Sentymentalna niespodzianka...

Wozik77 2011-12-04 Opowiadania

...
Nie jest to opowiastka o rekordowych połowach. Nie jest to nawet relacja o ciekawym łowisku, jednak wędkarska niespodzianka jaka mnie dziś spotkała dla mnie osobiście jest większa niż wszystkie szczupaki czy liny złowione w tym sezonie razem wzięte!!!

Najpierw zaczęło się od wymiany zdań na temat karasiowych dołków z jednym z kolegów z naszego forum. Jako, że przedmiotowe okolice znamy widać dość dobrze obaj, rozmowa rozwijała się ciekawie. Na przemian podrzucaliśmy sobie informacje, jednak rozmówca przebił mnie przysłowiową „bombą”!!!

- I to jest takie moje sekretne łowisko okoniowe – z niedowierzaniem przeczytałem to zdanie.

Czy my na pewno mówimy o tym samym stawiku? Z początku miałem co do tego sporo wątpliwości. Znam to „bajorko” od... odkąd pamiętam, gdyż jako mały chłopak łowiłem tam karaski. Wiem, że trafiał się linek, kiełbik, ciernik, ale o żadnym drapieżniku nie mogło być tam mowy. Wody ledwie kilkadziesiąt centymetrów, mułu 5 razy tyle. Do tego latem zbiornik całkowicie zarastający moczarką i z roku na rok zmniejszające się lustro wody. Spędziłem nad tym stawem wiele, wiele godzin. Tutejsze karasie nauczyły mnie spławika, na długo przedtem, zanim w ogóle zorientowałem się, że istnieje spinning. Stawik znał także mój ojciec i wujek, ale i oni twierdzili, że karasie tak, ale nic poza tym.

Dopytałem lekko powątpiewająco czy na pewno to jest ten akwen, ale odpowiedź była jednoznaczna. Dodatkową uprzejmością był fakt, że Kolega nie był gołosłowny i udokumentował połowy swoimi fotkami. Szczęka gruchnęła mi o podłogę. Okonie były sobie średniaczkami, jednak ich dość regularne tam łowienie dla mnie było faktem z rodziny science fiction.

Po sobotnim „zero” nad Wkrą, dzisiejszy niedzielny spacer postanowiłem połączyć z sentymentalnym rekonesansem. Witka w rękę, pudełko z małymi kopytkami, kalosze w torbę i wio!!!

Pogoda była mało zachęcająca. Deszcz wisiał w powietrzu, a do tego wszystkiego wiał nieprzyjemny wiatr.

Na miejscu jestem koło 10.00. Schodzę nad samą wodę i z radością z zakamarków pamięci wydobywam kadry lat młodzieńczych. Uśmiech od razu pojawia się na ustach. Szybko montuję perłowo-czarne mikro-kopytko na 4 g główce. Rzut pod trzciny i... Tu prawie nie ma wody! Nie podważam prawdomówności Kolegi, ale zapał jak szybko przybył tak szybko niknie. Nie poddaję się jednak i zmieniam główkę na 2g. Jest lepiej, choć i tak wabik co i raz przytrzymywany jest przez muł. Może trok byłby tu lepszy, bo to tą metodą poławia tu wspomniany Kolega. Pocieszającym faktem jest brak roślinności podwodnej.

Nagle z rozmyślań wyrywa mnie mocniejsze przytrzymanie. Kontra nadgarstka i... Ja chrzanię!!! Na końcu coś dynda!!! Szczytówka rytmicznie podryguje, no jak nic – okoniowo !!!.

Podprowadzam rybkę do brzegu. Nie jest wcale taką „frytką” a powiedzmy podrośniętym palczakiem. Naprawdę będąc w tym roku na Mazurach łowiłem znacznie mniejsze, co tym samym bardzo mnie cieszy. Okonek jest ładnie wybarwiony. Dokumentująca fotka i może odpływać.


Jestem szczęśliwy. W życiu nie spodziewałbym się tego, że nad tym stawem, kiedyś zawitam ze spinningiem w ręku. Przechodzę na kolejne miejsca. Niestety nadbrzeżny, panujący wokoło śmietnik i tego miejsca nie ominął. Przykry to fakt, jednak dziś mojej radości nic nie jest w stanie zmącić.


Wracam tam, gdzie trafiłem okonia. Jak to mówią „jedna jaskółka wiosny nie czyni” więc nie poddaję się. Ot chociaż jeszcze jednego – szepcę sam do siebie.

Życzenie spełnia się, gdy tylko zza chmur na parę chwil wychodzi słońce. Zmieniam przynętę na nieco bardziej agresywnego seledyna z czerwonym grzbietem. To chyba jest strzał w „10” ! Kolejne trzy rybki siadają jedna po drugiej. Największy dobrze ponad dwudziesto-paro-centymetrowy osobnik walczy już godnie jak na okonia przystało. Zresztą informacja o złowionym tu ponad 35 cm okazie zaczyna nabierać dodatkowych rumieńców.







W tej całej radości zapominam się, że to nie poważna wędkarska wyprawa tylko mały niedzielny spacer. Czas wracać.

Wiem, że wielu z Was popuka się w głowę i ta historyjka wyda się wręcz śmieszna. No bo czym tu się zachwycać? Tymi paroma okoniami?

I pewnie normalnie rzecz biorąc mielibyście rację, ale dla mnie osobiście fakt ten jest o wiele bardziej cenny i niezwykły. Utwierdza mnie też w przekonaniu, jak niezwykłe jest to nasze hobby, że nie tylko piękne medalowe ryby potrafią wyzwolić w nas tą samą wielką radość i szybsze bicie serca, co mały okoń. Gdyby było właśnie inaczej, to wędkarstwo nie byłoby takie magiczne i mocno wciągające.

Kończąc i nie zanudzając tych z Was patrzących na mnie jak na idiotę, chcę podziękować anonimowemu Koledze bardzo bardzo, bo ta sentymentalna niespodzianka, której dziś doświadczyłem dała mi niesamowitą dawkę radości na nadchodzący kolejny szary życiowy tydzień. Wszystkie rybki dalej pływają w owym stawie i niech pozostaną owiane tajemnicą na długi, długi czas!!!

Z wędkarskim pozdrowieniem
Wozik77

Wozik77

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (13)

Bizonik, 2011-12-04 18:05:37
Piotrze skąd ja znam takie tajemnicze stawiki. Tylko mnie w tym roku te wody nie dają rybek. Ciesze się wraz z Tobą że udało Ci się połowic tego niezwykle kapryśnego okonka
czermin, 2011-12-04 18:38:06
To już wiemy kim jest anonimowy kolega! :jezyk_oko:
Wozik77, 2011-12-04 18:51:46
Czermin :okok: :kwiatek::kwiatek::kwiatek: :oczko::oczko::oczko:
gusto, 2011-12-04 19:12:11
i to jest to mało że rybki dopisały to i wspomnienia powróciły "bezcenne":oklasky::oklasky::oklasky::okok:
tanczacy-z-rybami, 2011-12-04 19:16:05
Podoba mi się Twój artykuł,od razu do głowy wpadła mi myśl,jak właśnie w tym roku,zapomniana przez wielu wędkarzy,piękna Radomka zaskoczyła mnie swoimi przepięknymi okoniami. Może za wielkie nie są bo trafiały się takie do 30cm,ale ich systematyczność w braniach i efektowne "przesuwanie Mep'sika o kilka a nawet kilkanaście cm".... coś pięknego:D:D:D:D:oklasky::oklasky::oklasky:
moczykij, 2011-12-04 19:20:35
Dała mi ta niespodzianka do myślenia . Muszę sprawdzić takie " niepozorne kałuże " w mojej okolicy .
Paweł, 2011-12-04 19:58:50
A wiesz, Piotruś, co jest według mnie najpiękniejsze w tym wszystkim? Otóż to, że Ty, stary koń, wędkarz ze stażem, że ho ho - cieszysz się jak dziecko na te nieogromne przecież okonie...:hura: I to jest prawdziwy wymiar naszej pasji... I takiej radości życzę wszystkim wędkarzom...:hejka:
Bizonik, 2011-12-04 20:04:30
Znalazłeś Piotrze w tej wyprawie to coś co wielu zgubiło w pogoni za okazem. Radość z wyjścia nad wodę z obcowania z naturą. Nie wielu wędkarzy goniących za rekordowa ryba to dostrzega. Dla nich liczy się tylko wynik zdjęcie i pochwalenie się tym wśród znajomych. A tu takie malutkie pasiaczki a jak cieszą starego wygę pogromce wkrzańskich szczupaków.
Wozik77, 2011-12-04 20:30:33
I tu nie mogę się z Wami nie zgodzić. Ten aspekt był motorem i późniejszą radością mojej wyprawy. Jak w życiu tak i w wędkarstwie ważne jest abyśmy się w pogoni samej w sobie nie zapomnieli. Co by to było gdyby tylko ta kolejna większa ryba mogła nas cieszyć. Lipa :bezradny:
, 2011-12-04 22:39:04
Małe jest piękne.Ale najważniejsze, że mimo silnego wiatru i mało zachęcającej ogólnej aury spędziłeś miłe chwile, do tego jeszcze sentymentalne. Ja dziś nie miałem nawet okonka, też byłem na dołkach w mojej okolicy. I pewnie, tak jak piszesz o dawce radości, podładowałeś swój akumulator na przyszły tydzień. I to się ceni!!!!!!!:oklasky::oklasky::oklasky:
waldi-54, 2011-12-05 07:45:15
Brawo Piotruś, brawo:oklasky::oklasky::oklasky: Doskonale wiem ile radochy mogą sprawić, nawet nie wielkie rybki a jeszcze gdy są takim zaskoczeniem to ta radość jest jeszcze większa.:muza::okok: Gratuluję i pozdrawiam waldi-54:papa2:
sacha, 2011-12-05 08:15:08
Lat temu 11 albo 12 trafiłem nad torfowisko w ok.Jadowa,wody ze 3-4ha,generelnie głębokości ok. metra i mniej,być może z jakimiś dołkami do 1,5. A trafiłem tam szukając grzybów ale spotkałem wędkarza z żywcówką co wskazywało na obecność ryb.Gość powiedział że łowi szczupaki takie do pół metra ale trafił mu się i ponad 70cm ale twierdził że są i okonie ale nie chcą brać.Wróciłem tam z bocznym trokiem i w 2 czy 3h złowiłem coś ok. 60 sztuk właśnie w tym rozmiarze jak Twoje ale największy miał 32cm.Co ciekawe rybki prawie nie miały pasków bo były brunatne,znaczy coś tam było widać ale bardzo słabo.Do tego była to raczej forma skarłowaciała bo był wielki łeb a później taka bardzie uklejka. Którgoś dnia spotkałem tego samego gościa z żywcówką ale odszedłem może 50-60m i usłyszałem jak klnie,podbiegłem i facet cały roztrzęsiony zameldował że miał szczupaka ok. metra ale przy samym brzegu mu urwał żyłkę.Bywałem tam 2-3x w roku żeby pobawiać się z okoniami ale zauważyłem że jeziorko z roku na rok jest mniejsze.Ostatni raz byłem tam chyba 5 lat temu i z jeziorka została może 1/2 a głębokości nie przekracza 0,5m i żadnego brania nie zanotowałem.I nie jest powodem to że je zjadłem bo tylko za pierwszym razem wziąłem z tych 60 chyba 8 albo 10 sztuk,okonie z tego jeziorka były niezjadliwe.
cerber, 2011-12-06 00:01:11
Tradycyjnie suuuuper relacja.:oklasky::oklasky::okok: