Artykuły wędkarskie / Opowiadania
Mój wędkarski happening 2010
Autor: bysior, opublikowano 2011-01-27 23:32:59
komentarze: 17, wyświetleń: 1286
--
Nie łowię pod lodem, nie jeżdżę na trocie więc pierwszy okres nowego roku poświęcam na porządkowanie sprzętu wędkarskiego i dokładne planowanie nowego sezonu. W głowie układam sobie dokładny schemat łowienia, z podziałem na miesiące, metody i gatunki ryb. Przygotowuję listę rzeczy, których brakuje mi do zrealizowania mojego planu – zawsze jest przerażająco długa... Kiedy mam już wszystko gotowe, poukładane i przemyślane, jakaś nieznana mi siła ściera to wszystko gumką i tak... rozpoczyna się mój nowy wędkarski happening. Tym razem A.D. 2010.
Początek nowego sezonu wydłużał się w nieskończoność. Nie mogąc spokojnie siedzieć w domu, czas zabijałem spacerując z aparatem wzdłuż brzegów pułtuskiej Narwi. Kontakt z przyrodą, zwłaszcza u schyłku zimy i przy pierwszych oznakach nadchodzącej wiosny jest dla mnie magiczny. Zimowa, ogłuszająca wręcz cisza panująca nad wodą przyciąga jak magnes a zimowy, surowy krajobraz rzeki budzi w mnie szacunek i respekt. Natomiast powoli budząca się do życia wiosna powoduje, że moje wędkarskie serce znacznie przyspiesza pompowanie krwi a moja wędkarska dusza zaczyna śpiewać!



Po krótkim czasie euforii z powodu nadchodzącej wiosny, przyszedł czas na wędkarskie rozczarowanie. Wysoka, bardzo wysoka woda uniemożliwiła mi połowy wiosennych płoci. Owszem, były miejsca do których dało się dojść suchą stopą, ale... były okupowane zazwyczaj przez większą ilość niezbyt etycznych wędkarzy, co zupełnie dyskwalifikowało te miejscówki w moich oczach. Spokojny połów wiosennych płoci w tym roku był przeznaczony tylko dla posiadaczy łódek. A ja znów byłem zmuszony wziąć do ręki aparat zamiast wędki...



Wraz z nadejściem kwietnia zacząłem przygotowywać się do majowej wyprawy na szczupaki. Wraz z ekipą Team Rapa wybieraliśmy się rozpocząć szczupakowy sezon na wodach szwedzkiej zatoki Syrsan. Praktycznie musiałem kupić... wszystko. Bo szczupaków nie łowię. W moich pudełkach spinningowych goszczą głównie sandaczowe gumy, którym dość daleko do łownych przynęt na cętkowane drapieżniki. Wędki mam raczej szybkie, z których szczupaki bardzo lubią spadać, zwłaszcza w ostatniej fazie holu, gdzie brakuje amortyzacji. Miałem wiele do uzupełnienia w swoim wędkarskim arsenale lecz fartem udało mi się skompletować wszystko dosłownie dzień przed wyjazdem.
Szwecją byłem rozczarowany. Ryby nie brały tak jak tego oczekiwałem, a jeśli już zdecydowały się połknąć moją przynętę to były to raczej podrostki.

Największą rybą wyprawy był złowiony przez Kaza 84 centymetrowy szczupak, którego miałem okazję podebrać rękami, bo grip zawieruszył się gdzieś na łódce. Mój największy okaz miał 72 centymetry (złowiłem go blisko przystani, na żółtego, małego twistera na lekkiej główce), więc nie pobiłem nawet swojego osobistego rekordu z nad Narwi.

Choć przez tydzień pobytu nad Syrsan miałem na kiju dwa duże szczupaki... żadnego nie udało mi się wyjąć, co więcej, żadnego nawet nie zobaczyłem! Muszę jednak przyznać, że Szwecja to piękny i spokojny kraj, a krajobrazy z tej wyprawy zostaną w mojej pamięci do końca życia!
Po powrocie do Polski znów zastałem wysoką wodę. Zdecydowanie za wysoką, która wykluczała połowy z brzegu - bez łódki nie było o czym marzyć. Chcąc jakoś zabić czas spotkałem się z przyjaciółmi na łowisku Okoń, aby choć trochę zaspokoić wędkarski głód. Kaz, Blanek i cierpliwie tłumaczyli mi zawiłości techniki łowienia karpi i dzięki ich pomocy udało mi się złapać małego karpika na kulkę proteinową.

Najważniejszy dla mnie dzień w roku, 1 czerwiec był totalnym niewypałem. Wylewająca się z koryta Narew nie pozwoliła mi zacząć sezonu sandaczowego tak jak bym chciał. A właściwie to w ogóle nie pozwoliła zacząć - bo moje łowienie na początku czerwca było tylko sztuką dla sztuki.
Woda zaczęła wracać do swojego koryta dopiero na przełomie czerwca i lipca. Worek z rybami powoli zaczął się otwierać. Na początku nie było łatwo, ilość miejsc dostępnych z brzegu była ciągle mocno ograniczona ale jeśli było się cierpliwym, można było z trudem wydłubać małe sandacze.

W lipcu mój kolega Adam dokonał zakupu pychówki i silnika - co zadecydowało o drugiej części sezonu. Pływaliśmy dużo, praktycznie codziennie i udało nam się wgryźć w rytm żerowania letnich sandaczy. Znaliśmy miejsca co do metra i dokładne godziny w których pojawiały się mętnookie. Niestety, było to same małe ryby w przedziale 45cm - 55 cm.

Jednak przy jednym z wypłynięć udało mi się złowić już całkiem ładnego narwiańskiego sandacza! Który okazał się rybą tego sezonu!


Potem drapieżniki się wyniosły, nie pomagała ciągła zmiana miejsc, przynęt i techniki łowienia. Przez całe lato woda była martwa. Nie wspomnę o mojej przygodzie z rybą życia, którą możecie przeczytać na moim blogu. Pomijając ten incydent, dopiero jesienią znowu zacząłem łowić sandacze, niestety znowu małe.

Trafił się również jeden szczupak - w nocy na testowanego woblera Team Cormoran.

Mimo usilnych starań i spędzania każdej wolnej chwili nad wodą, nie udało mi się złowić już nic, czym mógłbym się pochwalić.
Na zakończenie sezonu dosyć niespodziewanie wybrałem się na... miętusy. Miętusa co prawda nie złowiłem, ale zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie ze zdobyczą Sachy.

1 grudnia 2010 zima skuła moją rzekę lodem i zarazem zakończyła mój wędkarski happening.
"Siadając do pisania, nie zastanawiam się, czy będzie to opowiadanie, esej czy reportaż. Myślę, że muszę stworzyć tekst, w którym jak najbardziej zbliżę się do tego, co chcę powiedzieć. Oczywiście jest to nieosiągalne. Nie do zrealizowania. Każda książka jest wielkim niezadowoleniem, wielką porażką." - Ryszard Kapuściński.
Wielką porażką i niezadowoleniem jest dla mnie powyższe podsumowanie mojego sezonu. Nie dlatego, że nie obfitował w ryby, ale dlatego, że nie napisałem w nim nawet 10% tego co chciałbym napisać. Może za rok.
A dzisiaj? A dzisiaj znów siedzę przed białą, pustą kartką...
z wędkarskimi pozdrowieniami - bysior
Informacje o autorze
bysior
[attachment=105] Moim łowiskiem jest głównie [b]Narew[/b] w okolicach [b]Pułtuska[/b], wędkarstwo sposobem na życie. Fascynują mnie [b]sandacze[/b] i to im poświęcam większość czasu spędzanego na wodą. ...
Więcej informacji znajdziesz na blogu bysior
Skomentuj "Mój wędkarski happening 2010"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (17)
Skomentował tymon, 2011-01-28 00:29:28
Skomentował Kaz, 2011-01-28 08:08:50
Skomentował waldi-54, 2011-01-28 08:47:28
Skomentował lawdzoj82, 2011-01-28 17:05:18
Skomentował gusto, 2011-01-28 19:17:16
|
|
-- |
Skomentował rapa, 2011-01-29 15:11:53
|
|
Ciekawe jaki będzie ten sezon.... Fajne podsumowanie mi by się nie chciało swojego pisać bo z wyjątkiem dorszy na które zaprosił mnie Kaz to sobie nie połowiłem |
Skomentował Paweł, 2011-01-29 15:36:08
Skomentował bysior, 2011-01-29 16:04:14
Skomentował bysior, 2011-01-29 16:04:55
|
|
Pawełku... kiedy ja lubię moje przynęty |
Skomentował colednik, 2011-01-29 17:23:45
|
|
Bysior musi widzieć i słyszeć w nocy gdzie mu chluśnie przynęta stąd takie duże główki |
Skomentował krzyko, 2011-01-29 18:54:33
|
|
Pawełku to jest tak ,jak masz ciężką główkę i po rzucie woda zachlapie Ci oczy wtedy nie widząc w nocy wiesz że rzuciłeś za blisko |
Skomentował bysior, 2011-01-29 18:58:38
|
|
Że za blisko rzuciłem, poznaję po tym, jak 35 gramowa główka na haku 10/0 z 25 centymetrowym kopytem walnie mi w dno łódki i zaczynam tonąć |
Skomentował krzyko, 2011-01-29 21:02:14
|
|
Panie Tomaszu przywołuję pana do porządku |
Skomentował Kaz, 2011-01-29 21:02:25
|
|
Bysiorku ja też lubię twoje przynęty, ale Ty nie chcesz mi ich udostępnić. -- |
Skomentował Wozik77, 2011-01-30 11:43:34
Skomentował Blanek, 2011-01-31 14:04:28
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: waldi-54Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ... zobacz więcej | ||



.Ale jak piszesz Bysiorkusezon w miarę miałeś udany
, choćby rekordem sandacza
.Jeszcze wypad do Szwecji między innymi z "Kazikiem Jednym" i choćby spędzenie kilku dni w tak urokliwym miejscu razem uważam że sezon możesz zaliczyć do udanych

Ostanio mój znajomy się pochwalił zdjęciem sandacza 9 kg złowionego w mojej okolicy ale z łódki pod koniec już listopada wiec to był jedyny duży sandacz o jakim u mnie słyszałem w tamtym sezonie 


!


