Spływ Bugiem Kamieńczyk-Wyszków

przemek 2011-05-07 Wyprawy wędkarskie

...
W sobotę rano piękne słońce ciepełko, gęba mi się śmiała!
Będzie cudownie!
Uprosiłem moją piękniejszą połowę by zawiozła mnie nieszczęsnego nad wodę i zrobiła kilka fotek dla SD.
Szybko więc się spakowałem do auta...co wcale nie jest takie proste.

Pojechałem do Kamieńczyka, chciałem spłynąć wodą delikatnie wspomagając się wiosłami do Wyszkowa. Silnik to miała być tylko ostateczność w razie gdybym chciał nie oczekiwanie skrócić spływ.
Polecam kolegom slip w Kamieńczyku który jest szeroki i od tego roku wyłożony kostką praktycznie do samej wody.

Tam oto właśnie na piasku postanowiłem się rozpakować z klamotami i nadmuchać gumową łajbę.

Montaż kółek.

Montaż wioseł.

Montaż silnika.

I gdy tak sobie to wszystko w spokoju ducha składałem nie postrzeżenie zmieniła się pogoda...nadciągnęły chmury zaczęło strasznie wiać...
A Paweł powtarzał nie raz na forum i w artykułach by nie pływać gdy wieje.
Ale ja z braku doświadczenia myślałem że pewnie przestanie wiać i znów będzie ładnie.

Ułożyłem tobołki,wędki i jadę do wody.


W wodzie sprawnie oczepiłem kółka wskoczyłem do pontonu i odpłynąłem troszkę na wiosełkach by czasem nie zawadzić śrubą przy starcie w nie znane.


Odpalenie silnika.
Dzięki Jankowi z Pułtuska silnik działa bez zarzutu i pali za każdym razem.


Dodałem troszkę gazu i od razu Bush Crab 3.60 na 6 konnym Mercurym wchodzi w ślizg.






Niestety moje oczekiwania się nie sprawdziły odnośnie pogody.
Było co raz ciemniej i coraz mocniej wiało.
Teraz naprawdę zrozumiałem dla czego Paweł odradzał pływanie pontonem przy silnym wietrze.
A mianowicie nie płynąłem tylko stałem w miejscu.
Dziwne to było wrażenie,woda pode mną płynęła,a ja pchany bardzo silnym wiatrem stałem w miejscu, kręcąc się tylko z wolna niczym suchy liść na tafli wody.
Męcząc się tak z godzinę może dłużej płynąłem od ujścia Liwca do Bugu w dół miejscowości Kamieńczyk.
Po drodze trafiłem dołek dość rozległy w którym według echa było 7.5 metra wody.
Zacząłem go obławiać, ale kręcąca w tym miejscu woda i silny wiatr powodowały że na kotwicy 10 kg i długiej lince kręciłem się dosłownie w kółko.
Spłynąłem dalej.

Po drodze do Wyszkowa musiałem niestety włączyć silnik i płynąć na silniku do domu bo na samych wiosłach płynął bym do jutra.
Wiatr się wzmagał i naciągnąłem kaptur głęboko na głowę.
W sumie miałem tylko jedno branie szczupłego ok 50 cm ale nie zaciąłem go w porę. Zobaczyłem tego zielonego zbója na końcu zestawu gdy wyciągałem już biało-niebieskiego Mansa z wody.
Szczupły miał lepszy refleks i puścił gumę w momencie gdy tylko mnie zobaczył.
Znalazłem jeszcze jedno ciekawe miejsce z wyraźnie twardym dnem.
Postanowiłem sprawdzić co jest na dnie.
Spuściłem gumowaną kotwicę na lince na dno i czuję że wchodzi w kamienie.
Próby szarpania nic nie dają.
Utknąłem.
Wpadłem na pomysł że odpalę silnik i opłynę po łuku w górę zaczep i pociągnę pod prąd.
Silny nurt w tym miejscu bardzo utrudniał mi manewrowanie pontonem ale gdy opłynąłem zaczep i tak nie mogłem wyszarpnąć kotwicy.
Zaczepiłem na amen, nie pozostało mi nic innego jak ciąć.
Wtedy uwierzyłem że nawet gumowaną kotwicę można urwać.

Teraz już bez możliwości parkowania z żalem odpaliłem ponownie silnik i popłynąłem do domu.
Doszedłem do wniosku że dużo będę się musiał nauczyć jeśli chodzi o pływanie po rzece i teraz wiem jaki trud musiał włożyć Paweł w to co osiągnął!!!
Także jeszcze raz chciałem podziękować Pawłowi i Tomkowi za wiedzę którą się ze mną i innymi dzielą.
Dziękuję również mojej kochanej żonie za zdjęcia bez których nie mógł bym napisać tego artykułu.
Dziękuję również Wam że to przeczytaliście i dotrwaliście do końca tekstu.

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia nad wodą.
Wodom cześć.

przemek

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (13)

hapnik, 2011-05-07 22:06:15
Świetna relacja, pomimo że pogoda i rybki nie dopisały Następnym razem będzie lepiej :pocieszacz:
Wozik77, 2011-05-07 22:08:22
Cenny tekst Przemku, bo taki nietypowy :oklasky:. Na czym ta nietypowość polaga? Ano na tym, że krok po kroku przedstawiłeś trudności dzisiejszego dnia i zderzenie ich z niewiedzą lub też małym doświadczeniem początkującego "spławiacza". Na własnej skórze Przemek przekonałeś się o tym co wypisywali Ci bardziej doświadczeni. Tylko co innego jest czytać i patrzeć na to przez palce, a co innego poczuć na własnym grzbiecie. Piszę o tym, bo teraz Twój tekst Przemku staje się tym doradczym i jasno przekazującym: Poczatkujący, słuchajcie rad bo warto! Brawo :oklasky::oklasky: I bez watpienia następny spływ będzie lepszy bo pozbawiony tego co dziś Ci przeszkadzało, a wierzę że i ciekawszy wędkarsko.
wojtek_b, 2011-05-07 22:56:23
Artykuł bardzo pouczający;) Ja dodałbym do cennych wskazówek, o tym,żeby unikać pływania w woderach etc. czytałem kiedyś o tym w prasie-ten "kawałek gumy",może odebrać nam kawał życia:paluszkiem: Pozdrawiam;P
Wozik77, 2011-05-07 23:02:21
Słusznie prawisz
Bizonik, 2011-05-08 09:06:20
Tak woderki na lodce pontonie czy innym plywadle to prawie jak kamień u szyi wiec nie warto ryzykować.
gusto, 2011-05-08 09:45:32
:oklasky::oklasky::oklasky:
Paweł, 2011-05-08 09:46:45
Przemku, na razie masz trochę "pod górkę" z powodu: a to wysokiej wody, a to niekorzystnej pogody czy wiatru... Ale już pierwszy spływ, podczas którego nic nie będzie przeszkadzać - wynagrodzi Ci z nawiązką wszystkie te wcześniejsze utrudnienia. Ale super, że nam opisałeś taki właśnie dzień "z utrudnieniami". bo to też poazuje, że na wiele czynników trzeba zwracać uwagę. Kotwicy szkoda, ale taki urok pływania po dużych, nieobliczalnych rzekach. Prąd nanosi i przesuwa różne niespodzianki po dnie. Co do woderków - trzeba się zgodzić z przedmówcami. Jeżeli musisz woderków używać do wodowania czy dobijania do brzegu, to chyba dobrym rozwiązaniem byłoby branie obuwia zastępczego do łódki. Jednak bezpieczeństwo musimy stawiać na pierwszym planie... Z niecierpliwością czekam na kolejne relacje:hejka:!
bandzior, 2011-05-08 12:34:11
Koledzy dziękuję za radę. Buty na zmianę miałem w pontonie ale jak na razie nie mogłem z niego skorzystać gdyż brzegi są na razie podmokłe i gliniaste i gdy chciałem wysiąść choćby na chwilkę lgnąłem w błocku po kostki. Obiecuję na kolejnym spływie płynąć w trampkach.
bysior, 2011-05-11 12:57:39
Właśnie chciałem napisać o woderach na łódce, ale widzę że już za późno :oklasky: A pontonik super, choć dużo przy nim pracy, ale jak widać pozwala w super sposób oddalić się od mocno obleganych miejsc! Życzę żeby Ci się baaardzo przydał z sandaczowym sezonie!!! :D
kiks1972, 2011-05-17 21:48:03
Pawełku, piękna rzeka, piękna łajba, fajny artykuł. Teraz to już na pewno skorzystam z twojego zaproszenia...:okok:
kiks1972, 2011-05-17 22:27:32
Przemku! Sorry że przekręciłem ale dopiero co GGadałem z Pawłem. To chyba niewybaczalny błąd.:stres:
borzym, 2012-04-03 19:49:01
W sumie to mieszkam niedaleko miejsca gdzie zwalany był ponton . Na przeciwko jest prom.
szymkk2, 2014-04-09 17:54:25
O kurczątko ! Moje najbliższe strony