Naprawa gum i wobków

chojny83 2012-11-23 Metody i triki

...
Za namową znajomego przedstawię Wam sposób według mnie dużo lepszy i trwalszy niż wszystkim znana Kropelka i jej pochodne. Dzięki niemu moje gumy mają po kilka lat i nadal łowią ryby...

Do naprawy gum będzie nam potrzebna przede wszystkim lutownica, kawałek papieru ściernego lub po prostu nóż, dobre oświetlenie i najlepiej otwarte okno w pomieszczeniu.

Łatanie szram po zębach drapieżników jest bardzo proste. Odpowiednio nagrzewamy lutownicę i przejeżdżamy grotem po zniszczonym miejscu. Materiał z którego wykonana jest guma szybko rozpłynie się i zaleje rozcięte miejsce. Przynętę trzymamy chwilę nieruchomo (10s) czekając aż materiał wyschnie/zesztywnieje. Przynęta naprawiona! Dzięki tej naprawie będąc na rybach jesteśmy w stanie sprawdzić czy mieliśmy branie czy to fałszywy alarm. Gdyby przynęta była zniszczona nie widzielibyśmy różnicy.
Przynęta już naprawiona

Podobnie ma się sprawa naprawy gumy, która pękła/rozerwała się przy główce. Tu operacja jest podobna z tą różnicą, że potrzebujemy więcej materiału przez co przynęta troszkę "schudnie" Materiał po prostu zgarniamy (oczywiście nagrzaną lutownicą) z większego obszaru przynęty. W ostateczności możemy dodać innej już nie używanej przynęty. W tej czynności przyda nam się papier ścierny/nóż. Gdy długo będziemy grzać gumę zostanie ona zwęglona i wypadało by wtedy oczyścić grot aby nie brudzić przynęty.
Przynęta była pęknieta przy główce

Gdy nasza przynęta straciła ogonek bierzemy lutownicę i doklejamy ogonek od innej przynęty, np. nieużywanej bądź wyciągniętej kiedyś z wody.
Szczupak z nowym ogonkiem

Szczupak z nowym ogonkiem

Gdy chcę zmienić charakter pracy mojej przynęty, zmniejszam lub powiększam jej ogon. Zmniejszenie to prosta sprawa, można go zmniejszyć nożyczkami. Gdy chcę powiększyć, nadlewam na ogon inną gumę. Czynność to jest trudniejsza, ale gdy poradzimy sobie z doklejaniem ogonków to i z nadlewaniem nie będzie problemu.
Przynęta z nadlanym ogonkiem

Przynęta z nadlanym ogonkiem


Jeżeli chodzi o naprawę zniszczonego woblerka, to sprawa też jest prosta. Potrzebna jest nam Poxilina i papier ścierny. Miejsce pęknięcia korpusu wypełniam Poxiliną, czekam parę minut i równam papierem ściernym. Gdy wobler jest złamany owijam go jak bandażem zranioną ręka, potem równam papierem ściernym aby miał gładką powierzchnię. Minusem takiej naprawy jest to, że wobler może stracić wyważenie, tzn. zbyt mocno dociążymy jego tył lub przód. Jest to kwestia wprawy. Poniżej woblery które były złamane i mocno wyszczerbione. Na temat wymiany/wstawiana steru nie będę pisał bo jest dużo materiałów jak woblery po prostu robić od zera...
Woblery naprawiane Poxiliną


Na koniec dwa zdjęcia moich jak ja to nazywam "Łachów" Twister wyciągnęły masę szczupaków i nadal są łowne. Mam w pudełku ich nowych braci bliźniaków ale oni już ryb tak nie łowią. Na pewno wiecie o co chodzi i też tak macie...

Drugi


Krótki film z naprawy kopyta:




Pamiętajcie aby prace wykonywać przy otwartym oknie. Topiona guma dymi przez co gryzie w oczy i nos.

Mam nadzieję, że artykuł przyda się chociaż tym, którzy nie mają za dużo pieniędzy... Lutownica to koszt ok. 20zł, Poxilina ok. 12zł, a naprawione przynęty zostają w pudełku na długo.

Pozdrawiam Adam.

chojny83

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (8)

Krystek, 2012-11-29 18:19:08
Co do naprawy wobków są lepsze sposoby niż Poxilina. Wystarczy dobry klej i szpachla. Wygląda owiele lepiej nawet po wyrównaniu papierem. Wobek nie traci ani nie zysluje na wadzę. W Castoramie jest świetna szpachla któa mocno sie trzyma powierzchni i łatwo sie szlifuje. Ja tam wolę zapalniczkę lub klej. Szybko się naprawia nad wodą i można zrobić mały tunning.
chojny83, 2012-11-29 21:03:44
Zapalniczka i klej mają tą przewagę, że można ich użyć nad wodą. Nie są one jednak tak trwałe jak lutownica. A Poxiline noszę zawsze ze sobą, chwila gniecenia w ręku i połamany wobek działa, oczywiście nie tak samo jak po wyrównaniu papierem ściernym, ale ryby da się wyciągnąć...
tomek79, 2012-11-29 22:51:23
Jeśli w łowisku jest mało zaczepów albo rwie sie jedynie trawsko, to rzeczywiście taką zabliźnioną gumą można łowić w nieskończoność, u mnie szkoda zachodu, żywot gumy jest krótki, ale sposób z lutownicą moim zdaniem dużo lepszy od topienia gumy nad zapalniczką czy kuchenka gazową. Przynajmniej paluchow se człek nie poparzy.
Wozik77, 2012-11-29 23:01:45
Ciekawe art. Nigdy nie pomyślałem by naprawiać gumy. Do wody latały te poszarpane, aż się nie rozpadły.
bysior, 2012-11-30 10:22:19
Ja za to mam inną manię. Łowię w zróżnicowanych miejscach - uciąg wody, głębokość - i nigdy nie mam główki dopasowanej na stałe do gumy. Zmieniam. Przez co bardzo często gumy się psują, zwłaszcza na Big Game Mustada. Od jakiegoś czasu używam V-Point'ów i straty są znacznie mniejsze. Zazwyczaj gumy lądują w pudełku z naklejką "do wyrzucenia", czasami jeśli łowna to zalepiam zapalniczką. Jeśli ktoś chce się pobawić z naprawianiem gumek - to proszę do mnie na priv
Peter, 2012-11-30 23:53:01
Bysior - ostatnie Twoje zdanie brzmi dosyć dziwnie.... :szok:
moczykij, 2012-12-01 19:20:59
Ciekawy patent :okok: Niestety sprawdza się tylko na " przyjaznej " wodzie :haha: Moja Narew bezlitośnie odbiera przynęty :bezradny:
bysior, 2012-12-02 12:56:22
To zależy od tego co ktoś ma na myśli :P