Metrowy Narwianiec

moczykij 2012-10-30 Wyprawy wędkarskie

...
Pobudka. Jeszcze ciemno. Szybka kawka, bo w sumie już powinno mnie tu nie być. Co z tego, kiedy nie można wybyć z domu bez codziennego rytuału - przybiciem „piątki” moim chłopakom przed ich wyjściem do szkoły.

Wbijam na Shrapa. W wieściach z nad Wisły – Sandokan Adama jak ta lala!!! Piękny!!! Podziwiam jego upór. Najwyraźniej Jemu odwdzięczyła się gruba wiślana woda. Za oknem dmucha bez litości. Gdzieżby tu zaatakować? Po tym, jak wczorajsza fala o mało nie wywróciła mi do „góry kołami” mojej pychówki, kiedy wracałem ze swojego tajnego bajora, jedyną rozsądną opcją wydaje się być, „Zakole na ośrodku„. Tak. Jest w dole i do tego otacza je las. Na pewno coś już weszło, bo w weekend żywcaże na pewno wszystko wybrali.

Jakaś krzątanina dobiega moich uszu, znaczy moje „orły” wstały. Zerkam za okno. Brrr...Dziś wrzucę nadkompletowy polar, bo ciepło to na pewno nie będzie. Spakowany wychodzę z domu, a tu niespodzianka. Zmasowany atak zimy!!! Nie jakieś tam pitu, pitu!!! Takiej śnieżycy nawet taki narwaniec jak ja nie przetrzyma!!! Nie ma mowy. Wymiękam ...

Kręcę się po domu. Ciągnie mnie nad wodę jak nigdy, ale wyszło tak, że muszę być na miejscu. Przeglądam klamoty. Nasmarowałbym łożysko kabłąka. Powinienem był to zrobić już z tydzień temu. Czekam. W końcu wraca żoncia! Decyzja. Lecę!

Po 16.00 poćwiczę „po widoku”. Mam zamiar zostać trochę dłużej, więc pakuję latarkę „czołówkę”. Żonka odwozi mnie nad wodę.

- Odbierzesz mnie na tel. Jakbym się nie odezwał do 23.00 to przyjedź tu, gdzie mnie zostawiłaś – rzucam na odchodne.

Idę na miejscówkę. Miałem racje. Wszędzie fale, ale w zakolu spokój. Wiatr nawet wywiał wszelki syf z powierzchni, który często lubi tu pływać. Zgodnie ze zwyczajem nie spieszę się, Obserwuję wodę i rozwijam sprzęt. Jest dobrze. Coś przegoniło drobnicę w zastoisku. Jeszcze chwila i sytuacja powtarza się ponownie. Widzę nawet wyraźne chlapnięcie ogonem. Może nie byk, ale wymiar pewnie ma. Jak zwykle pozostaje pytanie o bohatera tej zabawy. Kaczor, boleń??? Przy takiej pogodzie i porze dnia równie dobrze może to być sandaczy.

Oddaje dwa rzuty zwijane nieco szybciej. Liczę po cichu na bolenia, który ostatnio zameldował mi się na wędce. Drobnica rozpierzcha się praktycznie w tym samym miejscu gdzie wcześniej.

- Przytrzymałabyś mi w końcu jakąś rybę – rzucam standardowo w głos do topielca, którego miałem wątpliwą przyjemność wyciągnąć tu wiosną.

Rzut. Opad. Nic. Drugi rzut w to miejsce. Guma opada i nagle strzał!!! Odjazd, jakieś 10m i ogromny szczupak wyskakuje nad powierzchnię! Nie jest to przysłowiowa świeca. Ten jegomość wyskakuje niczym delfin na pokazie!

Kolana mi siadają, Według wszystkich obowiązujących praw nie dysponuję dziś sprzętem odpowiednim do wyjęcia tej ryby. Trzymam tylko kij i czekam na rozwój wydarzeń. Kołowrotek gra hit sezonu 2012, a Kaczor dzięki bogu nie wieje na wodę, tylko kręci się w klatce. Po jakichś 20 minutach ryba troszeczkę się uspokaja. Wyciągam telefon i dzwonię do kumpla.

- Dawaj. Mam poważną metrówę. Sam mogę nie dać rady!!! – krzyczę do słuchawki.

Mamuśka odżywa. Zaczyna szaleć, a mi komóra w kieszeni rąbie bez litości. Kilka sekund później ryba się odrobinę uspokaja. Odbieram i słyszę:

– Gdzie jesteś? !!!

To głos kumpla, któremu z emocji jakoś nie sprecyzowałem gdzie jestem. Toż Narew to Narew – śmieję się sam do siebie.

Mamuśka jest już praktycznie zmęczona. Pompuję ją do siebie. Już ją widzę, ale ona ani myśli się wyłożyć. Idzie opornie. Mam ją już prawie w zasięgu ręki. Nie wierzę w to, że jest taka spokojna. Hamulec luzuję na maxa, a żyłkę blokuję tylko paluchem o blank. Włażę do wody po łydki. Już mam ją w zasięgu. Niby tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Chwyt pod skrzela i odrzucam za siebie kij. Wynoszę rybę na brzeg. Jestem szczęśliwy

Wydaję z siebie dźwięk, jakby murzyn z ogromnym przyrodzeniem uraczył mnie swoją wizytą w jakiejś amerykańskiej, więziennej celi. Dobija kumpel.

- Już z daleka słyszałem, że się nie spiął – rzuca na przywitanie.

Ja go wyrwałem, ja sam!!! Moja radość nie ma końca. 132 wyprawa tego roku. Nie ważne, że łamałem kije w bobrowych jamach!!! Nie ważne to, że populacja nadnarwiańskich komarów ma się świetnie dzięki mojej krwi. To wszystko jest dziś nie ważne!!! Ważny jest tylko triumf!!! Mój triumf!

Momentalnie pakujemy go do 2 worków. Waga elektroniczna wariuje w okolicy 12,80 kg.
Nariwańskie 118 cm

Zanurzam go w Księżniczce. Dochodzi do siebie. W tej samej chwili podchodzi okoliczny mięsiaż. Wytrzeszcza gały, a ja rzucam mu prosto w oczy:

– Widzisz p…dzielcu. Te trzydziestki, które zabierasz dorastają do takich właśnie rozmiarów!!!

Ryba w tym momencie macha ogonem i odpływa w toń. Towarzysz moich wędkarskich wypraw rzuca na koniec:

- Zaimponowałeś mi dziś Stary!!! Jestem z Tobą 100 razy w roku na rybach, a dziś cholernie żałuję, że nie byłem od początku...

moczykij

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (25)

