Szczupaczy Sezon ( Rozpoczęty )

waldi-54 2012-05-07 Wyprawy wędkarskie

...
Jak wielu z Was i ja nie mogłem już doczekać się Maja, już od początku kwietnia zerkałem w kierunku szczupakowych przynęt, które skrzętnie uzupełniałem przez całą zimę z myślą o tym właśnie dniu, dniu w którym wreszcie będę mógł na łodzi wszystkie je przetestować. Nie mogąc się doczekać pierwszego maja, wyruszyłem już nad wodę 27-go kwietnia w piątek przed południem, pogoda była cudna, a prognozy na cały długi majowy weekend zapowiadały się wręcz wyśmienicie...

Czas do godziny „W” wypełniałem działkowymi pracami i nęceniem dwóch tajnych miejscówek linowych z czego jedna okazała się tą, która obdarowała mnie pierwszym, majowym linkiem, co prawda nie był to ten wyczekiwany, gruby lin, ale taki 35+ cm też sprawił mi wiele radości.

No i wreszcie nastał nam ten oczekiwany 1 Maj. Budzik w telefonie nastawiony na 3.30 nie zadzwonił jeszcze, a ja już byłem na nogach, oczywiście kawa o tak rannej porze może i zdrowa nie jest, ale odpędza senne pragnienia i pobudza do działań.
Godzina 3.45. szybkie sprawdzenie czy wszystko jest na swoim miejscu, telefon do Kaza, który zdążył oczywiście na rozpoczęcie sezonu dotrzeć wraz ze swoją lepszą połową i po chwili wraz z Kazem jesteśmy na łodzi. Na pierwszy ogień u mnie na wędce wisi zeszłoroczny killer – wirówka nr 4 - czerwona zebra Jaxona, ale do godziny 6.30 nic się nią nie interesuje (jestem nieco rozczarowany). W tym czasie Kaz na „wahadło” łowi pierwszego i jak się okazuje jedynego w porannej sesji szczupaka, wymiar 70 cm ( fotki nie mam bo robiona Kaza aparatem )

Po spłynięciu do bazy umawiam się z Kazem na popołudniową sesję, ja odpoczywam a On, jak przystało na pracoholika, nie mógł bez pracy wytrzymać i Święto Pracy chciał uczcić robiąc sobie ławkę do pontonu. Skończyło się to wizytą w niedalekim Parczewie w szpitalnej izbie przyjęć, zapomniał o tym, że dzień pierwszego maja jest dniem wolnym od wszelkiej pracy, czyli świętem a dzień Święty należy święcić.
Poharatał sobie dłoń i po południu byłbym zmuszony sam wypłynąć na wodę, ale w tym też czasie przyjechał mój syn z rodzinką. Więc nie było problemu z towarzystwem na łodzi. Była to krótka wyprawa, bo trwająca niecałą godzinę (cały czas byłem myślami z Kazem, który jeszcze nie wrócił ze szpitala), ale dość owocna, udało mi się skusić jednego szczupaka 67 cm.

2 maja – pobudka jak zwykle o 3.30 jak zwykle kawa. Wędka i wiosła w dłoń i na wodę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po pół godzinie widzę Kaza jak wraz ze swoim zięciem wypływają na wodę. No cóż, przecież poranił sobie tylko jedną rękę i to lewą, a On wędkę trzyma w prawej dłoni (to się nazywa zacięcie do swojego Hobby)
Do godziny 9-tej łowię jednego szczupaka 57cm, Kaz wraz z zięciem spływa o kiju (a raczej o wiosłach).
jeden z raną i nie wiem co to może być ( mam nadzieję, że nic groźnego )

Po południu Kaz zmuszony jest odwieźć żonę Bożenę do domu, bo w czwartek musi być w pracy, ja do wieczora łowię jeszcze jednego szczupaczka 50+ i to w tym dniu wszystko.

3 maja – pobudka jak wyżej, kawa jak wyżej, tylko rybki nie dopisały, bo do godziny 9-tej rano bez kontaktu z rybą, spływam o kiju, ale ducha nie gaszę, mam jeszcze dwie, co rano nęcone miejscówki, więc po śniadanku spławikówka w dłoń i do dzieła.
Upał jaki panował nie dawał długo wysiedzieć na łodzi, efekt tej krótkiej wyprawy to leszczyk i kilka płotek.

Czekam na popołudnie.
W godzinach popołudniowych wiatr zmienił kierunek, już po pierwszych rzutach widać było, że i tym razem na efekty w postaci ładnych, zębatych drapieżników liczyć nie ma co. Jedyny efekt tej wyprawy to zdjęta prze zemnie, a zapomniana przez „kłusoli” siatka z zawartością jednego ładnego okonia w stanie rozkładu, całość została spalona w ognisku.

4 maja – pobudka, kawa jak zwykle, wieje wiaterek południowo–zachodni, szukam zmarszczek na wodzie, ale bez efektów, powrót w swoje sprawdzone, ale trudne łowisko. Sporo tam młodych rdestnic i moczarek, po kilku minutach mam uderzenie, ale nie wyczułem tempa. Po kilku kolejnych rzutach ponownie mam uderzenie, ale tym razem już w tempo zacinam i po chwili w łódce ląduje szczupak 61 cm. I to wszystko tym razem, jeśli chodzi o szczupaka.

Po śniadaniu, jak zwykle wędka spławikowa i zasiadka za linem, tym razem uwieńczona sukcesem w postaci jednego przedstawiciela tego gatunku, kilku nawet ładnych płoci, oraz kilku leszczyków i sumików (koluchów), miałem też coś ładnego na zestawie, ale wszedł mi w trzciny. I tylko krótka chwila holu była moim sukcesem.
Pierwszy w sezonie linek 35+

Przedwieczorna sesja przyniosła tylko jednego szczupaczka nieco ponad wymiar i tak naprawdę do wczorajszego ranka nic już ciekawego się nie wydarzyło. Ja wraz z Kazem na pontonie do godziny 8.30 zaliczyłem jeden kontakt z rybą, ale nie zacięty, Kaz złowił jednego okonika i jeden piękny „garbus” wyszedł mu do dużego „wahadła”, ale nie uderzył.

Z ciekawszych momentów pozostał fakt złowienia przez mojego syna pierwszego swojego szczupaka na tym jeziorze, całe 67 cm, to jak dotąd jego rekord, jeśli chodzi o szczupaka.

Jednym słowem ten początek sezonu pod kątem złowionych ryb jest gorszy od zeszłorocznego rozpoczęcia sezonu szczupakowego, ale maj dopiero się zaczął. Wszystko jeszcze jest do złowienia, te metrowe szczupaki też.
Cała zdobycz w postaci ryb, zdrowa wróciła do wody, jedynie podhaczona siatka skończyła swe istnienie w ognisku, ale to też zaliczam do sukcesów.

Ps. Niektóre foty robione telefonem, bo padły baterie w aparacie.

waldi-54

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (7)

moczykij, 2012-05-08 09:52:22
Świetnie się czytało przy kawie :okok: Gratuluję udanej majówki ...
Wozik77, 2012-05-09 18:51:15
Gratki Waldziu udanej majówki. Szczupaki i liny to jest to !!! :okok:
Kaz, 2012-05-09 19:59:18
Waldi świetnie napisany artykulik-ręka spoko jest na niej kilka szwuf i jak lekarz powiedział że miałem szczęście w nie szczęściu 1mm i było by po ścięgnach a wtedy już nie było by mi tak miło.Brawo za artykulik:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
gusto, 2012-05-10 08:36:20
Brawo za udany rodzinny łykiend majowy i za rybki:oklasky::oklasky:
galieni, 2012-05-13 07:42:58
super wyprawa gratuluje :okok:
Bizonik, 2012-05-13 23:35:23
Tylko pozazdrościć takiego początku sezonu. Mnie nie było dane zmierzyć się z kaczorami.
Blanek, 2012-05-14 12:45:38
Super, że wreszcie ruszyliście na wodę! Gratulacje pierszych ryb i owocnego roku życzę!!! Kaz, co na horror Cię z tą piłą naszło, czy w pracy Ci sie nudziło???;) Wracaj do zdrowia!