Powrót po metrówy czyli Finlandia 2012

Robson 2012-12-04 Wyprawy wędkarskie

...
Po zeszłorocznej, finlandzkiej przygodzie, obiecałem sobie, że muszę tam wrócić w przyszłym roku. Miesiące, tygodnie, dni i godziny... czas płynął powoli...

Przygotowania sprzętowe, zakup nowych przynęt, rozłożone w czasie mniej bolą finansowo. Przemyślenia co można poprawić, którą część jeziora bardziej poznać – wszystko się układało. Do listopada. Wtedy to dostaję informację, że nasze poprzednie miejsce pobytu okazuje się nieaktualne, gdyż gospodarze zrezygnowali z wynajmu domków w okresie od maja do czerwca.


Z jednej strony złość... ta nie wyjęta metrówa Pawełka, zapiski, wnioski – zero. Z drugiej strony radość... nowe miejsce i doświadczenia!

Przez kilka dni przeczesuję Internet w poszukiwaniu ciekawego miejsca. Szwecja, Norwegia nawet Irlandia.... a może Finlandia w drugiej odsłonie?

Kilkanaście odpowiedzi od ludzi mieszkających od Trondheim w Norwegii przez szwedzkie Szkiery, aż po północną Laponię. Wspaniałe tereny często odludne. Różne sposoby wędkarstwa od rzecznego po morskie...

Co wybrać? Odpowiedzialność tym większa, że to wyjazd pięcioosobowy. Każdy spragniony połowienia. Wybór pada na południową Finlandię!!! Okolice Jyvaskyla ok. 300 km od Helsinek. Większa część składu bez zmian Ja, Darek i Pawełek. Nauczeni zeszłoroczną wyprawą (przynajmniej tak nam się wydawało). Dodatkowo dwóch „Finlandzkich Żółtodziobów” Rysiu i Grzesiu z wiedzą przekazaną przez nas i zdobytą przez Internet.

Zapakowani po zęby ruszamy w środę o 13:00 z warszawskich Bielan.

Plan dotarcia na miejsce ok. 14:00 w czwartek.

Przed nami 9 dni „męczarni”!!

Na miejsce docieramy bez przygód i wg założeń. Pomimo że mamy za sobą 23 godziny w aucie wszyscy są podekscytowani i gotowi do boju.
Gospodyni, która okazuje się miłą starszą Panią, obdarza nas zaufaniem przekazując nam klucze od typowego czerwonego drewnianego domu, po czym znika i spotykamy ją ponownie przed wyjazdem.
- Szykujemy wędy!!

Pierwszy kończy Grzesiu. Już jest nad brzegiem......

...wszyscy kontem oka patrzymy co się zaraz może wydarzyć... W pierwszym rzucie wychodzi mu do gumy szczupak, niestety nie trafia. Powtórka i Grzesiu z gębulą uśmiechniętą od ucha do ucha krzyczy – Jeeeest!!

Sześćdziesiątaczek!! Zaczęło się pięknie... Kamień z serca mego spadł z hukiem... będzie dobrze!!

Wypływamy na wodę. Do dyspozycji mamy dwie łodzie z silnikami. Pierwsze popołudnie daje nam niesamowitą frajdę poznawania nowego, przepięknego jeziora, o nieregularnej linii brzegowej, z kilkudziesięcioma wyspami.


Przepiękne zatoki które jeszcze nie są porośnięte roślinnością, a przy podniesionym mocno poziomie wody dają możliwości poszukiwania naszego celu podróży, szczupaków! Zaliczamy ich po kilka na głowę.
Pod wieczór trafiamy w zatokę z ujściem rzeczki. Jeden z naszych nowicjuszy Grzesiu informuje, że ma coś większego. Kij (zakupiony przed wyjazdem) pięknie gnie się pod rybą. Hamulec gra melodię którą tak wszyscy kochamy. Ryba jest niesamowicie silna. Po kolejnym z odjazdów daje się podciągnąć do podbieraka. Próba podebrania udaje się ale tylko na chwilę bo szczupak, czując chyba swą bliską przegraną, mocno odbija się, wpada do wody i odjeżdża z takim impetem, że kijaszek Grzesia strzela w 3 miejscach.

Ryba jednak jest dobrze zapięta i daje się podholować ponownie i podebrać ręką za grubaśny kark! Jeeeeest !!!! Rozlega się po okolicy okrzyk rozdygotanego Grzegorza. Miara, sesja, szczęście!!! Grzesiu twierdzi że może już wracać do Polski Że już mu wystarczy!

NOWY OSOBISTY REKORD GRZESIA!!!


Jednocześnie pobity rekord zeszłorocznej wyprawy – 93 cm


Tego pierwszego popołudnia łapiąc od 15:00 zaliczamy łącznie 32 sztuki w przedziale 40-75 cm + 93cm Grzesia – przy nieznajomości łowiska! Raj ten kraj!

Kolejne dni upływają nam pod znakiem sielskiej, wędkarskiej atmosfery. Ryb pada mnóstwo.






