzę żywego, złowionego na wędkę miętusa!!! Dobrze, że nie robiliśmy wcześniej żadnych fotek - ze względu na słabe baterie - więc wszyscy pełni adrenaliny zaczęliśmy się przyglądać i robić zdjęcia "naszej" zdobyczy!

Sacha i miętus

Sacha i miętus



Kiedy Darek wyciągnął tego słodkowodnego dorsza z wody, mieliśmy okazję zobaczyć nie codzienną rzecz. Pysk miętusa był dosłownie zapchany małymi rybkami, jedną żabą, babką i na koniec połową uklejki Darka. To wszystko po prostu wysypało się rybie z pyska!

Żarłoczny miętus Darka

Żarłoczny miętus Darka



Nie spodziewałem się tego absolutnie, że zobaczę miętusa. I cieszyłem się jak dziecko, które złowiło swoją pierwszą blejkę w życiu, choć to Sacha pokonał tego marmurkowego przeciwnika! Darek, mimo tego, że jego wędkarska dusza kazała mu zostać nad wodą... niechętnie zwinął wędki i pojechał na umówione spotkanie - a my bacznie obserwowaliśmy dalej szczytówki naszych pickerów. Niestety poddaliśmy się trochę przed północą, bo nasze wędki stały jak zaczarowane.

Odjeżdżając z pod mojego bloku Tomek rzucił przez szybę: "To co bysior, robimy powtórkę?"

W ten sposób, w ostatnią sobotę listopada zameldowaliśmy się ponownie na tym samym odcinku rzeki gdzie Sacha złowił miętusa. Tym razem doświadczeni korkami z poprzedniej wyprawy wyjechaliśmy trochę wcześniej i udało nam się dotrzeć nad Narew jeszcze przed szarówką. Woda niestety była jeszcze wyższa niż poprzednio, ale na pocieszenie odnotowaliśmy znaczny spadek temperatury. Było naprawdę chłodno! Ze spokojem, który zapewniał nam czas, wytypowaliśmy miejsce. Był to napływ i zapływ zalanej wysoką wodą kamienistej główki. A jedna moja wędka została rzucona na wypłycenie, które znajdowało się około 40 metrów za ostrogą.

Miejsca na listopadowego miętusa

Miejsca na listopadowego miętusa



Zachęceni poprzednim sukcesem, jadąc na łowisko wstąpiliśmy do WMH robiąc odpowiednie zakupy - na grubego miętusa. Na specjalnych przyponach wylądowały filety z uklejek pryskane atraktorami na ryby morskie, wątróbka drobiowa i pęk czerwonych robaków. Zamontowaliśmy dzwonki i świetliki, posłaliśmy zestawy do wody, ubraliśmy się w ciepłe kombinezony, pijąc ciepłą herbatę i kawę oczekiwaliśmy zmroku.

W oczekiwaniu na zmrok

W oczekiwaniu na zmrok



Na pierwszy dźwięk dzwonka sygnalizującego branie nie musieliśmy długo czekać. Na mojej wędce, na napływie główki coś targnęło szczytówką. Za chwilę poprawiło uderzając w nasączoną atraktorem martwą ukleję... Nie chcąc zacinać zbyt szybko, postanowiłem poczekać. I był to chyba błąd, bo nie doczekałem się tak bardzo oczekiwanej poprawki. Wyciągnąłem z wody jedynie pogryzioną przynętę....

Czas mijał szybko, piękne niebo pełne gwiazd i listopadowy klimat stworzył warunki, w których wędkarz czuje się jak na jawie. Ciepła kawa i rozmowa umilała nam czas, aż do następnego brania. Znowu na moją wędkę! I to na tą, na której była największa ukleja - wielkości dłoni! Biegłem do wędki około 5-6 sekund, policzcie sobie. Szybko kucnąłem, przygotowany do zacięcia i patrząc na wyginającą się szczytówkę zaciąłem... Dzwonek z impetem poleciał gdzieś w dal a ja stałem jak głupi - na drugim końcu wędki nie było ryby... A przecież zaciąłem w tempo... w momencie najmocniejszego przygięcia szczytówki.... a mimo to nie zaciąłem ryby. Za co dostałem solidny opieprz od Tomka, który stwierdził że nie potrafię łapać miętusów i jestem zbyt porywczy i w ogóle. Może i racja....

Kolejne branie... też zmarnowałem. Nie wiem jaki jest powód mojego niepowodzenia, ale podejrzewam, że kilka lat spinningu i odstawienie gruntówek - to może być to. Choć w tym roku już złamałem wędkę na sandaczu z gruntu... widocznie zaciąłem go dobrze - w tempo. Tak czy inaczej dzisiaj mi się nie udało - o czym dobitnie i dosyć często uświadamiał mnie Tomek. Nawet poskarżył się telefonicznie swojej żonie Iwonie - że ten bysior to łapać nie potrafi.

