Pustynia bedyńska czyli czas wrócić do korzeni...

bysior 2018-02-14 Metody i triki

...
Analizując miniony sezon wędkarski, doszedłem do wniosku, że kończę ze spinningiem! Nie całkowicie, ale na pewno odkładam go na drugi plan. Na liście zakupów znalazła się pływanka, feedery i oczywiście mocny sumowy patyk!

Sezon 2017 spędziłem łowiąc tak jak zazwyczaj, od kilku przynajmniej sezonów. Czyli taki mój standard ostatnimi laty – guma i szukanie sandacza. Co w rzeczywistości wygląda to tak: rzut, paręnaście podskoków po dnie, rzut, paręnaście podskoków po dnie. I tak w kółko przez parę godzin w najbardziej obiecujących miejscach. Raz na miesiąc jak dobrze poszło był jakiś kontakt z rybą. Trafił się nawet jeden mały sumek jako przyłów. I szczupaczyna trochę większy od przynęty z pięciometrowej, pięknej, twardej rynny ze zwalonym na dnie drzewem. Oczywiście dosyć często w ruch szły woblery, zwłaszcza po zmierzchu, ale nie przypominam sobie nawet jednego sukcesu w postaci sandacza łowiąc przy wierzchu.






Dlaczego tak to wygląda? Muszę koniecznie nadmienić, że nie zawsze tak było. Jeszcze kilka sezonów temu było całkiem nieźle. Ryb (czyt. sandaczy) 50+ było dużo, nie było właściwie wyprawy bez kontaktu chociażby w postaci ściągniętych gum czy nieudanych holi.

W chwili obecnej jest na mazowieckim odcinku rzeki prawdziwa pustynia bedyńska, która swoją nazwę wzięła od nazwiska władającego tym okręgiem prezesa.

Zimowe miesiące, kiedy rzeka ma dla siebie zasłużoną chwilę wytchnienia, my mamy czas na podsumowania, snucie wędkarskich planów i taktyki. Podsumowałem bardzo szybko moje zerowe wyniki w poprzednim sezonie i wniosek jest tylko jeden - koniecznie trzeba coś zmienić. Może by tak zmienić metodę, żeby przestało być w końcu nudno? Może trzeba zmienić gatunek drapieżnika na który ma się zamiar polować? A może by tak jedno i drugie, żeby w końcu na zdjęciach z wędkarskich wypadów zamiast pięknych narwiańskich krajobrazów, zaczęły pojawiać się ryby?

Spinning jest bardzo wygodny. Jeden prosty zestaw w jedną rękę, pudło z gumami w drugą rękę i już można lecieć do portu. Wygoda niesamowita. Tylko ostatnio zupełnie nie efektywna. I trochę już dla mnie nudna i monotonna. Dlatego też doszedłem to wniosku, że ten sezon będzie sezonem w dużej części gruntowym. Gruntowym pod różną postacią. I trochę spławikowym.

Metoda gruntowa wymaga od nas dużo więcej wysiłku i ogólnych przygotowań niż spinning i wbrew powszechnej opinii, którą budują weekendowi wędkarze, wcale nie jest niedynamiczna i nudna. Oczywiście, jeśli podejdziemy do tematu z wiedzą i świadomością wędkarską.

Metoda gruntowa stwarza nam wiele możliwości. Pozwala nam łowić ryby drapieżne oraz białoryb, istnieje ogromna ilość technik, nowoczesny sprzęt pozwala idealnie podać naszą przynętę w potencjalne miejsce przebywania ryby z dokładnością centymetrów. To samo się tyczy metod spławikowych.

Zapowiada się interesujący sezon, będzie o czym pisać i mam nadzieję, że w końcu worek z rybami się otworzy. Moja przygoda gruntem i spławikiem skończyła się ponad 10 lat temu, czeka mnie przyswojenie nowej wiedzy i technik – jeśli macie ochotę podyskutować na ten temat – zapraszam na forum!

bysior

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (9)

DarekP, 2018-02-15 00:48:24
Przykro czytać takich wieści znad rzeki nad którą się wychowałem. Na pewno warto wracać do korzeni ale Ty się Tomek zastanów czy nie warto by zmienić łowisko.Podziwiam Twój upór podczas tych bezowocnych nocnych łowów ale Ty już chyba tak za długo Zmień otoczenie ,pojedź parę kilometrów dalej na mniejszą rzeczkę.Może trochę bardziej kameralnie,może rybki trochę mniejsze ale przynajmniej SĄ!W końcu w tej naszej pasji oprócz kontaktu z naturą najważniejsze jednak są ryby
zander, 2018-02-15 15:53:39
Tomek... zmień metodę, mówiłem Tobie to kilka razy;-) to prawda, ryb nie ma za wiele ale coś można wydłubać ... mam wrażenie, że czasy i metody się zmieniają ... powodzenia:-) mogę odsprzedać Tobie świetne dwa patyki na suma (praktycznie nie używane;-)) ??
bysior, 2018-02-15 18:05:03
A co tam masz Zanderku za kije? @Darek - w tym roku obowiązkowo będzie grana ta mała rzeczka
anguiler, 2018-02-15 21:52:34
Faktycznie, warto spróbować na tej mniejszej rzece, o której tu wszyscy myślimy... I trzymamy się tego, że w tym roku atakujemy białoryb z kutra ;) Nie łowiłem na rzece z łodzi dobrych kilka lat od czasu jak kolega miał pychówkę na Wiśle gdzieś koło 2007 - 2009 roku, więc tym bardziej już się nakręciłem
zander, 2018-02-16 12:13:05
kije 2,6 taffi tackle - nie ma w PL ryby, która wygrałaby z tymi kijami. to są pod wędkowanie stacjonarce... ja z tego zrezygnowałem - nad wodą były 2 razy:-) suma nie ciągnęły ... ;-)
bysior, 2018-02-16 18:29:46
A to mnie takie długaśne kije nie interesują bo się nie ogarnę z nimi na kutrze. :P Anquiler ja też się nakręciłem :D Obecnie jestem na etapie wymyślenia czegoś w ramach stabilizacji w nurcie jaki by on tam nie był - na razie wymyśliłem dwie kotwice, ale nie wiem czy to dobry pomysł i zda egzamin...
bysior, 2018-02-16 18:48:34
BTW. Panowie, niedługo komentarze do tekstów zostaną przeniesione na forum, co sądzicie na ten temat?
DarekP, 2018-02-22 23:11:14
Bysiorze nic tak nie utrzyma łajby w nucie jak paliki od zawsze stosowane na naszej Narwi.Łódka nawet na dwóch kotwicach będzie się przesuwać w nurcie a to przy metodach gruntowych zawsze mnie denerwowało.Chyba że będziesz dopływał do brzegu i wciągał łajbę częściowo na brzeg. Komentarze na forum można przetestować aby tylko było co komentować ;)
anguiler, 2018-03-16 20:19:06
Dopiero teraz zauważyłem, komentarze w temacie kotwiczenia. Tak jak Darek pisze nic nie zastąpi łodzi wiązanej do dwóch pali wbitych w dno. ale to jest rozwiązanie dla raczej na stałe łowiących w jednym miejscu. Można wbić się dziobem w brzeg i zakotwiczyć z rufy i łowić jak z pomostu, można w ostateczności postawić na dwóch kotwicach wzdłuż nurtu. Z przedniej łódka na bardzo długiej linie, rufowa na krótko i sztywno.