Wiosenny Zlot Drakersów - Wkra 2013

morouk 2013-05-26 Aktualności

...
W tym roku Zima nie chciała ustąpić miejsca Wiośnie. Wiosna przyszła później, niż zwykle, wprawiając w zakłopotanie nie tylko zdziwione dość niskimi temperaturami powietrza, wracające z południa bociany i gęsi, ale również ... Drakersów, którzy tradycyjnie, jak co roku sposobili się do towarzyskiego spotkania nad Wkrą inaugurującego kolejny sezon wędkarski. Ze względu na wysoki poziom rzeki planowany pierwotnie na 20 kwietnia 2013 r. termin spotkania uległ przesunięciu o blisko miesiąc - aż do 18 maja.

Na tegoroczne kaprysy aury nawet Shrapowy Szaman - Wozik - rozkładał bezradnie ręce. Choć dwoił się i troił, używając rozlicznych zaklęć i Szamańskich obrzędów - nie dał rady, jak co roku - zaczarować szaro - burej pogody oraz wpłynąć na obniżenie podwyższonego poziomu kwietniowej Wkry.

Tym razem Wkra gościć Nas miała w nowym dla wielu Drakersów miejscu - w Sochocinie.

Miejsce zbiórki na Zlocie A.D. 2013


Zmiana terminu nie wpłynęła znacząco na frekwencję. Na szczęście majowa aura okazała się znacznie podatniejsza na wozikowe zaklęcia. Szamanowe starania mające na celu zapewnienie słońca na Zlocie Drakersów zakończyły się pełnym sukcesem, a termin zlotu okazał się pogodowym strzałem w dziesiątkę. Spotkaniu Dobrych Ludzi towarzyszyła przez cały dzień piękna, aczkolwiek nieco wietrzna, słoneczna pogoda.

Nic więc dziwnego, że wiedzeni przemożną chęcią spotkania ze Znajomymi i Drakersowymi Przyjaciółmi pierwsi uczestnicy Zlotu pojawili się już skoro świt. W miarę postępującej wędrówki słońca po widnokręgu nadrzeczny parking zapełniał się coraz bardziej samochodami, ku uciesze Organizatorów i zapewne ku lekkiemu zdziwieniu mieszkańców nadwkrzańskiej miejscowości, którzy po raz pierwszy byli świadkami Naszego spotkania.

" alt="Jak okazało się - nadwkrzański brzeg pomieścił wszystkie samochody " class="img-responsive center-block" />


Zapowiedź pięknej pogody sprawiła, że w niektórych Drakersach narosła tak duża dawka optymizmu i zapału, iż ... przybyli na Zlot na rowerach. A w zasadzie na rowerze, gdyż ów Zapaleniec rowerowy był jedynym cyklistą na Spotkaniu, czym wprawił w niemałe osłupienie zarówno autora niniejszej relacji, jak i innych Drakersów. Wszyscy zgodnie oddaliśmy należny Mu szacunek, wszak pedałował aż z Warszawy (sic!) i roztropnie poleciliśmy Jego rozwadze, aby (będąc w oczywistej formie, co było widać gołym okiem) - poważnie przemyślał start w zbliżającym się wielkimi krokami Tour de Pologne.

W tzw. międzyczasie wyspecjalizowany (po tylu już zlotach i Pucharach) w okolicznościowych przemowach Bysior kwiecistymi słowy i literacką wręcz polszczyzną oznajmił wszem i wobec, że zlot można uznać za rozpoczęty i zaprosił wszystkich przybyłych jak kto woli: do poszukiwań kleni, jazi boleni, szczupaków i innych ryb we wkrzańskich nurtach, względnie do Drakersowej gawędy z innymi pasjonatami moczenia kija, wszak formuła spotkania była czysto towarzyska.

Większości towarzystwa nie trzeba było dwa razy powtarzać - ruszyli w dół i w górę rzeki prawym i lewym jej brzegiem, wszak do dyspozycji mieli most zapewniający pełną swobodę wyboru strategii wędkowania.

Muszkarze (a było ich na Naszym zlocie w tym roku już 7!) zajęli najpłytsze odcinki Wkry, w pobliżu mostu, gdzie do dyspozycji był sztuczny próg wodny tworzący spiętrzenie i przelew oraz płań za przelewem. Ciekawski fotoreporter podglądał ich z mostu:

DarekP i autor wtajemniczali Krzyka i Marcista (nie załapał się w kadr) jak trafić linką muchową w wodę i przy okazji złowić rybę.


Próg tworzący charakterystyczny przelew na tym odcinku Wkry


Trudne technicznie miejsce rozbudzało wędkarską wyobraźnię


Niektórzy próbowali szczęścia (i słusznie) - pod mostem, gdzie znajdowała się pozytywnie rokująca rynienka, a w niej rozrabiał słusznych rozmiarów Boleń...

Miejscówka pod mostem, pod warunkiem odpowiedniej przyczajki łowcy, dawała nadzieję na rybę.


... a tuż za mostem - ciekawy wlewik.

Wlewik pod mostem


Rychło brzegi Wkry zapełniły się Drakersami.

Drakers tu, Drakers tam ...


Bogdan preferował umiarkowane maskowanie się podczas połowu.


Smerfik reprezentował inną, niźli Bogdan - szkołę wędkarskiego kamuflarzu - tu pozycja tzw.


Mario w sztuce kamuflażu poszedł najdalej, w myśl zasady


Wkra na tym odcinku swoją różnorodnością dawała szansę na udany połów zarówno łowcom szczupaków, boleni, jak również kleni i jazi. Odcinek obfitował w miejsca zarówno nadające się do brodzenia i finezyjnej prezentacji muszki, jak również do głębszego poprowadzenia wabia w rynience:



















Tradycyjnie ok. godziny 14 wędkarskie łowy dobiegły końca, by mogła się rozpocząć kolejna część imprezy - część konsumpcyjno - integracyjno - gawędziarska.

Względy pogodowe i lejący się z nieba majowy żar sprawiły, że najdogodniejszym miejscem na biesiadę okazała się miejscówka nomen omen ... pod mostem, która oferowała wycieńczonym wędkowaniem uczestnikom Spotkania zbawienny cień i chłód.



Miejscówka była znakomita, nie dość, że zapewniała cień, to również bezpieczne podparcie dla wędek ;)


Bysior krążył wśród Drakersów z reklamówką pełną woblerów, do której każdy mógł sięgnąć i wybrać coś dla siebie - na pamiątkę


Jeść ... pić ... ;)


Dysputy, wymiana poglądów ...


Kuchnia serwowała wyborne specyjały ;)


" alt="Każdy był zadowolony " class="img-responsive center-block" />


Jadło rychło znikało z rusztu


Zapach grilla rozbudzał kubki smakowe


Legenda ludowa głosi, iż ten magiczny trunek ponoć pozwala widzieć ryby bez polaroidów. Pogłoskę tę postanowił sprawdzić Smerfik :D


Smerfik i Mariano Italiano


Krystek wystąpił w barwach klubowych


Kojoto postanowił wciągnąć do grona Drakersów również swoją Drugą Połowę


Domin postanowił nie być gorszy


Z czego był bardzo dumny ;)


Zastanawiające - myśli Mariano - niby zwykły napój, a wodę prześwietlić wzrokiem pozwala jak najlepsze Solano, hmmm... Musze wyciągnąć recepturę od Smerfika!


Chłopaki, gdyby zabrakło Wam materiałów na strimery, to pomogę - zdaje się mówić Domin


Pan i Jego Pies


Przecież ktoś musi tego Bysiora na rybach pilnować nie ?! - mozna wyczytać w oczach pupila Naczelnego




Wkrzańsko - mazursko - biebrzańskie gawędy






Adam roztacza opowieści o dzikich, wiślanych burtach i ich mieszkańcach


A Naczelny z Asią - towarzyski relaks i błogie lenistwo






Sebastian okazał się wielce sympatycznym Drakersem. Dyskusjom muszkarskim nie było końca!




Krzyko sprawdza pracę wobka boleniowego ...


... i opowiada o właściwej pracy woblerów sandaczowych


... wywołując żywą dyskusję w temacje


... przyciągając kolejnych rozmówców na miejsce prezentacji


Andzia posiliwszy się pieczystym, odzyskał siły i postanowił zdjąć hałasującego pod drugim brzegiem bolenia




Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Na spotkaniach Dobrych Ludzi czas płynie szybciej, niż zwykle.

Nim wszyscy zapozowali do wspólnej, pamiątkowej fotki, gremialnie podjęto decyzję o przekazaniu wszystkich woblerków, zebranych przez Organizatorów w ramach swoistego "wpisowego" na Zlot - dla kolegi Bucka, któremu kilka tygodni wcześniej skradziono niemal cały sprzęt wędkarski.

Późnym popołudniem wszyscy zapozowalismy jeszcze tradycyjnie do pamiątkowego zdjęcia...

Statyw też padał ze zmęczenia ;) Do zobaczenia w 2014 roku!


Do zobaczenia w 2014 roku!

morouk

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (9)

kojoto, 2013-07-27 10:07:55
No mistrzosto świata! :D:D:ROTFL::oklasky: Relacja pierwsza klasa. Wróciły wspomnienia a genialnie opisane zdjęcia spowidowały u mnie częste ataki śmiechu:D:ROTFL:
seb603, 2013-07-27 11:40:53
Brawo:oklasky: Teraz czekamy na relację z Pucharu.
DarekP, 2013-07-27 21:00:35
Dzięki Michał,że Ci się chciało :okok: Fajnie tak sobie przypomnieć.Zloty Drakersów mają niepowtarzlną atmosferę.Czytałem już kilka razy i na pewno nie raz jeszcze wrócę do tej relacji.
marcist, 2013-07-28 05:51:22
:haha: :haha: :haha: opisy pod fotami są super :haha: :haha: :haha: Uśmiałem się po pachy Chwała tobie Michale że w końcu to ogarnąłeś :oklasky: :oklasky: :oklasky: Fajnie było powspominać ten piękny dzionek :kwiatek:
Wozik77, 2013-07-28 20:51:35
Super Michał - fajna relacja z Wiosennego Zlotu. :oklasky::oklasky: Tak jak napisał Darek - podziękowania że Ci się chciało. W tym chyba jest siła tej strony, że użytkownikom się po prostu coś chce, zupełnie bezinteresownie chce. Dzięki Dobry Człowieku :oklasky::oklasky::oklasky: Bysior - czekamy teraz na relację z Pucharu Shrapa z Pułtuska. Jak rozumiem, problemem była chronologia tegorocznych zlotów, ale teraz nie ma już przeszkód ;););)
Paweł, 2013-07-28 22:50:08
Michał, fajnie, że ogarnąłeś relację ze zlotu:oklasky:! Ale prawdziwe brawa należą się Tobie za to, że tak świetnie to ogarnąłeś:hura:! Konkretnie i z humorem! A co do samego Zlotu SD 2013 - To było doskonałe spotkanie Drakersów:hura:
tomek79, 2013-07-29 09:08:28
Zabrakło mi choćby jednego zdania o rybach, bo chyba coś sie uwiesiło. Poza tym za-je-bis-te!
morouk, 2013-07-29 11:16:48
Co się miało nie chcieć. Wg mnie Shrap bez relacji z tradycyjnego, wiosennego zlotu, to jak wobler bez kotwiczek. Niby wszystko okej, niby przynęta i tak pracuje, ale ryby na nią nie złowisz ;) Co do rybek, to faktycznie mogłem dopisać i nawet miałem w planach, ale niestety nie miałem pełnej wiedzy na temat tego co zostało złowione więc się nie wymądrzałem w tym temacie. Klenie, zwłaszcza muszkarzom - dopisały. Rozmiar mocno średni tak z 35 cm przeważnie ale kilka - kilkanaście sztuk / muszkarza złowić się dało. Wiem, że Adam skutecznie również kusił klenie na przelewie i przy mnie wyciągnął 3 jednego po drugim na woblera (rozmiar podobny). Jak inni - to przyznaję nie orientuję się, bo też i nie to było (i jest zawsze) najważniejsze w Naszych Shrapowych spotkaniach. Może Naczelny ma szczegółowszą wiedzę.
bysior, 2013-07-30 15:33:31
Naczelny wiedzy szczegółowej nie ma bo latał jak kot z pęcherzem żeby inni mogli w spokoju połapać :dokuczacz: Super Michałku relacja - mi zabrakło tylko zdjęcia ciuchów Krystka na brzegu ;P Mam nadzieję, że we wrześniu uda nam się spotkać na zegrzyńskiej wyspie Drakersów :haha: