Team Dragon 2,75m, Medium-Fast, 3-14g–czy zasługuje na miano jaziowo-kleniowego klasyka?

czerwcowy0520 2014-06-27 Testy sprzętu

...

Tekst bierze udział w konkursie "Zostań Testerem Dragona!"


Team Dragon 2,75m, Medium-Fast, 3-14g – czy zasługuje na miano jaziowo-kleniowego klasyka?

Praktycznie wszystkie dziedziny naszego życia od strony technicznej z każdą chwilą przechodzą ciągłe i nieustające metamorfozy. Świat biegnie do przodu w zastraszającym tempie, co nierozerwalnie połączone jest z błyskawicznym rozwojem techniki i pojawianiu się, co rusz to nowych i coraz lepszych rozwiązań na różnych płaszczyznach otaczającego Nas świata. Oczywiście ,,techniczna rewolucja” nie ominęła naszej ukochanej pasji-wędkarstwa. Producenci z każdej strony bombardują Nas różnego rodzaju nowinkami. Kosmiczne materiały do budowy kołowrotków i blanków o niespotykanych dotąd właściwościach, oraz nowoczesne sposoby produkcji to tylko niektóre z haseł, jakie możemy znaleźć w katalogach.

Od kilku lat zauważalna jest wyraźna tendencja do pewnego rodzaju specjalizacji. Bardzo wyraźnie widać to przeglądając oferty w dziedzinie spinningu. Dziś odchodzi się od produkowania uniwersalnych wędzisk na rzecz specjalistycznych i dostosowanych do konkretnych przynęt, warunków, ryb, oraz łowisk. Nieco starsi i bardziej konserwatywni wędkarze mogą być tym faktem nieco zawiedzeni, ale osobiście uważam, że jest to doskonałe posunięcie. Coraz większa presja, oraz zmniejszająca się liczba łowisk pełnych drapieżników wymusza stosowanie specyficznych metod i zestawów, oraz nowatorskich przynęt. Takie podejście wymusza zatem dobór odpowiedniego wędziska dającego maksimum komfortu nad wodą, co jednocześnie przekłada się na zwiększenie naszej szansy na spotkanie z pięknymi rybami i przeżycie wspaniałych emocji, a przecież to właśnie emocje zaraz po kontakcie z naturą są najpiękniejszą częścią naszej wspaniałej pasji...




Mówiąc o daleko idącej specjalizacji chyba najbardziej widoczna jest ona w dziedzinie coraz to popularniejszego ultralekkiego spinningu. Jeszcze nie tak dawno "biczowanie" wody kojarzone było głównie z dużymi drapieżnikami takimi jak szczupak, sandacz, boleń czy sum. Dzisiaj natomiast dla wielu spinningistów świadome poławianie okoni, czy też nie drapieżnego białorybu nie jest jakimś niezwykłym wyczynem. Coraz częściej słyszymy w różnych publikacjach hasła: spinningowa wzdręga, spinningowy leszcz, spinningowe jazie i klenie itd. O ile te pierwsze rzeczywiście wymagają bardzo specyficznego i często wręcz wysublimowanego podejścia to z jaziem i kleniem jest nieco łatwiej, ale nie do końca... W teorii nie jest to zagadnienie zbytnio trudne, ale jak to w życiu bywa łatwo się mówi czy pisze, podczas gdy w rzeczywistości już tak cudownie nie jest...

Jazio-klenie czy też klenio-jazie to wbrew pozorom wspaniałe sportowe ryby, które swoją walecznością i sprytem potrafią wynagrodzić bezowocne i wielogodzinne próby przechytrzenia większych i typowych drapieżników na naszych przełowionych łowiskach. Nie dziwi, więc fakt, że wielu z naszych kolegów po kiju coraz częściej sięga po lżejsze wędzisko i próbuje swoich sił w zmaganiach z ,,płociopodobnymi” rozbójnikami. Nie bez znaczenia jest również fakt, iż wiele naszych rzek, zarówno tych mniejszych jak i większych posiada bogatą populację tych ryb. Niewątpliwie kluczową zasługą takiego stanu rzeczy są wątpliwe walory smakowe zarówno jazi jak i kleni.

Osobiście w jaziach i kleniach zakochałem się kilka sezonów temu. Wszystko za sprawą mojego pierwszego niedużego jaśka złapanego na własnoręcznie zrobiony wobler. Od tego momentu wpadłem bezpowrotnie. Dzisiaj wczesna wiosna i letnia niżówka jest dla mnie tylko i wyłącznie jaziowo-kleniowa. Długo szukałem odpowiedniego zestawu, ale, jako że mam dostęp do sprzętu mogłem sobie pozwolić na testowanie wielu konstrukcji. Bardzo szybko zrozumiałem ze w kwestii wędziska sprawa prosta nie będzie. Specyficzne przynęty-głównie małe woblery i małe obrotówki, oraz sposób w jaki jazio- klenie je chętnie atakują wymagały naprawdę wyjątkowego wędziska. Przerzuciłem kilka modeli, ale to nie było to... większość stanowiły typowo jigowe ultralighty bardziej odpowiednie do połowu okoni, ale na białe drapieżniki nie nadawały się w ogóle. Po gorączkowym przerzuceniu wielu katalogów wpadł mi w ręce katalog Dragona na rok 2013. Serię Team Dragon znałem doskonale, ponieważ w swojej kolekcji posiadam młynek , oraz szczupakowo sandaczowy kijek. Moi koledzy po kiju również bardzo sobie chwalili tą serię, dlatego też postanowiłem przyjrzeć się jej ponownie. Bardzo szybko moją uwagę przykuło wędzisko Team Dragon 2,75m, o ciężarze wyrzutu 3-14g, mocy opisanej jako light i specyficznej akcji, szybkiej, ale sporo wolniejszej od innych, dobrze znanych mi modeli z tej serii. Mój towarzysz większości wypraw nabył owe wędzisko w zeszłym roku także miałem możliwość przetestowania go przed zakupem. Niemalże od razu zrozumiałem, że jest to właśnie to, czego szukam, dlatego też na początku tego roku i ja stałem się szczęśliwym posiadaczem jaziowo-kleniowego Tedeka. Jak się bardzo szybko okazało w przypadku tego kija zamknięcie go w tak wąskie ramy jest nieco krzywdzące, ale po kolei...

Seria Team Dragon na rok 2014 przeszła gruntowne odświeżenie, niestety nie ma już w niej wędziska, o którym mowa, ale na szczęście udało mi się znaleźć jedną z ostatnich sztuk w sklepie internetowym...

Pierwsze wrażenie


Wędzisko otrzymałem w doskonale znanym mi białym dwukomorowym pokrowcu, który zapewnia doskonałą ochronę podczas transportu. Znajdują się na nim typowe oznaczenia długości i gramatury, ale również akcji, mocy blanku (nie jest ona, co prawda podawana w lbs’ach jak ma to miejsce choćby w blankach znanych producentów do samodzielnego zbrojenia, ale dla przeciętnego wędkarza oznaczenia: light-lekka, medium light-średnio lekka itd. są znacznie bardziej zrozumiałe), oraz mocy linki, którą należy stosować, aby nie przeciążyć wędziska. W tym wypadku należy się producentowi spory plus.
Dobrze wykonany, gruby pokrowiec, zawiera wszystkie najważniejsze informacje o modelu

Po wyjęciu wędziska z pokrowca pierwsze, co rzuca się w oczy to sam design wędki. Klasyczny i zarazem nowoczesny. Po bliższym przyjrzeniu się bardzo szybko dochodzimy do wniosku ze mamy do czynienia z produktem wyjątkowym i o ponadprzeciętnej jakości. Ciemno grafitowy, matowy blank wręcz urzeka a jego cienka średnica tuż przy fore-gripie nie może się nie podobać. Oznaczenia modelu są bardzo skromne i nie "kłują w oczy". Doskonałe i klasowe przelotki (10 sztuk) ze stajni Fuji, model Alconite położone są równo,a same omotki w kolorze brązowo złotym dodają wędzisku uroku. Nie ma tu mowy o nadlewkach lakieru! Wszystko jest spasowane idealnie, w tej kwestii nie ma się naprawdę, do czego przyczepić. Uchwyt kołowrotka również firmy Fuji model DPS w rozmiarze 17 pewnie trzyma stopkę kołowrotka.

Wędzisko zostało wyposażone w tzw. pierścienie rezonansowe mające na celu wzmocnienie sygnału brania. Znajdują się one na obu końcach uchwytu kołowrotka. Wysokiej jakości korkowa rękojeść zakończona jest gustowną korkogumą na rear gripie i wpuszczonym kapslem. Fore grip dodatkowo ozdabia złoty pierścień, który dodatkowo dodaje całej rękojeści smaku. Sama rękojeść jest doskonale wyprofilowana a dolnik ma odpowiednią długość. Producent nie zapomniał również o małym,ale jakże istotnym elemencie-uchwycie do podczepiania przynęt. Samo wędzisko jest leciutkie i sprawia wrażenie finezyjnego. Do prawidłowego wyważenia wystarczy nam kołowrotek o wadze ok. 260-280g.
Uchwyt Fuji DPS

Klasyczna i bardzo wygodna rękojeść

Gustowne i nie krzykliwe oznaczenie serii

Uchwyt do podczepiania przynęt

Przelotka prowadząca

Przepiękny i gustowny cieniutki blank...

Kapsel na zakończeniu rękojeści

Gustownie wykończony blank

Rękojeść z innej perspektywy

Złoty pierścień idealnie komponujący się z kolorystyką omotek

Kolejne ujęcie cieniutkiego dolnika

Seria Team Dragon w swojej dość długiej karierze na naszym rynku przechodziła kilka liftingów (poprzednie modele różniły np. kolor omotek-czarny, oraz nieco inny sparing wynikający z mniejszej liczby przelotek, ponadto bodajże w 2010 roku seria była wyposażona w pierścienie wyważające na końcu rękojeści), ale osobiście uważam, że ten ostatni jest doskonałym zwięczeniem i przykładem na to, że seryjny kijek może być wykonany niemalże perfekcyjnie i stanowić swojego rodzaju wzór dla innych producentów.

Praca, akcja, przeznaczenie


Wygląd jak wiadomo to nie wszystko, o wiele ważniejsze są walory użytkowe. Jak już wcześniej wspomniałem w przypadku tego konkretnego modelu widać ewidentnie jednoznaczne przeznaczenie. Większość modeli w serii TD posiadało szybką lub bardzo szybką akcję. W większości były to wędziska cięte i dosyć sztywne, ale o pięknym pół parabolicznym ugięciu. Testowany model wraz z mocniejszym (do 21g wyrzutu) to specjalistyczne kije o nieco wolniejszej akcji przeznaczonej do połowu głównie ryb karpiowatych takich jak jazie i klenie (do 14g) oraz brzany (21g). Skupmy się jednak na "czternastce". Jak wiadomo jazio-klenie mają bardzo delikatne pyszczki, a sam sposób, w jaki pobierają pokarm wymaga odpowiedniego podejścia, aby zarówno hol jak i samo zacięcie zakończyło się sukcesem. Zbyt sztywne wędzisko nie wybacza błędów i doprowadza do częstych i frustrujących spadów. Od takiego kija ryby te często się po prostu ,,odbijają”. Na szczęście firma Dragon pomyślała o miłośnikach połowu białych drapieżników i przygotowała w tym celu wg mojej opinii narzędzie idealne. Posiada ono jak już wspomniałem nieco wolniejszą akcje i nieco głębsze ugięcie. Sam dolnik jest dosyć sztywny, ale nie nazbyt przesztywniony, można powiedzieć, że jest w sam raz. Czuć w nim zapas mocy, ale również "chęć" do jej oddawania pod obciążeniem. Część szczytowa jest dosyć szybka, ale nie przesadnie. Całość idealnie ze sobą współgra, a samo ugięcie podczas walki z rybą jest wzorowe. Nie ma tu mowy o żadnych przesztywnieniach. Samo wędzisko jest bardzo czułe, blank oraz pierścienie rezonansowe doskonale przenoszą wszystko, co dzieje się z przynętą. Nie ma problemu z wyczuciem nawet najdelikatniejszego podskubywania, typowego dla jazi, przez co o zbyt wczesnym zacięciu mowy nie ma mowy o ile oczywiście nie spanikujemy.

Prawdziwą jednak potęgę kij ujawnia podczas samego zacięcia jak i holu. Podczas tego pierwszego zachowuje się bardzo specyficznie. Czujemy wyraźnie moc dolnika, czyli element odpowiedzialny za pewne wbicie haka, oraz przepięknie poddający się szczyt. Takie rozwiązanie zapobiega "odbijaniu się" ryb od przynęty, co jest zjawiskiem bardzo powszechnym w sztywniejszych konstrukcjach. Sam hol to czysta poezja. Głębokie niemalże paraboliczne ugięcie doskonale męczy walczącą rybę. Co ciekawe sprawia, że nasz przeciwnik nie zachowuje się nerwowo. Nawet duży jaź daje się bezproblemowo ,,prowadzić” jak na smyczy. Oddawanie mocy jest równomierne. Wędzisko jest bardzo ciepłe i spolegliwe, ale co ważne nie ma tutaj mowy o jakiejś przesadnej kluskowatości. Hol jest pewny i spokojny, a kiedy mamy rybę w zasięgu podbieraka lub dłoni jest ona przeważnie wystarczająco zmęczona, aby ją bezpiecznie podebrać. Spady praktycznie nie występują.
Piękne ugięcie wedziska

W kwestii ciężaru wyrzutowego nie jest on przesadzony. Wędzisko przeznaczone jest głównie pod małe woblerki, obrotówki i cykady. Osobiście miałem przyjemność testować na nim zarówno 2cm maluszki o wadze nawet 1g jak i 5-6cm woblerki pstrągowe. W obu przypadkach kijek radzi sobie znakomicie. Łowienie staje się mniej komfortowe dopiero wtedy, kiedy założymy na agrafkę woblera z oczkiem w sterze tzw. DR w większym pstrągowym rozmiarze. W silnym nurcie szczytówka się już znacznie bardziej poddaje. W przypadku obrotówek 0 i 1 nie przysparzają wędce większego problemu z 2 w większym prądzie jest już troszkę gorzej. Bardzo dobrze łowi się małymi smużakami. Dzięki specyficznej akcji rzuty nawet najlżejszymi przynętami są dosyć dalekie i celne.

Ogólnie rzecz biorąc bardzo szybko przyzwyczajamy się do wędziska i jego pracy. Po bardzo krótkim treningu jesteśmy w stanie posyłać naszą przynętę nawet w najtrudniej dostępne miejsca. Warto również wspomnieć, że wędzisko doskonale radzi sobie z jigami i paprochami na małych główkach. Jego czułość doskonale sygnalizuje opad i moment kontaktu z dnem czy innymi przeszkodami. Osobiście łowię najczęściej na małe woblerki od 2-4cm, oraz paproszki na główkach od 1 do 3g i w takim zakresie kijek sprawdza się idealnie. Co ciekawe mój okoniowi ultralight do 10g nie posyła na tak duże odległości nawet najlżejszych przynęt.
Ulubione ,,zabaweczki

Trochę samoróbek...

Nieco większe wobki z seryjnej produkcji

W opisie producent opisał kij jako idealny do łowienia kleni i jazi na typowe dla tych gatunków przynęty: małe woblerki i obrotówki. Widać tutaj wspomnianą na początku specjalizację, ale mimo to jest on znacznie bardziej uniwersalny niż może się wydawać po pierwszym kontakcie. Pierwsze testy na początku sezonu pstrągowego szybko pokazały, że i w przypadku kropkowanych drapieżników sprawdza się wyśmienicie. Małe i średnie pstrągi nie przysparzają mu większych problemów. Zacięcie jest pewne, a hol niezwykle emocjonujący. Jak wiadomo na wielu pstrągowych ciurkach niezwykle istotne jest ciche i precyzyjne podanie przynęty. W tym przypadku TD’ek zdał egzamin wzorowo. Co ciekawe nawet z dużej odległości jesteśmy w stanie pewnie umieścić hak w pyszczku ryby.
Jeden z kropków...

Przyłów niespodzianka, zacięty prawidłowo za pyszczek, złapany na 3cm pływającego wobka

Jeden z kilku 45cm Jazi w tym sezonie

Bardzo pozytywnie Team Dragon zaskoczył mnie również podczas kilku zimowych wypraw na okonie. Na moim łowisku (o ile nie jest zamarznięte) właśnie w zimie jest największa szansa na spotaknie z tymi grubszymi garbusami. W tym okresie duże okonie często biorą na najmniejsze i wolno prowadzone przynęty. Brania są często tak delikatne, że bez odpowiedniego skupienia kończą się spóźnionym zacięciem. Jak się okazało i w tym przypadku Dragon spisał się na medal. Czułość, oraz praca podczas holu okazała się kluczowa i niejednokrotnie pozwoliła mi na bezpieczne zacięcie i doholowanie ryby do brzegu.
Jeden z wielu zimowych garbusków

Podsumowanie


Reasumując Team Dragon 2,75m 3-14g Medium-Fast to bardzo specyficzne i dosyć oryginalne wędzisko. Sprawia wrażenie wędziska o bardzo wąskim przeznaczeniu, ale jednocześnie bardzo szybko pokazuje swoje prawdziwe oblicze, czyli nieco większą uniwersalność. Wielokrotnie próbowałem porównywać je do konkurencyjnych modeli, na tle których zawsze wypadał znacznie lepiej. Miałem również okazję zestawić go ze starszym odpowiednikiem, różniącym się liczbą przelotek (1 mniej), czarnym kolorek omotek, oraz brakiem pierścieni rezonansowych. Na tle swojego starszego brata kijek prezentuje się znakomicie. Oczywiście nie znaczy to, że poprzednik był gorszy, ale większa liczba przelotek a co za tym idzie nieco inny spacing zwolniła blank i pogłębiła ugięcie. Zabieg ten zwiększył też odrobinę czułość, oraz zmienił delikatnie charakterystykę na nieco cieplejszą. Starszy Med-Fast był bardzo dobry, nowszy jest idealny... widać, że wszystkie zabiegi przeprowadzone przez producenta była świadome i doskonale przemyślane i za to należy się wielki ukłon. Biorąc do ręki wędzisko nie sposób się nie zakochać, a nawet, jeśli nie urzeknie nas na od pierwszego wejrzenia wystarczy zabrać go nad wodę i przekonać się na własnej skórze, ze to naprawdę udana konstrukcja dająca masę frajdy z jej użytkowania.
Zestaw idealny na wiosenne wyprawy i ciepłe letnie wieczory: wędzisko Team Dragon 2,75, Med-Fast, 3-14g,niezawodny od kilku sezonów kołowrotek: Team Dragon 920, oraz bardzo wygodny i praktyczny plecak: Team Dragon Chest pack...

Jak wiadomo nie ma rzeczy idealnych, dlatego też testując wędzisko próbowałem doszukać się jakiś wad. Ogólnie rzecz biorąc było to nie lada wyzwanie, ponieważ każda kolejna wyprawa utwierdzała mnie w przekonaniu, że wędzisko nie posiada jakiś znaczących mankamentów. Swietne wykonanie, klasowe uzbrojenie, doskonała akcja, atrakcyjna cena biorąc pod uwagę przeznaczenie, oraz jakość, specyficzne a przy tym uniwersalne przeznaczenie to główne zalety TD’ka. Naprawdę długo szukałem choćby jednej najmniejszej wady i w końcu znalazłem. Okazało się, że kijek nie będzie już produkowany a więc co za tym idzie jego dostępność jest na ten moment praktycznie zerowa. Mam tutaj oczywiście na myśli nowe produkty, ponieważ jeśli chodzi o używki to można na nie trafić na forach wędkarskich, oraz serwisach aukcyjnych. Niestety takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, co nie powinno nikogo dziwić. Naprawdę wielka szkoda, że firma Dragon nie przewidziała kontynuacji dla tego modelu, ale jak wszyscy wiemy rynek idzie do przodu i każdy, kto się chce na nim utrzymać musi dotrzymywać kroku. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś w ofercie "Smoka" będziemy mogli znaleźć Med-Fasta w nowej odsłonie...

Nasuwa się, zatem pytanie, czy opisane przeze mnie wędzisko można określić jaziowo-kleniowym klasykiem? Czy zasługuje na to żeby umieścić go obok innych, kultowych już dzisiaj produktów? Moim zdaniem zdecydowanie tak! Udana i specyficzna konstrukcja sprawia, że ma on masę zwolenników a pochlebne opinię możemy znaleźć praktycznie na każdym forum o tematyce wędkarskiej...

Potwierdza to jednoznacznie jego znakomitą wartość użytkową, co jest wg mnie najważniejszym argumentem przemawiającym za zakupem. Ogromna szkoda, że nie jest już produkowany, ale takie są prawa rynku i nic na to nie poradzimy. Jeśli jednak szukacie lekkiego spinningu do połowu jazi i kleni na mniejszych i średnich rzekach, a czasem lubicie wyskoczyć sobie za kropkiem lub pasiakami warto rozejrzeć się za używką. Będą to ciężkie poszukiwania, ale naprawdę warto! Gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni...

Pozdrawiam i połamania

czerwcowy0520

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (4)

waldekp, 2014-06-29 06:04:47
Witam, wszystkie artykuły biorące udział w Konkursie "Zostań testerem Firmy Dragon" napisano interesująco i z pożytkiem dla czytających. Zapowiada się ostra rywalizacja "tekstów", niełatwo będzie wybrać ten najlepszy :kwadr: Już w tej chwili jestem zdecydowany przedłożyć propozycję współpracy więcej, niż jednemu Autorowi. Korzystając z okazji, serdecznie zachęcam do wykorzystania ostatniego dnia trwania Konkursu i złożenia u Bysiora swojego artykułu. Portal Shrap-Drakers skrywa w swoich szeregach dobrych wędkarzy i nieźle zapowiadających się autorów artykułów wędkarskich. Pozdrawiam, Waldemar
chojny83, 2014-06-29 10:10:57
Napracowałeś się kolego. Fajny tekst, mogę potwierdzić, że kijek jest bardzo fajny i idealnie nadaje się do ganiania za jaziami i kleniami.
walkor, 2014-06-30 10:06:02
Przemyślany, dobrze napisany tekst. W pierwszym momencie pomyślałem, że może być za długi. Po przeczytaniu uznałem, że zastosowane przez Ciebie opisy są interesujące i bardzo dobrze się je czyta. Skupiłeś się na wielu rzeczach, na które również zwracam uwagę przy dobrze wędki. Masz "lekkie pióro" co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór całości artykułu.
czerwcowy0520, 2014-06-30 12:51:55
Wielkie dzięki koledzy za miłe słowa! Pozdrawiam serdecznie