Odzyskana Utrata

grisha 2013-10-15 Opowiadania

...
4 lata temu poznając "świat" lekkiego spinningu będąc nad wodami Czarnej Staszowskiej wymarzyła mi się rzeczka takich gabarytów w okolicach mego miejsca zamieszkania. Nie czyniłem jednak żadnych poszukiwań. Nie badałem tego tematu ... Po prostu zostałem nad taką rzeczkę doprowadzony.

Utrata, bo o niej będzie dzisiaj mowa odkąd pamiętam kojarzyła mi się z cuchnącym ściekiem. Już jako dziecko będąc u dziadków w Pruszkowie zdarzało się, że z dziadkiem spacerowałem wzdłuż jej brzegów.Od stawów na Potuliku aż po mury szpitalu w Tworkach. Od szpitala barwa jej wód i zapach był dość przykrym widokiem i doznaniem. Kilka lat później będąc już na tyle dużym chłopcem by móc jeździć nad wodę z ojcem często nad nią przejeżdżaliśmy. Nie musiałem widzieć jej nurtu a tylko głębiej odetchnąć by wiedzieć, że jedziemy nad Utratą. Przez te właśnie doznania z wieku młodości rzeka Utrata popadła w moje niełaski pod względem wędkarskim. Nie zmieniły tego nawet znaleziska wpisów w internecie, że jej wody uległy zmianie na lepsze, że w wodzie jest życie. Zbyt duże piętno pozostawiły po sobie doznania wieku młodzieńczego...

W takiej świadomości tkwiłem do czasu gdy na forum Shrap Drakers poznałem Kubę. To on pokazał mi, że "pod domem" mamy dość ciekawy kawałek wody gdzie można spotkać gatunek rybki, której połowem byłem bardzo zainteresowany. Pierwsze "dorosłe" wyjście nad Utratę zaliczyłem pod koniec marca tego roku. Z racji przeciągającej się zimy i aura była zimowa a mimo tego na tym pierwszym wypadzie zaliczyłem typowe, jaziowe branie na małego woblera. Niestety rybka po krótkim holu spadła z kotwiczki zbrojącej mój wobler. Gdy już na dobre rozgościła się wiosna zaliczyłem jeszcze 2,3 wypady nad wody Utraty. Wyniki nie powalały na kolana bo złowiłem tylko jednego jazia pod wymiar i okonia ok. 25 cm. Mimo, iż obserwowałem w wodzie spore, jazio-podobne ryby nie potrafiłem się do nich dobrać. Moje przyzwyczajenia, obierane stanowiska i posiadane przynęty nie potrafiły skusić większych ryb do brania. To przez to Utrata ponownie popadła w niełaski a pełnię sezonu poświęciłem na wypady nad Bzurę, Pilicę i Wkrę.


Sezon kleniowo-jaziowy niestety nie był udany. Bzura totalnie zawiodła, Pilica bardzo rozczarowała a tylko Wkra spowodowała, że sezon nie był totalną klęską. Mając okres połowu jazi i kleni prawie za plecami postanowiłem jeszcze raz gdzieś wyskoczyć. Czasu nie było za dużo więc do łask wróciła Utrata. Wynik tego wypadu na długo pozostanie w mej pamięci. W ciągu 1,5 godziny zaliczyłem z 5 wymiarowych jazi z czego jeden miał blisko 40 cm ! Może dla Was to tylko 40 ale biorąc pod uwagę gabaryty rzeczki to dla mnie jest to aż 40. Później były 2,3 kolejne wypady i ŻADEN nie zakończył się o kiju. Za każdym razem cieszyłem się z kilku brań i wyjętych jazi. Niektóre z nich były nawet pokaźnych rozmiarów. Mimo, że sezon ma się ku końcowi to na pewno skuszę się jeszcze na jakiś wyjazd nad Utratę. Nawet jak bym miał zrezygnować z długo planowanego wypadu na wiślane sandacze.


W ten oto właśnie sposób znalazłem blisko siebie spełnienie swego, małego marzenia. Marzenia niedoskonałego bo czystość i zasoby rybne Utraty wymagają jeszcze czasu. Dokonane zarybienia muszą przetrwać i dorosnąć. Omijać przeszkody w postaci amatorów rybiego mięsa i zanieczyszczeń. Z miesiąca na miesiąc widzę, że w wodzie coraz mniej śmieci, że woda jest bardziej klarowna. Mam cichą nadzieję, że Utrata wzorem Bzury zupełnie się oczyści i będzie atrakcyjna wędkarstwo. Szkoda tylko, że ktoś kiedyś postanowił ją prawie w całości uregulować
bo tego Matka Natura już nie przezwycięży...

PS. Kuba - serdeczne dzięki za pokazanie mi tej odradzającej się perełki. Życzę Tobie jazia na +50 cm z jej wód.

grisha

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (4)

qbanerra, 2013-10-15 22:41:34
Grzesiu, fajny art o fajnej i nieznanej rzeczce Mam nadzieję, że sezon na niej będzie trwał cały rok :cwaniak: Tobie też życzę jaziora +50 z Utraty :hura: Tak to bywa, szukamy nabijamy setki kilometrów, a pod nosem mamy skarby... Pozdrawiam, Kuba
Wozik77, 2013-10-15 22:48:56
Otóż to Grisha. U mnie z Utratą było dokładnie tak samo. Też nad nią przejeżdżałem, też czułem że zbliżam się do mostku. Też pamiętam mleczną wodę. Ja byłbym w stanie przezwyciężyć niechęć do mocno uregulowanych brzegów jednak powyższe przyczyny spowodowały, że nad nią nie łowiłem. Tez natknąłem się na wieści internetowe, które mimo iż pozytywnie mnie zaskoczyły to nadal nie poczułem szybszego bicia serca, by tam zawitać. Cieszy mnie jednak fakt, że rzeczka się odradza i mam nadzieję, że swoje skarby odkrywać będzie wobec osób, które będą w stanie to docenić Brawka za art :oklasky::oklasky:
Paweł, 2013-10-16 11:08:02
Fajnie jest mieć nawet taką malutką rzeczkę „rzut beretem od domu”. Ja, mimo, że mam bardzo blisko do Wisły, niekiedy z zazdrością patrzę na taką traperkę na niedużej rzeczce. Mam co prawda niedaleko do Świdra, ale to rzeczka mojej młodości. Wtedy tam było życie, teraz niestety próby wędkowania w niej to wg mnie swego rodzaju wędkarski masochizm. Oczywiście zdarza mi się, na wiosnę czy podczas dużego przyboru Królowej, tam zajrzeć, ale efekty cieniutkie są… Życzę łowiącym nad Utratą, aby Ona obdarzyła Was przede wszystkim dużymi emocjami, poprawą jakości oraz rybami…:hura: Grześ, fajnie, że opisałeś nam swoje łowy na Utracie, być może otworzysz oczy kilku wędkarzom;). Małe rzeczki czy też w ogóle nieduże zbiornikimogą być swego rodzaju odskocznią od męczenia większych akwenów. Życzę wielkich jaziorów:kwiatek::hura::hura:! Brawo za tekst:oklasky::oklasky::hura:!
, 2014-02-19 11:37:10
Witam; Poczytałem to co na forum piszą o Utracie i rybkach w niej pływających i też chciałbym się podzielić wiedzą na jej temat. A mianowicie na Utracie poławiam rybki już czwarty sezon jak na razie złowiłem 12 gatunków ryb, począwszy od kiełbia , a jak wiadomo kiełbie = się czysta woda po jazgarze , karpie 3,80 kg ,karasie 1,10 kg ,liny 1,5 kg ,jazie 40 cm ,klenie ,szczupaki takie po 70 cm ,okonie 37 cm , jedynie nie miałem szczęścia do leszczy choć ponoć są i to okazałe. I śmiem twierdzić ,że Ci co opisują , że to ściek to chyba jeszcze nie mieli przyjemności bycia z wędką nad tą rzeczką. Jedynym utrapieniem choć może nie aż tak strasznym jest zielsko , ale to na marginesie. Powinniśmy się cieszyć , że mamy taką wodę pod nosem. (Nie umniejszając gliniankom w Błoniu , tam też jest sporo rybki i to okazałej) Połamania kija:hura: