Niespodziewany połów...

Wozik77 2011-11-05 Wyprawy wędkarskie

...
- Wiesz, ma być ładna pogoda, a na pewno naspadało liści z drzew. Możeby tak pojechać na działkę i trochę pograbić ??? – usłyszałem głos teściowej w słuchawce. Hmmm... W sumie nic specjalnego do roboty w sobotni dzień wśród warszawskich murów nie mam, więc...

...więc przed 9.00 rano, przy błękitnym niebie i w blasku słonka mknąłem „siódemką” w kierunku północnym. Po dotarciu na miejsce jak tylko szybko się dało wywinąłem się od grabienia liści i powędrowałem nad rzekę.


Miałem iść dużo dalej, jednak coś mnie podkusiło, by skręcić w kierunku przelewu. Nie lubię tu zaglądać w pełni wiosny, lata czy wczesnej jesieni, jednak dziś nad wodą był spokój. Nikogo wędkującego, co w tym akurat miejscu jest rzadkością. Sezon działkowy już minął, tak więc komfort wędkowania zdecydowanie miałem większy.

Sumiennie obłowiłem zastoisko za przelewem, niestety bez rezultatu. Już miałem udać się w dół rzeki, jednak mój wzrok przykuło spowolnienie pod drugim brzegiem, zaraz za głównym nurtem. Złożyłem się do rzutu, jednak ten tym razem siadł w zielsku. Pierwsze „koty za płoty”, pomyślałem, po czym ponowiłem próbę.

Kilka obrotów korbką kołowrotka i już kopytko wchodziło w prąd. Eee – nic z tego nie będzie pomyślałem, ale dałem sobie jeszcze jedną szansę. I gdy tym razem przynęta weszła w bystrzejszą wodę nastąpiło energiczne szarpnięcie. Nadgarstek zareagował szybko.

- Ki diabeł - pomyślałem, ale przeciwnik na końcu zestawu szarpnięciem zasygnalizował obecność.

Przyśpiony hamulec jęknął kilkoma wypuszczeniami plecionki, a ryba poszła kilka metrów w górę. Nie wyglądało to na dobrze mi znaną szczupakową walkę, ale nie miałem czasu na rozmyślanie. Rybka zmieniła zamiary i zawróciła pędząc z impetem w dół. Odkręciłem nieco hamulczyk i zacząłem rozglądać się za dogodnym miejscem do wyślizgu. Nadal nie wiedziałem, z kim mam do czynienia, ale rozszyfrowanie zagadki było coraz bliższe. W końcu podciągnąłem zdobycz bliżej siebie i w prześwitującej słońcem wodzie, przy kolejnej próbie ucieczki ujrzałem pomarańczową płetwę odbytową.

- Ale kleń !!! – przeszło mi przez myśl, jednak kilka sekund później przeciwnik okazał się znacznie bardziej srebrzystym, ale pięknym boleniem.


Ryba, mimo tego, że nie była przesadnie ogromna poraz kolejny odjechała w głębinę Wkry. To jednak było już ostatnie jej odejście i chwilę później wyśliznąłem ją na zalane przybrzeżne trawy.

Gębula cieszyła mi się bardzo, bo był to mój pierwszy Wkrzański boleń!!! Nie mogłem mu się napatrzeć, jednak jak najszybciej poprosiłem Go o pamiątkowe zdjęcie. Zapozowaliśmy razem po czym zwróciłem mu wolność. Jak przystało na Rapę na odchodne otrzymałem parę kropel na twarz, kiedy to chlapnął ogonem o wodę.


Ruszyłem dalej jednak łowy do końca były już tłem dla niespodziewanej dzisiejszej zdobyczy. Pobawiłem się jeszcze ze szczupaczą młodzieżą, po czym, przy zniżającym się ku zachodowi słońcu powędrowałem do domu.

I właśnie to między innymi w wędkarstwie kocham. Tą nieco mikro skalę. Ten fakt, że nie muszą nas cieszyć tylko nie lada wędkarskie wyczyny i medalowe zdobycze. Mam cholerną satysfakcję z dzisiejszej ryby, bo wiem, że połów bolenia w takiej wodzie jak Wkra nie jest bardzo powszechną sprawą. Pewnie, że był to przyłów, pewnie, że ryba była jedynie średniakiem, ale co tam. Dała mi tyle wewnętrznej radości ile mogło dać mi kilka szczupłych. Dlaczego? Bo jest pierwszą Rapą, jaką udało mi się złowić podczas nad Wkrzańskich wędrówek, a wiem, że w jej wodach pływają naprawdę nie lada torpedy, tak więc... kto wie co siądzie mi na kiju następnym razem???

Wozik77

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (12)

smerfik, 2011-11-05 23:28:09
Piotrze moja radość płynie również ode mnie!! najważniejsza jest Twoja satysfakcja bo to czuje jak to czytam i to spełnienie... Pozdrowienia
adam-z82, 2011-11-06 08:28:41
Fajna niespodzianka:kwadr: Identyczną "reakcje" przeżyłem gdy udało mi się złowić Wiślaną Brzane.Jak dotąd jedyną.Chodzimy nad wodę i zawsze towarzyszy nam ten dreszczyk emocji i ta niewiadoma. "pierwsze koty za płoty":oklasky:
Kaz, 2011-11-06 08:50:32
Brawo Piotruś za rybkę i za relacyjke super i mnie twoja radość sie udzieliła.:oklasky::oklasky::oklasky:
Bizonik, 2011-11-06 09:30:53
Jak ja lubię takie spontaniczne i pełne niespodzianek wypady nad wodę. Gratuluje pierwsze rapki.
gusto, 2011-11-06 10:58:17
To ta niepewność właśnie ciągnie nas właśnie nad wodę,nigdy nie wiadomo co nam siądzie na kiju ,a jak jest to tak miła niespodzianka to dopiero jest pałer.Gratulacje za rapkie i świetny wypad,fotki:aparat::oklasky::oklasky:
waldi-54, 2011-11-06 11:49:32
Brawo Piotruś za bolka z nie za wielkiej wody, znam to uczucie radości z takiej niespodzianki, super tekst jak zwykle zresztą brawo:oklasky::oklasky::oklasky: pozdrawiam waldi-54:papa2:
anguiler, 2011-11-06 12:09:00
Pogratulować bolka z Wkry, kolejny dowód na to, że ta rzeka potrafi zaskoczyć :oklasky:
przem, 2011-11-06 13:51:07
I o to właśnie chodzi :kwadr: Niespodziewane przyłowy to w wędkarstwie to co uwielbiam, mam nadzieję że to dopiero początek twojego wkrzańskiego rapowania Piotrze. Pozdrawiam.
morouk, 2011-11-06 16:53:40
To już i bolenie zaczynają za Nim "iść"... ;) Wkrzański Szaman ;) :glupek: PS. :okok: :okok: :okok: :oklasky: :oklasky:
krzyko, 2011-11-07 08:49:17
Jak wieść gminna niesie chórem za Wozikiem ryby sznurem ;)
Wozik77, 2011-11-07 20:41:37
Dzięki za miłe słowa :kwadr:
, 2011-11-08 13:20:22
:prosi::luzik::kwiatek::paluszkiem::szok::papa2::mysli::wnerw:fajne:D:D