Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Opowiadania

W roli głównej - Szczupak

Autor: Tomek79, opublikowano 2010-08-04 09:42:50
komentarze: 5, wyświetleń: 1579

--

Szczerze mówiąc, bardzo możliwe, ze porwie mnie kiedyś górska sceneria pstrągowych rzek i w jednej chwili zakocham się w kropkach zdobiących ciało "potoka"... Możliwe również, że wcześniej poczuję słynne kopnięcie bolenia, który olśni mnie swoim srebrem, przekonując, ze resztę życia warto spędzić na wiślanej ostrodze... A może uda mi się przechytrzyć klenia-olbrzyma (z 2,5-kilówką miałem już do czynienia) bądź jazia-mutanta i odtąd każdą ofertę pracy będę rozpatrywał pod katem lokalizacji blisko jakiegoś "ciurka" z tymi rybami... Niewykluczone też, że odstawię spinning, ot tak po prostu, i zacznę polować na złote liny, buszujące między łodygami grążela albo zatęsknię za leszczowym wykładaniem spławika i to właśnie leszczowi, a przy okazji płoci i wzdrędze z bajecznie czerwonymi płetwami, poświecę resztę swych dni...

Każdy z tych scenariuszy jest jak najbardziej prawdopodobny, wszak moje gusta, poglądy nie stoją w miejscu, rzekłbym ewoluują zgodnie z konstytucyjną zasadą zrównoważonego rozwoju ;) A jednak mam jakieś takie nieodparte wrażenie, ze Wisła jeszcze nie raz i nie dziesięć wymieni swą wodę w cyklach hydrologicznych zanim szczupak, sandacz i okoń przestaną wzbudzać we mnie sympatie i pożądanie. Póki co, nic nie wskazuje na to bym zrezygnował z połowu tych drapieżników, mało tego z roku na rok ich łowienie kręci mnie coraz bardziej, a to m. in. dlatego, że moje dotychczasowe wyniki pozostawiają wiele do życzenia, poza tym moja wiedza ciągle wydaje mi się szczątkowa, a momentami jakby iluzoryczna ;) Niestety nie mogę pozwolić sobie na codzienne bywanie nad wodą w związku z tym zdobywanie kolejnych doświadczeń, wyciąganie stosownych wniosków wydłuża się w czasie. Mimo to mam cichą nadzieję, ze kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy z pełną świadomością będę mógł stwierdzić - "szczupak, sandacz i okoń nie mają dla mnie żadnych tajemnic, potrafię łowić je z zamkniętymi oczami".

Ktoś spyta - człowieku o czym ty mówisz ??? Przecież te ryby potrafi łowić każdy żółtodziób. No niby tak, ale jedni potrafią robić to lepiej, inni gorzej, jedni niezależnie od pory roku łowią je regularnie, inni raczej z przypadku. Np. weźmy takiego okonia, chyba każdy spinningista od niego zaczynał. Wystarczy idealnie trafić w miejsce i czas zerowania pasiastych, aby później przerzucać je dziesiątkami. Jeśli w ciągu, dajmy na to, 3 godzin wyciągnie się 100-tkę 20-25 cm okoni, a ów wyczyn powtórzy się kilkakrotnie łatwo jest popaść w samo zachwyt i zrozumiałe, ze w takim przypadku trudno o jakąkolwiek samokrytykę. Łowca okoni nie zawsze ma jednak z górki, ale o tym wiedzą tylko Ci, którzy poświęcili tej rybie trochę więcej czasu niż jedne wakacje. Sytuacja nagle się zmienia, gdy okoń przestaje zagryzać gumki w sposób do jakiego nas przyzwyczaił, słowem niechętnie żeruje, a wbrew pozorom nawet takiemu żarłokowi zdarzają się "chwile słabości", albo gdy za cel postawimy sobie np. złowienie 40-50 centymetrowego toniowca, gdzieś w mazurskim jeziorze. W takich przypadkach łatwość złowienia garbuska już nie jest tak oczywista. Ale nie mi o tym pisać, nie jestem specem i coś mi mówi, ze przede mną jeszcze niejeden stopień wtajemniczenia.

Zanim przejdę do właściwego tematu pozwolę sobie jeszcze na jedną dygresję. Otóż każda ryba ma w sobie cechę bądź kilka cech, które nie zawsze znajdziemy u innych gatunków, a które to cechy decydują o szczególnym zainteresowaniu danym gatunkiem w oczach wędkarza. Niektórzy mówią wręcz o szacunku do ryby, szkoda tylko, ze wśród nich są i tacy którzy owy szacunek okazują wybiórczo. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy na moje zapytanie odnośnie szczupaków "Wielki" Łowca Sandaczy odpowiada z lekką pogardą "Panie, szczupak to gówno". Kilka razy widziałem jak to się później przekłada na postępowanie takiego Pana ze złowionym szczupakiem, i co tu gadać, ręce mi opadają.

No właśnie SZCZUPAK...

To o nim miał być ten tekst. Już w dzieciństwie zdjęcia, rysunki, ilustracje esoxa przykuwały moją szczególną uwagę. Długo nie odrywałem wzroku od strzałowatego, oliwkowego ciała, usianego jasnymi cętkami. Oczywiście wiedziałem dlaczego płetwy, grzbietowa i odbytowa, przesunięte są na maksa do tylu, ale dopiero widok atakującego szczupaka utwierdził mnie w przekonaniu, ze przyspieszenie z jakim startuje do swojej potencjalnej ofiary nie bierze się z nikąd. A że czasami zdarza mu się nie trafić.... Wiadomo, co nagle to po diable, innymi słowy jak się szczupak spieszy to się płotka cieszy. A tak poważnie, sandacz może i jest lepszym myśliwym, ale to nie on zbiera się w ułamku sekundy.

Tata często raczył mnie opowieściami z szczupakiem w roli głównej, wspominał ryby o dziwnym bordowym odcieniu, mówił o 120-130 cm drewnianej kłodzie, która nagle ożyła, o kilkunastu wcale nie małych szczupakach wygrzewających się razem tuż pod powierzchnią (kto wie, może z racji dużej ilości pokarmu, zapomniały o kanibalizmie ;) To było, zdaję się początkiem lat 70-tych, gdy nad brzegami Jez. Żywieckiego nie było jeszcze tylu ośrodków. Pamiętam też swojego pierwszego wymiarowego zębacza, nie pamiętam tylko czy wziął na Algę 2-jkę czy na okoniową wirówkę... Ponadto za każdym razem, od ponad 10 lat, będąc w kole przy okazji płacenia składki, wieszam spojrzenie na spreparowanym łbie ponad 120 cm bestii. Zresztą co ja wam będę tłumaczył, szczupak wszędzie gdzie występuje, w każdym kraju ma swoje fan-cluby.

Charakterystyczną cechą szczupaka, a jednocześnie jego największym przekleństwem jest wyjątkowa żarłoczność. Niepohamowany niczym instynkt drapieżcy ujawnia się już w rybkach 3-4 centymetrowych. Od tego momentu niezachwiana pewność ataku na wszystko co rusza się w wodzie będzie towarzyszyć szczupakowi przez całe życie, a człowiek będzie wykorzystywał ten fakt częstokroć bez najmniejszych skrupułów. Szczupak jest uważany za rybę nie nastręczającą większych trudności w złowieniu, tym samym może paść łupem kompletnego spinningowego "świeżaka". Osobiście uważam to za wystarczający powód do tego by chociaż od czasu do czasu, nie mówię, że zawsze, zapomnieć o walorach smakowych, zważywszy że nie przymiera się głodem i po prostu oszczędzić szczupaka, ostrożnie go wypuszczając, tj. z zachowaniem zasad, które pozwolą mu przeżyć. Niewykluczone, ze za rok czy dwa złowimy go powtórnie, ale już znacznie większego, a gwarantuję, ze wtedy satysfakcja będzie ogromna. Pamiętajmy, że szczupak ze wszystkich ryb słodkowodnych żyjących w Polsce osiąga najszybsze przyrosty.

Moim głównym, podstawowym łowiskiem szczupaków są dwie zaporówki położone w Beskidach - Jez.Żywieckie i Międzybrodzkie (razem z trzecim, położonym niżej Zbioronikiem Czanieckim tworzą kaskadę Soły). Łowię z brzegu, wyposażony jedynie w intuicje (czyt. wędkarskiego nosa) i czekając na szczęśliwy traf.

Kamieniste, tudzież gliniaste, muliste dno zalewu, w przeważającej części bardzo ubogie w roślinność, bądź w ogóle jej pozbawione, sprawia, ze szczupak z górskiej zaporówki nigdy nie przyczai się na okonia między łodygami rogatka sztywnego czy wywłócznika, o trzcinowiskach nie wspominając. Mówiąc krótko, o warunkach bytowych jakie panują w naturalnych jeziorach może co najwyżej pomarzyć. Niemniej wszystko wskazuje na to, że tutejszy szczupak nie ma problemów ze znalezieniem dla siebie kryjówek i zdobyciem pokarmu, gdyż żyjące tu osobniki osiągają nieraz imponujące rozmiary.

Brzeg to z reguły długa na kilkaset metrów kamienista opaska. Trafienie szczupaka w takim miejscu, przy obecnej jego liczebności, nie jest łatwe, a wg niektórych obławianie takich miejscówek w ogóle mija się z celem, no chyba że ktoś ma kręgosłup ze stali, masę wolnego czasu i jeszcze więcej cierpliwości. A jednak szczupak pomieszkuje w miejscach z podwodnymi głazami, zawsze jest szansa, że w czasie umacniania brzegu, któryś z kamieni sturla się głębiej, albo po prostu opaska przejdzie w podwodną rafę. Łowiąc na rafie, obok sandaczy i okoni, nieraz wyciągałem niezbyt imponujące, ale jednak szczupaki. Poza tym widzę gdzie zarzucają swe wędki żywcarze, a że przy opaskach zazwyczaj jest głebięj, okupują je głównie w jesieni. Ponadto z mojego skromnego doświadczenia wynika (a także doświadczenia innych znajomych wędkarzy), że wszelkie nierówności dna, ostre spadki, doły, rynny, rowy, stare koryto rzeki, także należą do szczupakowych rewirów, które warto obłowić w miarę dokładnie, nie zniechęcając się kilkoma pustymi rzutami.

Przede wszystkim jednak szczupaka łowię w zatokach. Wpadające do jeziora rzeki, potoki często mają swe ujście w zatokach. Transportowane przez wodę osady rzeczne sedymentują, przez co zatoki z czasem stają się coraz płytsze, do tego ujścia rzek z reguły są porośnięte wikliną (wierzbą), która szybko zdobywa (zarasta) nowe obszary. Przy niższym stanie wody zatoka odsłania swe użyźnione dno, z którego wyrastają następnie młode gałązki, a zalane przez wodę tworzą podwodne łąki. Niestety w związku z ciągłym wahaniem zwierciadła wody nie jestem pewien czy tarło szczupaka w takich rejonach, tj. gęsto porośniętych wikliną czy innymi trawami, dochodzi do skutku, a widoczne na płytkiej wodzie 10-12 cm szczupaki równie dobrze mogą pochodzić z zarybienia, bo właśnie takimi zarybia się na wiosnę. W zatokach często spotkamy jakieś zwalone drzewo, podwodne krzaki, pniaki, pozatapiane gałęzie i właśnie dlatego namierzenie szczupaka jest tutaj dużo prostsze. Często łowię szczupaki w pobliżu pomostów, a tak w ogóle zdarzało mi się je łowić również w miejscach kompletnie nie szczupakowych, gdzie książkowa teoria miała się nijak do rzeczywistości.

Spinning...

Jak łatwo wywnioskować z mojego tekstu, wybitnie upodobałem sobie kuszenie szczupaków przynętą sztuczną, zresztą nie tylko szczupaków. Kwestia co założymy na końcu stalowego przyponu ma drugorzędne znaczenie i nerwowe zmienianie przynęt raczej nie przyniesie poprawy wyniku, dlatego dyskusja na temat wyższości woblera nad gumą, blachą, wirówka, wydaje mi się mało sensowna. Szczupaka można złowić na wszystko, a wybór przynęty zdeterminowany jest głównie warunkami łowiska (głębokość, przejrzystość wody, nurt, brak nurtu, charakter dna itp.) Przy czym zaznaczam, to tylko moje spostrzeżenia i można się z nimi nie zgodzić. Być może już w tym sezonie zweryfikuje ten pogląd. Oczywiście szczupaków szukam przy dnie, a na płytszych, lecz w miarę czystych łowiskach (0-2m) przynętę prowadzę w pół wody, bądź tuż pod powierzchnią. Jeśli chodzi o tempo prowadzenia to różnie - raz jednostajnie, raz chaotycznie, szybciej, wolniej, czasem podszarpnę, zatrzymam, generalnie staram się zwijać dość wolno i jeśli jest to możliwe mieć kontakt z dnem. Bardzo często łowię szczupaki z opadu. Tak czy siak, na dzień dzisiejszy nie wypracowałem sobie czy też nie odnalazłem w łowieniu szczupaków jakiejś szczególnej filozofii, co bynajmniej nie oznacza, ze chce sobie znaleźć wśród ryb ambitniejszego, tj. bardziej wymagającego rywala. Za każdym razem nasycam oczy widokiem tego kapitalnego drapieżcy i myślę, że bez szczupaka moje wędkarstwo nie byłoby takie pasjonujące... Ale smutne jest co innego...

W ponad 400-stronicowej książce "Ryby słodkowodne Polski" wydanej przez PWN w 1986 roku, pod redakcją prof. dr hab. Marii Brylińskiej możemy przeczytać:

W zbiornikach Polski nieliczne osobniki dorastają od 50 do 60 cm długosci ciała i 2000-3000 gram masy. Osiągnięcie przez szczupaka większych rozmiarów jest ograniczone przez połowy gospodarcze w zbiornikach naturalnych.

Szczerze mówiąc parsknąłem śmiechem gdy po raz pierwszy czytałem to zdanie, choćby z powodu na słowo "nieliczne" oraz na podaną masę ciała (moje 60-tki nigdy nie warzyły więcej niż ok.1,6 kilo). Poza tym rozumiem, że mowa jest o działalności rybackiej, ale mniejsza z tym. Szybko uzmysłowiłem sobie, że jeśli to zdanie odpowiednio sparafrazować to po 21 latach nie straci ono za wiele na swej aktualności. W pierwszej chwili wydaję się, ze takie stwierdzenie w odniesieniu do wód PZW nie miałoby racji bytu, przecież sytuacja w wielu akwenach jest nieporównanie lepsza i nie ma problemu ze złowieniem ponad 60-taka. Ale czy aby na pewno długość większości łowionych przez Was szczupaków jakoś gigantycznie odbiega od wspomnianej powyżej? Czy galeria PW zasypana jest kilkukilogramowymi rybami z gatunku esox lucius? Ilu z Was co roku bije swoją życiówkę? A może powinienem zapytać inaczej, ilu z Was ma problem z przekroczeniem wymiaru ochronnego (umówmy się na pół metra)? Tak tylko pytam.

Osobiście przyznaję, że moje zeszłoroczne wymiarki z w/w zbiorników to ryby w przedziale 50-60 cm, jedna spięta 75-tka i 99-tka. Innymi słowy złapanie +60-taka jest powodem do balowania przez 3 dni i 3 noce, tyle ze jakoś nie mogę sobie przypomnieć za dużo takich imprezek. I nie wydaje mi się żebym stosował za małe przynęty. 20-centymetrowej gumy i tak nie założę bo nie jestem nastawiony na tropienie "dwucyfrowych" okazów, a jeśli już uda mi się jakimś cudem dostąpić łaski i wyjąć quasi-metrówkę (co jak dotąd na przestrzeni 10 lat przytrafiło mi się 2 razy), to i tak na 8,5 cm twistera. Taki kaliber zakładam właśnie z myślą o 2-3 kg szczupakach.

Oczywiście cały czas mam tu na myśli łowiących z brzegu, wiadomo, że z echosondą na łódce sprawa wygląda bardziej optymistycznie, ale też nie różowo. Tak czy siak, to od nas zależy wielkość łowionych szczupaków, to czy mały zębaty będzie miał szansę dorosnąć i w międzyczasie kilka razy przystąpić do tarła, nie kończąc w zalewie octowej po zaledwie 3 latach życia... Czy naprawdę każdorazowo musimy się zadowolić ledwo wymiarkiem? Z drugiej strony wszyscy podkreślają, że najcenniejsze dla populacji są ryby duże i to je w pierwszej kolejności by należało wypuszczać. To fakt, nie mniej w praktyce niektórym ciężko jest się powstrzymać, w koncu to jest trofeum, na które czekamy nieraz latami albo i całe życie. Ale są tacy, którzy w trofeum widzą coś więcej, którzy potrafią nie zabić i za to im chwała!!!

Mało jest ludzi, którzy potrafią zrezygnować z rybiego białka, dla których coraz mniejsza liczebność szczupaka, nie jest czymś obojętnym, wręcz przeciwnie, przygnębiającym faktem skłaniającym do tego by coraz rzadziej zapychać żołądek szczupaczym mięsem. Z całym szacunkiem dla płoci, szczupak to nie jest płotka, dosłownie i w przenośni. Ale nie mam zamiaru
drążyć tematu, jako że ciągle jest on kontrowersyjny, powodując u wielu odruch wymiotny. Nie ma się co wychylać, najlepiej przyjąć postawę tumiwisizmu, mieć wszystko w dupie i sączyć piwko pod drzewem w przekonaniu, że przyroda zawsze wyjdzie spod presji człowieka zwycięsko. Nie ma co dramatyzować, zarybienia i RAPR w końcu muszą przynieść poprawę. Przecież przynoszą od wielu lat. Tylko ciekawe gdzie, buhahahaha....


Szczupak polując na rybki, nie ma wyboru, musi je zjadać by przeżyć...
Człowiek ma wybór...
Sęk w tym żebyśmy prócz Nokii użyli czasem innych szarych komórek....

Informacje o autorze

tomek79

...

Więcej informacji znajdziesz na blogu tomek79

Skomentuj "W roli głównej - Szczupak"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (5)

Skomentował Wozik77, 2010-11-12 20:52:14

Ciekawe spostrzeżenia Camry, choć z jednym zgodzić się nie mogę. Z moich obserwacji ( a też w szczupaku rzec można się specjalizuję )wynika, że szczupak nader często powtarza atak i to bardzo szybko. Nie raz zdarzało mi się widzieć nietrafione ataki, a zaraz potem raz drugi i trzeci ponawiane. Co więcej, w krew mi już weszło zachowanie, gdzie zawsze bo braniu powtarzam rzut w tym samym kierunku prowadząc przynętę tym samym torem. W 80% przypadków atak się powtarza i do bez znaczenia czy ryba wczesniej tylko drasnęła zębem przynętę czy też pochodziła na lince dłuższą chwilę.

--
"...mam swoją pasję, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej..."

Skomentował bysior, 2010-11-13 10:46:11

To i ja dorzucę swoje dwa zdania. Dawno, dawno temu, kiedy to Bednar jeszcze łowił ryby Figiel, łowiąc na płytkim grążelisku na obrotówkę w wodzie zobaczyłem niedużego, około 50 cm szczupaka. Oczywiście szybki rzut kilka metrów za niego i prowadzę błystkę przed jego nosem w odległości około pół metrowej. Nic. Zero reakcji. Rzucam drugi i wykonuję dokładnie ten sam manewr. Znowu zero reakcji. Do 3 razy sztuka - kiedy obrotówka była przed szczupakiem, ten ni z tego ni z owego - wystrzelił w jej kierunku. Nie trafił. Zatrzymał się i powoli się odwrócił. Rzucałem jeszcze kilka razy - ale szczupak ani razu nie trafił - uderzał, odwracał się i znowu uderzał, aż w końcu mu się znudziło i gdzieś sobie popłynął... Bezradny

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował dienekes, 2011-04-09 13:21:30

Witam.

W pierwszej kolejności, chciałem pochwalić pióro Kolegi Tomka79 - bardzo dobrze czytało się Twój artykuł. Nie omieszkałem polecić jego lekturę znajomym wędkarzom.

Pozwolę sobie również odnieść się do komentarzy Szanownych Przedmówców. Nie będzie to żadną miarą sprzeciw, a jedynie wnioski płynące z dotychczasowego (skromnego) doświadczenia i obserwacji.

1) Pewnego razu, a była to jedna z moich pierwszych szczupakowych wypraw, kolega, z którym wędkowałem na łodzi, miał kontakt z rybą. Niestety, już po kilku sekundach holu, ryba spięła się z obrotówki. Korzystając z okazji, niczym lis, zarzuciłem w okolice tego ataku Dorado Invader' a RH i już po paru obrotach korbką nastąpił kolejny atak, jak mniemam, tego samego esoxa. Niestety, ryba spadła i z mojego haka, ale tuż przy burcie. Wg naszych szacunków, szczupły miał ok. 70 cm, faktem było zaś grube karczycho Oczko Z materiałów reklamowych savage gear soft 4 play również można wnioskować, że szczupły tak łatwo nie odpuszcza - tam atak ponawiany był wielokrotnie, nawet w małej odległości od łódki.

2) Kolejną kwestią jest nienasycony apetyt szczupaków. Z tego, co pisał Kolega Camry wynika, że najedzony szczupak na ogół odpuszcza, aż strawi poprzedni posiłek, przed kolejną ucztą. Widziałem jednak materiały filmowe, które były świadectwem konkretnego obżarstwa bez opamiętania. Dość powiedzieć, że złowiona 10-cio kilogramowa samica, połasiła się na przynętę, mimo że z jej przełyku wystawał jeszcze ogon 2-wu kilogramowego szczupaczka (sądząc po wielkości ogona, mógł przekraczać 60 cm). To znacznie wykracza poza okazałą płoć w żołądku Oczko Jako zwolennik C&R nigdy nie badałem treści żołądkowej "moich" szczupaków, ale zakładam, że ostatnia ryba sezonu, która mimo mizernych 50 cm przypominała grubości litrową butelkę Sprite' a, była również najedzona do syta.

Naturalnie, trudno, w oparciu o którekolwiek ze zgromadzonych tu wypowiedzi, zmontować jakąś uniwersalną i zawsze adekwatną zasadę. Przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że wędkarstwo wyjątkami stoi, a ryby niekoniecznie znają się na regułach od lat powtarzanych przez nas, wędkarzy Oczko

Pozdrawiam,

Dienekes



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Blanek

@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd Haha @Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany Oko A i dzięki za wymyślenie WróBlanków Okok @ ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej