Wiosenna rzeka bez spinningu

Paweł 2011-03-02 Metody i triki

...
Jeszcze się zima nie skończyła. Jeszcze wiosna nie przyszła.
Lecz jak przyjdzie - wędkarz musi być gotowy…
I ja zamierzam być gotowy!

Bo nastał nam już MARZEC!!!

Ale w tym roku zamierzam całkowicie odpuścić spinningowym klenio-jaziom. I skupić się tej wiosny na połowie białej ryby, tak ostatnio przeze mnie zaniedbanej. Metodami gruntowymi...

Bo pięć wyjść za białorybem w 2010 roku uznać muszę za katastrofę!
I obiecałem sobie poprawę…
Doszły mnie również słuchy, że jeszcze kilku Drakersów ma w planie odpuścić wiosenny spinning i oddać się błotnym, marcowym i kwietniowym, spławikowo – gruntowym zabawom!
I chcą poławiać piękne, kolorowe, niedrapieżne, wiosenne ryby.

30 Wiosna w siatce


Ale wiem też, że niektórzy z nich dawno nie trzymali w ręku bacika czy feederka!
A być może są też inne osoby, które znajdują się na rozstaju, wahają się.
Dlatego, dla ułatwienia podjęcia decyzji, opiszę moje przygotowania do sezonu wiosennego.

1 Wiosna Wisła


Łowisko

Na początku należy ustalić typ potencjalnego łowiska. Wbrew pozorom ma to fundamentalne znaczenie. Ograniczenie łowisk pozwoli nam ograniczyć metody połowu. A to zawęzi nam ilość potrzebnego sprzętu. I tym samym w kieszenie zostanie więcej pieniążków na późniejszy czas, na spinningowe zabawki!
Bo pamiętajmy, przyjdzie pierwszy maja i większość porzuci na dłuższy czas narzędzia do połowu ryb spokojnego żeru. Więc nie warto zaopatrywać się w wiele wędek, spławików , koszyczków czy żyłek.

Dla mnie osobiście podstawowym łowiskiem będzie, nikt by na pewno nie zgadł… Wisła.

Ale jest możliwe, że odwiedzę jeszcze Narew, Wkrę, może Bug czy Świder. I to koniec łowisk. Kilka lat temu na pierwszym miejscu wymieniłbym Narew ze względu na pływające tam piękne płoteczki, ale obecnie jestem po raz kolejny na etapie wiślanego uzależnienia.
Wszystkie te rzeki na wiosnę niosą sporo wody, więc czy to na wielkiej Wiśle, czy na niedużej Wkrze – zestawy musimy przygotować dość podobne…

Ja zamierzam ograniczyć się do dwóch metod: przepływanki i drgającej szczytówki. Poławiać będę tymi metodami niekiedy oddzielnie, niekiedy razem.
Na szczęście na jakieś konkretne zakupy ja iść nie muszę!
Uzbierało się tego trochę przez lata, teraz pozostaje wybrać sprzęt na wiosnę 2011 roku.

2 Wiosna Narew


Sprzęt do przepływanki

Zacznijmy od tego co potrzebujemy do przepływanki.
Trzy moje kije to:
- stary, chiński fioletowy bat, długość 3,60 m,
- kolejny bat, Jaxona, trochę dłuższy, 6 m,
- bolonka stara jak świat, nieistniejącej już chyba firmy SNAP, również 6 metrów, aczkolwiek szykuje mi się niespodzianka w postaci innej bolonki, której będę używał w ramach testów Team Rapa .
Do bolonki zgrabny, nieduży kołowrotek, Okuma Octawia 2000, z przyzwoitym przełożeniem.

3 Wiosna bat


Jeśli chodzi o żyłkę, to do bacików preferuję dość mocną, o średnicy 0,12-0,14 mm, natomiast do bolonki nawet 0,14-0,16 mm.
Oczywiście potrzebna jest jeszcze żyłka przyponowa, z reguły o 0,02 mm cieńsza, koniecznie świeżutka, tegoroczna.

4 Wiosna żyłka


Dalej spławiki. Jako, że wybieram się na rzekę, spławiki muszą być typu bombka czy łezka, z długim kilem, antenki stosuję najczęściej w kolorze czerwonym, nigdy nie wiemy jakie nam się przytrafi tło, a czerwień jest najlepiej widoczna. Do tego mam zawsze ze dwa smukłe spławiki z kolca jeżozwierza, te głównie na ukleje oraz na płytkie zastoiska.
Gramatura spławików to tak od jednego do sześciu gramów, wszak trzeba być przygotowanym na różne warunki.

5 Wiosna spławiki


Bardzo ważną rzeczą są haczyki, one muszą być wysokiej jakości. A ta jakość dla mnie na wiosnę to przede wszystkim ostrość, niekoniecznie moc! Dlatego najchętniej sięgam po druciaki Mustada czy Gamakatsu. I nie wiem dlaczego, ale bardzo je lubię w kolorze… czerwonym. Kute haczyki bywają za grube do delikatnych, wiosennych przynęt. A poza tym druciaki dowiązuję przecież do cieniutkich żyłek, więc dają radę. Z wielkościami nie szaleję, numery 14, 12 i 10 w zupełności wystarczą. Po mniejsze, zawodnicze, nie sięgam. Mimo, że zawsze parę przyponów przygotowuję w domu, to i tak takie maleństwa potrafią uprzykrzyć życie podczas wiązania. Przypony do metody spławikowej stosuję raczej krótkie, 30-40 cm w zupełności na wiosnę wystarczy, przecież nie będziemy polowali na wleczonego za leszczem. Jeśli chodzi o kształt haczyka to zdecydowanie wybieram modele z dłuższym trzonkiem, łatwiej się na taki haczyk zakłada robactwo, łatwiej wyjmuje się z pyszczka ryby.

Nie można jeszcze zapomnieć o obciążeniu czyli ciężarkach. Popularna niegdyś taśma ołowiana szczególnie na rzekę nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Nie da się jej centrycznie zacisnąć na żyłce. Moim zdaniem, w płynącej wodzie najlepiej sprawdzają się okrągłe śruciny. Wystarczy kupić pudełeczko ze śrucinami w zakresie 0,2 -2 gramy i mamy problem obciążenia z głowy na parę wiosen. Najlepiej dobrej firmy, wtedy mamy gwarancję, że ołów jest w miarę miękki, dobrze nacięty, łatwo da się zacisnąć na żyłce nie kalecząc jej.

Sprzęt do drgającej szczytówki

A co nam potrzebne do połowu metodą drgającej szczytówki?
Ja tej wiosny skorzystam z następujących kijków:
- zrobionego przez siebie od A do Z, ulubionego, trzymetrowego „żółtego” pikerka, którego można by opisać orientacyjnie do 50 gram,
- testowanego od zeszłego roku daiwowskiego feedera 3,90 metra, do 150 gram.

6 Wiosna gruntówki


Oczywiście do tego potrzebne są dwa kręciołki.
Do żółtka założę średni kołowrotek z żyłką główną 0,16, max 0,20 mm.
A do feedera założę cos większego (może Mistral Amundsen 3000?) z żyłką 0,22 lub 0,25 mm.
Jeśli chodzi o żyłkę przyponową to stosuję grubość od 0,12 – 0,14 mm do krótkiego pikerka, a do feedera najczęściej będzie to średnica 0,14 – 0,18 mm.
Aczkolwiek tak naprawdę grubości żyłek muszą być też uzależnione od warunków łowiska.
Jeśli chodzi o żyłkę do tych gruntówek to proponuję wykorzystać spinningowe żyłki z zeszłego roku! Po prostu przewinąć je z kołowrotka spinningowego na kołowrotek gruntowy, wtedy świeża, nieużywana część znajdzie się u nas na górze. Oczywiście czynimy tak pod warunkiem, że żyłkę spinningową zamierzamy wymieniać. Ale zapewniam, lepiej wykorzystać starą żyłkę i kupić nową do spinningu, niż kupować nową do feedera, a na spinning poławiać potem na zeszłoroczną, zmęczoną już.

Natomiast całkowicie odradzam stosowania kołowrotków, których używamy do spinningu. Szkoda tych kołowrotków. Szybko je można zamęczyć zestawami gruntowymi, dodatkowo możemy je ubłocić, zapiaszczyć, itp. Aczkolwiek tak jak przy żyłce… jeżeli wymieniamy na nowy kołowrotek w zestawie spinningowym – może warto go zamiast wyrzucać czy odstawić na półkę – dokręcić do feederka?

Te wszystkie zabiegi proponuję w celach oszczędnościowych.

Bo oprócz wędki, kołowrotka i żyłki do pikerka i feedera potrzebujemy jeszcze sporo „drobiazgów”.

Zacznę od obciążenia. Najczęściej obecnie stosuje się koszyczki zanętowe z wbudowanym obciążeniem. Nam, na wiosenną rzekę potrzebne będą takie w zakresie od 20 do max 120 gram. Najlepszy kształt to kwadratowe i trójkątne, bo okrągłe odradzam, zbyt łatwo toczą się po dnie. Na szybszy nurt zamknięte od dołu, na spowolnienia otwarte, bez denka.

7 Wiosna koszyczki


Haczyki oczywiście już mocniejsze i trochę większe niż do spławika, przecież na gruntówkach spodziewać się możemy większej ryby. Ale z numeracją haków bym nie przesadzał. Niekiedy warto zastosowań nawet nr 12 czy 10, ale najczęściej sięgam po wielkości z zakresu nr 8, 6 czy maksymalnie nr 4. Moim ulubionym wiosennym haczykiem do robaków jest żółty druciak Gamakatsu ze wzmocnionym, spłaszczonym trzonkiem, symbol LS-2230G, choć prawdopodobnie bezpieczniejszym rozwiązaniem będzie coś kutego.

8 Wiosna haczyki


Żyłkę główną z przyponem warto łączyć krętlikiem, raczej sporym. Robactwo na haczyku ma fatalną właściwość w postaci produkowania „smigiełka”, skręcającego nam żyłkę. Krętlik w jakimś stopniu ma temu zapobiegać. Szczególnie jest to ważne gdy łapiemy na większą ilość białych robaków w silnym prądzie. Jeśli chodzi o długośc przyponu, to ja jestem zwolennikiem dłuższych. Choć przy dobrym żerowaniu półmetrowy przypon może być dobry, to już przy słabych braniach wydłużam stągiewkę nawet do półtora metra…

A na koniec w temacie gruntówek zostawiłem sobie mój ulubiony temat - sposób przymocowania obciążenia (koszyczka) do zestawu.
Powszechnie obowiązują przelotowe plastikowe rurki antysplątaniowe naciągane na żyłkę główną i blokowane od strony haczyka koralikiem opartym na krętliku. Ale ja, szczególnie na początku sezonu, odradzam takie rozwiązanie! Przecież na wiosnę nie machamy zestawem na pół rzeki. Więc po co nam rurka antysplątaniowa? Tym bardziej, że ten kawałek plastiku, szczególnie w szybszym nurcie, działa na zestaw niekorzystnie i musimy parę gram niepotrzebnie dołożyć do obciążenia. A przecież na wiosnę staramy się możliwie wydelikatnić zestaw.
Ja proponuje inne rozwiązanie, mój osobisty patent, zamiast opisu zdjęcie:

9 Wiosna wentylek


Od wielu, wielu lat to stosuję na rzekach, nie ukrywam, że w lecie też!

Drobiazgi, ale niezbędne…

Do szczęścia i skutecznego połowu potrzebne nam będzie jeszcze kilku rzeczy:
- dwie, trzy podpórki pod wędki, szczególnie polecam model z gwintem do wkręcania w podłoże, pamiętajmy, widełki z nadbrzeżnych krzewów wycinamy tylko w ostateczności,
- krzesełko, wszak warto nacieszyć się w spokoju budzącą się do życia przyrodą rozsiadając się wygodnie w siedzisku z podpórkami pod ręce,

10 Wiosna na krzesełku


- podbierak, koniecznie z dłuższą rączką, często łapiemy w trudnych warunkach,
- siatka na ryby - opcjonalnie, wedle uznania,
- kalosze lub inne nieprzemakalne obuwie, na wiosnę nad wodą królują wszelkie odmiany błota, iłu, itp.

11 Wiosna błoto


Być może coś pominąłem, ale wydaje mi się, że mamy już z grubsza wszystko!

Taktyka i technika wiosennego połowu…

Wiosenne dni nie należą jeszcze do zbyt długich. Dlatego też ważnym czynnikiem skutecznego połowu jest trafne wytypowanie łowiska. Ważne jest to szczególnie wczesną wiosną. W marcowe dni ryby już czują cieplejszą porę roku, podobnie jak i my. Zaczynają być coraz bardziej aktywne.

12 Wiosna bat


Ogromnym atutem w poszukiwaniu potencjalnych miejsc pobytu ryb, szczególnie płoci, jest znajomość rzeki.

Na przykład na mojej Wiśle doskonałe są okolice główek. Z tym, że nie same główki, ale brzeg między nimi. Najczęściej tuż przy brzegu jest głębszy rów, a dalej się wypłyca. Często, przy podwyższonej wodzie, dodatkowym atutem są zalane krzaki, spowalniające kołowanie wody między główkami, a gdy woda jest jeszcze wyższa i przelewa się przez główki – w ogóle zatopione krzaki spowalniają nurt. Ryby bardzo chętnie na wiosnę żerują w takich płytkich spowolnieniach. A w lato w takich miejscach niekiedy nie ma nawet wody!!!

W miejscach dzikich też szukam wolniejszego nurtu. Szukam powalonych do wody drzew, odkosów za mini cypelkami, wlotów do niepozornych nawet starorzeczy czy malutkich kanałków, tego typu miejsc właśnie.

13 Wiosna wczesna wiosna


Nieco inaczej jest u mnie z wyborem miejscówki na Narwii czy Wkrze. Jako, że tam mam dalej więc więcej uwagi poświęcam na wybór stanowiska. I podstawowym dla mnie kryterium poszukiwań miejsc do połowu jest nasłonecznienie. Bo cóż milszego na wiosnę od ciepłych promieni słonecznych ogrzewających nam twarz. Czyli z reguły wybieram brzeg zachodni lub północny, tam rankiem i w południe w pogodne dni pięknie operuje słoneczko. Z tego powodu szczególnym dla mnie miejscem (ciągiem miejsc) jest prawobrzeżna Narew na wielu odcinkach…
A dopiero w dalszej kolejności, lub gdy dzień pochmurny, kieruję się zasadami opisanymi nieco wcześniej.

A dlaczego na Wiśle nie szukam w pierwszej kolejności słoneczka? Przyczyna jest prozaiczna, mieszkam na wschodnim brzegu i nie chce mi się przedostawać przez most na drugą stronę. A i wodę po tej stronie znam znacznie lepiej! Więc tu wybór brzegu jest naturalny.

Lecz pamiętajmy, że z upływem wiosny ryby powolutku przemieszczają się bliżej nurtu.
Dlatego w kwietniu, jak dni robią się cieplejsze, coraz chętniej na miejsce połowu wybieram główki. Najlepiej krótkie, niepozorne. I wtedy tam szukam ryb, szczególnie na napływie, choć nie wadzi feederka zarzucić z prądem.

14 Wiosna główka


Będąc już na łowisku w pierwszej kolejności sięgam po spławik. Bat czy bolonka? Wolę bata, ale niekiedy trzeba użyć bolonki. Ale zawsze mam ze sobą też dwie gruntówki.

A propos bata. Ja, jak wspomniałem wcześniej, korzystam z dwóch: 3,60 i 6 metrów. Po prostu takie mam, to i takich używam. Ale jak ktoś musi bata dopiero kupić – proponuję kupić tylko jeden, 6 lub nawet 7 metrów. A mając taki kij możemy go, w razie potrzeby, skrócić. Po prostu odjąć dolny skład, niekiedy nawet dwa czy trzy. Bo wiosną, kiedy łapiemy w krzakach, pełne 6 czy 7 metrów może nam się nie zmieścić, na przykład z powodu niżej zwisających gałęzi drzew.

Na początku łowienia zawsze zanęcam pod bata, gruntówek nie rzucam. Dopiero jak znuży mi się ciągłe przerzucanie spławika, nałowię się do syta, czy też ręka zacznie boleć - sięgam po cięższy sprzęt stacjonarny. Delikatnego pikerka zarzucam bliziutko, w rejon nęcenia pod spławik. A drugi kij, mocniejszy, rzucam tak bardziej na walkę, w nurt, w rynnę, czy jakiś dołeczek.
Na Wiśle generalnie szukam niezbyt głębokiej wody, dwa metry już mnie całkowicie satysfakcjonuje. Natomiast na Narwi często przekraczam i trzy metry głębokości, a to z tego powodu, że na Narwii nastawiam się na większą płoć, tam okazy trafiają się dużo częściej niż na Wiśle.

Słów jeszcze kilka o zanętach i przynętach

15 Wiosna nęcenie


Tak naprawdę jest to ten temat – rzeka, na oddzielny tekst, więc tę sprawę tylko poruszę, bez wgłębiania się w niuanse.
Moim zdaniem nęcenie jest konieczne - dla mojej taktyki połowu. Czyli znalezienia odpowiedniej miejscówki i próby zwabienia do niej ryb.
Zanęt na rynku teraz jest bardzo dużo, nie ma co przesadzać z mega jakością zawodniczą, bo to już kosztuje.
Kilogram zanęty bazowej plus kilogram ukierunkowanej (np. płoć, rzeka czy feeder), paczka płatków owsianych do sklejenia oraz paczuszka otrębów pszennych (do rozproszenia jeżeli zajdzie taka potrzeba) – wystarczy na wiosenny ranek czy popołudnie.

Pamiętam, dawno temu nęciłem rozmoczonym chlebem z płatkami owsianymi. Później używałem prostych zanęt Gutkiewicza. A ostatnich kilka stosuję najczęściej Trapera. Można jeszcze dołożyć jakiś atraktor np. na płoć, ale z tym, szczególnie na wiosnę, radzę ostrożnie.

16 Wiosna zanęta


Dodatek w zanęcie pęczaku, czy zwłaszcza pinek, znacznie podniesie jej jakość.

17 Wiosna zanęta


Natomiast co do przynęt na haczyk to świetna jest ochotka, na którą ja nie lubię łapać, bo zbyt delikatna, pinki, które z kolei najbardziej lubię, biały i czerwony robak oraz pęczak. A już mega przynętą jest każdy robak wydłubany z ziemi czy wyciągnięty z wody. Wszak to jest naturalne jedzonko ryb, a nie jakieś wyhodowane robactwo!

18 Wiosna robaczki


Niektóre z tych stworzonek są niezwykle delikatne i łatwo są obskubywane przez ryby, więc koncepcja kanapki z pinką może być strzałem w dziesiątkę! Aromat chruścika plus wytrzymałość białego robaczka daje nam niezły przynętowy duet.

19 Wiosna kanapka


A mając jeszcze w zanadrzu pęczak i puszeczkę kukurydzy – gotowi jesteśmy na wszystko.

Wybierając się wiosną nad Narew lub Wkrę konieczna będzie jeszcze paczka gliny do dociążenia. Teraz mamy takie czasy, że w każdym sklepie wędkarskim glinę kupimy, zarówno wiążącą jak i rozpraszającą. Natomiast idąc na ryby nad Wisłę, nie ma takiej potrzeby, żaden problem „uzbierać” trochę iłu wiślanego, który zarówno doskonale sklei jak i dociąży naszą zanętę.

20 Wiosna Narew


W rozważaniach na temat wiosennego połowu białej ryby pominąłem jedną, niezwykle skuteczną wiosenną metodę. Metodę, która ma wielu zagorzałych zwolenników. Metodę, dzięki której poławiane są na wiosnę największe karpiowate. Pominąłem przystawkę ze spławikiem. Z premedytacją to zrobiłem.
Nie piszę o niej bo… nie umiem łowić na przystawkę. Więc i nie mam nic sensownego do powiedzenia. Ale to również jest wspaniała i skuteczna metoda połowu. Jedna niedługa, najwygodniej teleskopowa, wędeczka, składane krzesełko, trochę grochu i pęczaku w wiaderku, paczka robaków, spacer od miejscówki do miejscówki. Żałuję, że się nie nauczyłem, ale cóż…

Jakie ryby?

Prawie na koniec zostawiłem sobie to co najprzyjemniejsze i najważniejsze w naszym hobby…

Jakie ryby najczęściej będą naszą wiosenną zdobyczą?

Oczywiście naszą podstawową rybą wiosny będzie płoć. Wszędobylska, piękna, kolorowa, wdzięczna rybka. Najczęściej nie będą to okazy, z reguły 20-25 centymetrów. Ale zdarzą się i większe, wiosną jest szansa trafić na stadko wyrośniętych płoci, ponad trzydziestocentyetrowych. I takie płocie są spełnieniem moich wiosennych marzeń i oczekiwań.

21 Wiosna płotka


Na Wiśle naturalnym uzupełnieniem płotki jest… wyrośnięta gruntowa ukleja. Tak, tak, nie ma co się uśmiechać. W lato ta rybka potrafi być utrapieniem podczas polowania na większe ryby. Ale wiosną każda cieszy!

22 Wiosna ukleja


Krąp jest kolejnym wodnym przedstawicielem, który będzie naszą zdobyczą, czym dalej w wiosnę – tym częstszą. Tę rybkę cenię bardzo za waleczność, półkilogramowy krąp pięknie potrafi powalczyć na bacie czy delikatnym pikerku.

23 Wiosna krąp


Grubiutkie jelce równie chętnie wchodzą w zanętę. Najwięcej jelczyków łowiłem na przyujściowym odcinku Wkry, w łąkach poniżej Pomiechówka.

Jazie i klenie wiosną też potrafią nieźle grasować, aczkolwiek okazy ponad kilogramowe mogą nam sprawić sporo problemu, szczególnie na baciku. Jeżeli już – to niech biorą na bolonkę lub feedera, czyli na zestawy, w których mamy zmagazynowany na kołowrotku zapas żyłki. Choć szczerze przyznam, ja do wiosennych jazi i kleni szczęścia zbyt dużego nie mam.

No i został nam jeszcze… leszcz. Ja go traktuję wiosną jako przyłów, aczkolwiek bardzo pożądany. Leszcz nie ma takiego temperamentu jak klenio – jazie, więc nawet dwukilogramowa łopata jest do wyciągnięcia nawet na bata. Konieczne są jedynie odrobina techniki, mnóstwo cierpliwości i… spokój wędkarza. Nie ukrywam, że podczas każdego wiosennego wędkowania marzy mi się zacięcie, które podobne będzie do zaczepu, a potem ryba majestatycznie i powoli krąży po dnie…

24 Wiosna leszcz


Inne ryby traktuję jako przypadkowy przyłów, choć niespodzianki potrafią się zdarzyć.

25 Wiosna karaś


Niestety, niekiedy wiosną na Wiśle można trafić w stado pięknych… cert, rzadziej świnek. Ryby to przepiękne i waleczne, ale będące w tym okresie pod ochroną. Z połowem ich poczekajmy do pierwszego lipca.
Najczęściej biorą one na feedera zarzuconego na wartkie piaszczyste wypłycenie. Jedyna na to radą jest przerzucenie wędki w inny rejon, najlepiej na głębszą wodę.
Jako, że nie każdy certę zna – zamieszczam fotkę. Pamiętajmy, jak trafi nam na wiosnę taka rybka – koniecznie delikatnie ją uwolnijmy!

26 Wiosna certa


Ważne – pogoda

Wiadomo, że na wiosnę, jak choć trochę się ociepli – chcielibyśmy przebywać nad wodą jak najwięcej. Ale jest jedna przeszkoda, której lekceważyć nie można. To niesprzyjająca pogoda. Jakkolwiek wędkarz do mięczaków nie należy – na pogodę trzeba uważać! Bo marzec i kwiecień to zdradliwe miesiące. Nie przez przypadek w przysłowiach w marcu jak w garncu, a kwiecień plecień!!! Bywa, że ranek jest cichy, piękny i słoneczny.

27 Wiosna trudne warunki


Ale w południe sypnie śniegiem, a wieczorem dojdzie do tego jeszcze lodowaty północny wiatr! I my musimy być na to przygotowani. Więc pamiętajmy i o ciepłych, nieprzemakalnych butach, wygodnej, najlepiej oddychającej bieliźnie czy solidnej kurtce na grzbiecie, no i gorącym napoju w termosie…
Bo nic gorszego jak rozłożyć się w łóżku na wiosnę, u progu sezonu…

28 Wiosna deszczowo


To tyle w wielkim skrócie o połowie białej ryby w marcu i kwietniu metodami gruntowymi.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże skompletować sprzęt do wiosennego połowu oraz dobrać odpowiednie techniki połowu. Może ktoś sobie przypomni jak to łapało się nieduże rybki w dzieciństwie.

Wiem, wiem, nie ten sprzęt, niby nie te emocje, nawet nie te metody…

Ale taka sama, z równie wielkim utęsknieniem wyczekiwana - Pani Wiosna!!!!!!!

29 Wiosna


I na sam koniec prośba: koniecznie trzeba zabrać nad wodę aparat fotograficzny, żeby rejestrować oznaki nadchodzącej wiosny i wstawiać potem fotki na Shrapa…

Z wiosennym pozdrowieniem...

Paweł

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (11)

Bizonik, 2011-03-03 00:20:36
No Pawełku myślę że po tym artykule bez zastanowienia ruszę wraz z młodocianym wędkarze w postaci córy nad wodę co by oddać się tej jakże pięknej metodzie połowu. A dzień spędzony nad woda wraz z rodzina to podwójny pożytek
bysior, 2011-03-03 04:13:45
Fajny tekst Paweł, taki na czasie - ja również już w głowie mam wiosenne łowienie płoci! Zapisuję w notatniku potencjalne miejsca, zrobiłem porządek w sprzęcie i ... czekam na wiosnę! :muza: Fajny patent z koszyczkiem wymyśliłeś! :oklasky: Muszę przyznać, że też ostatnio mam zamiar odejść od rurek anty splątaniowych bo w sumie są mi do niczego nie potrzebne. Wypróbuję na pewno Twój sposób w najbliższym czasie i polecam również wypróbowanie zawieszenia koszyczka na bocznym troku, tudzież na luźnej pętli! Co do jazi na baciku - fajnie jest zamontować sobie w takim baciku gumę. Przymierzałem się od długiego czasu do tej instalacji i mam mocne postanowienie do wykonania tego zadania w tym sezonie ;) Hol ryby i amortyzacja dostają od razu 10 punktów w górę! Co do zanęty - temat rzeka. Piszesz, że trzeba uważać... ja natomiast uwielbiam eksperymenty z zapachami, konsystencją, składnikami, kolorami... Nie wiem czemu - ale przygotowywanie zanęty jest dla mnie super fajną sprawa i cieszy mnie tak samo jak łowienie A czasami zmiana okazuję się strzałem w 10 - tkę niczym zamiana białego robaka na kłódkę :D Żeby się za bardzo nie wymądrzać, na koniec wtrącę tylko małą dygresję. Warto zrezygnować z przetrzymywania ryb w siatce! Płocie, krąpie, jazie, często też niewielkie leszczyki które się trafiają na wiosnę okropnie niszczą sobie łuski i płetwy o nasze siatki. Dużo lepiej dla rybek jest - kiedy wrócą do wody od razu po ich złowieniu :hura:
Paweł, 2011-03-03 07:37:33
Bysiorku, od razu, na gorąco odniosę się do dwóch spraw: Zanęta: podobnie jak Ty uwielbiam eksperymentować, mieszać, dodawać zapachów itd. Zapach zanęty i zabawa z nią to rzeczywiście super sprawa! Ale to jest tekst o wiośnie, kiedy porankami są jeszcze przymrozki i rączki zmarznięte... Więc ja raczej wszelkie takie eksperymenty przeprowadzam latem, szczególnie przy dłuższych zasiadkach typu, wieczór, noc, ranek...:cwaniak: Poza tym na wiosnę zwyczajnie nie ma potrzeby tak bardzo dosmaczać naszej zanęty... Siatka na ryby: tak, rzeczywiście masz racje, większe płocie czy klenio-jazie wypuszczam na bieżąco. Dlatego użyłem słowa - opcjonalnie. Ale też wiosną lubię kilkanaście płotek i parę większych uklei zwyczajnie wziąć w celach konsumpcyjnych. I moim zdaniem siatka jest tu dobrym rozwiazaniem....
krzyko, 2011-03-03 11:11:27
Ale Pawle lejesz miód na me serce:muza:.Bat posiadam ,odlgłościówkę też a i federek z pickerkiem się znajdzie :luzik:.Tylko z federkiem mam problemik bo posiadam tylko taki do 90 gram a to trochę na Wisłę cienko.Ale może na wiosnę wystarczy?Czy w marcu są jakieś szanse żeby ruszać nad wodę czy lepiej czekać do kwietnia.Pawełku Ty kontroluj sytuację hydrologiczno-meteorologiczną i jakby co daj znać:hejka::hura:
Paweł, 2011-03-03 11:16:33
Krzysiu, 90 gram na wiosnę wystarczy na 90% miejscówek:hejka: Sytuację kontroluję, ale w marcu napewno da się już powalczyć...:hura: Oby tylko nie było nawrotu jakiś mega mrozów:boisie: A na razie jest dość nietypowo, bo Wisła niziutka, że hej...
rapa, 2011-03-03 15:23:31
Niestety twoje plany nie pokrywają się z moimi planami na rozpoczęcie sezonu :beczy: co nie znaczy że nie poproszę o zabranie mnie chociaż raz na pickerowe płoteczki :prosi:
waldi-54, 2011-03-03 18:11:55
Super tekst Paweł:okok: Także niemogę się już doczekać wiosny. Choć przyznam że w zimowe dzionki też można mnie znaleźć nad wodą. Ale co innego jest gdy słoneczko świeci jest w miarę ciepło i wszystko budzi się do życia a człowiek z wędeczką w ręku. Ehhhh...rozmarzyłem się.:oklasky::oklasky::oklasky:
Kaz, 2011-03-03 19:03:00
Pawełku super artykuł,tak Ci co mieli skąpą wiedzę co i jak i na co łowić w wiosenne dnie Ty kolego w bardzo obszerny sposób naświetliłeś zagadnienie połowu wiosennego .Dzięki Pawełku super to uczyniłeś i tylko czytać i sie uczyć.Co do metody zarzucania zanęty koszyczkowej federkiem można się udać do naszego kolegi Bysiorka on ma naprawdę super patent jak to nie robić!!!;P. Pawełku brawo. :oklasky::oklasky::oklasky:
Wozik77, 2011-03-03 21:32:06
Brawo Paweł. Przywołałeś mi wspomnienia sprzed kilkunastu już laty. Toż ja tez miałem wytypowane kwietniowe łowisko na płotki, leszczyki itp, na którym razem z Bratem zaczynaliśmy co roku sezon. Była to nieduża rzeczka na literę "K" na dalekiej północy - Mazurach :kwadr:. Jeździliśmy tam raniutko w sobotę i spędzaliśmy cały dzień.Ech... Do dziś pamiętam, jak te niewielkie płoteczki potrafiły zatańczyć na delikatnej wędeczce i ile sprawiało mi to radości. A teraz? Tylko spinning i spinning. Masz rację. Czasem trzeba pobawić się tez tymi wędkami, które stoją głębiej w szafie :kwadr:
gusto, 2011-03-04 15:05:02
Moje gradki Pawełku ja też napewno nie odpuszczę spławikowi jak i pikerkowi bo naprawdę lubię połowić płoteczki na bacik jak i bolonkie jest to świetna zabawa:hura:
tymon, 2011-03-09 08:13:33
Paweł, jak zwykle super :oklasky: