Moje ostatnie wędkowanie

rapa 2010-08-03 Wyprawy wędkarskie

...
W piątkowy wieczór ustalamy ostatnie szczegóły naszej ostatniej wyprawy wędkarskiej w tym roku. Ma być w miarę ciepło i bez opadów śniegu. W sam raz jak na wędkowanie 22 grudnia. Celem wyprawy jest łowisko specjalne "Okoń" w Janówku. Mimo iż jestem zwolennikiem dzikiej przyrody lubię tam wędkować z dwóch powodów. Po pierwsze jest tam ryba praktycznie każdego gatunku. Można spotkać 10 kg jesiotra, karpie 20+ a zimą nawiązać walkę z 3 kilowym pstrągiem. Drugim powodem jest samo łowisko różniące od typowych komercyjnych stawów. Nie ma tu równej linii brzegowej i średniej głębokości 2m. Stara żwirownia kryje w swoich głębinach wiele tajemnic.

O 9:00 rano ruszamy z centrum Warszawy w trzyosobowym składzie: Paweł, Michał i ja. Do pokonania mamy około 30km z przystankiem na zakup białych robaczków, które wydają się być najlepszą przynętą na "okoniowe" pstrągi. Nieźle sprawdza się również stynka i krewetka koktajlowa. Przynęty normalnie zabronione przy połowie pstrągów tu są dozwolone. Przebijamy się przez warszawskie korki i zajęci rozmową dojeżdżamy do Janówka. Na miejscu okazuje się że świąteczna atmosfera niezbyt dobrze wpłynęła na przygotowany przez nas sprzęt. Ja zapomniałem spodni więc dupsko mi zmarznie, Paweł nie zabrał ocieplanych butów no i zapomnieliśmy kupić robaki. Zwykle na łowisku można zaopatrzyć się w białe i czerwone ale jesteśmy jedynymi klientami tego dnia i nikt nie obsługuje sklepiku z przynętami i bufetem dla wędkujących. Nie szkodzi mamy spinningi i całe łowisko dla siebie. Opłacamy wejściówkę i kierujemy się na upatrzone pozycje. W zeszłym tygodniu mieliśmy tam wspaniałą zabawę łapiąc po kilkanaście pstrągów.

Okazuje się że na łowisku jest jeszcze jeden wędkarz polujący na pstrągi. On łapie na białe my zdecydowaliśmy się na spinning. Zanim rozłożyliśmy sprzęt we znaki dało się zimno, a miało być na 0.
Z mojej miejscówki mam dobry widok na trzciny gdzie spodziewam się ładnych pstrągów.

Zanim zajmę się pstrągami muszę przetestować swój gwiazdkowy prezent. Daiwa Viento to mój pierwszy krok w świat castingu. Niestety nie doczekała się jeszcze docelowego kija także do testów posłużył uniwersalny Dragon.
Pierwsze rzuty uczą pokory bo okazuje się że nie jest to dziecinnie proste. Wszyscy trzej próbujemy swoich sił i niekwestionowany prym wiedzie Paweł. Po kilku rzutach opanował posyłanie slidera na satysfakcjonujące odległości.

Niestety wodzik w Daiwie sypie śniegiem jak kostkarka do lodu co chwila wymagając wyskrobywania lodu. Temperatura uniemożliwia dalszą zabawę. No cóż poczekamy aż się ociepli.
Michał ostro testuje nowe wędzisko. Cormoran Tipmaster 2-15g jest pstrągowym pogromcą. Częste zmiany kolorów obrotówek przynoszą skutek. Słyszymy radosne jest i z odrobiną zazdrości udajemy się na jego stanowisko.

Rzeczywiście jest. Może nie okaz ale kij rozdziewiczony. Skuteczną przynętą okazała się matowa miedzianka D.A.M w rozmiarze 3. Rybka szybko wraca do wody.
Wracamy na stanowiska i próbujemy dalej. Przelotki bezlitośnie zamarzają i co rzut musimy oczyszczać je z lodu.
W między czasie zmieniając obrotówkę zauważam nieproszonego gościa w mojej torbie. Śliczny gryzoń dobrał się do karpiowych kulek walających się na dnie torby jednak nie potrafił pokonać wodoodpornych ścian torby. Robie jeszcze jedną fotkę zdziwionego pyszczka i przechylając torbę na bok zawracam malcowi wolność.

Nie zdążyłem się nacieszyć spotkaniem a Michał znowu sygnalizuje branie. Tym razem musi sobie pomagać hamulcem walki. Mimo trzaskającego mrozu wędka gnie się niemiłosiernie i ryba po raz drugi oddala się od pomostu. Ryba gwałtownie zawraca i kieruje się pod pomost. Tam w gałęziach skończy się walka. W ostatniej chwili pstrąg omija pomost. Michał podciąga go do góry i ryba ląduje na przybrzeżnej tafli lodu.

No - podsumowuje Michał. Bałem się że kij trzaśnie na tym mrozie albo żyłka się przetrze. Na szczęście udało się dodaje z uśmiechem. Nieźle, waga wskazuje 1,3 kg czyli całkiem przyzwoicie choć w zeszłym tygodniu trafiały się dwójki.

Mimo szczerych chęci pogoda zmusza nas do powrotu. Pakując się widzimy wędkarza wracającego z 3 sztukami pstrągów. Małe a łapał na robaki czyli skuteczniejszą metodą. Słabsze dni też się trafiają. Tego się nie przeskoczy nawet na łowisku pełnym ryb.

rapa

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (0)

Ten artukuł nie ma jeszcze komentarzy, skomentuj pierwszy!