Ryby trafiają się głównie na wodach nie przekraczających 1,5-2m głębokości. Każdy z nas używa innych przynęt. Darek walczy woblerami – z ręki i z trola. Rysiu – głównie na wahadła, ale również gumki i obrotówki. Pawełek – obrotówki i wahadła. Ja – gumy i trochę wobki. A Grzesiu wszystkiego po trosze.

Nasze wyniki wyglądają z dnia na dzień coraz lepiej i prezentują się następująco:

Dzień pierwszy: łącznie 32 szt.
Dzień drugi: łącznie 21 szt.
Dzień trzeci: łącznie 32 szt.
Dzień czwarty: łącznie 42 szt.
Dzień piąty: łącznie 112szt.!!
Dzień szósty: łącznie 95 szt.!!
Dzień siódmy: łącznie 65 szt.!!
Dzień ósmy: łącznie 58 szt.!!
Dzień dziewiąty: łącznie 78 szt.!!




Zatrzymam się na krótko na dniu piątym. Pogoda zmienia się mocno, po kilku pięknych, słonecznych dniach totalna zmiana pogody. Od rana mocno wieje, co jakiś czas troszeczkę siąpi. Ustawiamy się na nawietrznym brzegu i w dryfie na dwóch łodziach zaczynamy obławianie. Ryby brały tak intensywnie że w niektórych momentach holujemy we dwóch, trzech jednocześnie miarowe szczupaki. Trafiają się również okonie i jazie!

Łapy bolą. Decydujemy z kompanami z mojej łodzi że starczy na dziś. Na wodzie zostają jeszcze Darek i Rysiek. Jednak również decydują, że powoli spływają w trolu. Z przypadku Darka na wędę trafia wobler Rapali , Rysiek zakłada klasykę – Guma Relax biało czarna w rozmiarze ok. 12cm.

Na poprzecznym kancie z 2,5 na 1,5m Rysiek ma potężne uderzenie. Po kilkuminutowej walce Darek podbiera mu gripem.

ZĘBATY REKORD ŻYCIOWY!!! 103 cm!!!



Po sesji rybka trafia do wody. Decydują że napłyną jeszcze raz na fartowny kancik.

Sytuacja się powtarza i do wody trafiają odpowiednio wobler i guma. W momencie gdy mijają wspomniany kant Rysiek ma kolejne potworne targnięcie kijem. Ryba wydaje się jeszcze silniejsza i robi z Rysiem co chce. Wreszcie po kilkuminutowej mocnej walce daje się podebrać. Jest to niewiarygodne ale złapana 15 min temu 103 wydaje się malutka. Ryba jest bardzo gruba i wygląda potężniej od poprzedniczki.

Miara wskazuje 105 cm więc kolejny REKORD ŻYCIOWY!!!



NA ZDJĘCIU WYCIĘTYM Z FILMU NIE PREZENTUJE SIĘ TAK OKAZALE. Pewnie napłynęliby jeszcze kilka razy tego popołudnia lecz druga bestia trafiła Darka ząbkiem tak poważnie, że nie mógł zatamować krwawiącego palca i spłynęli.

W następnych dniach oczywiście niejednokrotnie przepływaliśmy nad wspomnianym „Ryśkowym Kantem” ale trafiały się tylko podrostki do 75cm.

Podczas naszego wyjazdu padło prawie 550 szczupaków. Kilkadziesiąt okoni, kilka jazi, kilka leszczy (zapiętych nieraz przypadkowo) ale również za pysk.

Złapaliśmy prawie 600 ryb!!!


Szczupaki -105,103,93,90,90, kilka 80-86, kilkadziesiąt 70-80, okonie - 42,37,36,34 i dużo w przedziale 20-30cm, jazie - kilka w przedziale 30-45cm.

Statystyki są powalające jak na nowe, zupełnie nieznane łowisko.
Większość ryb padło z jeziora ale również rewelacyjnym łowiskiem są pobliskie koski (przepływ –bystrze między jeziorami). Ryby brały zza kamieni w silnym nurcie.

Trafiały się tam grube silne szczupaki w przedziale 70-85cm!!! Walka z tak silnym przeciwnikiem w bystrym strumieniu, manewrowanie między kamieniami jest czymś rewelacyjnym!



Klimat tamtych miejsc jest nie do odtworzenia ze zdjęć i opisów.... Tam trzeba pojechać!!!














Tak jak w zeszłym roku odliczałem miesiące, tygodnie, dni i godziny, tak robię i teraz.

W przyszłym 2013 roku powrót do raju!

Robson

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (15)

Wozik77, 2012-12-03 21:04:35
Robson. Fakt - Raj ten kraj. Powiem Ci czekałem na tę relację i nie pomyliłem się, żiż będzie ciekawa jako i pierwsza. Gratuluję Wam Panowie połowów, emocji, atmosfery jaką sobie stworzyliście i jaka jest niezmiernie ważna, by taki wypad zapamiętać na lata. Nie wiem na ile kierowałeś się w wyborze łowiska podobieństwem od tego sprzed roku, ale znów rzeczka/strumień - czuję tę zabawę ze szczupakami w takim cieku. Zazdroszczę Gratulacje :oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
Krystek, 2012-12-03 22:37:56
Zajebiste foty, wyprawa pięknie opisana. Zazdroszczę wypraw za morze każdemu Was. Może kiedyś wybiorę się za takimi okazami do Finlandi. Brawo chłopaki :oklasky: za rybki.
waldi-54, 2012-12-04 11:00:45
@Robson - Cudnie opisana wyprawa:oklasky::oklasky::oklasky: Przecudowne fotki:muza::oklasky::oklasky::oklasky: Zazdroszczę Ci tak wspaniałej wyprawy, ten artykuł na pewno przybliży mnie do podjęcia starań abym i ja mógł doznać takiej przyjemności połowienia w tak pięknych okolicznościach nie skalanej przyrody, takie wyprawy na długie lata, lub na całe życie pozostają w naszej pamięci.:okok: Wielkie gratulacje za całośc:oklasky::oklasky::oklasky: Pozdrawiam - waldi-54:papa2:
tomek79, 2012-12-04 11:14:24
:krzyk: Brak mi słów, faktycznie to trzeba przeżyć, istny raj. :oklasky::oklasky::oklasky:
moczykij, 2012-12-04 11:51:13
Takie teksty do kawy to ja lubię :haha: Wyprawa marzenie :muza: :muza: :muza:
sacha, 2012-12-04 13:00:33
Gratuluje wyników. Zazdroszczę widoków które mieliście okazję oglądać, przyznaję że tęsknie za krajobrazem Skandynawii.
gusto, 2012-12-04 15:40:53
Przepiękne zdjecia,no i niesamowite statystyki połowowe.Wielkie brawa i gratulacje dla wszystkich:aparat::oklasky::oklasky::okok:
tom76, 2012-12-05 12:56:58
Super!!! Gratulacje!!! Mam prośbę, czy możesz przedstawić stronę wydatków poniesionych na wyprawę? Myślę, że wiele osób (ja jak najbardziej) będzie myślało o podobnej wyprawie a koszty jak wiadomo są istotne. Pozdrawiam Tomek
bysior, 2012-12-05 14:31:43
Wyprawa marzeń Robson :hura: :oklasky: :oklasky: :oklasky: Wyniki, które zrobiliście to chyba się nadają do Księgi Guinessa :D Piękne zdjęcia i piękne ryby - gratulacje dla Waszej ekipy :oklasky: Ps. Jak namierzycie takie wymarzone miejsca z sandaczami - to rzucam wszystko - i płynę wpław
Robson, 2012-12-05 15:01:34
Właśnie Sandacz będzie również naszym celem w przyszłym roku. w 2012 w drugiej połowie kwietnia jeszcze na jeziorze był lód!!! Byliśmy za wcześnie - poziom wody był podniesiony o jakieś 70-100 cm!!! Sandacze są w tym jeziorze, ale aktywne są tam od czerwca do września. (WIĘC BYSIOR ĆWICZ PŁYWANIE BO BĘDZIESZ MIAŁ DO PRZEPŁYNIĘCIA PONAD 2000km :ROTFL Myślę że wyprawa w czerwcu 2013 pobije tą. Jezioro ma olbrzymi potencjał! Niestety minusem, chyba jedynym, organizowania sobie samemu takich wypraw jest - brak wiedzy na temat łowiska. My już jakąś mamy i myślę że to da efekty w przyszłym roku.
Paweł, 2012-12-05 19:38:21
Można to czytać, czytać, czytać... Podziwiać, podziwiać, podziwiać... I wreszcie zazdrościć, zazdrościć, zazdrościć:hura::haha::hura:!!! Pięknie połowiliście, cudowne klimaty... Czegoż chcieć więcej? Nie dziwię się, że już odliczasz czas...:hura::hura::hura:
Bizonik, 2012-12-05 20:46:18
Czytałem i oglądałem zdjęcia i znowu czytałem i tak bym czytał dalej. Zdjęcia zapierają dech w piersiach i oddają klimat tej tajemniczej wyprawy. Ilości ryb mówią same za siebie że mieliście co robić. Szkoda że u nas te czasy się skończyły i musimy tak daleko jeździć.
Blanek, 2012-12-06 11:39:00
Łoł! Bomba wyprawa! Gratulacje! Takie przeżycia są niezapomniane!
Kaz, 2013-02-03 09:40:15
Jestem pod wrażeniem tak wspaniałej wyprawy , brawo koledzy super wyprawa i widoki ,kurka wodna jak ja tesknię za nimi:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
Robson, 2013-03-11 10:46:26
Panowie i Panie są jeszcze miejsca na tegoroczny wyjazd na początku czerwca. Zapraszam zainteresowanych do kontaktu,