Podsumowanie - czyli jaki był sezon 2013.

waldi-54 2013-11-08 Raporty znad wody

...
Właściwie to obecny sezon rozpocząłem już w styczniu tego roku wyprawą na pstrągi, na ten temat pisałem już na forum, ale w podsumowaniu, tego faktu zabraknąć nie mogło.

tuż przed wypuszczeniem - fotka.

Oczywiście tak jak każdego roku, okres zimowy to czas na wędkowanie w mojej ulubionej rzece Bystrzycy, raz jest to wyprawa na pstrągi, innym razem z lekką wędeczką, ze spławiczkiem szukam w zakamarkach mojej rzeki, płci, jelców i wszystkiego co może mi rzeka w tym okresie zaoferować. Oczywiście mając pod przysłowiowym nosem zalew
Zemborzycki, mógłbym zimę spędzać tak jak większość porządnych wędkarzy, na lodzie, ale nie ja, ja uwielbiam ruch, wręcz kocham pokonywać kolejne kilometry zasypanych śniegiem nadrzecznych ścieżek, jestem w dobrej sytuacji, bo odcinek rzeki nad którym łowię prawie nigdy nie zamarza, raz, ze względu na dość bystry nurt, dwa, na tym odcinku nawet na spowolnieniach rzeka nie zamarza z powodu ciepłych źródeł.






Tak więc, gdy tylko odstawię spina do kąta, w tej samej chwili chwytam za lekką wędkę, trwa to do wiosennego przesilenia, wtedy jestem dość częstym gościem na zalewie, ale nie dla tego, że wtedy coś się dzieje ciekawego, nie, ja po prostu już wtedy rozpoczynam nęcenie majowego lina, co prawda złowiłem ich tylko kilka przez te lata, ale sam rytuał stał się niemal świętością, a przy okazji ileż można zobaczyć, ciekawych zjawisk, np. wiosenne tarło płoci, lub leszcza, dostarczają wrażeń na resztę roku, czy wędrówkę wiosenną płazów czyli żab do rzeki i innych oczek wodnych, przyznacie, że widok jest nad wyraz ciekawy.


I tak to trwa aż do maja, a maju, jak to w maju, jedni dopiero rozpoczynają swój sezon, inni, do których i ja się zaliczam, wtedy rozpoczynają swoje wyprawy za szczupakiem, ach jak fajnie jest po zimie móc sobie wypłynąć łódką na jezioro i tak po prostu pooglądać wodę z trochę innej perspektywy.


W tym roku maj na jeziorze na którym pływam, był mało szczodry dla mnie wędkarsko, a to za sprawą miejscowych „kłusoli”, nic nie daje zdjęcie nawet pięciu siatek, na to miejsce są stawiane następne, nic nie dają telefony do PSR, czy do administratora jeziora, zanim ktokolwiek przyjedzie po siatkach i „kłusolach” niema już śladu, odnoszę wrażenie, że są oni o kontroli informowani, dziwnym zbiegiem okoliczności pozostaje fakt, że na pół godziny przed przyjazdem PSR, lub SR Jedlanka, czyli administratora jeziora, wszystkie siatki są już zdjęte. A najgorsze w tym to, że tym paskudnym procederem parają się nie tylko miejscowi, którzy kłusownictwo wyssali wraz z mlekiem matki, ale często są to wędkarze, lub osobnicy którzy wędkarzy udają, bo mają nawet dobry sprzęt, łódkę czy ponton.
Tak więc maj w tym roku do najlepszych nie należał, owszem coś tam się uwiesiło na zestawach, ale w porównaniu z latami poprzednimi było to, no powiedzmy – minimum.





Czerwiec do najlepszych miesięcy nie należał nigdy, w tym roku też, owszem kilka złowiłem szczupaków ( tak po prawdzie to pięć ) ale dla tego, że w tym roku miałem mniej czasu na pływanie za „zębatymi”




Czerwiec był również miesiącem w którym odbywał się Puchar Shrap-Drakers.pl . Narew wzorem poprzedniego roku okazała się bardzo gościnna dla „Drakersów” o złowionych rybach w czasie Pucharu nie będę pisał, bo ja osobiście pojechałem na Puchar tylko i wyłącznie dla tej wspaniałej atmosfery, jaka panuje na każdym, „Shrapowym” zlocie a tegoroczny Puchar takim właśnie był zlotem.




w lipcu byłem dosłownie kilka razy na rybach, byłem zapracowany po same uszy, (obecnie też mi pracy nie brakuje ) ale gdy już się wybrałem na rybki, zawsze coś się uwiesiło, jak nie „zębaty” to jakiś karpik taki do 3kg. albo jakieś karasie, nigdy nie miałem tak abym schodził z wody o kiju.
W tym roku również postanowiłem, że sprawdzę, co pływa w sąsiednich jeziorach, oprócz kilku leszczy i kilku karasi, niczym specjalnym nie mogę się pochwalić, mam nadzieję, że w przyszłym roku wyniki będą o wiele lepsze, bo wody już co nieco rozpoznane.

Tym czasem w sierpniu na jeziorze, nad którym mam działkę, też nic specjalnego się nie działo, ktoś coś złowił, ktoś ściągnął siatki kłusolom, ot zwykła szara rzeczywistość. Ja sam miałem jedną przygodę, która zostanie na długo w mej pamięci, a mianowicie: była godzina 16 może 16,30 zakotwiczyłem łódkę w zatoce Waldiego, ( tak nazwali zatokę moim imieniem a właściwie ksywką Kaz i mój szwagier) obrzuciwszy do okoła łódki kilkadziesiąt razy woblerem i czym tylko mogłem, już miałem zmieniać miejscówkę, gdy zobaczyłem na wodzie małe tsunami, fala wysokości 20cm i szerokości około metra sunęła wprost na mnie od kilkunastu metrów, ale w odległości około 2 metrów od łódki fala zanikła, by ponownie się pojawić 2 metry za łódką. Z wysokości ławki zobaczyłem tylko długi falujący ogon pana suma, widok ten zostanie w mej pamięci na długo, najgorsze w tym to, że z tych emocji nie pomyślałem o aparacie aby uwiecznić to zdarzenie.

Nastał wrzesień a ja ciągle w pracy, co i raz docierały do mnie wieści a to od Kaza, a to od szwagra o łowionych przez nich szczupakach, ładnych leszczach czy „krasnopiórach” mnie jednak zatrzymywała w domu praca. Aż wreszcie zaświeciło i dla mnie słońce, bo mogłem wziąć upragniony urlop, co prawda tylko cztery dni, ale z weekendem dawało to aż tydzień laby, cały tydzień tylko wędka, łódka i moje jeziorko, to było coś! Żadnej pracy, nic !


Był to czas spędzony na łonie natury w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. Ale wszystko co dobre, kiedyś się skończyć musi, tak i urlop skończył się i mus było wracać do pracy a co za tym idzie, miałem już mniej czasu na swoje ulubione hobby, jakim jest wędkarstwo. Ten chroniczny brak czasu trwa do dzisiaj z małymi wyjątkami. Już coraz rzadziej wyruszam na jeziora a częściej jestem nad swoją rzeczką z lekką wędeczką, odwiedzam zakola i krótkie prostki aby tam łowić dorodne płotki.



Wyprawy te przysparzają mi wiele radości, ale też i smutku, bo widok tych samych twarzy w tych samych miejscach i z tym samym wiaderkiem doprowadza mnie do złości, co skutkuje tym, że szukam miejscówek coraz dalej i dalej od tych nie reformowalnych wędkarzy, którzy tylko potrafią narzekać na PZW, nic poza tym do nich nie trafia. Obecnie mamy już dekadę listopada za sobą a ja już jak widzicie piszę swoje podsumowanie, wiem, wiem, powiecie – przecież sezon jeszcze trwa, tak i będziecie mieli rację, ale ja swój sezon spinningowy już zakończyłem, pozostaje mi tylko czekać na styczeń a co za tym idzie na pstrągi.

Aby nie przeciągać i tak już przeciągniętego podsumowania, reasumuję – ryb w tym sezonie złowiłem bardzo, ale to bardzo mało, ale jak powiedziałem przyczyna tego stanu rzeczy leży w braku czasu a sami wiecie, że jeśli nas niema na rybach to i wyniki są zerowe, bo takie mają być. Mam nadzieję, tak jak miałem nadzieję w zeszłym roku, na lepszy sezon ten, który nadejdzie, więc aby zachować ciągłość rytuałów.

Mam nadzieję, że nowy sezon 2014 będzie lepszy, tego życzę oczywiście Wam wszystkim, oraz sobie. Połamania wędek i napiętych linek „Drakersi”.

waldi-54

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (6)

Wozik77, 2013-11-20 22:47:28
Lubię te Wasze przekrojowe podsumowania sezonu. Nagle patrząc tak z perspektywy czasu okazuje się że ten złowił, tamten trafił, ten miał dzień wielkiej przygody, tamtemu się poszczęściło. I jakoś tak bardziej optymistycznie patrzę wówczas na kolejny sezon. Gratki Waldziu :oklasky: Tak - bywać nad wodą to podstawa :okok: - reszta przyjdzie sama :okok:
chojny83, 2013-11-21 13:05:37
Waldi - Fajny tekst. Ja jak zawsze, tylko dla Was, też napiszę małe podsumowanko. Ale to za jakiś czas, myślę, że jeszcze coś z wody wyciągnę
Kaz, 2013-11-21 17:13:43
Waldziu czytając twoje podumowanie sezonu tak myślę że nie był taki ostatni.Jak widzę to troszkę złowiłeś co prawda nie tyle co poprzednich sezonach a wiem że były lepsze ale to zawsze coś. A dlaczego to wiem,dlatego że tym roku poświęciłeś się pracy a jak sam wiem mało miałeś wolnego . Więc dlatego chciałem Ci pogratulować sezonu 2013 i jak to sam opisałeś trzeba patrzyć w przyszłość że będzie lepiej.:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
Paweł, 2013-11-22 12:25:24
Waldek, jak na brak czasu to i tak dobry sezon miałeś! Łowiłeś pstrągi, płotki, szczupaki, podglądałeś żabki, podziwiałeś przyrodę, nad wodą byłeś o wschodach i zachodach słońca, integrowałeś się z Drakersami... Mnie szczególnie podobają się Twoje płotki, to taka sympatyczna rybka, a tak niewielu z nas poświęca Jej czas. Brawo i dzięki za to, że zechciało Ci się napisać o mijającym wędkarskim roku na SD:cwaniak::oklasky::hura::hejka:
bysior, 2013-11-22 17:45:14
Waldi sezon miałeś moim zdaniem bardzo udany! Cały przekrój roku i ta cała różnorodność ryb :boisie: A jeszcze miałeś okazję połapać na Narwi Ja co rok sobie obiecuję że pójdę na płotki, liny, leszcze, a kończy się jak zwykle na mętnych oczach i czasami boleniach na wiosnę Gratuluję wytrwałości, zazdroszczę pięknych wód. :hejka:
Bizonik, 2013-11-25 11:08:57
Nie zawsze sezon trwa tyle ile by się chciało aby trwał. Zapewne marzeniem każdek wędkarza jest byc 365 dni nad wodą ale to jest nie realne. Więc czytając Twoje podsumowanie sezonu śmiem twierdzić że choć krótki on był to bardzo udany. Oby każdy z nas miał taki sezon.