Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Opowiadania

Ołów i złoto

Autor: nema44, opublikowano 2011-12-03 22:48:00
komentarze: 6, wyświetleń: 1183

--

Zanurzam koniuszki palców w wartkiej wodzie. Brrrr... ale zimna! A przecież to dopiero październik. Spoglądam nad siebie – niebo sine, ołowiane, ponure chmury suną szybko, groźnie marszcząc nastroszone brwi. Ostrzegają przed jesienną ulewą. Rzeka pod nimi też sina, pofalowana i zła, że ktokolwiek próbuje zakłócić spokój jej mieszkańców. Wznoszę modły, aby tym razem okazała się łaskawa dla zbłąkanego wędkarza. Czy pomogą? Nie wiem...
Jesienne łowy nie należą do najłatwiejszych

Jesienne łowy nie należą do najłatwiejszych


W zimne dni października nad wodą bywa niewielu ludzi. Główki, ostrogi i kamienne trawersy puste, czasami tylko gdzieś zamajaczy niewyraźna sylwetka, by po chwili zniknąć, pozostawiając obserwatora w niepewności, czy nie uległ złudzeniu stęsknionych towarzysza oczu. Tak, stęsknionych, bo o ile latem ucieka się przed tłumem wędkujących, o tyle po wielogodzinnych jesiennych łowach wygląda się kogoś, z kim można by zamienić parę słów. Jesień to czas samotników, mój czas.
    
Jeszcze ciemno. Przez gumowe buty czuję przejmujący chłód rosy. Miękkie trawy stopniowo ustępują twardym, kanciastym kamieniom. To znak, że zbliżam się do ulubionego łowiska. Ciszę przerywa delikatny szelest, pierwsze krople zimnego deszczu rozbijają się o twarde podłoże. Mokro, nieprzyjemnie. Żyłka klei się do montowanego pospiesznie spinningu. Po chwili przestaje padać, zrywa się natomiast niewielki wiatr, przenikający swoim oddechem aż do szpiku kości. Po kwadransie łowów dostrzegam rozmyte kontury otaczającej mnie rzeczywistości. Dnieje niespiesznie, ociężale. Obławiam kolejne dołki. Powoli, sumiennie, dokładnie. Doświadczenie nauczyło, że tak trzeba, pośpiech zupełnie niewskazany. Jesienne wędkowanie można porównać do grzybobrania – najwspanialsze okazy trafiają się flegmatykom.

W południe robię przerwę na śniadanie i kawę. Po chwili słyszę niewielki plusk. Spoglądam na wodę i dostrzegam kilka maleńkich rybek, pryskających na boki po ataku drapieżnika. Okoń? Kleń? Sandacz? Kto wie... Posyłam małą obrotówkę w miejsce zaobserwowanego zdarzenia. Wędkarski szósty zmysł mówi mi, że za chwilę poczuję upragniony opór. Tak! Atak następuje tuż po kolejnym rzucie, gdy błystka opada spokojnie na dno, wirując powoli skrzydełkiem. Dziękuję Bogu, iż nie przegapiłem brania. Ryba po zacięciu nie zaczyna jakiejś szaleńczej walki, tylko prze uporczywie do dna, od czasu do czasu wyciągając kilka metrów linki. Mija dobrych parę minut i wreszcie podciągam holowany okaz bliżej brzegu. Mimo wielkiej ostrożności popełniam błąd.
Podczas holu szczupaka nietrudno o błąd

Podczas holu szczupaka nietrudno o błąd


Zbyt wysoko unoszę szczytówkę wędziska, co prowokuje drapieżnika do gwałtownego wyskoku nad powierzchnię. Moim oczom ukazuje się wspaniały, kilkukilogramowy okaz szczupaka, który potrząsa zębatym pyskiem, próbując oswobodzić się ze zdradzieckiej kotwiczki. Dopiero teraz odczuwam napływające emocje. Nogi i ręce drżą, serce wali jak po długim biegu. Obły kształt młynkuje tuż pod moimi nogami i bijąc wściekle ogonem, rozbryzguje fontanny wody zmieszanej z wiślanym mułem. Przypominają mi się opowieści kolegi z łososiowej wyprawy na Alaskę. Toż to prawdziwa torpeda! Na szczęście zębacz po chwili uspokaja się i odpływa w głębinę. Po kilku minutach chwytam zmęczoną rybę w okolicach mięsistego karku i wyciągam na brzeg. Boże! Jaki piękny! Jeszcze nigdy nie widziałem tak wspaniale ubarwionego szczupaka! Ciemnozielony, w złote i oliwkowe cętki.
Niekiedy jednak hol kończy się powodzeniem

Niekiedy jednak hol kończy się powodzeniem


Spoglądam na wielkie, ostre jak szpilki kły i uświadamiam sobie, że książkowe porównania dużego esoxa do bengalskiego tygrysa wcale nie są takie banalne, jakby się mogło wydawać. Maleńka obrotówka utkwiła w twardym pysku tak mocno, że muszę niemało się napocić, aby ją odhaczyć. Prawdziwy dramat przeżywam po chwili, gdy zastanawiam się, co począć ze wspaniałym okazem. Ryb w zasadzie do domu nie zabieram, ale ten sezon miałem wyjątkowo kruchy i wypadałoby podsumować go choć jedną godną konsumpcji zdobyczą, nieporównywalną smakowo z supermarketowymi pstrągami. Uniesiona ręka zastyga przez moment w bezruchu i powoli opada. Nie mogę! Zbyt piękny, aby go uśmiercać. Trzymam zdobycz przez chwilę w spokojnej wodzie blisko brzegu i uśmiecham się do swoich myśli. Ten prawdziwie może opowiadać pobratymcom, że uciekł katu spod topora.
Jak się nie ulitować, gdy przeciwnik bezradny?

