Początki mojego plątania sznura...

marcist 2013-12-05 Z życia Drakersa

...
Na sam koniec dość nieudanego wędkarsko 2012 roku postanowiłem, że od nowego sezonu chciałbym spróbować poplątać troszkę sznura, czyli wędkarstwa muchowego . Dzięki uprzejmości „Dobrych Ludzi” z SD zakupiłem pierwszy zestaw muchowy + muchy ,itd. Jak wiadomo zima tego roku długo nie odpuszczała i nauka się odwlekała. Duże nadzieje łączyłem z wiosennym zlotem Drakersów nad Wkrą. Ale niestety i on został przeniesiony na późniejszy termin. Nie wytrzymałem. Pojechałem na oddaloną od domu jakieś 3km Rządze do Zawad. Ciężkie to były początki bo rzeczka mała i brodzić się nie dało, a mi chodziło najbardziej o rzuty, które tu były niemożliwe do wykonania. Ale mimo wszystko pierwsze TARPUNY się trafiały.
Tarpun 1

Tarpun 2

Tarpun 3


I przyszedł długo wyczekiwany przeze mnie zlot nad Wkrą i tam trafiłem w raz z Krzykiem pod ręce mojego mistrza DarkaP.
pilna nauka

To On wszystkiego nas nauczył. Początki były trudne, na zlocie ćwiczyliśmy mokrą muchę.Przez pierwszą część dnia Darek pokazywał nam, że ryby są we Wkrze.
Darek w akcji

Jazik Darka

zgadnijcie kto?

Krzyko i pierwszy kleń

Pan kleń


W końcu wszyscy coś tam złowili, ale ja nie miałem nawet brania. Wtedy mój mentor powiedział, żebym się tym nie przejmował, i że jak tylko woda się ogrzeje pojedziemy łowić na suchą muszkę (ha ha Se pomyślałem „nie przejmował się” a bo to raz ze spina o kiju wracałem)


I w końcu jest telefon od Darka. Jedziemy !!! Hura!!! 22.06.13 pierwsza moja wyprawa na ryby.
Oczywiście nie muszę dodawać, że noc nie przespana i motyle w brzuchu :P
W końcu jedziemy już nad wodę. Ja, Darek i Krzyko,„Trzech Muszkarzy” Droga upłynęła dość szybko i wesoło, ale jedno co pamiętam to słowa Darka „jak zobaczysz białą plamkę unoszącą się z dna w kierunku twojej muchy i ta plamka nagle się otworzy stając się paszczą klenia i pożre twoją muchę płynącą po powierzchni TO JUŻ PRZEPADŁEŚ”


W końcu dojeżdżamy na miejscówkę. Znajdujące się niedaleko spiętrzenie wody robi niesamowite wrażenie dźwiękowe, prawie jak w górach haha . Ubieramy się w spodniobuty, wędki poskładane, sznury przewleczone, muchy przywiązane, więc nad wodę. Zachodzimy po drodze na plaże na której kąpią się ludzie, a za plażą jakieś 20m zrobił się warkocz na wodzie na którym widać było jak tarpuny zbierały coś z powierzchni. Nasz Guru wchodzi do wody i pierwsze zbiórki nie do zacięcia, wiecie duża muszka małe rybki.
Ale Darek dalej łowi w tym miejscu i mówi „między małymi stoją większeeee…” i w tym momencie zacina klenia, tak pod 30cm.
kleń


Jeszcze kilka jazi i klonków wyjął z tego miejsca i poszliśmy dalej szukać miejsca na łowy dla trzech.
Pierwsze rzuty nie za ciekawe , a to drzewo, a to trawa, a to patyki. Kilka wyjść do muszki zaliczyłem bez zacięcia, ale bardziej skupiałem się nad rzutem niż nad skutecznym zacięciem. Schodząc w dół rzeki znalazłem miejsce z równo płynącym nurtem i zarośnięte częściowo trawami. Tylko z jakieś 2 m2 wody bez roślin. Woda głęboka na około 1,5 m, oczywiście widać dno. Posyłam Goddarda nad trawy które są powyżej mojego stanowiska na mniej więcej środek rzeki. Muszka przepływa tuż nad zalanymi trawami i wpływa na otwarty kawałek wody. Wtedy widzę jak spod traw z dna unosi się biała plamka, która zbliżała się do mojej muchy i nagle powierzchnia wody się podnosi i uwalnia pysk ryby,
buźka

który łyka moją muchę i wraca na swoje miejsce. W tym momencie poczułem ogromne podekscytowanie . Nogi jak z waty ręce się trzęsą, ale wędka w górę, jest piękny opór na kijku i wtedy strzał adrenaliny. Jedyna myśl jaka przychodzi mi do głowy to co tu zrobić aby go podebrać. Brzegi wysokie na jakieś 1,5 m ale ześlizguję się do wody i tu niespodzianka rzeka w tym miejscu miała około 1,2m więc niewiele zabrakło do przelania, ale myślę że i to by mi nie przeszkadzało. Powolutku ciągnę za linkę, której koniec klinuje się na przelotce szczytowej wędki więc to już koniec. Teraz tylko podebrać. Problem w tym, że podbierak zahaczył się podczas ześlizgu o trawy i wisi na brzegu. Szybki ruch ręki i już jest w dłoni. Rybka ląduje w podbieraku i wszystko jasne PRZEPADŁEM.
od niego PRZEPADŁEM

Spełniły się słowa mojego Mistrza…
Na tej wyprawie jeszcze padło kilka rybek. Był to niezapomniany dzień w moim życiu o którym chciałem wam opowiedzieć.
Krzyko i Guru w akcji

Dziękuje wszystkim Drakersom i nie tylko którzy mi pomogli, a szczególnie podziękowania dla moich kompanów wypraw muchowych Darka za naukę i Krzyśka za towarzystwo i świetną zabawę.
Trzej Muszkarze

Takie były moje początki z muchowaniem. Ciekawe kiedy i jak WAS pokąsają muchy i komary


Pozdrawiam…
Marcin

marcist

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (18)

Bizonik, 2013-12-06 07:31:16
Marcinie gratuluje debiutu blogowego. A co do muszki to pewnie wielu z nas tak zaczynało tyle że Ty od razu dobrałeś się do tych większych ryb. Jeszcze raz gratuluje i oby nadchodzący sezon był jeszcze lepszy.
Bucek, 2013-12-06 09:14:12
Mam nadzieje że i moje takie będą Połamania :D
marcist, 2013-12-06 10:04:17
Dzięki chłopaki :zawstydzony: pisać nie lubię ale zostałem zmobilizowany :P Bucuś tego ci życzę ale pamiętaj że nie tylko rybki są ważne ale i towarzysze wypraw.
Bucek, 2013-12-06 10:06:40
Marcist mam nadzieję że nie jeden raz w przyszłym sezonie się spotkamy nad wodą :hura:
marcist, 2013-12-06 10:40:40
Bucuś na pewno nie raz :cwaniak: choć plany moje są bardzo rozległe :P jakieś nizinne pstrągi, lipaski, okonie, szczupaki, bolenie, itd. :cwaniak: ale na pewno wyjazd w góry :tak: ale na pewno nie raz u ciebie i twoich okolicach wyląduję :jezyk_oko:
krzyko, 2013-12-06 13:01:42
Ech wspomnienia wróciły z pierwszych lekcji muchowania we Wkrze :muza:.Dzięki Darku i Marcinie za wspólnie spędzony czas. Marcin super wystartowałeś z kleniami a ja życzę Ci dalszych sukcesów w rozwijaniu umiejętności posługiwania się sztuczną muszką :okok:.
DarekP, 2013-12-06 13:30:38
Fajnie tak sobie przypomnieć...Tylko z tym miszczem to stary przesadziłeś :krzyk: :zawstydzony:
morouk, 2013-12-06 14:08:17
Ano, ano, każdy kiedyś zaczynał Pamiętam i ja swoje trudne początki Ha ha ha, było to onego czasu, tuż po tym, jak Miszczu sięgnął po muchówkę Zagdał, że fajne łowienie, trafił kilka dużych pstrągów, potem kleni i ... nie było siły, wpadłem i ja. Marcin, w nadchodzącym sezonie Ci życzę pięćdziesiątaka w czerwone kropki na sucharka No i jaźwicy! (kto wtajemniczonym ten wie, o co kaman ;) )
marcist, 2013-12-06 20:13:43
Dzięki panowie Darku tam nie ma przesady :P Michał dzięki na jaźwicę nie mam ciśnienia choć jakoś brakuje jej na rozkładzie :bezradny: ale kropki i kardynałki to priorytet w tym roku :cwaniak: nawet jest plan żeby w trzech okręgach górskie opłacić :szok: :boisie:
Wozik77, 2013-12-06 21:51:55
Brawka Marcist za sympatyczny opis Twoich muszkarskich początków :oklasky:. Płynie z niego mega dawka przyjacielskich wędkarskich więzi, o których chyba każdy z wędkarzy nie raz się przekonał, jak są istotne. Na nowy sezon życzę Ci bicia kolejnych swoich rekordów :okok:
harp, 2013-12-08 12:21:42
Niestety mucha to zabójczo skuteczna metoda na ryby ......i na nas wędkarzy. Najpiękniejsza moim zdaniem i najbardziej relaksująca.
marcist, 2013-12-08 17:44:36
Wciągająca i relaksująca jak najbardziej :muza: Dzięki Piotruś i mam nadzieję że w następnym roku i ciebie pokąsa i będziemy razem bić nasze rekordy ale i spotykać się nad piękną rzeką :plotki:
Paweł, 2013-12-08 22:02:22
Marcin, wygląda na to, że wpadłeś po uszy w te połowy na muchę:hura:! To wspaniałe tak po iluś latach wędkowania odkrywać coś nowego. Ja to przerabiałem nie tak dawno odkrywając wędkowanie na lodzie czy też zaliczając pierwsze wyprawy na troć. Człowiek chłonie wtedy wszystko co związane z nową fascynacją. Robi też przy okazji wiele błędów np. w doborze odpowiedniego sprzętu:bezradny: Wydaje mi się, że masz sporo szczęścia, że trafiłeś od razu w pierwszym roku plątania sznura na kolegów z duża wiedzą. A szczęście podwójne, że chcą się z Tobą dzielić nią. Taki mistrz może naprawdę wiele pokazać, wskazać błędy, jednym słowem znacznie skrócić czas nieporadnych kroków…:okok: A swoją drogą przyznać muszę, że w bieżącym roku na Shrapie najfajniejszą „grupa społeczną” zdecydowanie byli muszkarze. Pokazali prawdziwego ducha koleżeństwa, tyle wiedzy ile zostało przelane na forum w tym temacie to naprawdę wspaniała sprawa…:oklasky: Marcin, gratulując „nowego hobby” życzę Ci na następny sezon konsekwentnego rozgryzania tematu oraz wielu wrażeń muszkarskich…:hura:
bysior, 2013-12-16 10:43:10
Fajny tekst i przede wszystkim fajna sprawa z tymi Waszymi muchami Tak obserwuję Was od dłuższego czasu i tak się cały czas waham, bo ciężko z sandaczy się przestawić na sznurek, ale na wiosnę to chyba super sprawa Może się namówię na spotkaniu w naszym Kole :D
silurus47, 2013-12-24 16:38:49
Jaś Fasola też by się uradował czytając taki tekst- jest klimat.
cnk, 2013-12-24 20:22:16
muszkaterzy :-D
morouk, 2014-03-01 16:43:03
A ja sobie jeszcze raz przeczytałem Fajne wspomnienia znad fajnej rzeczki, rybki złowione fajną metodą Czekam na wiosnę! PS. Rety, ja podobnie zaczynałem
bysior, 2014-03-01 21:19:26
A ja ciągle podziwiam i podziwiam i zebrać się nie mogę do tej muchy Może Panowie zlot nad Wkrą połączymy z jakimiś warsztatami muchowymi?