Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie
Wieczorna przygoda nad Wisłą
Autor: Bizonik, opublikowano 2010-08-31 19:05:20
komentarze: 2, wyświetleń: 1495
--

Wróciłem do domu z pracy i nie mogłem znaleźć sobie miejsca w domu. Żona widząc ze się miotam po mieszkaniu wygania mnie z psem na spacer, mówię jej ze biorę psa i jadę na godzinę nad Wisłę. Wsiadam w samochód pies na fotelu obok wędka i torba już czeka w bagażniku ruszamy. Nad woda melduje się jak już jest ciemno komary nie gryza jak dzień wcześniej. Schodząc nad samą wodę słyszę jak by ktoś wrzucił trelinke do wody, myślę sobie dobrze jest ryba zeruje. Siadam na kamieniu montuje zestaw i wsłuchuje się w cisze panującą nad woda, w oddali słychać dźwięki wielkomiejskie. Chwile zamyślenia przerywa kolejny plusk plusk. Niebo co chwile przecinają szalone nietoperze polujące na nocne owady.
Zaczynam łowienie zamach i pierwszy rzut przynęta leci na skraj nurtu. Spływa delikatnie skacząc po żwirowo kamiennym dnie.
W drugim lub 3 rzucie mam uderzenie ale nie zacinam w tempo. Guma wygląda jak by ja ktoś żyletka pociął - szczupak, ale po ciemku dziwne.

Rzucam dalej chwile później jakieś 20 m ode mnie słyszę mocne uderzenie w wodę, w tym miejscu jest duże zwalone drzewo, myślę sobie sumek się pod nim zadomowił i ściga teraz drobnice i w tej chwili mam potężne kopniecie na wędce czuje jak by mnie ktoś prądem poraził. Zacinam wędka wygina się w pałąk i cisza. Próbuje poderwać to coś z dna ale ani drgnie, pewnie jakieś drzewo napłynęło i o nie się zaczepiłem - myślę sobie. W tej chwili zaczep ożywa płynie w kierunku zwalonego drzewa zabierając plecionkę z kołowrotka zatrzymuje się daje się delikatnie podciągnąć bliżej brzegu po czym znowu odpływa do rynny na skraju nurtu sytuacja powtarza się kilka krotnie aż już wydaje mi się że się zmęczył zaczynam go holować ciut mocniej niedaleko miejsca gdzie stoję pokazuje się wir wody i końcóweczka płetwy ogonowej i wtedy zdaje sobie sprawę ze przegrałem tą walkę. Serce wali jak oszalałe w głowie mętlik co robić co robić.

Ryba jakby porażona prądem ucieka do rynny a chwile później obierając kierunek drugi brzeg pruje bez zastanowienia na druga stronę Wisły. Stojąc na brzegu trzymając wędkę dwoma rekami hamując szpule ręka patrze jak odpływa zabierając kolejne metry plecionki. Wtem do głowy przychodzi diabelski pomysł raz kozie śmierć hamujemy rybę siłowo. W pierwszej chwili wydawało mi się ze sie uda nawet odzyskałem jakieś 10 może 15 m plecionki aż słyszę delikatne trzaski i kij pęka tuż za korkiem. Pewnie wiecie co było dalej i nie muszę komentować tego co tylko nietoperze i inne zwierzaki słyszały. Odwróciłem się i usiadłem na kamieniu ręce i nogi drżały serce waliło nawet nie czułem ze byłem cały mokry od padającego drobnego deszczyku. Spoglądam na zegarek zabawa z rybka trwa ponad 30 minut a wydaje się jak to była chwila.

Wstałem zabrałem torbę i resztki wędki i pomaszerowałem do samochodu. Pies przeczuwając że stało coś się niedobrego już siedział przy samochodzie i tylko czekał aby mu otworzyć drzwi. Usiadłem w samochodzie westchnąłem włączyłem silnik i wróciłem do domu.
Mam nadzieje ze długo ta rybka jeszcze pożyje.

Zapomniałem dodać
sprzęt
kij TEAM DRAGON 2,60 7-28g wklejanka sandaczowa
młynek TEAM DRAGON FD 720
plecionka barkley 0,14
główka mustad 5,0 20g
guma mans predator srebrno czarny
Dziś gdy już opadły emocje wiem jedno dla takich właśnie emocji wędkuje i to jest to co tygryski lubią najbardziej.
Informacje o autorze
Bizonik
Kocham przyrodę i są dwie pasje które pozwalają na obcowanie z nią. Fotografia i wędkarstwo. Mnie się udało połączyć obie i cieszyć się urokami przyrody. Wędkuje od kiedy pamiętam a metody chyba wszystkie przećwiczyłem jednak najlepiej czuje się ze spiningiem w ręku. [attachment=18]...
Więcej informacji znajdziesz na blogu Bizonik
Skomentuj "Wieczorna przygoda nad Wisłą"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (2)
Skomentował bysior, 2010-08-31 21:36:19
Skomentował kojoto, 2011-07-18 20:37:26
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: Wozik77Miałem na myśli całe wędkarskie życie ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: BlanekDzięki wszystkim za dobre słowo. Co by nie mowić to będzie jeden z tych niezapomnianych wyjazdów, który pewnie będziemy wspominać po latach. @Wozik77 - Całe życie to lekka przesada, ale bardzo ważny ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: Wozik77Blanek - widać że Karpiarstwo to nie jest w Twoim wypadku metoda wędkowania, to nie jest część Twojego życia - to jest całe Twoje życie !!!! Gratki pasji i połamania na pięknych Karpiach !!! ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: gustoNo to poszli panowie na rekord ,a moje karpiówki od pięciu lat kurzem porastają![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: bysiorNo WróBlanki Pokazaliście jak się łowi Blanuś gratulację nowego Personal Best!!! A Wróbelku Ty to już przechodzisz wszelkie granice : ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: KazTak wspaniale Marcin połowiliście ,super rybki aż dwa rekordy - moje gratki dla Ciebie za 15kg i dla Darka za 20,5kg ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.2)skomenował: waldi-54Brawa i jeszcze raz brawa za piękny i rekordowy połów, oczywiście również wielkie brawa dla Darka, ten 20-sto i pół kilowy karp też jest chyba nowym jego rekordem, czy się mylę? ![]() : ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: Blanek@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd
@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ... zobacz więcej | ||

) - i na koniec doszedłem do tego samego wniosku! Choć nie było dane zrobić sobie zdjęcia z potworem... to będziemy miło to wspominać... a i potwór będzie rósł z każdą opowieścią 



...
,a moje karpiówki od pięciu lat kurzem porastają