Jak się nie ulitować, gdy przeciwnik bezradny?


W ferworze walki nawet nie zauważyłem, iż zmieniła się pogoda. Wiatr przegonił chmury i pokazało się słońce. Nagle wszystko pojaśniało i nabrało nowych, fascynujących kolorów. Wiekowe topole zaczęły przypominać rajskie drzewa, oblane złotem i purpurą. "A może to Matka Natura barwnie dziękuje mi za to, że nie skradłem jednego z jej skarbów? Ci Grecy to jednak mądrzy ludzie” – pomyślałem, przypominając sobie mityczną opowieść o Demeter i Korze. Wtem usłyszałem szelest w pobliskich krzakach. Odwróciłem się i moim oczom ukazał się siwy staruszek z leszczynowym wędziskiem w rękach. Wyglądał jak człowiek z innej, dawno minionej epoki. Stary, pomarszczony, w niespotykanym już stroju. „Dziękuję!” – powiedział i spokojnie się oddalił. Zatkało mnie.
    
Koledzy po kiju zwykle podśmiewają się ze mnie, gdy podczas zimowych spotkań przy nalewce opowiadam im tę przygodę. Nie wierzą w wielkość szczupaka ani w istnienie tajemniczego staruszka. A ja mógłbym przysiąc, że spotkałem nad Wisłą strażnika natury.

Informacje o autorze

nema44

...

Więcej informacji znajdziesz na blogu nema44

Skomentuj "Ołów i złoto"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (6)

Skomentował krzyko, 2011-12-04 08:04:59

Podobało mi się bardzo Twoje opowiadanie.Słowa przelałeś na ekran z samego serca a serce masz bo nie łatwo jest wypuścić dużą piękną rybę.Ale że satysfakcja jest podwójna wie tylko ten co taką rybę zwrócił środowisku.A koledzy niech się śmieją,pewnie nigdy nie odczują takich emocji.

Skomentował bysior, 2011-12-04 09:50:21

Rewelacyjne opowiadanie Nema... powtórzę za Krzyśkiem, że prosto z serca! Oklasky Czytając końcówkę zabrakło oddechu... satysfakcja z wypuszczenia pięknej ryby jest bezcenna i bez wątpienia to jeden z najprzyjemniejszych momentów naszej pasji, to machanie rybiego ogona na pożegnanie! Hura

Brawo za świetny tekst Oklasky Oklasky Oklasky

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował Wozik77, 2011-12-04 17:35:57

No Nema44. Widzę, że lekkość Twojego pióra jest nie mniejsza niż postawa jaką reprezentujesz i którą opisałeś w tym opowiadanku. Brawo OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky
Tak sobie myślę, że takie małe kroczki i styl, w jakim jest to robione przez nas samych na tej stronie, powoduje że postawy rozsądku i umiaru, a także poszanowania względem przyrody, docierają w większym stopniu niż napastliwe przekonywanie co do swoich racji, nie tylko do młodszego pokolenia ale i do tego troszkę starszego. Super, cieszy mnie to Okok

--
"...mam swoją pasję, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej..."

Skomentował gusto, 2011-12-04 18:59:15

No co świetnie przelane doznania i uczucia prawdziwego myśliwego,który potrafi uszanować przeciwnika i obdarzyć ,go należnym szacunkiem.Czyta się i widzi jakby się samemu tam było i łowiłoOklaskyOklaskyOklasky

--
fan przyrody,wędkarstwa.grzybobraniaMuza

Skomentował garbus, 2011-12-04 19:08:18

Nema OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky

a podsumować można go tak: radość z polowania jest większa od przyjemności zabijania OklaskyOklaskyOklaskyOklasky

--
Pozdrawiam
GARBUS
garbus@shrap.pl
GARBUS-FISHING

Skomentował Kaz, 2011-12-05 20:32:39

Super napisane nema44,wiesz nema Ja także mam takie same dylematy i choć wiem że wypuszczę swoją zdobycz to też miewam takie same pokusy ( a może by zabrać).W końcu rybki wracają do wody i jak napisałeś ta radość i ulga to jest to czego jeszcze nie wszyscy wędkarze mogą doznaćOklaskyOklaskyOklaskyOklasky

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Blanek

@Kaz- Dzięki Kaziu to był naprawdę fajny wyjazd Haha @Waldi-54 - Dzięki Waldziu, jak widzisz Twój wierszyk nam się spodobał i został zaakceptowany Oko A i dzięki za wymyślenie WróBlanków Okok @ ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej