Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie

Shrap Drakersi w Nieliszu

Autor: Puzio, opublikowano 2010-08-03 23:12:47
komentarze: 2, wyświetleń: 829

--

Zlot Shrap-Drakersów na zalewie w Nieliszu przeszedł już do historii. Pomimo nie dużego składu osobowego spotkanie było bardzo udane nie tylko pod względem czysto towarzyskim, ale przede wszystkim pod względem wędkarskim. W Piątek 9 maja o godz. Trzecia z minutami spotykamy się na stacji paliw na trasie Krasnystaw - Zamość. Witam się z Kazikiem i Pawłem, a zaraz potem nie tracąc czasu ruszamy razem do Nielisza. Chcemy dotrzeć na miejsce jak najszybciej, aby wykorzystać świt na rozlokowanie a potem jak najszybciej wypłynąć w poszukiwaniu szczupaków. Kazia zostawiamy na brzegu. Ma przygotować dla siebie stanowisko karpiowe.

Na zalewie byłem w tym roku 1 maja na rozpoczęcie sezonu szczupakowego. Wiem gdzie mogę spodziewać się ryb, więc "ciągnę" ze sobą Pawła. Płyniemy na dwie łódki. Po drodze ucinamy rozmowy na różne tematy. Jest fajnie i pogoda nam sprzyja. Lekkie zachmurzenie a od dłuższego czasu utrzymujące się niskie ciśnienie powinno nam pomóc w łowieniu szczupaków.

Jesteśmy prawie na miejscu. Postanawiam, że tutaj na chwilę się zatrzymamy. Głębokość nie poraża, jest płytko 1,2m. Zabrałem ze sobą echo, ale tylko dla orientacji, co do głębokości łowiska. No, ale gdzie szukać szczupaków wiosną, kiedy woda jeszcze zimna? Zawsze ryb szukam na płyciznach lub w pobliżu trzcin. Zapinam na agrafkę slidera 7cm tonącego. Mam zamiar jerkować. Żadna gumowa przynęta 1 maja mi się nie sprawdziła. Po wykonaniu kilku rzutów siada mi pierwszy szczupaczek. Jest nie duży nie ma nawet obowiązującego tutaj wymiaru (50cm). Potem łowię kolejnego i jeszcze jednego. Wstąpił we mnie optymizm na większego szczupaka. Paweł też zapina kilka sztuk. Ryby wypuszczamy zaraz po odhaczeniu. Płyniemy dalej, ponieważ w tym miejscu nic więcej nie możemy złowić.

Po przepłynięciu około 40m robimy kolejny przystanek. Kotwiczymy nasze łódki. Kolejne rzuty przynoszą kolejne ryby, niektóre ponad wymiarowe. Paweł krzyczy do mnie, że ma coś większego. Widzę, że jego wędka mocno się wygięła. Doradzam, aby popuścił hamulec, bo straci rybę. Uwalniam się z kotwicy i płynę w jego kierunku. Wyciągam aparat, bo nie chcę przegapić holu. W końcu ryba jest na powierzchni. To nie szczupak to boleń i to całkiem słusznych rozmiarów. Wow, szok, jestem pod ogromnym wrażeniem. Robię kilka ujęć przybijam z Pawłem "piątkę" i odpływam od niego na kilkanaście metrów.

Kolejne rzuty jak na zawołanie jak na jakimś filmie przynoszą mi kolejne szczupaczki. Są w końcu ryby powyżej wymiaru. Coś niesamowitego, ale zabawa. Paweł jest w lekkim szoku, bo dawno nie miał tylu brań w tak krótkim czasie. A przecież dzień się jeszcze nie zakończył właściwie dopiero się zaczął. Jesteśmy już zmęczeni, więc postanawiamy spłynąć do brzegu na posiłek i na krótki odpoczynek. Z łowiska zabieram 2 ponad wymiarowe szczupaczki, które usmażymy sobie na kolację. Kaziowi się za nami troszkę stęskniło. Nie miał towarzystwa, więc pod naszą nie obecność zmontował tripoda i przygotował sobie kulki i inne karpiowe specjały do zanęcenia łowiska. Potem rozłożyliśmy namiot właściwie to robiliśmy to na wyścigi, bo nieoczekiwanie naszły chmury i zaczął padać deszcz.

Do Nielisza zabrałem ze sobą silnik spalinowy, który kupiłem tydzień wcześniej. Do tej pory nie miałem okazji go wypróbować wiec postanowiłem, że zrobię to dzisiaj. Na początku był problem z odpaleniem, bowiem pomimo wyciągniętego ssania silnik nie chciał "zagadać". Dopiero właściwe ustawienie manetki gazu na rumplu wyjaśniły sytuację. Próba wypadła pomyślnie a ja jestem zadowolony z zakupu. Nie będę ukrywał, że do końca dnia pływałem na spalinie i tak mi się to spodobało, że elektryk poszedł chwilowo w odstawkę. Tylko pogoda przestała nam sprzyjać, bo nawet chwilami mocno padało. Nie mniej nie przeszkadzało to nam w ogóle byliśmy mocno spragnieni łowienia w końcu po to tutaj przyjechaliśmy.

Nie będę pisał o kolejnych, braniach żeby nie zanudzać, bo było ich drugie tyle, co z rana. W sumie z Pawłem zaliczyliśmy ponad 20 szczupaków na głowę. W sobotę 10 maja z rana miał dojechać do nas Paweł (szewer) na miejscu zameldował się o 4:30. Wstaliśmy kilka minut po 4,00 trochę było ciężko się rozbudzić. Muszę przyznać, że spanie w namiocie o tej porze roku nie należy do przyjemności. Chociaż nie zmarzłem (2 śpiwory plus jeden pod tyłek) to jednak miałem małe opory z wczesnym wypłynięciem. Dopiero kubek gorącej kawy i mobilizacja Szewera postawił mnie na nogi, zresztą nie tylko mnie...

Dzień zapowiadał się dobrze chmury lekko przykryły niebo. Może dzisiaj uśmiechnie się do nas szczęście, szczęście na metrówkę. Kazik zrezygnował z karpiowania i usiadł na łódkę z Pawłem. Ja wypłynąłem z Szewerem. Popłynęliśmy w to samo miejsce, co wczoraj. Łowiliśmy wyłącznie na woblery, Gumy tak jak wspominałem nawet te uzbrojone w lekkie główki nie spełniały swojej roli. "Żelaza" też nie używałem. Chociaż zdecydowana większość wędkarzy łowiła obrotówkami. Na zalewie wodę opuszczano z uwagi na jakieś prace umacniające brzegi. Woda opadała w oczach. To nie dobrze, ryby źle reagują na spadek wody, a to przekłada się na brania. No cóż grunt to się nie poddawać.

Na wczorajszych miejscówkach zaliczyliśmy po kilka szczupaków, potem zmieniliśmy brzeg płynąc w dryfie w kierunku ujścia Wieprza do zalewu. Tam złowiliśmy jeszcze kilkanaście szt. Z czego 4 szt. zabraliśmy na patelnię. Około godz. 12:00 spłynęliśmy do brzegu. Ja miałem już serdecznie dość spinningowania a szewer musiał wracać do domu.

Niedziela 11 maja. Pobudka zaraz po godzinie 4,00. Stan wody jeszcze bardziej się obniżył. Teraz większość spinningujących przemieściła się na łódkach na środek zalewu i bliżej zapory. Paweł z Kaziem postanawiają wypłynąć. Marzy im się metrowy szczupak i daj im Boże. Ja zostaję na brzegu. Szykuję śniadanko, kawkę a potem zabieram się do pakowania sprzętu. Przed godz. 9,00 spływają chłopaki ale wieści nie są za ciekawe tylko kilka krótkich szczupaczków. Dobre i to na zakończenie przygody. Około godziny 10:00 opuszczamy Nielisz.

No i przyszła pora na podsumowanie. "Delikatnie" licząc złowiliśmy około 80 szt. szczupaków a może i więcej. Jednego bolenia i jednego okonia. Towarzystwo choć skromne bo nie będę ukrywał że liczyłem na większą frekwencję było bardzo wesołe i zgrane. No i to by było na tyle.

Ps. Do zobaczenia w czerwcu na zalewie Husynne. Tam będziemy łowić liny i karasie.

Informacje o autorze

Puzio

...

Więcej informacji znajdziesz na blogu Puzio

Skomentuj "Shrap Drakersi w Nieliszu"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (2)

Skomentował Kaz, 2010-11-29 18:01:09

Jeszcze do tej pory miło wspominam nasze wędkowanie ,naprawdę było rewelacyjnie.Hejka

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .

Skomentował Bondarenki, 2011-02-16 16:30:43

Wędkowanie było super , fajnie było by jeszcze tak powędko:oklasky:wać.



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Blanek

@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd Haha @Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany Oko A i dzięki za wymyślenie WróBlanków Okok @ ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej