Mgliste Zegrze

Bizonik 2011-10-23 Wyprawy wędkarskie

...
Przez cały tydzień mam straszną ochotę na wypad nad wodę. Niestety obowiązki domowe jak i praca nie pozwalają się wyrwać choć na godzinkę. Nadszedł piątek, a ja kombinuje co by tu zrobić żeby wyrwać się na ryby. W weekend mam jechać na działkę, przygotować ją do zimy, kurcze może uda się wyskoczyć w sobotę na ryby. Piątkowy wieczór, siedzę i debatuję z żoną na temat działki i ryb. Wychodzi na to, że w sobotę mogę spokojnie jechać. Szybki telefon i już mam załoganta na łódce, parę chwil później okazuje się, że Grzesiek z Piotrkiem oraz drugi Grzesiek z Bartkiem też jutro pływają po zalewie.

Wieczorkiem pakuję graty do łódki i zostawiam wszystko w garażu, na rano zostaje zrobić kanapki i herbatę w termosy. Pobudka o 4.45, ledwo wstaję, idę do łazienki i zastanawiam się co ja robię. Po trudnym tygodniu zamiast się wyspać jadę o świcie na ryby. Ale co tam, szybkie kanapki i herbatka i można lecieć już pod garaż. Wychodzę z domu i krew mnie zalewa, jakąś menda urwała mi lusterko w samochodzie. Jakoś udaje mi się je złożyć do kupy, można jechać. W tych nerwach nie zwracam uwagi na temperaturę panująca na dworze. Dopiero w samochodzie zwracam uwagę na zaszronioną szybę, maskę i dach. Zerkam na termometr i powiększają mi się oczy, termometr wskazuje -3 stopnie. W prognozie pogody zapowiadali lokalne przymrozki, ale nie sądziłem że w centrum miasta będzie aż tyle na minusie. Szybko skrobię szybę, włączam ogrzewanie w samochodzie i jadę pod garaż. Tam czeka już na mnie Tomek. Wytaczamy przyczepę, zapinamy do samochodu. Czas jechać, szybko opuszczamy Warszawę trasą na Nieporęt. Po drodze widzimy, że jest spora mgła na polach więc pewnie i taka jest na zalewie. Szybko docieramy nad wodę. Wodujemy łódkę i naszym oczom ukazuje sie mleczne Zegrze.

Wszystko osnute mleczną mgiełką tajemnicy. Wstające słońce rozświetla mgle i powoli zaczyna być widać łódki stojące na wodzie.

Dopływamy do mostu w Zegrzu, znajdujemy dogodną miejscówkę i zaczynamy łowienie.

Puk, puk po dnie szukamy sandacza. Co któryś rzut czuć delikatne pstryknięcie sandaczowej młodzieży. Miejsce obłowione, przylewamy dalej, kolejna miejscówkę. W drugim rzucie mam mocne uderzenie, zacinam, wklejanka delikatnie się wygina i nagle pusto. Wyciągam gumę a tu brak ogonka w riperze. No ładnie, co za pazerna rybka. Dalej obstukujemy dno, nic się nie dzieje, delikatne pstryknięcia i nagle jest. Tomek walczy z rybą, wędka wygięta w łuk, jeszcze chwila i będzie nasz, nagle luz na plecionce. Co jest grane przecież to niemożliwe. Ryba spada jak zaczarowana.

Ćwiczymy dalej wodę zmieniając gumki jedna po drugiej. Puk puk puk, po dnie sunie perłowe kopyto, nagle mocne przytrzymanie, zacinam. Wędka delikatnie pracuje, czyżby okoń, nie nie na powierzchni ukazuje się 30 cm sandaczyk, nie wyjmując go z wody wyciągam gumę kombinerkami. Rybka odpływa. Słonce już wysoko, mgła się prawie rozmyła, czas zmienić taktykę.


Przestawiamy sie na trolling. Płyniemy w stronę zapory na Dębe. Przy samym moście spotykamy Killerka i Hairego. Chwilę sobie rozmawiamy o wszystkim i o niczym po czym dalej płyniemy w stronę zapory. Grzesiek z Piotrkiem płyną na doły szukać sandaczy.

Pod zaporą grasuje Kaczy z Rybą. Szybki telefon do Grzesia i okazuje się, że i u niego też się nic nie dzieje.

Płyniemy dalej. Tomek łowi ładnie wybarwionego szczupaczka, niestety brakuje mu ciut do wymiaru. Dopływamy do Jachranki, spoglądam na niebo a tam od strony Warszawy płyną po niebie ciemno grafitowe chmury. Pogoda straszy deszczem lub nawet śniegiem, robi się zimniej.

Ubrani jesteśmy w kombinezony pływające, wiec zimnem się nie martwimy ale deszczyk to niemiła sprawa. Zawracamy w stronę mostu. Po drodze łowimy jeszcze jednego krótkiego esoxa i mijamy Pawła z Anetą. Oni tez kuszą sandacze.

Dopływając do mostu widzimy, że łódek coraz mniej, ludzie uciekli przed deszczem. Jest jeszcze wcześnie, stajemy na dołkach. W drugim rzucie mam przytrzymanie, zacinam i siedzi. Wędka ładnie się wygina. Po specyficznym pulsowaniu wiem, że na końcu jest okoń. Jak duży dowiem się za chwilkę. Dociągam rybę do łódki i pokazuje się okonek około 30 cm .

Wyciągam go z wody, głęboko zażarł kopytko. Delikatnie go odhaczam, zdjęcie i powrót do wody.

Rzucamy dalej, już niewiele czasu pozostało, chmury się gdzieś rozwiały, nawet zaczęło wychodzić słoneczko. Tomek doławia jeszcze jednego szczupaczka, a ja małego okonka.

Czas wracać. Zmęczeni, ale zadowoleni spływamy do brzegu. Pakujemy łódkę na przyczepę i zmykamy do domu. Nie połowiliśmy dziś, ale pogoda oraz tajemnicza atmosfera mglistego Zegrza wystarczyła, aby się zrelaksować i naładować bateryjki na następny tydzień pracy. Mam nadzieję że następnym razem uda się trafić coś godnego uwagi.

Bizonik

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (11)

moczykij, 2011-10-23 11:34:07
jak to możliwe że wcześniej tego nie czytałem :mysli: :oklasky::oklasky::oklasky: za tekst .
Kaz, 2011-10-23 11:40:51
Super wyprawa i tylu kolegów i znajomych po drodze można spotkać .Widać że nie tylko wam się spodobał ten pomysł na wykorzystnie dnia na wodzie. Pawełku tylko pogratulować , rybki jeszcze będa- okonik super.A co do łodzi to wygląda jak by w tym czasie był wylęg własnie łodzi hihihhi. :oklasky::oklasky::oklasky:
Paweł, 2011-10-23 11:50:08
@moczykij - nie mogłeś czytać tego wcześniej bo dzisiaj napisane jest:haha:
Wozik77, 2011-10-23 11:59:00
Piękne jest to, że my wędkarze nawet po bezrybnym wypadzie potrafimy pisać o tym jako o czymś wielce pozytywnym. To świadczy o tym, że ryby mogą być dodatkiem to kontaktu z przyrodą, którego tak nam brakuje i dlatego ranny przymrozek i niedospanie nie są w stanie rywalizować z wyjazdem na ryby. Samo Zegrze jednak - no cóż. Zdjęcia tych dziesiątek łódek przypomniały mi dlaczego tak nie lubię tam łowić i choć każda z tych łódek ma pewnie większą szansę na przygodę życia niż ja ganiając kilometrami nad swoją rzeką, to jednak .......... póki co wolę te kilometry. Gratki Paweł :oklasky:
waldi-54, 2011-10-23 12:43:57
Brawo Paweł za tekst i fotki.:oklasky::oklasky::oklasky: Rybek nie za wiele, ale następnym razem będzie na pewno lepiej i tego Ci życzę.:okok: pozdrawiam waldi-54:papa2:
bandzior, 2011-10-23 14:40:00
Paweł widziałem to mijając Cię za pewnie mostem :jezyk: Super fotki i teks :kwiatek:
Killerek, 2011-10-23 20:43:16
Heheheh dokładnie tak było jak Paweł opisał . Tłum na wodzie straszny, ale spotkania ze znajomymi i niekończące się opowieści i śmiech aż do łez spowodowały, że wyprawa była super
gusto, 2011-10-24 09:11:57
Pawełku:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:za tekst i:aparat: a za rybki których następnym razem będzie lepiej ;(:dokuczacz:
Bondarenki, 2011-10-24 16:05:43
Bizonik czemu nie dobiłeś do nas w końcu byśmy się poznali
Bizonik, 2011-10-24 16:46:18
Dzięki chłopaki za dobre słowo Pawełku nie dobiłem bo raz że widziałem jak walczycie dzielnie i nie chciałem płoszyć rybek a dwa czas się kończył na wędkowanie. Może następnym razem.
anguiler, 2011-10-24 20:46:00
Bardzo fajna i ładnie opisana wyprawa, po znajomych mi miejscach. Ryby w ZZ na pewno są, tylko niestety nie jest to łatwy zbiornik. Pozdrawiam, Paweł