Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie
Pomimo, iż jestem zmęczony długo nie mogę zasnąć. Przewracając się z boku na bok wspominam wszystkie wyprawy trociowe, wszystkie brania w tym to jedno, zakończone sukcesem sprzed prawie półtora roku. 2 stycznia 2009 godzina 3:00. Budzik chyba nawet nie zaczął dzwonić a ja już wiem, że pora wstawać. Pomimo niespełna dwóch godzin snu, nie czuję zmęczenia i jak w transie pakuję termos, kanapki i sprzęt i już jestem w aucie. Po chwili dołącza do mnie kompan i ruszamy w trasę. Kontrola temperatury: -5C: nie jest źle, zważywszy, że zapowiadano siarczyste mrozy. Po drodze dyskutujemy obawiając się, czy znajdziemy miejsce do łowienia nad rzeką, bo na forach internetowych zapowiadały się liczne tłumy nad Drwęcą tego dnia. Gdy dojeżdżamy jest jeszcze ciemno. W pośpiechu montujemy zestawy i idziemy nad wodę. Tutaj zaskoczenie: nie ma nikogo oprócz nas. Zadowoleni zaczynamy w skupieniu prezentować przynęty, jednak woda wydaje się być martwa.
Łowienie utrudnia płynąca kra i śryz. Na dodatek zza horyzontu wychodzi piękne słońce, które niestety nie wróży dobrych brań. Po około 3 godzinach wędkowania spotykamy pierwszych wędkarzy, jednak żaden z nich nie miał brania, ani nawet nie słyszał o żadnym. Nie zrażeni tym łowimy do końca dnia, pomimo zamarzających przelotek, schodząc w końcu o kiju, lecz z obietnicą, że jeszcze tu wrócimy.
Powrót do rzeczywistości nie-wędkarskiej jest trudny i staram się go uprzyjemnić sprawdzając "donosy" znad rzek. A te nie są zbyt szczęśliwe: mróz prawie całkowicie skuł lodem Drwęcę, więc kolejną wyprawę trzeba odłożyć do momentu, aż zima nieco odpuści. W kolejnym tygodniu przychodzi odwilż i już nie mogę się doczekać weekendu. Szybki telefon do Michała i decyzja: jedziemy nad Drwęcę 24 stycznia.
Pomimo wieści, że nawisy lodowe w wielu miejscach uniemożliwiają łowienie o 7 rano jesteśmy w Lubiczu. Grube chmury nie pozwalają słońcu rozświetlić otoczenia, więc nad wodę docieramy przy świetle latarki, mimo tego nie jesteśmy pierwsi. Pierwsze rzuty wykonujemy jeszcze po ciemku. Wymiana informacji z lokalnymi wędkarzami i dowiadujemy się, że dzień wcześniej złowione zostały dwie ryby. Pogoda dziś nam sprzyja: spore zachmurzenie, przelotne mżawki i temperatura ok. +3C.
Po około trzech godzinach podejmujemy decyzję o przemieszczeniu na odcinek przy moście autostradowym. Łowimy, od czasu do czasu spotykając pojedyńczych wędkarzy. Wszyscy jak jeden mąż na pytanie o wyniki zniechęceni kręcą głowami. My się jednak nie poddajemy. Około południa Michał mówi, że miał branie na obrotówkę pod naszym brzegiem na bardzo obiecującym, szeroko rozlanym zakręcie rzeki. Miejsce, aż "czuć rybą". Rzeka dość łagodnie skręca tu w prawo, dość wolno obmywająs pojedyńcze duże głązy na dnie. Czyli jednak jakieś ryby uchowały się październikowo-listopadowemu pogromowi kłusowniczemu. Teraz już wiem, że nie ma co szukać dalej, tylko trzeba dokładnie obłowić to miejsce. Niestety pomimo wielu prób, ryba nie chce już najwyraźniej współpracować. Rozpalamy ognisko i zaczynamy planować dalszą część wyprawy. Ja postanawiam łowić do końca dnia w miejscu w którym było branie.
Po posiłku, gaworzę ze spotkanym wędkarzem i zaczynam kombinować jaką przynętą zaskoczyć rybę. Gdy nagle na chwilę zza chmur nieśmiało wygląda słońce, przypominam sobie zasłyszaną wcześniej zasadę połowu troci: gdy słońca brak, łów na ciemne przynęty, jak świeci słońce załóż jasny wabik. Szybki przegląd pudełka z woblerami i w oczy rzuca mi się zupełnie biały, tonący woblerek w kształcie "banana". Myślę sobie: no takiego to one chyba dzisiaj nie widziały! Pierwszy rzut pod przeciwległy nawis brzegowy, dwa obroty korbką i potężne targnięcie wyrywa mnie z uśpienia. Niestety zacinam zbyt delikatnie i po chwili czuję luz na plecionce- ryba zeszła. Jestem roztrzęsiony i zły na siebie, ale wiem, że dziś już się stąd nie ruszę- są tu przynajmniej dwie ryby! Powtarzam rzut w o samo miejsce, ale ryba nie poprawia uderzenia. Zaczynam po kolei rzucać wszystkimi przynętami jakie mam: głównie obrotówkami i wahadłówkami, niestety nie przynosi to oczekiwanego rezultatu.
Po około godzinie zniechęcony sięgam po ostatni wobler, którego jeszcze tego dnia ta woda nie widziała: oliwkowo zielony grzbiet z jasnym brzuszkiem o zerowej pływalności. Prawie identyczny rzut jak ten zakończony braniem, znów dwa obroty korbką kołowrotka i ponownie czuję ciężar przyjemnie pulsujący na wędzisku. Tym razem zacinam pewnie i "w tempo". Ryba nie jest mała, czuję wraźnie jak targa głową idąc kilka metrów w górę rzeki, po czym schodzi w dół i zaczyna murować. Skupiony wołam do Michała, że mam rybę, jednocześnie schodząc poniżej nawisu lodoweg w miejsce, w którym spokojnie będzie można ją podebrać. Próbuję odpiąć przymocowany na gumie spory podbierak, jednak widząc, że nie uda mi się to jedną ręką proszę kolegę, żeby go odciął nożęm. Póki co moment lądowania wydaje się jeszcze dość odległy i staram się panować nad szalejącą w nucie rzeki sztuką. Po dłuższejchwili ryba podchodzi do powierzchni i widzę pięknie wybrawioną samicę troci(choć przez odbicie słońca początkowo wydaje się być tęczakiem). Jeszcze kilka zwrtów i Michał pewnym ruchem zagarnia rybę do podbieraka. Wychodzę z nią na wysoką w tym miejscu na kilka metrów skarpę i szczęścliwy mierzę swoją zdobycz. Jest wyjątkowo gruba jak na styczeń. Mierzy równo 70cm,czyli do wyrównania mojego rekordu zabrakło zaledwie 2cm co nie zmienia faktu, że szaleję ze szczęścia.
Tego dnia już prawie nie łowię, plan wykonany! 200 kilometrów drogi powrotnej mijają bardzo szybko, a ja już nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy.
Informacje o autorze
kaczy
Właściwie nie jestem w stanie dokładnie określić kiedy zacząłem wędkować. Na pewno pierwszą prawdziwą wędkę(2m Germina z kołowrotkiem tej samej firmy) dał mi Chrzestny, gdy miałem 3 latka. Wcześniej tata zabierał mnie ze sobą nad jezioro, gdzie z wystruganym leszczynowym kijem i spławikiem z gęsiego pióra drażniłem się z płotkami. Jako dziecko każde wakacje spędzałem ...
Więcej informacji znajdziesz na blogu kaczy
Skomentuj "Sposób na troć"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (0)
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: Blanek@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd
@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||

@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany
A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ...