Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie
W końcu zadzwonił a było to wczesną jesienią i oznajmił, że zaklepał wyjazd na jezioro Spillen. Termin mieliśmy ustalić potem, bowiem żaden z nas nie łowił jeszcze w Szwecji, więc doświadczenie na tym polu mieliśmy zerowe. W każdym razie wyjazd przewidzieliśmy wiosną. Potem były kolejne telefony i rozmowy na komunikatorze a w miedzy czasie przeglądaliśmy mnóstwo dostępnych tekstów-relacji z wyjazdów wędkarskich do Szwecji na portalach internetowych oraz w prasie wędkarskiej. Miało to nam pomóc w zorganizowaniu się a także w wyborze odpowiedniego terminu. W końcu zapadła decyzja na 24-31 maj. Mając na uwadze anomalia pogodowe była to dość trudna decyzja. No, ale co tam klamka zapadła.
Do wyjazdu było jeszcze sporo czasu, więc postanowiłem, że okres zimowy poświęcę na przygotowania sprzętu. Weryfikacja była bolesna, bowiem okazało się, że na Szwecję to ja nie jestem przygotowany. Naczytałem się i nasłuchałem różnych opowieści dotyczących przynęt spinningowych i powiem szczerze, że mózg mi się w głowie nie mieścił, bo tyle było rad i porad, co kartek w grubym kolorowym czasopiśmie. Jedni nawoływali do kupowania dużych 15cm gum drudzy zaprzeczali mówiąc, że wystarczą zupełności 9cm kopyta a jeszcze inni kazali zapatrzyć się wyłącznie w woblery.
Potem był szał zakupów, który trwał do wiosny i jak się potem okazało doprowadził mnie do wymiany całego sprzętu spinningowego na nowy. Począwszy od wędek poprzez przynęty a skończywszy na gadżetach i jak że ważnych główkach jigowych. Na koniec dokupiłem nowy pokrowiec na kije oraz ogromną torbę, która miała pomieścić 6 wielkich pudeł z przynętami. Tyle się tego uzbierało, że potem urósł mi kolejny problem - czy ja się z tym wszystkim zabiorę do samochodu?
Nie pytajcie ile mnie to kosztowało, bo "trochę" kasy wydałem, co znacznie zubożyło mój budżet.Patrząc na to z innej strony to ktoś mądry powiedziałby, że przecież tylko raz się żyje i nie warto sobie żałować i pewnie miał by rację.
W końcu przyszedł ten upragniony dzień wyjazdu. Jest piątek 23 maja "baterie" mam naładowane, więc wstaję wcześniej jak zaplanowałem. Na godz. 6.00 muszę być w Lublinie a do pokonania mam jeszcze 70 "kilosów". Miejscem zbiórki jest stacja paliw Stat-Oilu na wysokości zamku. Tam też spotykam się z Pawłem i Grzesiem. Wszystko idzie zgodnie z planem. Po drodze zabieramy Bartka.
A potem to już prosto do Gdyni na prom. Drogę do Gdyni mamy spokojną tylko ten czas jakoś się mocno dłuży. A może mi się tylko tak wydawało. W głowie mam mętlik, bo myślami jestem już w Szwecji na jeziorze. A tutaj jeszcze przed nami przeprawa promowa? Ło matko!!! W trakcie drogi odbieram telefony z firmy, dzwonią w jakichś sprawach i spokoju nie dają. W końcu dotarliśmy do portu. Kolejka nie "chuda".
Tylko ciężarówki i ekipy wędkarskie. Teraz dopiero sobie uświadamiam, jaka ta Szwecja jest "modna" wędkarsko. Podczas oczekiwania w kolejce na prom nawiązujemy znajomość z kolegami po kiju. Chłopaki są z Nidzicy. Fajne chłopy i miło się gawędzi, ale niestety pora ładować się na prom. Na promie wypijamy po kilka piwek, bo pragnienie nam mocno doskwierało no i okazja przecie nie byle jaka.
W trakcie piwkowania nie zapomniałem o zdjęciach, które wyszły mi całkiem znośnie szczególnie port i widoki na Gdynię. Około 23 zmęczeni kilku godzinną jazdą i wrażeniami z podróży poszliśmy spać. Szwecja przywitała nas piękną słoneczną pogodą. Chyba za piękną jak na mój wędkarski gust. Do miejsca zakwaterowania mamy około 270km, więc nie tracimy czasu, jedziemy. Spoglądam w okno samochodu i podziwiam malujące się krajobrazy. Biorę do ręki aparat i wykonuję serię zdjęć przez szybę samochodu. Po drodze mijamy kolejne szkierowe zatoki oraz ukryte w gąszczu lasów jeziora. Coś niesamowitego jestem pozytywnie zszokowany pięknem krajobrazu i przyrody. W końcu dotarliśmy na miejsce. Jest bardzo wcześnie, bo około godziny 12 w południe. Wita nas żona gospodarza wskazując nam domek oraz to, co mamy do dyspozycji przy domku, czyli saunę.
Nie chcemy tracić czasu, więc w miarę szybko się rozpakowujemy by potem udać się na jezioro. Po dwóch kwadransach zjawia się nasz gospodarz Rolf. Rozmawiamy o łowisku i o rybostanie. Od Rolfa otrzymujemy mapę batymetryczną i zezwolenia na wędkowanie. Potem wszyscy jedziemy na jezioro. Niestety do jeziora mamy około 7km w jedna stronę. Musimy ja pokonać samochodem. Będąc przy jeziorze nasz gospodarz Rolf przekazuje na łódki wyposażone w silniki spalinowe Hondy 2,3KM. Jak się później okazało te małe Hondy są w zupełności wystarczające do przemieszczania się po jeziorze, po zatem ich zaletą jest niskie zużycie paliwa. Głodni łowienia ryb wypływamy na jezioro.
Ja będę pływał z Pawłem a Bartek z Grzesiem. Najpierw obławiamy przybrzeżne trzcinowiska w okolicach pomostu. Jest południe słonko mocno pali wiec z wynikami może być kiepsko. Każdy z nas wykonał już po kilkadziesiąt rzutów, ale nikt nie poczuł szczupaka lub choćby okonia. Uuuu jest kiepsko. Przez chwilę poczułem się jak bym łowił w Polsce a nie w Szwecji. Na ale przecież nie od razu Kraków zbudowano i pora zmienić miejsce. Jest okazja wypróbować przynajmniej część tych pięknych zabawek, które mozolnie skupowałem przez zimę a przy okazji rozeznać jeszcze inne miejscówki a może namierzymy jakieś górki podwodne?
Zaciekawieni co będzie dalej? CDN...
Informacje o autorze
Skomentuj "Spillen cz. I"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (0)
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: Blanek@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd
@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||

@Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany
A i dzięki za wymyślenie WróBlanków
@ ...