Narew 2012 - momenty sezonu

bysior 2013-01-13 Opowiadania

...
Styczeń to czas podsumowań dla wędkarzy, którzy nie uganiają się za pomorskimi trociami i nie wiercą dziur w lodzie licząc na rekordowe okonie. Przeglądają zdjęcia ze swoich wędkarskich wypadów, wspominają swoje wędkarskie wyprawy, ogniska w gronie przyjaciół i oczywiście swoje rekordowe ryby, które udało im się złowić w minionym sezonie. Do tego grona należę również ja.

Sezon wędkarski rozpocząłem w marcu, bezskutecznie szukając klenio-jazi na moim odcinku Narwi.

Kwiecień był miesiącem kiedy powoli zaczynałem obserwować żerujące już bolenie, których na Narwi zawsze było mnóstwo. A do tego kwiecień w moim kalendarzu jest miesiącem dużych okoni i zacząłem pod ich kątem obławiać znane mi z doświadczenia miejsca.

W kamieniach zalanych wiosenną wodą, wyciągnąłem pierwszego w sezonie większego okonia. Zdjęcie być może niezbyt rewelacyjne, ale stojąc na zalanej główce, gdzie trzeba uważać na każdy krok, wyciągnąć aparat i ustawić ostrość na chcącą jak najszybciej uwolnić się rybę graniczy z cudem.

Chcąc zmienić repertuar łowisk w kwietniu wybrałem się nad Wkrę z kolegą Jarkiem na trening przed zawodami. Ja rekreacyjnie, Szoszon sportowo. Wyniki były mizerne, ale za to zmiana otoczenia rewelacyjna. Wkra jest piękna!

Nadszedł maj i kolejna ryba godna uwagi trafiła się na wyprawie z Darkiem Płochockim.

Bolenie, które obserwowałem w kwietniu zniknęły tak szybko jak się pokazały.... więc odliczałem dni do prawdziwego otwarcia sezonu.... czyli 1 czerwca!

Tak jak każdego roku głupieje na początku sandaczowego sezonu jak małe dziecko, tak w sezonie 2012 również zgłupiałem. Wszystkie wypłynięcia na wodę poświęciłem tym mętnookim drapieżnikom. Pierwszy godny uwagi, a jak potem się okazało największy (a raczej największa) w sezonie, trafił mi się 1 sierpnia.

Po jednej fajnej rybie sierpień był dla mnie surowy, co generalnie jest normalne jeśli chodzi o sandacze. Złowiłem w tym okresie trzy małe sumki, których długość nie przekraczała metra.

Dopiero we wrześniu złowiłem kilka standardowych sandaczowych trójek – czyli 70-siątaków.

Potem trafiłem kilka mniejszych sandaczy, ale nadających się już do pokazania.

Takich w granicach 50-60 cm było sporo, ale zostawały wyczepiane w wodzie, albo zaraz po wzięciu do ręki, bo zazwyczaj wystarczy potrząsnąć hakiem albo go pstryknąć – sam wypada.

Na początku września, o zmroku miałem potężne branie, które pierwszy raz w sezonie wyrwało mi kij z ręki. Ponad godzinny hol na sandaczowym zestawie, w nocy, na wodzie pełnej karczy, zwalisk, zatopionych drzew i ostrych jak brzytwa kamieni – zakończył się sukcesem. Wyciągnąłem swoją nową życiówkę – suma. Podziękowania kolejny raz dla Grześka, który sterował łódką i świecił halogenem na wodę – bez tego nocny hol takiego suma na spinning nie miał by szans na powodzenie.

Październik i listopad spędziłem dzień w dzień na wodzie. Wiele pustych brań, bez rezultatów. Wiele spędzonych nocy nad wodą, w mżawce, w deszczu, w zimnie.

W nadziei na te ostatnie branie sandacza – tego wymarzonego – 100+. Nie udało się. Ale następny sezon ciągle przed nami.

bysior

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (4)

chojny83, 2013-01-14 07:57:17
Grauluję rybek i oby sezon 2013 też zaowocował jakąś życiówką.
waldi-54, 2013-01-14 09:39:13
Fajnie tak sobie przypomnieć miniony sezon patrząc na twoje fotki.:okok: Gratuluję udanego sezonu i rekordowych okazów, "Księżniczka" szczodra dla tych, którzy ją kochają, czyli "Narwańców":oklasky::oklasky::oklasky: Sezon 2013, będzie też obfity w rybki przyzwoitych rozmiarów, więc Tomeczku swoją metrową "Wilczycę" złowisz na pewno, byle tylko do czerwca.:cwaniak: Raz jeszcze gratuluję sezonu i pozdrawiam - waldi-54:papa2:
gusto, 2013-01-14 11:00:36
Świetny tekst i powodzenia w nowym sezonie oby owocowała w same 100+:aparat::oklasky::oklasky:
Bondarenki, 2013-01-31 15:11:23
Fajnych pare chwil spędzonych nad wodą , a i rybki fajnie brały:okok: