Na wiślanej główce

Paweł 2012-04-13 Opowiadania

...
Siedzę sobie na wiślanej główce. Jest piękny kwietniowy poranek…. Gruntówki zarzucone. Rapka klika razy delikatnie zaznaczyła swoją obecność w Wielkiej Rzece. Przypomniałem sobie kilku wędkarzy, których kiedyś spotkałem na tej główce…

Wędkarz pierwszy
Zaprawiony w bojach - nie najmłodszy. Uzbrojony w toporny sprzęt, uniwersalny kij do 30-40 gram, teleskopowy, solidny kołowrotek z żyłą 0,30. Na końcu zestawu wisi metalowy przypon z białym trzycalowym kopytem na uniwersalnej główce 10-15 gram… Na nogach gumowce. Ciekawe, czy ma kartę wędkarską.
Parę lat temu go spotkałem. W kwietniu właśnie…
- Dzień dobry - zagajam…
W odpowiedzi cisza.
- Dzień dobry – nie poddaję się – Bierze coś?
Pomruk niezadowolenia, wygląda na to, że chyba przeszkadzam.
Nic tu chyba po mnie. Powoli odchodzę. Nagłe zamieszanie, słyszę „Jeeest!”, odwracam się. Kij wygięty, ale hol szybki, solidny sprzęt robi swoje. Stoję nieco wyżej, więc widzę charakterystyczną płetwę wiślanej torpedy. Nagle luz, ryba się spina prawie pod nogami. Słyszę: „K…a mać!”.
Cieszę się niezmiernie. Nie znam tego wędkarza. Ale i tak go nie lubię.
Wiem, że ostatkiem sił boleń uratował sobie życie.
Bo facet wygląda na takiego, co wszystko do wora ładuje… Małe czy duże, pod ochroną czy nie…

Wędkarz drugi
Trochę podobny do pierwszego. Może lepiej ubrany. Sprzęt ciut lepszy. Ale przynęta i przypon podobne. Czas również. To kwiecień…
Nie jest tak skupiony jak ten pierwszy. Jakby bardziej na luzie. Rzuca tak trochę na chybił trafił. No i trafił! Boleń jest spory, widać, że sprawił mu ogromną radość. Trochę nieporadnie holuje. To wędkarz „niedzielny” raczej jest. Znamy się z widzenia, więc prosi o pomoc, o podebranie. Udało się. Nie mam obaw, wydaje mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Podaję mu delikatnie rybę. I mówię:
- Fajny bolek, sam go wypuść.
Patrzy na mnie niepewnie, zdziwiony.
- No, jeszcze tydzień jest pod ochroną - dodaję.
- Aha, nie wiedziałem – odpowiada speszony.
Widzę, że walczy z sobą. Na jednej szalce waży moje słowa, że pod ochroną, z drugiej chęć pochwalenia się rybą w domu…
Wygrywa. Wypuszcza rybę. Wydaje mi się, że po pierwszym niezadowoleniu dostrzegłem w Jego oczach jakiś błysk radości…
Ja również dobrze się czuję…
Boleń złowiony na tej samej główce w czerwcu. Może to ten sam?

Wędkarz trzeci
Ten to nowoczesny wędkarz. Przez Wielkie W. Młody. Wyekwipowany doskonale! Kijek chyba z pracowni, kurcze, musi nic nie ważyć! Czuć pewnie na nim drgania najmniejszego hornecika, ale ogarnie spokojnie również tonącą ósemkę. Na błyszczącym w słońcu kołowrotku cieniusieńka, sportowa plecionka do 6 kilogramów wytrzymałości… Kamizelka lśni nowością, na nogach wysokiej jakości spodniobuty. Na nosie polaroidy, na głowie czapka z daszkiem i wpiętymi jakimiś bajerami…
Spotkałem go na główce, w połowie kwietnia, a jakże… A właściwie to On spotkał mnie, wszedł na główkę…
- Dzień dobry –zagaja kulturalnie, przyjaźnie.
Odwracam się z uśmiechem.
- Dzień dobry – odpowiadam.
Patrzy na moje gruntówki, pyta:
- Biała ryba aktywna?
- Słabo – odpowiadam – parę płotek, jakiś krapik. Tylko rapka gdzieniegdzie zachlapie…
- A tak – ożywia się młody wędkarz - boleń już chlapnie tu i tam, choć dziś nie udało mi się żadnego przechytrzyć. W tym roku kwiecień wciąż chłodny, ciężko o rapkę. Nie to co w zeszłym roku, zdarzało się i kilka sześćdziesiątaków wyholować jednego dnia…
- W kwietniu? – pytam…
- Tak – odpowiada bez cienia zażenowania…
Nieco skonsternowany jestem, ale myślę, chłopak wygląda sympatycznie, uznałem, że warto pogadać.
- Przecież boleń ma okres ochrony, nie wolno go łowić – zagajam.
- A to fakt, wiem o tym. Ale ja i tak wypuszczam wszystkie ryby. Więc krzywdy im nie robię.
- Ale przecież regulamin…
- A co mnie obchodzi regulamin! – chyba się wnerwił – Skoro wypuszczam ryby to mi wolno je łowić…
Nie będę dalej opisywał naszej rozmowy. W każdym razie nie rozstaliśmy się w zgodzie…

Wędkarz czwarty
To ja. Siedzę sobie w kwietniu na mojej główce. Z rozmysłem łowię na grunt płotki i krąpie…

Przechodzi koło mnie stado spinningistów. Różnego pokroju. Każdy pewnie myśli: „Ha ha ha, ten to na pewno bolenia nie złapie”.
Mają rację…


Ale przechodzi też…
…Wędkarz piąty
Łowi klenie i jazie. To widać od razu. Kijaszek delikatny, nieduży kołowrotek. Przywitał się cichutko, przycupnął obok. W pudełku ma malutkie woblerki i obrotóweczki. Rozmawiamy, pyta o wyniki. Opowiada, że przeszedł już kilka kilometrów, korzysta z fajnej, bezwietrznej pogody. Dwa kleniki skusił, jazi ani śladu.
- Za to – mówi – przy drugiej główce rapka zaczyna już chlapać. Ominąłem ją, po co kusić los? Wrócę tam za dwa tygodnie, w warkoczu na pewno jakiś boleń będzie na mnie czekał…

Pożegnał się, poszedł dalej.
Lubię Go, lubię tego Piątego Wędkarza…

Nawet Go w myślach nazwałem: PRAWDZIWY WĘDKARZ!!!

Paweł

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (29)

tymon, 2012-04-13 21:47:16
Jak zwykle fajnie napisane, ale troszkę mnie nie pokoi to, żeś nie polubił trzeciego wędkarza. Poniekąd, dzięki takim jak on, wiele boleni dożywa sędziwego wieku. Regulamin jest jaki jest, wiele było na ten temat wałkowane, ale jest jedno co przemawia za nr.3, jeżeli robi się to umiejętnie, z sercem podchodzi do łowienia to jest to sposób na tych bardziej zachłannych na rybie mięsko. Ukuty boleń i wypuszczony boleń, to w dużym procencie nadal żywy boleń. Przypomina mi się zeszły rok, gdzie trafiło się kilka bolków już majowych, które de facto były jeszcze pełne ikry, więc temat poruszania zgodności regulaminu ze stanem faktycznym trzeba zostawić na inny temat. Pozdrawiam Pawełku.
rupert, 2012-04-13 22:10:39
Jetem tego samego zdania co tymon, sam czasami spininguje przed zakończeniem okresu ochronnego, oczywiście ryba trafia z powrotem do wody, ale myślę że są tego plusy, wydaje mi się że ryba się uczy i na przyszłość jest bardziej cwana, im więcej razy na wędce tym ciężej ją w przyszłości złapać Pozdrawiam.
, 2012-04-14 00:43:09
A ja się zgodzę z Pawłem. I będę bronił takiego podejścia do wędkowania. Możemy się nie zgadzać z przepisami ale powinniśmy ich przestrzegać. Dlaczego? Bo każdy znajdzie swoją wymówkę. Trzeci wędkarz z opowiadania łowi ryby w okresie ochronnym ale je wypuszcza. Dziadek na KŻ łowi niewymiarowe okonki ale to przecież szkodniki które wyżerają ikrę. Czesio na Gnojnie zabiera 5 sandaczy bo przecież wszyscy biorą. I co dalej? Darcie szat na forach, że kłusole rybę wybili? Że leśne dziadki limity przekraczają? No co - też łamią przepisy ale z pewnością też mają swoją wymówkę. I nie wspomnę o wędkarzach czekających z ustęsknieniem na 1 maja i kontakt z rybą w pełni sił po udanym tarle... Napisałem "w pełni sił"? Ups... etyczni wędkarz byli tu wcześniej...
moczykij, 2012-04-14 08:04:30
Przeczytałem sobie fajny tekst do kawy :oklasky: :okok: Można powiedzieć że temat z racji miejsca łowienia mnie nie dotyczy . Nie wiem też czy to taka wielka satysfakcja łowić " wiosenne " Bolki :mysli: Nie mają one nic wspólnego z przebiegłością tych " letnich "...
bysior, 2012-04-14 10:18:56
Z przyjemnością przeczytałem Pawełku :hura: :oklasky: Oczywiście zgodzę się z Tobą! Bo inaczej już bym ganiał za sandaczami bo przecież wypuszczam :dobani: Regulamin jest jaki jest, ale jest i tak jak napisał burymichu trzeba go przestrzegać - bo inaczej to by dopiero się działo nad naszymi, i tak już tak wytrzebionymi, polskimi wodami. Sam z niecierpliwością czekam na 1 maja i to wcale nie z powodu szczupaków :D
wojtek_b, 2012-04-14 11:23:38
Super-krótko( zdziwiłem się, że aż tak), ale jak zawsze na wysokim poziomie. :oklasky: Nie mogę za to całkowicie @Rupert pojąć Twojej wypowiedzi i zrozumieć Twojego rozumowania:boisie: Pozdrawiam!
przem, 2012-04-14 18:47:13
To samo czy to wędkarze, czy kierowcy. Czy te cholerne polaczki muszą zawsze wszystko na przekór i wbrew wszystkim regulaminom i zasadom???
rupert, 2012-04-14 19:50:57
U mnie wygląda to tak, że nigdy nie moge się doczekać 1 maja i jeszcze w kwietniu udaje się z spiningiem nad wode, lubie tą metode i nie moge się doczekać... poprsotu mi tego brakuje. Wybieram się pospiningować i nie żeby coś konkretnie złapać, ale pożucać jak już się coś uczepi to trafia z powrotem do wody.
przem, 2012-04-14 23:15:13
@rupert - można polować na klenie, jazie czy okonie Oczywiście ktoś może łowić pasiaki dużymi gumami na ciężkich główkach, ale ja osobiście głupio bym się czuł czesząc wodę takim sprzętem w kwietniu, myśląc cały czas czy wędkarz obok nie wyzywa mnie właśnie w myślach od kłusoli.
tomek79, 2012-04-15 00:11:05
Do glowy by mi nie przyszlo zeby sobie skracac okres ochronny o pare dni albo np.2 tygodnie. To jest chore. I żadne wypuszczanie ryb nie usprawiedliwia popełnianego w ten sposób wykroczenia. Czy tak strasznie trudno jest uszanowac przepis mówiacy o zakazie połowu w okresie ochronnym? Burymichu dobrze prawi. Ludzie zawsze znajdą dla siebie jakieś wytłumaczenie. Fajny tekst Pawle.
rupert, 2012-04-15 00:35:03
U mnie w łowisku 2 podstawowe ryby które można złapać na spina to okoń i szczupak. Więc zbyt dużego wyboru nie mam, np wisła na chwile obecną też nie da połapać bo główki są zalane. Dlatego jak się wybieram to albo lekko na okonika co się cześto zdaża, ale czasami zakłdam gumy 5 cm i na to tylko szczupak, bierze tam, chociaż raz udało mi się złapać okonia 22 cm to byłem pod wrażeniem jak to zassał.
wojtek_b, 2012-04-15 14:50:41
Pora zostać pustelnikiem i odizolować się od społeczeństwa. Pytanie do kolegi @Rupert. Mieszkam w mieście "X" , gdzie na całym jego obszarze jest ograniczenie prędkości do 50. Nie ma żadnych fragmentów drogi, gdzie można mocniej wcisnąć pedał gazu i przyśpieszyć ( przykład). Rozumiem, że w tym przypadku przy zachowaniu ostrożności (a nikt nie wykluczy przypadków losowych na drodze itp.! ), mogę jeździć 70-80 km/h, tylko dlatego, że nie ma innych, tj. wyższych ograniczeń prędkości? Pytanie oczywiście retoryczne. Pozdrawiam!
Bizonik, 2012-04-15 14:50:56
Pawełku tym nader krótkim tekstem ukazałeś wędkarską brać. Podzieliłeś ich w sposób najprostszy jaki się dało. Kryterium podziału był szacunek do prawa oraz to ryby. I wyszło na jaw że wędkarz pierwszy ma głęboko w poważaniu regulamin oraz zdrowie ryby – łowiąc ryby w okresie raz że po zimowym a dwa w trakcie tarła. Prawdopodobnie nawyk łapania ryb wyuczony z dziada pradziada. Osobnik drugi traktujący wędkarstwo jako odskocznie od dnia codziennego raczej weekendowo i wakacyjnie nie zaznajomiony z aktualnymi przepisami. Chodzi na ryby wtedy kiedy ma wolne w pracy i w domu łowi co sie da. Jest szansa że udało by się tego człowieka nauczyć dobrych manier nad woda. Wędkarz trzeci osobnik nader wredny bardzo podobny do pierwszego. Różni go tylko to że pierwszy świadomie łowi wszystko co się da a ten łowi to na co się nastawia. Łowi świadomie ryby które są w okresie ochronnym. Tłumaczy się tym że i tak wszystko wypuszcza że nie robi krzywdy tym zwierzakom. Nie bierze pod uwagę że ryba po tarle jest osłabiona wymęczona i potrzebuje jeszcze kilku dni odpoczynku. Że hol może pozbawić rybę resztek sił i mimo tego że zostanie wypuszczona i tak zginie w rzece. Przerażająca jest ta świadomość że on robi dobrze według niego bo i tak wypuszcza ryby. Nie dość że lamie regulamin to robi to w sposób jawny i świadomy. A wędkarz czwarty hm chyba mogę się z nim zidentyfikować. Mam swoje przyzwyczajenia. Nie łowię jazi czy kleni i boleni. Dla mnie spinningowymi wyzwaniami są szczupaki sandacze sumy i okonie. Wychowany jestem zgodnie z prawami natury i wiem że ryba musi mieć czas aby dojść do siebie po miłosnych uniesieniach. Także ja odpuszczam drapieżnikom do 1 maja. I co dalej dalej pozostaje m i albo w domu przed tv siedzieć albo zabrać się za spławik czy gruncik. Popatrzeć w oczy wiosennej plotce czy mega wielkiej wiślanej uklei. I tak na ryby nie ruszam wcześniej niż w kwietniu gdzie spokojnie mogę podziwiać wiosnę nad wodą. Słuchać ptaków i szumu wody. Jestem świadom praw natury oraz respektuje regulamin. Chciałbym kiedyś spróbować tak jak piąty wędkarz ale nie wiem czy juz dojrzałem do takiego wędkarstwa. Uczę się może za jakiś będą ze mnie ludzie. Dziękuje za tą krotka chwile zastanowienia się nad własnym wędkarstwem i znalezienia swojego miejsca w szeregu.
waldi-54, 2012-04-15 17:13:34
Jak zwykle: zwięźle, krótko i dobitnie.:okok: Tych trzech niby-wędkarzy, bo tyle o nich powiedzieć można, jest tylko, małą reprezentacją, tego co można codziennie spotkać nad każdą wodą. Wielkie :oklasky::oklasky::oklasky:za tekst, fajny opis naszej rzeczywistości.:zalamka: Pozdro. waldi-54:papa2:
dienekes, 2012-04-15 17:42:21
Bardzo rzeczowy i trafny, a zatem i smutny, obraz naszej polskiej, wędkarskiej rzeczywistości. Trudno o radość, gdy już marcową ciszę przerywa świst Algi lub Gnoma Nr 3, a PSR lub SSR nad wodą bytuje równie rzadko, co wędkarze spod numeru 5. Pozdrowienia dla Prawdziwego Wędkarza, każdego z osobna :okok:
Paweł, 2012-04-15 20:22:40
Cóż, tekst wywołał sporo kontrowersji. Cieszy mnie to, bo po to został napisany. Zainteresowanych informuję, że został już powołany do życia wątek kontynuujący i pozwalający na szerszą wypowiedź: http://shrap-drakers.pl/forum/thread-2092-post-50063.html#pid50063
sebkow, 2012-04-16 19:19:15
hmmm kwietniowe rybki na spining ?? np wczoraj byłem połazić za okoniem bądz kleniem czy jaziem miejsce moja rzeczka efekt od godziny 6 do 8 złowiłem 5 szczupaczków takich po 40 cm i jednego takiego 60 decyzja mam czas do poludnia ale kończę łowienie bo nie będe łowił ryb które maja okres ochronny nawet jeżeli nie robie tego celowo to moje wlasne sumienie mówi mi że to nie jest w porządku
morouk, 2012-04-16 20:37:51
Rupert ... Przerażasz mnie. Paweł - BRAWO za tekst!
rupert, 2012-04-16 23:35:57
Tak, szczerze mówiąc to nigdy nie zastanwaiałem się nad tym, że to iż złapie szczupka w kwietniu i go wypuszcze będzie miało zły wpływ tak jak tu opisujecie, co i tak nie zostało udowodnione i pewnie długo będzie kwestią sporną. Od tego roku zaczne wędkować zgodnie z zakończeniem okresu ochronnego do którego ryba ma prawo
DarekP, 2012-04-17 06:48:43
Dzięki za ten tekst Paweł!Mamy pierwszego "nawróconego":hura: rupert słuszna decyzja!
Paweł, 2012-04-17 07:04:37
Rupert, super i dziekuję:oklasky::hura::hejka:
Bizonik, 2012-04-17 10:19:00
Rupert nie sztuka jest wiedzieć wszystko ale sztuka jest przyznać się do błędu i nie powtarzać go gratuluje słusznej decyzji.
morouk, 2012-04-17 10:29:37
Rupert, jesteś jednak Super Gość! Witaj na SD!
, 2012-04-17 10:44:06
Rupert - :oklasky: :oklasky: Tak trzymać :hura:
bysior, 2012-04-17 12:31:25
Rupert - postanowienie jak najbardziej zacne i trzymaj się tego! :hura: To że wypuszczamy ryby to jedno ale trzeba też mieć na uwadze ich naturę. Każdy z nad powinien mieć szacunek dla przyrody :prosi:
Blanek, 2012-04-18 13:57:07
Wędkarstwo to nie fotografia. Kontakt fizyczny z rybą i ich dyskomfort spowodowany holem są wliczone w ryzyko. Nikt nie jest w stanie w 100%przewidzieć, co skusi się na jego przynętę, czy to będzie jaź, kleń, sum boleń, szczupak czy sandacz. W związku z tym czy lepiej zostawić szczupaka z kleniowym woblerkiem w przełyku, czy złowić klenia na Algę 2 na stalce? O ile takie dywagacje w wąskim gronie i najlepiej twarzą w twarz uważam za bardzo pouczające, to publiczne kończą się poklepywaniem po ramieniu lub biciem piany. Oceny osób bez zagłębienia się w sytuację i intencje mogą być pobieżne i mylne. Po sobie wiem, że najlepiej działa dobry przykład. Przepisy nie są w stanie przewidzieć każdej sytuacji. I mimo, że uważam, że nie wszystko co nie zabronione jest dozwolone to nie można również się w nieskończoność samo ograniczać. Umiaru i zdrowego rozsądku nie zastąpi żadne prawo.
urasenty, 2013-01-09 11:57:35
Super tekst, świetnie napisane. BRAWO:oklasky:
bohun2006, 2015-04-04 18:18:03
Świetnie się czyta takie wspominki.Kiedy byłem młody i gupi,nie bardzo się zastanawiałem nad tym,ciągle byłem nienasycony...,aż raz przeczytałem artykuł w WW Dzikus, jakoś to podziałało na wyobrażnie,z perespektywy lat mysle,że popsułem sporo ryb i teraz staram się nadrobić te chwile,mam już kilku nawróconych kolegów,którzy kiedyś martwili się,że zamrażarka za ciasna,a teraz są dumni, jakie to pyszne uczucie wypuścić okaza i patrzeć jak sobie dostojnie znika.... Prawde mówiąc co kraj to obyczaj,w Norwegii w wodach pstrągowych inne drapieżniki to chwast,nawet są opisy przy łowisku żeby zabijać i zakopywać złowione zebate i pasiaki. To stanowi pretekst dla Naszych aby usprawiedliwić zachłanność, ale w innych wodach jest zakaz zabierania np.szczupaków powyżej 80cm, brak tu limitów ryb ale nikt nie bierze więcej niż może zjeść.
walkor, 2015-04-06 15:23:28
Tekst z 2012 r. Przeczytałem go dzisiaj. Wg. mnie jeszcze długo nie straci na swojej aktualności. Krótki, ale dał mi dużo do myślenia. Od razu nacisnąłem "dodaj komentarz". To co napisałem kasowałem kilkakrotnie. Za każdym razem coś mi nie pasowało. Chciałem napisać komentarz pokazujący spojrzenie na omawiany temat przez pryzmat mojej pracy w SSR. Później jak w kwietniu chcąc łowić okonie na paprochy brały tyko szczupaki. Podejść jest wiele, ale problem ten sam - ryb w naszych wodach nie przybywa (a startujemy i tak z lichego poziomu) - wszyscy to wiedzą. Dziwi mnie tylko, że każdy by chciał żeby było lepiej, a tak mało osób podejmuje dążące ku temu działania. Jako wędkarz i jako Strażnik SSR na co dzień spotykam się z wędkarzami typu od 1 do 3. Teksty jak poniżej są normą (J-ja, W-wędkarz): "J:Nie przesadza Pan z tym 10-cm woblerem? Jest jeszcze kwiecień?" i tu mamy kilka wariantów odpowiedzi: na sportowca-amatora: "W: Ale ja tylko tak rekreacyjnie..." na idiotę "W: Ale ja nie wiedziałem, że jest okres ochronny..." na wykształciucha: "W: A proszę mi pokazać gdzie jest napisane że nie mogę łowić na takie przynęty?" Dzięki lekturze takich artykułów jak ten wracają mi nadzieje, że nad wodą istnieją jeszcze inne typy wędkarzy jak te od 1 do 3.