Uśpić wędkarskiego bakcyla

Wozik77 2010-08-04 Opowiadania

...
No i nadchodzi ten moment, kiedy część wędkarskiej braci odstawi kije do kąta. Powiadam część, bowiem Ci, co im temperatury poniżej zera nie straszne, jak tylko aura dopisze, zarzucą świder na ramię, termos schowają do plecaka, w ręce wezmą te krótkie wędeczki i ruszą na lodowe tafle, by tam szukać swojego szczęścia. Ja jednak jestem zdecydowanie ciepłolubne zwierze i na lód wybieram się średnio raz na dwa lata. Swojego bakcyla na ten czas usypiam lub staram się go najzwyczajniej oszukać.

Pewnie większość z tych, którym wędkarstwo podlodowe aż tak bardzo bliskie sercu nie jest, ma swoje sposoby na to, jak radzić sobie w okresie wędkarskiej posuchy. Ja na ten czas, z "praktyki" bardziej staram się przenieść w duchowość i teorię mojego wędkowania. Pomaga mi w tym kilka rzeczy.

Po pierwsze. Wędkarski album. Cały sezon pstrykałem, pstrykałem i teraz mam, na co popatrzeć. Cóż piękniejszego niż to, jak w zimowe wieczory zdjęcie po zdjęciu wspominać swoje wyprawy. Przekrojowo - od wiosny do późnej jesieni. Utrwalone wszystkie okazy, piękne krajobrazy, miejsca samotnych spotkań z przyrodą...



Czasem do tych fotograficznych wspominek dodam obraz video. Ile ja teraz dałbym, żeby tego, co nakręcone na kamerę było więcej!!! A wtedy? Nie chciało się, oj nie chciało...Kilka ujęć i kamera do plecaka. Bo to człowiek rwał się do kolejnego rzutu, bo czekał na kolejne branie, bo myślał, że jeszcze zdąży, że jeszcze się nakręci.....i nakręcił mało.

Druga rzecz to "wędkarsko-myśliwsko-przyrodnicze" elementy w mojej codzienności. Np. kubek do herbaty.



Codzienny z nim kontakt dopiero teraz uświadamia mi, że często zawieszam na dłużej oko na sylwetkach ryb.








O właśnie - sylwetki ryb. To już 9 lat kompletowania mojego unikalnego zbioru. Oryginalne, kochane, Mazurskie. Każda z nich jakby zastygła na chwilę i pozowała rzeźbiarzowi. Niemal naturalne, duże (niektóre prawie 60 cm-owe). Teraz prezentują się dumnie na regale i półce, wprawiając w zachwyt wszystkich gości. Mnie po prostu bardzo cieszą.



Rzeźby w moim domu zataczają jeszcze większy krąg. Tu stoi dumny żubr Białowieski, tam zaś wtóruje mu piękny łoś oraz samotny warchlak.




Nad całym dostojnym towarzystwem rozpościera skrzydła drapieżca - orlik.



Pośród tych wszystkich cudeniek zasiadam w fotelu i przenoszę się - naprawdę jak dla mnie - w prehistorię wędkarstwa.



Archiwalne numery Wiadomości Wędkarskich. Kolekcja z lat 1961 - 1989 z każdą kolejną pożółkłą stroną powoduje, że zaczytuję się bez pamięci. Wiem, wiem. Zaraz podniosą się głosy, że te WW nie są wcale takie super, że identyfikują się z polityką naszego "wspaniałego" Związku, że nie do końca podążają z duchem czasu i realiami obecnego wędkarstwa. Nie chcę podejmować się polemiki na temat dzisiejszego świata prasy wędkarskiej, ale w owym czasie WW były jedyne i to w nich (oprócz pobytu nad wodą) człowiek odnajdywał to swoje "coś". A ile było w nich pięknych opowiadań, ile opisów ciekawych i nie odkrytych jeszcze łowisk, ile wspaniałych pomysłów i unikatowych rozwiązań? Z nostalgią wracam do tamtych "treści"... i z wielkim dla ówczesnych "Pismaków" poważaniem. Śmiem twierdzić, że w moim przypadku mieli duży wpływ na moją osobistą edukację wędkarską. Wciągnęli mnie w chorobę, której dziś nie żałuję.

Czasem taka lektura pobudza wyobraźnię - szczególnie, kiedy "namierzę" ciekawą miejscówkę. To opis sprzed lat, ale kto wie, co teraz tam może być. Wówczas wyciągam z szafki zbiór moich map.



Najcenniejsze to te ze skalą, co najwyżej 1:50 000. I szukam, szukam...Jeżeli owego rejonu moje mapy nie obejmują wtedy niezbędna jest wizyta w księgarni, a zakup na pewno obejmie kilka pozycji. Osobiście polecam "Atlas" w Alei Jana Pawła II w Warszawie.

Po takiej lekturze w sobotni np. wieczór każdemu może zaburczeć w brzuchu. Kierunek kuchnia - w zamrażalniku na pewno znajdzie się jakiś jesienny szczupaczek skrzętnie schowany na wypadek, gdyby się zachciało....Więc co? Przyrządzamy? A niech to, przyrządzamy. Niech płeć Piękna zobaczy mnie raz w roku przy "garach". Kuchnia - tu też z kilku miejsc spoglądają na mnie tematyczne nie duże rzeźby. Stary rybak opróżniający sieci - prawdziwy, Krutyński.




Ten drugi to jego młodszy kolega - z pod Mrągowa. Choć połów mają udany to i tak na głowę ich bije ten z wędką - przyjezdny i jakże szczęśliwy. Taka Szczuka to dopiero powód do dumy........!!!




Po spałaszowaniu sporej porcji "zębatego", faszerowanego wątróbkami drobiowymi, pieczarkami i cebulą, znów mogę zająć miejsce w zaciszu pokoju. Z półki mogę wybrać jeden z albumów.



To gdzie tym razem przeglądając ich zawartość uciekamy? Mazury - cztery pory roku, Bug - Nadbużańskie Podlasie czy może w Dolinę Nieujarzmionej Rzeki - Biebrzy? A może ukoją nas Mazury - obrazy nostalgii ? Otwieram i zdjęcie po zdjęciu zachłystuję się pięknem, które autorom udało się utrwalić na kliszy. Marzę, wzdycham, tęsknię - wszystkiego po trochu...

Na koniec - gdyby mój bakcyl jeszcze się nie zaspokoił, zawsze mogę sięgnąć po mój zbiór pocztówek. Ponad 600 sztuk, tylko Mazurskie, zbierane od czasu, kiedy to pierwszy raz zagościłem w tej części Polski i od kiedy dane mi było zakochać się w tej krainie.



I co powiecie? Zwariował? Ja odpowiem - zachorował na "Wędkarstwo", a ponieważ pewne czynniki sprawiają, że w okresie zimy brakuje mi na nie najlepszego lekarstwa - bezpośredniego z nim obcowania i kontaktu z przyrodą - to te wszystkie "wariactwa" powyżej pozwalają mi tą chorobę, na zimowy czas oszukać...

Pozdrowienia dla Wszystkich pozytywnie zakręconych... A wodom cześć...

Wozik77

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (20)

gusto, 2010-11-29 17:35:58
Fajny artykulik świetne sylwetki rybek to trofea czy wygrane na zawodach,a :hura: kubek rewelka :hejka:
Wozik77, 2010-11-29 20:26:34
Nie nie Gusto. To pieczołowicie kupowane raz do roku "dzieła" pewnego Mazurskiego rzeźbiarza z Pisza. Nie mogłem im się oprzeć i choć wydałem na nie majątek jak na młodzieńczy wówczas budżet, to nie żałuję ani złotóweczki :kwadr: PS ...a zbiory albumowe znacznie uzupełniłem od tamtej pory, więc jest szansa na przetrwanie kolejnej zimy :D
waldi-54, 2011-01-11 18:27:01
Piękne to twoje wariactwo i nie staraj się z niego wyleczyć :oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: Pięknie napisane i bardzo ładnie wyeksponowane uczucie do wędkarstwa . Ja mam swoją wędeczkę i nawet przy minusowej temperaturze , gdy mam trochę czasu to staram się wyjść nad rzekę . Pozdrawiam waldi-54.:papa2:
Kaz, 2011-01-11 18:43:28
Jak wspomniał Waldi choroba czy wariactwo ale jak wspaniałe i leczyć się z tego nie nakleży , a wręcz przeciwnie jak Ty Woziku należy to pielęgnować i pogłebiać.:tak: Piękna kolekcja rzeżby i stare roczniki wiadomości wędkarskich tworzą unikatowa kolekcję -super.:oklasky:
Wozik77, 2011-01-11 19:39:52
Dzięki Panowie. Ano jakoś do wiosny trzeba wytrwać, :bezradny::oczko::oczko:. Dni pomału dłuższe więc z każdym kolejnym jesteśmy bliżej :hura::hura:
bysior, 2011-01-11 19:47:56
Piotruś - szkoda że nie możemy przywołać wszystkim komentarzy ze starej strony do Twojego artykułu... bo było ich spooooroooo i fajnie by było poczytać. Ja też staram się zbierać wędkarskie graty - ale kolekcja Piotrka mnie przebija na głowę :oklasky: Piękne rzeczy, rzeźby, książki, mapy.... tylko usiąść z fajką i lampką wina przy kominku i wspominać.... i planować przyszłe wyprawy wędkarskie! :oklasky:
Wozik77, 2011-01-11 19:56:31
O tak tak Bysiorku. Te wszystkie rzeczy bardzooooo pomagają. Wszystkie moje kolekcje od momentu napisania tego artykuliku jeszcze się rozrosły, więc choroba ma się dobrze :oczko::D:D:oczko: ... a wynikiem ostatnich przeglądów albumów o BIEBRZY jest fakt, że już mam zarezerwowane kilka wiosennych dni w tej cudownej części Polski :cwaniak:. Tym razem marzy mi się obejrzenie tego dobrodziejstwa pzryrody z powietrza, więc przeglądam oferty balonowych lotów. Jak się okazuje jest to możliwe :cwaniak::hejka::hura:
bysior, 2011-01-11 20:28:44
Pewnie że możliwe!!! Ale to przecież... tak wysoko!!! Ja mam lęk wysokości - niestety, albo i stety - więc co do balonów, paralotni, awionetek, a nawet kolejki na Gubałówkę (akurat ta miałem nieprzyjemność jechać rok temu) - się nie wypowiadam!!!! Brrrrrrr........ :uoeee:
Wozik77, 2011-01-11 20:39:39
Dodam tylko że trochę Cię rozumiem (mam podobnie), ale może się przełamię.
bysior, 2011-01-11 20:41:20
To masz u mnie skrzynkę piwa! :okok:
Wozik77, 2011-01-11 20:47:09
...Ale przed startem właśnie :D:D:D:D
Kaz, 2011-01-11 20:53:17
Ja też mam tego takie rzeczy ????? ,czy dostanę krzynkę piwa:prosi:
Wozik77, 2011-01-11 21:04:13
Kazik. Nie będę taki, podzielę się swoją ;)
bysior, 2011-01-11 21:58:46
Kazik - dobre serce Piotrusia Cię uratowało! Ja bym Ci nie dał - bo żeś nic nie pokazał ze swojego zbioru!!! :wnerw: :kotek: ;P
waldi-54, 2011-01-12 08:27:52
Witam Wozik77 Uzupełniając swój wcześniejszy komentarz , przypomniały mi się słowa , które napisałem dawno temu a odnoszące się do tej twojej "choroby" i które chciałbym dedykować tobie . Choć nigdy nikomu , choroby nie życzę , to w tym przypadku inaczej się stanie . Oszczędź Mu chorób , których tu nie wyliczę , lecz przy wędkarstwie zachowaj Go Panie ! pozdrawiam waldi-54
Wozik77, 2011-01-12 20:43:18
:kwadr: :kwadr: Dzięki Waldi !
moczykij, 2011-12-22 17:44:03
Oby do wiosny !!! :D Świetny tekst :oklasky: :oklasky: :oklasky:
Wozik77, 2011-12-22 21:18:46
Moczykij. Tekst jak tekst ale świetny jest Twój avatar ;););)
Kaz, 2011-12-23 08:39:45
Mając taką drużynę na miejscu Moczykija nie czekał bym do wiosny:D:D.I dobrze Piotruś że przypominałeś się tym artykułem, zbliżają się święta i bedzie czas na przeglad własnej kolekcji i możność powrotu do wspaniałych artykułów i ich poczytania . Jak mówia mądrzy ludzie -dobrej lektury nigdy za wiele.
Wozik77, 2011-12-23 11:38:06
Tak jak piszesz Kaziu. U mnie tez kolekcja sie powiększyła o nowe albumy więc cieszę się na myśl o długich zimowych wieczorach. Teksty z SD też bez watpienia będą ponownie przeglądane po to by jeszcze raz wspomnienia sezonowe zagościły w mojej głowie.