Szybki wypad ...

morouk 2011-04-23 Wyprawy wędkarskie

...
Nieplanowany wypad na ryby. Decyzja zapada ... o 5:15 rano, kiedy obudziłem się i nie mogłem zasnąć. Za oknem chmury, nie obłoczki, lecz granatowe chmury. Nie zachęca to do wyjazdu. Ale skoro już wstałem ... Nie mam czasu na wypad daleko, wiadomo święta, więc w grę wchodzi jedynie krótki wypad gdzieś, gdzie mam najbliżej - na znany Drakersom odcinek Wkry w B. Pomacham kilka razy kijem, pooddycham świeżym powietrzem i szybko wrócę - myślę sobie.

Szybka kawa i do samochodu.

10 minut jazdy i jestem na miejscu, a tu - pochmurno. Ma się wypogodzić, więc nie pękam. Nawet kurtki przeciwdeszczowej nie wziąłem ze sobą :/

W drugiej miejscóweczce branie, które o mało nie wyrwało mi kija z ręki. Srebrzysty kształt pod wodą. Rybka dzielnie walczy, a hamulec w moim Procasterze po raz pierwszy w tym sezonie cicho skrzeczy raz po raz. Rybka uspokaja się i ... widzę pięknego jazia, który z pewnością jest moim rekordem życiowym!

Brzeg to burtka więc gramolę się po niego powoli zsuwając się w dół. Podebranie za kark i mam go! Szybkie mierzenie na trawie pełnej rosy miarką Drakersową ze zlotu w 2009 r. - 42,5 cm !

Jaż - 42, 5 cm - mój rekordowy


Jasiek chwilkę dosłownie odpoczywał w wodzie i dziarsko odpłynął w nurty Wkry. Chwilkę odpoczywam po emocjach gapiąc się na wodę Z pewnością moje słoniowe gramolenie wypłoszyło ryby w promieniu kilometra, więc po chwili zmieniam miejsce.

Kolejna miejscóweczka jest bardzo podobna do poprzedniej - burtka, krzaczory, rynienka. Kilka woblerków i nic. Jednego z nich odprowadził taki 30 - stak kleniowy. A więc tu są

Chwilka przerwy, niech woda nieco odpocznie i zmiana wobka na ręcznie robionego, przypominającego strzeblę, woblerka z Ciechanowa.

W drugim rzucie potężne uderzenie, które o mało nie wyrwało mi kija z ręki. Procaster znów gra. Tym razem przeciwnik jest większy. Gdy trzęsie głową pod wodą, czuję, że jest silny. Luzuję nieco hamulec, wprawdzie jestem pewny żyłki, którą nawinąłem (0,16 Dragon HM 69), ale nie chce stracić ryby i rozsądek zwycięża.

Pod powierzchnią pokazuje się ... wielki kleń! Mój rekord absolutny! W przypływie emocji, w obawie przed stratą takiej ryby, luzuję jeszcze hamulec o 1 stopień. Kleń walczy wspaniale, miejsce jest trudne, bo zewsząd zwisają gałęzie i niedaleko w dół są krzaczory zwisające nad wodą. Oczywiście kleń wykorzystując nurt momentalnie wjeżdża mi pod te krzaki. W ostatniej chwili zdołałem go powstrzymać przed schowaniem się w dołku za krzakiem. Niestety żyłka zaplątała się w gałęziach krzaczora zwisających do wody. Kleń juz nieco zmęczony stoi pod krzakami. Delikatnie schodzę w dół po burtce i napinam żyłkę, chwytam ją ręką i ściągam do siebie. Udało się chwycić gałąź! Ciągnę ją w moim kierunku... Chwytam za woblera i w tym momencie pęka żyłka! na szczęście kleń jest już mój, teraz tylko wygramolić się z tej skarpki, zmierzyć rybkę i trzasnąć fotkę

Taaaak, jasne, ciekawe jak to zrobić... Ślisko jak nie wiem co na tej burcie, rosa nie ułatwia sprawy... Prawą ręką wrzucam spina na brzeg i kombinuję jak tu się wgramolic na górę.

Zajmuje mi to 3 sekundy. O tę 1 sekundę za dużo, niestety... Gdy już wydaje mi się, że mam opracowaną koncepcję powrotu na górę, kleń dziarsko macha ogonem i ... chlup - wskakuje do Wkry wyślizgując mi się z rąk! Jakoś tam jeszcze próbuję go łapać w locie, ale na tyle oczywiście nieudolnie i komicznie jak sądzę, że moje usiłowania pozostają rzecz jasna nadaremne. Moczę się tylko niemal po łokcie w wodzie....

Chwilę tkwię tak sobie, w zamoczonej bluzie i gapię się w miejsce gdzie nastąpiło przed chwilą CHLUP... Oczywiście że go juz tam nie ma, popłynął sobie, więc nie ma co się gapić tylko trzeba wyłazić – myślę nieco zawiedziony. Gramolę się jak słoń na górę... Jakoś udało się. Patrzę na pole po bitwie: wędka leży gdzieś w gałęziach, ja - stoję w woderach umorusanych w błocie, z zamoczonymi rękawami. Patrzę na dłonie, które jakoś dziwnie mnie pieką - poparzone pokrzywami. Dopiero teraz to zauważyłem.

Zdjęcia klenia nie było. Był znacznie większy od jazia i grubaśny. Sądzę, że miał około 50 cm. Ile dokładnie, nie dowiem się juz nigdy. Ironia losu - mój drugi rekord życiowy tego dnia i ... nigdy nie będę wiedział czy (jeśli oczywiście będzie mi to dane) udało mi się go pobić czy też nie.

Wygrzebuję spinning z gałęzi, przeplatam żyłkę przez przelotki. Ale nie chce juz mi się wędkować... Cóż mnie może jeszcze spotkać ekscytującego tego dnia na rybach? Raczej niewiele. Żeby uspokoić emocje chwilkę spaceruję na pobliskiej łączce... Uffff, trzeba uspokoić oddech i zmniejszyć ilość adrenaliny we krwi!

Postanawiam sprawdzić czy kołowrotek nie ucierpiał podczas rzutu zza skarpy Puszczam w nurt wobka i kręcę. Oczywiście szumi łożysko na rolce, więc to już definitywny znak, że pora kończyć wędkowanie.

W domu trzeba gruntownie wyczyścić i nasmarować tę rolkę.

I poświęcić koszyczek ze święconką.

Pora wracać ...

morouk

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (23)

Paweł, 2011-04-23 10:54:17
I to jest piękne rozpoczęcie Świąt Wielkiej Nocy:oklasky::oklasky::oklasky:
bysior, 2011-04-23 10:55:25
Morouk po pierwsze gratuluję jaziowego rekordu życiowego! Piękna ryba!!! :oklasky: :oklasky: Z niemałymi emocjami przeczytałem drugą część relacji o kleniu potworze! Gratuluję pięknej ryby i wspaniałej przygody, którą na pewno długo zapamiętasz!!! A do tego ten mały niedosyt po ucieczce rozbójnika... no wiesz, dwie życiówki na zdjęciu jednego dnia to trochę za dużo ;P A teraz będziesz miał dodatkową motywację, żeby wrócić nad wodę i skubańcowi zrobić tą fotkę :aparat: Wspaniała przygoda!!! :hura: PS. Twój malowniczy i oddziałujący na wyobraźnię opis "po bitwie" - znam go z autopsji, podobnie wyglądały sytuacje ze wszystkimi moimi życiówkami :ROTFL:
hapnik, 2011-04-23 11:02:26
Gratulacje pięknego jazia. Szkoda, że kleń nie dał się sfotografować i zmierzyć... Może go spotkasz jeszcze raz
tymon, 2011-04-23 11:07:18
:hura::hura::hura::oklasky::oklasky::oklasky: Mam nadzieję, że tegoroczny wypad nad Wkrę będzie owocny, bo z tego co widzę, to piękne rybska tam pływają. Zieleń pięknie soczysta. Szkoda, że kleń zwiał, ale czasem tak bywa. Jakbyś był złym wędkarzem, to zamiast rzucić wędką za siebie, walnąłbyś kleniem. Za to należą się jeszcze raz ogromne :oklasky:
pawiozo, 2011-04-23 11:16:57
Gratuluję udanego wypadu! Nieplanowane wędkowanie jest jak spontaniczna impreza - z reguły jest co wspominać przez lata. Kleń podrośnie to wtedy zrobisz mu zdjęcie. Miarka na pewno pokaże dwucyfrowy wynik z 5-tką z przodu.
ela, 2011-04-23 11:20:35
Morouk moje gratulacje :oklasky:
krzyko, 2011-04-23 12:18:42
No Michale zaczynasz sezon z wysokiego pułapu :okok:.Jazior piękny jak malowany a kleń około 50tak to też ryba trafiająca się nie często :oklasky:.Oj chyba TY nam pokażesz w tym roku jak się jazie i klenie poławia.Gratulacje i czekam niecierpliwie na następne relacje :oczko:.
Wozik77, 2011-04-23 12:41:31
No Panie Michale !!! :oklasky::oklasky: Pod koniec dopiero doczytałem że to o dzisiejszy dzień chodzi. Pięknie, poprostu pięknie. Taka świąteczna niespodzianka. :oklasky: Jasiek przepiękny, a klenia widzę oczyma wyobraźni. Gratuluję i szczerze po wędkarsku zazdroszczę. Jak tak zaczynasz sezon, to mus że to będzie dobry rok. Tego Ci Panie Michale życzę !!!!! :oklasky: PS. 2011, 1:0 w spotkaniu KLEŃ-MOROUK. :kwadr: Uczucie straty życiówki też znam. Kiedyś straciłem przy podbieraku życiowego szczupaka. Jednak piękne jest to, że to uczucie zawodu szybciutko mija, a nad wodę ciągnie nas nadzieja, że może to znów spotkamy się z naszym przeciwnikiem i wtedy to my będziemy górą.
morouk, 2011-04-23 13:00:18
Krzysiek, to nie jest kwestia moich umiejętnosci, bo te to są akurat takie sobie, raczej po prostu miałem Dzień Konia, który trafia się jak slepej kurze ziarnko raz na jakiś czas Klenia bardzo mi szkoda, to znaczy jego fotki. Ale rybka zaliczona, bo już trzymałem ją temi ręcami Jeno spod obiektywu się wywinęła ;)
, 2011-04-23 14:22:21
Gratki, wiosenne podchody klenio-jaziowe mają w sobie urok. Już za kilka dni rozpocznie się gonitwa za centkowanym, bolkiem, za miesiąc sandacz i wielu z Nas zapomni o szumie małej urokliwej rzeczki...
garbus, 2011-04-23 15:13:50
Moruk gratuluję spontanicznego wyjazdu i pięknych rybek i muszę przyznać że opis całej sytuacji zasługuję na portalowego pulicera. Jeszcze raz gratulacje.
radekg, 2011-04-23 21:24:28
:oklasky: p. Michale chciałbym mieć choć troszeczkę tyle zaparcia co TY mnie osobiście juz granatowe chmury by wystraszyły i pewnie skończyło by się w łóżku może po przeczytaniu Twojego artykułu coś się u mnie zmieni i pierwsza myśl zwycięży u mnie nie raz i nie będę się załamywał nie sprzyjającą pogodą a jazio naprawdę fantastyczny :oklasky: a i klen też na pewno taki był ale się zmył jak nie teraz to innym razem się do niego dobierzesz i jeszcze mu jakąś :aparat: pstrykniesz jeszcze raz wielkie :oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: a poparzone ręce pokrzywami, w kamuflażu z błota i wody - czy to nie jest piękne po takiej adrenalinie
bysior, 2011-04-23 23:03:35
Michał, wybacz dygresję: Już widzę, Pijawko ;P:P:P:P jak się z rana z łóżka zerwiesz ;P:P:P
garbus, 2011-04-23 23:08:04
Michał - pokaż na co Cię stać - i wedle powiedzenia - kto rano wstaje temu woda daje:D
bysior, 2011-04-23 23:14:47
Ale to do Radka dygresja była :P Gdzie jest relacja z jakiegoś Pucharu... ;P
garbus, 2011-04-23 23:24:49
Radek - pokaż na co Cię stać - i wedle powiedzenia - kto rano wstaje temu woda daje - i już poprawione :D:D:D:wysmiewacz:
bysior, 2011-04-23 23:39:17
:D:D:D :hura::hura::hura::zacieszacz::zacieszacz::zacieszacz:
Blanek, 2011-04-24 09:12:43
Świetna relacja! Gratulacje wyników! Paradoksalnie kleń swoją ucieczką zapisał się na stałe w Twojej historii. Po latach będziesz go wspominał z nostalgią. Będzie rósł w miarę Twoich sukcesów. Czasem brak odniesienia ma swoje zalety. I chyba to w wędkarstwie jest najpiękniejsze. Jestem pod urokiem tej przygody. Wesołych Świąt!
Wozik77, 2011-04-24 09:19:20
Przeczytałem sobie jeszcze raz, a co !!! :kwadr: Widzę że Bolęcin Michale jest dla Ciebie łaskawy,bo o ile pamiętam rok temu też miałeś ciekawe tam przygody. Ty lubisz Tą Rzekę a ona lubi Ciebie. :kwadr:
morouk, 2011-04-24 19:24:51
Wozik,a namawiałem Cie w zeszłym roku na łowy klenio - jazi ;) Jestem pewien, że spodobałoby Ci się
adam-z82, 2011-04-24 21:42:13
Spontaniczny wypad nad wodę,zaowocował pięknymi rybkami:hura:Super przygoda. :oklasky::oklasky::oklasky:Moje gratulacje:okok:
Wozik77, 2011-12-03 19:37:31
Chyba zima się zbliża bo do starych artów coraz częściej zaglądam. Wiosenne klenio-jaziowanie coraz bliższe z tej perspektywy się robi :okok:
nema44, 2011-12-24 12:38:15
To też bardzo mi się podoba . A z dużym kleniem to przeżyłem największą chyba w swej wędkarskiej karierze porażkę. Sceneria była podobna, ale skutki - o wiele efektowniejsze, że tak się wyrażę . Kiedyś o tym napiszę, jak znajdę wolną chwilę. Pozdrawiam.