W wędkarskim skupieniu czekaliśmy na dalsze brania, mimo tego, że otaczający nas świat zaczął przykrywać mróz, nie zważając na groźne oblicze świecącego nad nami księżyca.

Mróz...

Mróz...



Mimo wielkich nadziei na co najmniej 50 centymetrowego miętusa, nie doczekaliśmy się brania, dochodziła już północ i mróz ściskał coraz mocniej. Ze smutkiem postanowiliśmy zakończyć łowienie i zabraliśmy się do zwijania naszego małego wędkarskiego obozu. Zimno zaatakowało samochód tak mocno, że przez blisko 30 minut skrobaliśmy szyby, które zamarzały natychmiast po skrobaniu, a do tego drzwi pasażera - czyli moje - odmówiły zamykania się.

Listopad zamroził samochód...

Listopad zamroził samochód...



Aby uspokoić nasze nerwy, ustawiliśmy samowyzwalacz w aparacie i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, upamiętniającą ten ekstremalny prawie wypad na miętusy. Skostniali z zimna i trochę zestresowani aktualnym zachowaniem samochodu nie wypadliśmy najlepiej!

Tom76 i bysior - wyprawa na miętusy

Tom76 i bysior - wyprawa na miętusy



Powoli udało nam się odskrobać citroena, wyjeżdżając z nad wody o mało co nie spadliśmy z wału - Tom76 jako kierowca miał praktycznie zerową widoczność. Ale pokonując kolejne metry narwiańskich łąk, w tempie iście żółwim, szyby powoli zaczęły przestać zamarzać i w po pewnym czasie ujrzeliśmy przed sobą drogę w całej okazałości...

PS. I tak skończyło się moje pierwsze obcowanie z miętusami. Myślę, że bardzo udane. Dzięki Tomeczku - że zabrałeś mnie na tą miejscówkę jako współtowarzysza, dzięki Darek że złapałeś tego miętusa! Mam również nadzieję, że w marcu zjawimy się tam znowu! Albo gdzie indziej - bo wyprawy na miętusa zagoszczą już na stałe w moim wędkarskim kalendarzu!

PSS. Podziękowania należą się również Rapie - który pożyczył mi aparat na drugą wyprawę! Dziękuję Rafałku!

Informacje o autorze

bysior

[attachment=105] Moim łowiskiem jest głównie [b]Narew[/b] w okolicach [b]Pułtuska[/b], wędkarstwo sposobem na życie. Fascynują mnie [b]sandacze[/b] i to im poświęcam większość czasu spędzanego na wodą. ...

Więcej informacji znajdziesz na blogu bysior

Skomentuj "Wyprawa na rzeczne dorsze"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (25)

Skomentował Bizonik, 2011-01-15 00:10:39

No no długo oczekiwana miętusowa relacja napisana z pełna gracja. Twardym trzeba być aby miętusy łowić w taką pogodę.

Skomentował Kaz, 2011-01-15 07:33:23

Tak Pawełek ma racje trza być twardym jeśli chodzi o łowienie miętusów.Ty z koleji Tomeczku to pokazałeś i brawa dla Ciebie .OklaskyOklaskyOklasky

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .

Skomentował Kaz, 2011-01-15 07:36:55

Oczywiście i kolegom Tomowi i Sasze brawa za wspólne wędkowanie z Bysiorkiem.Oklasky Sacha Ty kolego pokazałeś klase mistrza na pierwszym wypadzie i rybka brawo.Oklasky

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .

Skomentował sacha, 2011-01-15 09:50:47

Uprzejmie donoszę że w życiu miętusa na oczy nie widziałem oprócz zdjęć.
Się wziął i sam przyczepiłHura ale chyba jak minie okres ochronny to trzeba będzie powtórzyć ale korci mnie jakaś rzeka może dalej od W-wy i nie będę musiał się wcześniej zbierać.Jakieś ognisko bo tam gdzie byliśmy to ciężko byłoby jakieś drewno znaleźć,upieczone ziemniaki,no i lepiej się przygotuję jeśli chodzi o przynęty bo gdyby nie Toma mrożone ukleje to nie byłoby na co łowić.

Skomentował bysior, 2011-01-15 10:39:57

Sacha, proponuję Wkrę... nawet mam już namierzony odcinek... Hura zostaje tylko czekać wiosny! Tam można pojechać na dłużej, z ogniskiem, ziemniakami i kiełbachą! Ja mam jeszcze mrożone wzdręgi i płotki więc w sam raz na wiosnę uzupełnią arsenał Toma. Usmiech

Kaziu - wcale nie było tak ciężko. Zimno bo zimno - ale jak pięknie jest nad rzeką o tej porze roku!

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował colednik, 2011-01-15 10:58:19

fajnie sie czytałoUsmiech Tomuś w tamtym roku na jesieni kolega złowił na fileta z kei miętusa coś ponad 40cm więc jednak też sąUsmiech ale tylko o tym jednym słyszałem...

--
http://rainko.com.pl

Skomentował bysior, 2011-01-15 11:53:28

Piotruś - ja już nawet wytypowałem kilka odpowiednich miejsc w naszej okolicy, a żeby się zasadzić na miętusa! Więc szykuj swojego Nikona! Haha

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował colednik, 2011-01-15 12:13:42

Leży i czeka w gotowościfigielek.gif W tym roku postanowiłem trochę częściej go używać - mam nadzieję, że obietnica się spełnifigielek.gif

--
http://rainko.com.pl

Skomentował Paweł, 2011-01-15 12:50:50

Bysiorku, uwielbiam czytać takie relacjeHura!
Do tego poparte odpowiednią ilością teorii przybliżającej czytającemu tę jakże tajemniczą rybęOklasky!
Brawa dla Ciebie, Sachy i Toma76Oklasky!
To się nazywa być twardzielem, gdzie ciemność i mróz nic nie znaczą!
A i rybę zespołowo zaliczyliście, czyli akcję "Miętus 2010" należy uznać za udaną!
Tomeczku, a te brania nietrafione to może były niechciane tego dnia sandaczeMysli?
Okolicę oczywiście z fotki poznałem, parę mętnookich w okolicy złapałem swego czasu. Więc może żaden miętus Cię jednak nie oszukałSzok?
Panowie, brawo za hart ducha, a Tobie bysiorku dodatkowe brawa za sprawne opisanie nam tej jesiennnej przygodyOklasky!

Skomentował lawdzoj82, 2011-01-15 14:38:52

Gratulacje z pierwszego mietka w życiu Haha Ja już nie mogę doczekać sie Marca bo wtedy biorą najgrubsze bo są po tarle.Poza tym z braku czasu w listopadzie nie byłem niestety jak nigdy ani razy w tamtym roku na miętusach wiec gruntówki stoją uszykowane i czekają koniec okresu ochronnego Haha Jeszcze raz pozdrawiam i przy łowieniu miętusów ognisko piękna sprawa Oczko

Skomentował bysior, 2011-01-15 15:14:55

Pisząc o zdjęciach na Shrapie miałem w głowie Twoje fotki lawdzoj82! Usmiech Za Twoją radą następnym razem ognisko będzie palić się wysokim płomieniem! Haha


Desperat - nie desperat - ale ubrany był w moro!: )

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował Novis, 2011-01-15 15:29:56

Bysiorku, ja w listopadzie zaliczyłem również pierwszą wyprawe na miętowego. To było nad Wartą. Miejscówka sprawdzona. Było nas czterech. Miętusy złowiło dwóch (po trzy sztuki)Wujek Piotrek i ja. Także wyjazd zaliczam do udanych.Zacięcia były z opóźnieniem, jednedo nawet nie zauważyłem. (Kij był bez żadnego sygnalizatora) ale ryba zacięła sie sama. Na wiosnę na pewno zrobimy powtórkę>Haha

Skomentował Kaz, 2011-01-15 15:51:03

Pwenie Bysiorku ze jest fajnie Luzik,ja jak sobie przypomnam 2008 zaliczyłem kilka nocek i to w Styczniu.Okok Powiem że też byłem zachwycony i nawet przez chwilę nie zmarzłem.OkoA jeszcze jak sie ma super kompanów to czas leci tak szybko ze jak przyjdzie czas powrotu to się nie chce.Kwadr

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .

Skomentował bysior, 2011-01-15 15:53:36

Piotruś fajna ryba co? Usmiech Co do sygnalizatora... to służył tylko jako podpórka, którą pożyczył mi Tom76. Robił za widełki Usmiech

Novis może jakąś większą ekipę zbudujemy na wiosnę? Usmiech

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował bysior, 2011-01-15 15:56:25

Kaz - nic dodać nic ująć! Usmiech A myślę, że nam obu również jest pisana wspólna nocka Haha

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował Kaz, 2011-01-15 16:31:16

Tak tak jestem za!!!Okok

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .

Skomentował lawdzoj82, 2011-01-15 20:15:21

Bysior trzymam cie za słowo Haha Tak żebym płomień widział we Włocławku u mnie lasu nie musisz podpalać w obrębie łowiska żeby nie było Oko

Skomentował Wozik77, 2011-01-15 21:00:44

"Twardym trzeba być" ... i byliście! Pozazdrościć zapału Panowie. Bravo Sacha, pokazałes młodszym, że do łowienia miętusów trzeba dorosnąć Haha Żart oczywiście Panowie Tomki Oko, choć przed tobą Bysior to i Citroen drzwi zamknął...pewnie o te puste zacięcia mu chodziło i nabijał się z Ciebie, że łowić nie umiesz Haha
Gratulacje fajnej Wyprawy. Na wiosnę się piszę !!!

--
"...mam swoją pasję, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej..."

Skomentował spinstar, 2011-01-16 11:41:45

Gratuluję ciekawy tekst Oko kiedyś byłem na połowach miętusa na 2 łowiących były 3 sztuki sedno tkwi w zacięciu w odpowiednim momencie i przynęta jest ważna Tak Jeżeli będzie taka możliwość to z chęcią się wybiorę z wami na wiosenne połowy rzecznego dorsza Haha

--


Skomentował rapa, 2011-01-17 09:16:22

Dla mnie nadal jest to bardzo enigmatyczna ryba. Słyszałem opowieści o łapaniu miętusów rękoma między korzeniami drzew Boisie można było ponoć złapać miętusa jak i piżmaka Krzyk

--
Rapa-Sklep.pl

Skomentował Paweł, 2011-01-17 09:49:34

Rafale, potwierdzam!
Kiedyś, dawno temu, niedużym kłusownikiem będąc - polowałem rękoma w lato na miętusy.
W Wiśle szukało się jam w brzegu, znajdując taką jamę pakowało się ręke jak najdalej i jeżeli się wyczuło, że w kryjówce jest ryba - zdarzało się nawet atakować go od strony lądu kopiąc jamkę nad jego głowąHaha.
A naŚwidrze to już klasycznie - pod karpami.
Wiem, że niecny to był proceder, ale zabawa dla dziesięcio- czy dwunastolatak przednia!
Na piżmaka na szczęście nigdy nie trafiłem, ale raki często szczypały po paluchach, krew niekiedy też się lała jak człowiek trafił nieopatrznie na potłuczone szkło czy blachę z puszki....
A miętusy łapało się takie przed łokieć (łokieć dzieciaka) maksymalnie...

Skomentował Bizonik, 2011-01-17 09:59:47

Tak to prawda Świder i Liwiec obfitował w te rybki aczkolwiek wymiary ich nie powalały. A łapanie ich rekami to była frajda czasem w jamkach trafiał się mały sumek okonek czy ploteczka. Ale po tym jak raz trafiłem na mazurach na olbrzymiego raka to odechciało mi się wkładać ręce w miedzy kamienie czy jamki w burcie brzegu.

Skomentował Paweł, 2011-01-17 10:11:57

Ja skończyłem z tą zabawą jak koledze mojego kolegi piżmak odgryzł dwa palce. Ile w tym prawdy było - nie wiem, nie było mnie przy tym, ale taka informacja podziałała na mnie piorunującoStres
Później jeszcze próbowałem niekiedy, ale każde nienaturalne otarcie się dłonią o coś twardego powodowało niezłą panikęBoisie
Więc zacząłem łapać ryby po Bożemu, na wędkę, ale od tego czasu nie pochwyciłem już żadnego miętusa...Bezradny

Skomentował sacha, 2011-01-17 15:37:24

Dawno temu nad Świdrem w rejonie Tarachowizny wędkarz opowiadał mi że w latach 50-60 na rękę łowili duże ilości miętusów,trafiał się pstrąg.
Gdy ja bywałem w latach 80 to ani jednych ani drugich tam już nie było.Na spowolnieniu powyżej ruin młyna jakieś zbliżone do wymiaru szczupaczki się trafiał,okonki,płotki.Poniżej w zasadzie nie było czego szukać bo była hodowla trzody,później drobiu a jeszcze gdzieś po drodze lisów i syf spływał do rzeki.
Na dodatek Mienia niosła wszelkie dobro z Mińska Maz. który nie miał oczyszczalniYyyy a kilka km niżej w rejonie Świdra i Otwocka tłumy wypoczywały nad brzegami ścieku i w gorące dni zażywały ochłody w ściekachFigiel



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Blanek

@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd Haha @Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany Oko A i dzięki za wymyślenie WróBlanków Okok @ ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej