Wyprawa na pomorze

damian_ 2011-06-28 Wyprawy wędkarskie

...
Jak Marcin z Andrzejem powiedzieli, że mają wolne miejsce na łódce, którą będą pływać po Żarnowcu długo mnie namawiać nie musieli... Z warszawy wyjeżdżamy w środę około 19.00, droga troszkę się dłuży ale Andrzej na autostradzie się "odpręża" i chwilę przed pierwszą jesteśmy na miejscu, szybka kolacja i wyspać się zdążymy bo łódkę dostaniemy dopiero przed 8.00.


Nasza przystań była osłonięta od wiatru ale zaraz po wypłynięciu okazało się że trolowanie jest mocno utrudnione, spore fale co jakiś czas moczyły nas rozbijając się o burty łodzi. Ponad trzy godziny trolowania na ponad 10 metrach nie przyniosły nawet brania. Nie tracąc dobrych humorów udajemy się na teren jeziora, który jest znacznie płytszy ale równie rozległy co głębiny. Te podwodne łąki poprzedzielane sa takimi jakby głębszymi rynienkami, gdzie już z ręki zaczynamy odnotowywać pierwsze bardzo delikatne brania. Jednak sprawcami okazały się wypinające się okonie... ale parę ładnych udało się wycholować. Andrzejowi. Mi i Marcinowi trafiają się skróty.



Koło 13.00 postanawiamy spłynąć na obiad i odpocząć od tego wiatru, który cały czas nam utrudniał łowienie. Jak człowiek pojadł to i by się położył... troszkę nam się chwilka wydłużyła i na wodzie meldujemy się po 16.00, a to i tak dlatego że z łódki nie musieliśmy odczepiać silnika i wyciągać wszystkich naszych toreb - przystań jest monitorowana przez kilka kamer obrotowych! Wypoczęci ruszamy na jezioro, wiatr troszeczkę się uspokajał ale bardzo powoli niestety razem z wiatrem zanikały brania nawet tych małych szczupaków.

Tutaj Shrapowy gadżet umożliwia nam dostanie się do lokalnych specjali

Dzień kończymy po 21.00 bo jeszcze czeka nas, jak się okazuje, 30 km droga po paliwo. Następny dzień zaczynamy o 6 rano, najpierw postanawiamy obłowić z ręki ciekawsze miejsca na płytkiej wodzie, okoni już tam nie było, zostały małe szczupaki. Pojedyncze skróty co jakiś czas dają się wyholować bądź niszczą nam gumy biorąc bardzo delikatnie. Gdy nagle pada hasło żeby płynąć na głębokiego trolla wszyscy z uśmiechem zmieniają przynęty na odpowiednie... i to była dobra decyzja bo po jakiś 30 min. melduję, że mam rybę. Marcin szybko wyłącza silnik a ja holuje swoją rybę z dość daleka. Szczupak mierzy 62 cm i sprawia, że zaczynamy wierzyć w dobre żerowanie szczupaków.

Szybkie wypięcie ryby, zdjęcie i już nasze przynęty lądują znowu na odpowiedniej głębokości - około 10m. Płyniemy dalej, pogoda zaczyna się zmieniać, ale porywisty wiatr z przelotnym deszczem nam nie straszne! Następne branie też jest moje, już dużo bardziej twarde i mniej ustępliwe, jednak nie wykazuje żadnych oznak walki po prostu duży opór... to mnie zgubiło bo gdy rybę podciągnąłem pod łódkę, była jeszcze głęboko a i sił nie straciła wcale bo zrobiła odjazd, potrząsnęła łbem pozbywając się wobka a ja zostałem ze zdziwioną miną...

Pogoda w miedzy czasie znacznie się pogorszyła i nie pozwala już na łowienie, myślimy że zdążymy dopłynąć przed ulewą do przystani ale jednak się nie udaje i cali mokrzy wracamy do domu, by po sjeście wrócić na wodę.

Jak to po burzy bywa - wszystko się uspokoiło. Słońce wyszło na dłużej lecz rybom to nie pasowało bo kompletnie nic się nie dzieje. Dopiero Marcin późnym popołudniem zacina szczupaka 58cm na 2,5m porośniętym blacie. Resztę dnia postanawiam poświęcić płyciźnie, co przynosi kolejnych kilka skrótów.

Sobota ostatni dzień, ostatnie nadzieje. Niestety prysły tak szybko jak szybko upłynął czas od 4 do 12. Czas na wywieszenia prawie białej flagi... jeszcze tam wrócimy!

Przez te kilka godzin nie wiele się działo jeśli chodzi o ryby, jedynie parę niewymiarowych szczupaczków. Szkoda, że czas w takich chwilach tak szybko ucieka, człowiek zdąży tylko kilka przynęt wypróbować a tu czas wracać. Szybkie pakowanie i czas ruszać do Warszawy. Trasa upływa szybko choć głowę dręczy spięta ryba...

damian_

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (3)

bysior, 2011-06-28 09:45:09
Wyprawa widzę bardzo udana, ryby były, przygody z pogodą były, specjale lokalne były - czego chcieć więcej? :ROTFL: Damian Twojego szczupaka chyba chciała zjeść jakaś mamuśka, bo ta blizna jest całkiem spora... Następnym razem życzę wszystkim po metrówce!!! :zacieszacz:
Wozik77, 2011-06-28 10:27:44
Gratki Chłopaki wypadu :oklasky: Kurcze - powierzchnia Żarnowieckiego jest powalająca i przypomina mi troszkę fotki ze Szkierów. A że "mamuski" tam są udowodniliście rok temu. Teraz poprostu nie chciały brać. Następnym razem bedzie lepiej :okok: Połamania!!!
Robson, 2011-06-28 10:58:53
Tak jak Wozik pisze następnym razem będzie nieoczekiwany zwrot... wiem co mówię! Eldorado może być w każdym nieoczekiwanym czasie i miejscu ... tylko trzeba mieć czas na sprawdzanie tego Gratuluję wyprawy !