Wieczorna przygoda nad Wisłą

Bizonik 2010-08-31 Wyprawy wędkarskie

...
Wczorajsza wyprawa nad Wisłę skończyła się prawie zawałem, serca rozwalonym kołowrotkiem złamanym Team Dragonem i brakiem około 100m plecionki.

Wróciłem do domu z pracy i nie mogłem znaleźć sobie miejsca w domu. Żona widząc ze się miotam po mieszkaniu wygania mnie z psem na spacer, mówię jej ze biorę psa i jadę na godzinę nad Wisłę. Wsiadam w samochód pies na fotelu obok wędka i torba już czeka w bagażniku ruszamy. Nad woda melduje się jak już jest ciemno komary nie gryza jak dzień wcześniej. Schodząc nad samą wodę słyszę jak by ktoś wrzucił trelinke do wody, myślę sobie dobrze jest ryba zeruje. Siadam na kamieniu montuje zestaw i wsłuchuje się w cisze panującą nad woda, w oddali słychać dźwięki wielkomiejskie. Chwile zamyślenia przerywa kolejny plusk plusk. Niebo co chwile przecinają szalone nietoperze polujące na nocne owady.

Zaczynam łowienie zamach i pierwszy rzut przynęta leci na skraj nurtu. Spływa delikatnie skacząc po żwirowo kamiennym dnie.
W drugim lub 3 rzucie mam uderzenie ale nie zacinam w tempo. Guma wygląda jak by ja ktoś żyletka pociął - szczupak, ale po ciemku dziwne.


Rzucam dalej chwile później jakieś 20 m ode mnie słyszę mocne uderzenie w wodę, w tym miejscu jest duże zwalone drzewo, myślę sobie sumek się pod nim zadomowił i ściga teraz drobnice i w tej chwili mam potężne kopniecie na wędce czuje jak by mnie ktoś prądem poraził. Zacinam wędka wygina się w pałąk i cisza. Próbuje poderwać to coś z dna ale ani drgnie, pewnie jakieś drzewo napłynęło i o nie się zaczepiłem - myślę sobie. W tej chwili zaczep ożywa płynie w kierunku zwalonego drzewa zabierając plecionkę z kołowrotka zatrzymuje się daje się delikatnie podciągnąć bliżej brzegu po czym znowu odpływa do rynny na skraju nurtu sytuacja powtarza się kilka krotnie aż już wydaje mi się że się zmęczył zaczynam go holować ciut mocniej niedaleko miejsca gdzie stoję pokazuje się wir wody i końcóweczka płetwy ogonowej i wtedy zdaje sobie sprawę ze przegrałem tą walkę. Serce wali jak oszalałe w głowie mętlik co robić co robić.



Ryba jakby porażona prądem ucieka do rynny a chwile później obierając kierunek drugi brzeg pruje bez zastanowienia na druga stronę Wisły. Stojąc na brzegu trzymając wędkę dwoma rekami hamując szpule ręka patrze jak odpływa zabierając kolejne metry plecionki. Wtem do głowy przychodzi diabelski pomysł raz kozie śmierć hamujemy rybę siłowo. W pierwszej chwili wydawało mi się ze sie uda nawet odzyskałem jakieś 10 może 15 m plecionki aż słyszę delikatne trzaski i kij pęka tuż za korkiem. Pewnie wiecie co było dalej i nie muszę komentować tego co tylko nietoperze i inne zwierzaki słyszały. Odwróciłem się i usiadłem na kamieniu ręce i nogi drżały serce waliło nawet nie czułem ze byłem cały mokry od padającego drobnego deszczyku. Spoglądam na zegarek zabawa z rybka trwa ponad 30 minut a wydaje się jak to była chwila.



Wstałem zabrałem torbę i resztki wędki i pomaszerowałem do samochodu. Pies przeczuwając że stało coś się niedobrego już siedział przy samochodzie i tylko czekał aby mu otworzyć drzwi. Usiadłem w samochodzie westchnąłem włączyłem silnik i wróciłem do domu.
Mam nadzieje ze długo ta rybka jeszcze pożyje.

Zapomniałem dodać
sprzęt

kij TEAM DRAGON 2,60 7-28g wklejanka sandaczowa
młynek TEAM DRAGON FD 720
plecionka barkley 0,14
główka mustad 5,0 20g
guma mans predator srebrno czarny

Dziś gdy już opadły emocje wiem jedno dla takich właśnie emocji wędkuje i to jest to co tygryski lubią najbardziej.

Bizonik

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (2)

bysior, 2010-08-31 21:36:19
Pisałem już na forum odnośnie Twojej przygody, ale fajnie dodałeś zdanie: "Dziś gdy już opadły emocje wiem jedno dla takich właśnie emocji wędkuje i to jest to co tygryski lubią najbardziej.". Przeżywałem te same emocje i bardzo podobne sytuacje (no może bez dewastowania sprzętu ;P) - i na koniec doszedłem do tego samego wniosku! Choć nie było dane zrobić sobie zdjęcia z potworem... to będziemy miło to wspominać... a i potwór będzie rósł z każdą opowieścią ;)
kojoto, 2011-07-18 20:37:26
No piekne emocje. Rybka nie wyholowana ale tak jak napisał Bizonik na dole. Dla takich chwil też się wędkuje. Aż szkoda,ze nie ma artyk. na stronie głównej a o nim dowiaduje się od samego autora :oklasky: