Szkiery Św. Anny - oczami Kaza

Kaz 2011-08-02 Wyprawy wędkarskie

...
Ach, ta Szwecja! Szkoda że wyjazd minął tak szybko, ale jak to się mówi, to co dobre się szybko kończy. Drugą już z kolei wyprawę za nasze morze mam za sobą. Ale jest oczywiście dobra strona! Pozostało mi dużo wspomnień i zrobionych zdjęć. Zacznę od początku...

Na umówioną godzinę spotykam się z Blankiem przed moim garażem, skąd rozpoczynamy swoją podróż po duże szczupaki do Szwecji. Jeszcze przed odjazdem sprawdzamy czy wszystko mamy spakowane, moja nam przy tym kilka chwil i w ruszamy drogę! Przed wyjazdem robimy sobie jeszcze fotki, aby potomni wiedzieli, w jakim składzie wyruszamy na szwedzkie polowanie.

Wyruszamy zaraz po północy z 13 na 14 maja 2011. Z Radomia prosto do Gdyni na prom, którym później udamy się do Szweckiej Karlskrony. Pierwszy za kierownicę siada Blanek, będzie prowadził samochód wraz z przyczepką, na której jest łódź kolegów i powiem szczerze jestem mile zaskoczony - Blanek prowadzi dobrze, choć jak sam wspomniał robi to poraz pierwszy, a cały zestaw liczy sobie prawie 10m! Nad ranem, w połowie drogi, zmieniam Marcina i ja teraz przejmuję stery naszego samochodu i całej reszty. Podczas małego postoju jeszcze mała chwilka na gorącą kawę, sprawdzenie jeszcze raz wszystkich wiązań przy łodzi i w dalszą drogę udajemy się już wprost do Gdyni.

Do portu promowego przybywamy grubo przed czasem, więc mamy kilka chwil na sen w samochodzie. Jeszcze małe zakupy w porcie i możemy się udać do kas po wcześniej zarezerwowane bilety. Na prom wjeżdża Marcin, to jego pierwsza wspinaczka samochodem na wielką łajbę, jakim jest prom STENA VISION.



Teraz można spokojnie odpocząć. Po zakwaterowaniu w kajucie udajemy się na mały spacer po pokładach promu.


Na sen mamy około 10 godzin czasy, taki jest przewidywany czas przeprawy do zamorskiej Kalskrony. Przed samym wpłynięciem do portu witają nas Szwedzi na wodnych skuterach,


którzy na fali promowej robią różne ekwilibrystyczne ewolucje. Po wyokrętowaniu bierzemy kierunek na Ramsdal, miejsce naszej wyprawy. Pierwszy za kierownicą siada Marcin i jak w kraju tak w Szwecji pokonuje pierwszą część drogi, a ja następny odcinek aż do samego Ramsdal.

Do bazy docieramy grubo po północy i dzięki naszym GPS w telefonach trafiamy bez specjalnych kłopotów do miejsca naszego pobytu. A że docieramy w nocy więc wycofujemy się na drogę ogólnie dostępną i tak przeczekujemy do rana. Następnie już rano podjeżdżamy do domostwa gdzie witają nas gospodarze naszego domku, który mamy wynajęty na dwa tygodnie. Po miłym przywitaniu oznajmiają nam, że teraz to oni przygotują nam domek a my możemy się udać przez ten czas na połów rybek zaraz obok, z czego jesteśmy oczywiście bardzo zadowoleni. Pierwszą rybę łowię ja - na białe kopytko – śledź – kurcze,

jakie jest moje zdziwienie, ale powtarza się to jeszcze kilka razy, więc zaczyna nas zastanawiać ilość śledzi w tej wodzie! W między czasie robię kilka fotek i myśli same biją się w głowie - co będzie dalej jeśli przy samym domku jest tyle ryb. Tak miło mijał czas, że prawie zapomnieliśmy o naszych kolegach, którzy dobili właśnie do miejsca naszego wspólnego pobytu. A to grupa czterech muszkieterów, których już wcześniej Wam przedstawiłem, oprócz kolegi Krzysia. Pomoc była potrzebna - Tomek i Janusz wraz Piotrem i Krzysiem nie poradziliby sobie z tam wielkim bagażem naszym zapasów, jakie zaprowiantowaliśmy wszyscy na dwa następne tygodnie.


Po rozpakowaniu Janusz przydzielił nam miejsca do spania. Ja wraz z Blankiem dostałem w drodze przetargów łóżko małżeńskie, które musieliśmy dzielić wspólnie. Powiem tylko, aby uciąć ciche śmieszki i uszczypliwości odbyło się bez ekscesów i podtekstów. Nad ranem, jak jeden mąż wszyscy wsiadamy do łodzi i tu kolejne zdziwienie moje i Marcina - nasza łódź jest największa - 4.5 metra! Kurczę szkoda tylko że silniczek mamy troszkę za mały. Ale to nie kłopot pływamy troszkę wolniej i tyle. Kierunek - pierwsza wyspa po drugiej stronie.

Opływamy ją całą i już mamy pierwsze wyniki - szczupaki, choć małe ale wymiarowe, to cieszą.



W głowie kołacze się jedna myśl – METRÓWKA. Kiedy ona zagości na naszych wędziskach? Nie ważne kto złowi aby tylko udalo się ją złapać! Widoki zapierają nam dech w piesiach, są wspaniałe. Te rozległe odległości potęgują całą scenerię i tworzą widoki jak z bajki.



Oczywiście, jak to zazwyczaj bywa, pierwsze dni pobytu mijają bardzo szybko i nim się zorientowaliśmy pierwszy tydzień mieliśmy już za sobą. Kolejny zaczynamy z myślą, że teraz pokażemy tym olbrzymom, jakie czyhają w tych głębinach, kto tu rządzi! Jak to w bajkach bywa pierwsze dni drugiego tygodnia minęły i co? Wielkie ZERO – czyli null - jak to się mawia po niemiecku. Olbrzymy nas olewają i łowimy, co prawda w dużych ilościach, ale same średniaki.





Ten tydzień zapowiada się również słabymi wynikami jak poprzedni, kilka jak zawsze średniaków i tyle. Marcin łowi pięknego okonia i jest to zapowiedź lepszych połowów.


Następne dni jednak nie przynoszą sukcesów i jak poprzednio łowimy dużo, ale cały czas średnich rozmiarów ryby, zmęczenie powoli daje o sobie znać.





Musimy robić przy dłuższym siedzeniu na łodzi różne skłony i gimnastykę, aby rozprostować kręgosłup. Powoli w myślach szykujemy się do powrotu do domu, ale jeszcze iskierka tli się w głowie - a może jeszcze tego ostatniego dnia dopisze nam szczęście i trafi się ta wyśniona METRÓWKA. Niestety jednak nie było nam dane złowić w tym roku wymarzonego, ponad metrowego szczupaka – może następnym razem...









Przyszła chwila rozstania się z Szkierami Św. Anny i pakowania się do powrotu do domu, jeszcze kilka fotek grupowych i z żalem pakujemy nasz sprzęt.


Posumuwując całą wyprawę – sporo rybek, ale średniaków jeśli chodzi o szczupaki, masę połowiliśmy śledzi, okoni ale to mała radość bo w końcu przybyliśmy tutaj złowić życiówkę... Może następnym razem.

Kaz

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (9)

bysior, 2011-08-02 17:13:02
Kaziu aż zatęskniłem za Szwecją! Takie znajome widoki, krajobrazy, domki też podobne do tych "naszych"... zbieramy ekipę na 2012? Fajnie Kaz opisałeś wypad. Szkoda, że oczekiwana metrówka nie padła - ale może będzie większy zapał do jeszcze jednego wyjazdu na te metrowe szwedzkie mamuśki! :oklasky:
waldi-54, 2011-08-02 17:34:11
Pięknie Kaz, widoczki, ryby i ten swojski klimacik przy ognisku są bezcenne i na długo pozostaną w twojej pamięci a ta wyśniona metrówka jeszcze zagości na twojej wędce jestem tego pewien.:okok: Gratulacje za tekst i fotki:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: pozdro waldi-54:papa2:
garbus, 2011-08-02 19:21:22
Kaziu po pierwszej :oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: piękna wyprawa, jeszcze lepsze widoki no i ryb nie brakowało a czy duże czy małe to już chyba obojętne najważniejsze jest jedno - wrażenie i wspomnienia - bezcenne:okok::okok::okok:
Wozik77, 2011-08-02 21:37:12
Kazik, Blanek. Brawka wspaniałej wyprawy :oklasky::oklasky:. W takich okolicznościach przyrody i w takim towarzystwie człowiek wypoczywa potrójnie. A potem wspomina, tęskni i znów planuje. I tym żyje, tym się nakręca. Fajne rybki :oklasky::oklasky:
Blanek, 2011-08-03 14:20:26
No wreszcie Kaz się wziął za dokończenie. Ja cały czas w rozjazdach i jakoś sie nie mogę zebrać. Fakt faktem, że łowilismy dużo ryb, ale jakość nie była zadowalająca. Kazika 85cm i 70cm były w gronie kilku największych ryb całej naszej szóstki. Pozostały wspomnienia i doświadczenie które mam nadzieję zaprocentuje w przyszłości. Mam nadzieję, że następne wyprawy otworzą worek z metrówkami!
rapa, 2011-08-04 09:28:46
W końcu się doczekałem zakończenia Fajnie że połowiliście i że mieliście pogodę a to chyba najważniejsze. Już żałuje że w tym roku nie zaplanowałem sobie urlopu w Szwecji.
kojoto, 2011-08-07 21:53:45
No nic tylko zazdrościć, zazdrościć, zazdrościć :okok::oklasky: Gratuluję
krzyko, 2011-08-08 08:32:11
Kaziu fajna wyprawa :okok:, a "metrówka" będzie w najmniej oczekiwanym momencie, może nawet u Ciebie na Domaniowie, czego Ci z całego serca życzę.
Kryskon, 2011-08-13 10:49:14
Super wyprawa! W przyszłym roku Kazika 85cm będzie 105cm i zapewne zagości na Waszych wędkach!:oklasky: