Sumowe doły

Bizonik 2011-10-31 Wyprawy wędkarskie

...
W sobotę po wyprawie na narwiańskie Gnojno umawiamy się na poniedziałek 31 października na biczowanie wody na Zegrzu. Zdzwaniamy się w niedzielę i umawiamy na poniedziałkowy poranek u mnie pod garażem o 5 rano. Jedziemy we trojkę: Szalona, Tomek oraz ja jak zwykle robiący za kierowcę i sternika. Poniedziałek rano o 4 brzęczy budzik,

ledwo wstaję po niedzielnych przemarszach po cmentarzu. Nogi bolą jak diabli. Marudząc pod nosem idę do kuchni, wstawiam wodę na herbatę i robię kanapki, czymś trzeba się żywić na łódce. Dochodzi 5, czarno na dworze a ja się zbieram do garażu, pod domem czeka już na mnie Szalona. Pakujemy się do samochodu i jedziemy pod garaż, tam już czeka na nas Tomek. Szybko przygotowujemy łódkę i w drogę. Nad zalew docieramy jeszcze po ciemku. Czekamy w kolejce do wodowania łódki. W kościach czuję że to będzie to bardzo trudny dzień.

Wypływamy i od razu trafiamy w dziki tłum łódek. Skoro mamy powalczyć na tych dołach to szukamy miejsca i kotwiczymy się. Po paru rzutach Monika mówi, że miała skubniecie.

Zapowiada się ładny dzień, słoneczko wstaje i od razu robi się milej. Co raz zmieniamy miejsca praktycznie nie mając kontaktu z rybą.

Po między łódkami zauważam patrolującą motorówkę Straży Rybackiej. Fajnie że się kręcą wśród łowiących. Jest szansa że wędkarze nie będą dziś brać nie wymiarowych rybek. Płyniemy w kierunku elektrycznej wyspy.

Po drodze stajemy przy topolach. W drugim rzucie Monika ma rybę która po chwili spada. Na sąsiedniej łódce widzimy jak wędkarz podbiera małego sumka.

I znowu Szalona walczy z przeciwnikiem który spada. Widocznie nie dane jest Monice dziś złowić rybkę. Zmieniamy miejsce, kilka metrów dalej jest głęboki dół, stajemy na jego krawędzi. Tomek melduje rybę, kij wygina się do granic wytrzymałości a kołowrotek oddaje plecionkę. Hol trwa kilka minut sięgam po aparat by uwiecznić potworka który meczy wędkę, kołowrotek oraz Tomka. Szalona sięga po podbierak a tu pstryk i luz na wędce. Zobaczyć minę Tomka bezcenne. Wyciąga gumę z rozgiętym hakiem i około metrowym odcinkiem zaśluzowanej plecionki. A jednak to był pan sumek we własnej osobie. Znowu zmieniamy miejsce, mnie się nudzi na łódce, dziś nawet bez puknięcia. W drodze do wyspy mija nas patrol straży rybackiej.

Przyglądają się nam uważnie ale nie podpływają. Na dołkach za wyspą łowię w końcu pasiastego zbója, jednak dobrze, że zabrałem wędkę do bocznego troka.

Czas mija a my praktycznie bez ryby. Kręcimy się po czaszy zalewu szukając ryb zresztą jak większość wędkarzy. Niestety bez owocnie, pojedyncze pstryknięcia i tyle. Kolejny raz spotykamy się z patrolem tym razem podpływają na taka odległość, że poznaje jednego z patrolu - to nasz osobisty strażnik Grześ Killerek.

Chwilę rozmawiamy i płyną dalej a my znowu zmieniamy miejsce postoju. Tym razem płyniemy wprost na wypłacenie z karczami. Robię to celowo, aby trochę urozmaicić załodze pobyt na Zegrzu. Rwiemy po gumie ale bez efektu. Kończy się nam czas, Tomek rwie zestaw i postanawia zakończyć wędkowanie. Ja chwile później plącze swoja wędkę i też już postanawiam zakończyć na dziś. W chwili gdy odkładam wędkę Szalona prawie krzyczy że ma rybę. Odwracamy się wraz z Tomkiem i widzimy, że tym razem nie żartuje. Wędka pulsuje, kołowrotek gra najpiękniejszą melodię dzisiejszego dnia. W oczach Moniki widać radość i zarazem strach przed utrata następnej ryby. Sięgam po aparat ale nie mogę zrobić zdjęcia, Monikę zasłania mi Tomek. Szalona prosi o podbierak, szybkim ruchem Tomek wyjmuje podbierak i chwile później sandacz znajduje się w łódce. Monika cieszy się jak dziecko, składamy jej gratulacje i pomagamy odplatać zenderka z podbieraka. Aby ułatwić wyjęcie rybki podaję gripa na którym Szalona prezentuje sandacza do zdjęcia.

Szybkie mierzenie i okazuje się, że jest to nowy rekord - całe 69 cm sandacza. Kilka fotek i czas szukać następnych rybek. Kolejny raz natrafia się nam patrol straży rybackiej.

Przypłynęli pogratulować pięknej rybki. Rozmawiamy dłuższą chwilę i postanawiamy zakończyć tym miłym akcentem dzisiejszy dzień. Grzesiek mówi, że kiepski dzień dziś, ludzie mają mało ryby, jakieś sandaczyki, kilka sumków, generalnie bez rewelacji. Spływamy, pakujemy łódkę i zmykamy do domu. Po drodze psuje się land rover. Duży wyciek płynu chłodzącego bardzo mnie martwi. Wracamy powolutku do domu co chwile dolewając płyn do chłodnicy.

W domu podsumowuje dzisiejszy dzień. Urwane kilka gum, 4 ładne hole sporych ryb, szkoda że nie udało się zobaczyć przeciwników. Wyjęte z wody 2 okonie 24 i 27 cm no i prawie 70 cm sandacz Szalonej.

Jedno co mnie cieszy to to że ktoś walczy o te sumowe doły. Przez cały dzień czasze zalewu patrolowały 2 łódki, jedna straży rybackiej a druga policyjna. Miejmy nadzieję że choć dzisiejszego dnia nikt nie zabrał podhaczonego za kapotę leszcza czy niewymiarowego suma lub sandacza. Oby te patrole były częstsze. Dobrze że to już ostatni dzień od jutra rybki mają spokój aż do 1 kwietnia.

Bizonik

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (11)

Wozik77, 2011-10-31 21:39:26
"osobisty Strażnik, Killerek " :kwadr: - ładnie to Bizonik ująłeś, jak i całą historyję !!! Gratki Monika - piękniusi sandacz ! :oklasky::oklasky:
Killerek, 2011-10-31 21:45:39
Jak zwykle miło było spotkać znajome twarze na wodzie Musze przyznać że sandacz Szalonej był chyba jednym z większych jakie przyszło nam dziś oglądać w wędkarskich siatkach. Tak jak napisał Bizonik łódek było mnóstwo, więc i roboty było sporo. na szczęście od jutra ryby w tym rejonie już sobie odpoczną, strefa ochronna wchodzi w życie
Aneta-Bondarenki, 2011-10-31 22:45:44
Gratulacje, piękny sandacz:oklasky:.....aż przez chwilę pożałowałam, że dzisiaj sobie Zegrze odpuściłam :bezradny:
colednik, 2011-10-31 22:46:00
Też miałem chociaż raz się wypuścić łódką nad Zegrze ale tylko na planach się skończyło... Brawo Paweł za kolejny artykuł, brawo Monika za rybkę i brawo Grzesiek za nadzór nad wodą Tak trzymać Panie i Panowie !!!:P
krzyko, 2011-11-01 06:06:08
No to nam panowie, panie ładnie skórę garbują :boisie:. Gratuluję ryby Monice i cieszę się że wraca do zdrowia. Pozdrawiam
Paweł, 2011-11-01 09:07:28
Ja tam już tyle razy dostałem baty od Moniki, że dziwiłbym się jakby było inaczej:szok:. Jej upór z reguły bywa wynagradzany przez matkę naturę. Panowie już zakończyli łapanie, Ona walczyła do końca, jak zawsze! Natomiast co do dołów na Zegrzu. Byłem raz, chyba 3 lata temu, 31 października moim malutkim pontonikiem wśród tysiąca krążowników... Trafiłem dobry dzień, złapałem z 15 sandaczy i sandaczyków. I... nigdy więcej tam w ten tłum nie popłynę, chyba, że mnie zwiążą i zawiozą... Pawle, fajna relacja:oklasky:, Monika - brawo za sandacza:hejka:
gusto, 2011-11-01 10:44:38
Gratulacje :hura:dla Szalonej za sandokana i za świetny wypad na wspólne wędkowanie dla wszystkich:oklasky::oklasky:
andrew, 2011-11-01 11:28:59
Brawo Monika ladny sandacz na koniec lowienia na glownej czaszy. Teraz trzeba czekac do czerwca:bezradny:
waldi-54, 2011-11-01 19:49:34
Jaj zwykle fajna relacja.:oklasky::oklasky::oklasky: Grtuluję łowczyni pięknego sandacza, oraz nowego rekordu:okok:, gratki należą się również strażnikom z PSR, oraz Policji za czynny udział w tej wyprawie.:okok::krzyk: pozdro. waldi-54:papa2:
anguiler, 2011-11-01 21:24:53
Ja też gratuluję sandacza i nowego rekordu
Szalona, 2011-11-02 10:12:52
Paweł, zapomniałeś napisac o moich czterech przyłowach :P Jeden nawet nieźle pracował na kiju :P Oj brak mi będzie teraz tego zalewu, tak mało razy w tym roku po nim pływałam ;( Teraz trzeba potresowac sandacze z Wisły... i nie ma,że boli Pawełku!!!