Bucek, 2012-10-30 11:42:52
Piękna mamuśka :oklasky::oklasky::oklasky:
bysior, 2012-10-30 11:42:53
Jeszcze raz gratulacje Moczykij za złowienie tego pięknego szczupaka - niewątpliwie jest to ryba życia. :hura: Zazdroszczę emocji - sam nad rzeką z taką torpedą - wskaźnik adrenaliny chyba wskoczył na czerwony teren A największe gratulacje i szacunek Moczykij masz u mnie za to, że zwróciłeś wolność temu pomnikowi przyrody! :hura: :hura: :hura: :oklasky: :oklasky: :oklasky:
waldi-54, 2012-10-30 11:51:36
Piękna Ryba potrzebuje pięknej oprawy,:muza: ten tekst jest taką właśnie oprawą, godną tak ryby jak i Łowcy.:muza::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: Wielkie gratulacje Moczykij za rybę i tekst.:okok::oklasky::oklasky::oklasky: Pozdrawiam waldi-54:papa2:
tymon, 2012-10-30 14:08:37
Piękny klocek. Gratulacje ode mnie.
ace28, 2012-10-30 14:53:04
Piękna ryba... gratulacje! a p…dzielcowi kij w oko ) niech go kłuje
morouk, 2012-10-30 15:44:33
O brachu! Zarąbista relacja! Masz Moczykij lekkie, nasycone emocjami, obrazowe jak diabli i pełne świetnego poczucia humoru pióro! Powiem Ci szczerze, że dawno na Shrapie nie czytałem tak zarąbistej relacji z wyprawy! Kurde, weź pisz częściej bo he he, już chętnie bym przeczytał coś jeszcze! BRAWO i za rybę i za relację! CZAD! I want more!
gusto, 2012-10-30 17:10:29
Wielkie brawa kolego no i gratulacje i kolejnych takich emocji :okok::oklasky::oklasky:
Kaz, 2012-10-30 18:04:54
Brawo,brawo, brawo!!!!!! piękna rybka:okok::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
anguiler, 2012-10-30 18:57:53
Jeszcze raz gratuluję! 132 wyprawa w roku, wytrwałość została nagrodzona ;)
smerfik, 2012-10-30 19:02:27
Piękna przygoda, zarąbista relacja Moczykiju! :oklasky:
wloczykij, 2012-10-30 19:39:45
Wielkie brawa, super relacja i gratulacje za piękną mamuśkę :oklasky::oklasky::oklasky:
jaro1997, 2012-10-30 21:10:32
Piękny szczupak i to z Narwi<3
tomek79, 2012-10-30 21:52:01
Dołączam sie do gratulacji, piękna ryba, no i fajnie jest złowić rybę życia na swoim ukochanym łowisku. :oklasky::oklasky::oklasky:
moczykij, 2012-10-31 07:49:06
:szok: :zawstydzony: :zawstydzony: :zawstydzony: :haha: Podziękował za dobre słowo :D
Wozik77, 2012-10-31 09:21:27
Moczykij - i ode mnie przyjmij ponowne gratulacje takiego połowu :oklasky::oklasky::oklasky: Ogromnie cieszy fakt,że rybka pływa nadal, ale z drugiej strony jakże mogło być inaczej? Przecież to Pomnik Przyrody i to z Narwi - Twojej Narwi. Brawo :oklasky::oklasky: PS. Masz Stary lekkie pióro :kwadr: Mam nadzieję, że przelejesz nam na szklany ekran jeszcze nie jedną narwiańską przygodę.
Paweł, 2012-10-31 13:10:48
Moczykiju, piękną rybę wyłowiłeś ze swojej ukochanej Narwi i Ją Jej oddałeś:oklasky::hejka::hura:. Chwała Tobie, Rybie i Rzece:hura:. Natomiast relacja z tego wydarzenia – paluszki lizać, delicje, stadiony świata:tak::oklasky::hejka:!!!!!! Toż nawet bez tej ryby świetnie by się czytało… I powtórzę za moroukiem – tak ekspresyjnej relacji już dawno nie było na Shrapie:hura:! Brawa, brawa:oklasky:! Łów jak najwięcej i pisz nam coraz częściej:prosi:!!!!!!!
moczykij, 2012-10-31 16:31:23
:szok: Panowie bez przesady :paluszkiem: :kotek: jeszcze trochę i będę musiał zjeść snickersa :ROTFL:
Mariano, 2012-10-31 18:28:35
Bardzo fajnie czyta się takie opisy.Jak widac jesteś kolejnym Drakersem obdarzonym talentem,nie tylko wędkarskim.Jeszcze raz składam gratulacje
adam-z82, 2012-10-31 21:03:20
Motywacji i uporu to na pewno ci nie brakuje. Liczba wyjść nad wodę mówi sama za siebie:okok: Jeszcze raz wielkie brawa:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: Coś pięknego:muza::muza::muza:
DarekP, 2012-11-01 19:26:11
Szczerze gratuluję:oklasky::oklasky::oklasky: Super opisana przygoda z najlepszym możliwym zakończeniem:okok:
marcist, 2012-11-02 06:10:21
i jeszcze raz gratulacjie moczykiju :oklasky: :oklasky: :oklasky: jak to ktoś napisał "komu jak komu ale tobie się należało" :okok:
maniek72, 2012-11-02 13:30:38
No cóż, w takim przypadku i mi pozostaje pogratulować; Piękna ryba, i fajnie opisany cały wypad- witaj w elitarnym gronie poławiaczy polskich metrówek
galieni, 2012-11-07 07:32:09
Super wielkie Brawa :oklasky:
tabor, 2013-08-08 19:54:31
Bobo opowiadanie super wiem że Mamuśka pływa i rośnie do imponujących rozmiarów. Gratulacje :okok:.Szkoda że razem na nią nie zapolowaliśmy jak byłem u Ciebie.:beczy:
slimo, 2014-05-21 20:48:25
Pięknie,pięknie,życzę powtórki:oklasky: