Marcowe Dorsze

Kaz 2011-04-22 Wyprawy wędkarskie

...
Mogę powiedzieć, że Pan Wiatrów był dla nas łaskawy tylko połowicznie, albowiem na 2 dni zaplanowanego połowu udał się tylko jeden. W drugim dniu wiatry wiały z siłą 25m/sek, to jest 7-8 w skali Beauforta. Ale zacznijmy od początku...

Oczywiście zbiórka uczestników jak zawsze odbyła się przy zakładowej bramie, autokar podstawiony przez miejscowy PKS przedstawia się super.


Na 20 uczestników posiadamy w autobusie 35 miejsc, tak więc jest pełny luz. Po zapakowaniu wszystkich naszych klamotów (wędek, toreb i lodówek) można spokojnie się usadowić na wybranych przez siebie miejscówkach w autokarze.

Teraz mogę troszkę odpocząć, jako organizator mam sporo pracy logistycznej i staram się, aby wycieczka na połów dorszy przebiegała spokojnie jak i miło oraz bez zakłóceń.

Wyjazd w samo południe – kierunek Chłapowo koło Władysławowa, jest to nasza nowa baza noclegowa na 2 dni połowów. Jaka będzie nowa miejscówka okaże się po 9 godzinkach jazdy.


Dom wypoczynkowy państwa Ewy i Mirosława Okulskich zrobił na nas wszystkich dobre wrażenie pod względem i wyglądu jak i wyposażenia. Pokoje super czyste i jasne oraz przestronne, łazienki wraz z natryskami również są czyste i wygodne.




Zaraz od wejścia po prawej stronie mamy recepcję, w której na zmianę urzęduje pan Mirek i pani Ewa.

Są to dobre dusze tego domu wypoczynkowego. Dom ten posiada trzy kondygnacje oraz jeden poziom podpiwniczenia gdzie znajdują się sale rekreacyjne (bilardowa, ping–pong oraz sala do gry w piłkarzyki) jest również stół zapewne do gry w karty oraz duża zamrażarka na około 120 litrów.





Także nasze wrażenie jest od samego pojawienia się w tym domu bardzo pozytywne.

Na powitanie gospodarz domu zafundował nam kolację, która notabene nie była planowana (flaczki) - ochów i achów nie było końca, powiem tylko, że wszystkim flaczki smakowały i na dodatek nikt z uczestniczących w kolacji nie dodawał żadnych bonusowych przypraw - co zdarza się bardzo rzadko!




Krzysio - szyper i armator w jednej osobie poinformował mnie, że wypływamy o godzinie 5.30 rano i zostajemy na wodzie jak najdłużej, gdyż następny dzień połowów jest jednym wielkim znakiem zapytania. Po kolacji wszyscy udajemy się na spoczynek do swoich pokoi a co niektórzy jeszcze szykują na jutro swoje wędziska. Ja po całym dniu obowiązków, jakie musiałem wypełnić padłem do łóżka jak zabity.

Czwarta rano – budzik z telefonu daje znać, że należy wstać i od nowa przejąć stery nad wycieczką. Po porannej toalecie szybciutko udaję się do Sali jadalnej i sprawdzam czy śniadanie dla wędkarzy jest już gotowe.
[attachment=1477]
Wiem, że co niektórzy maja problemy ze wstawaniem pomagam i zachęcam ich do szybkiego się uporania ze śpiochem i gotowości do wyjazdu na kuter, na którym już czeka Krzysio wraz z załogą.

Około godziny 5.20 docieramy do portu, szybkie sprawdzenie listy uczestników i wypłynięcie w morze. Krzysio informuje mnie, że na tą chwilę jutro nie wypłyniemy gdyż zapowiadają silne wiatry z zachodu, więc dzisiaj będziemy pływać do oporu ile tylko się da. Pierwsze napłynięcia nie dają spodziewanego efektu, po kilku jeszcze pustych, co niektórzy zaczynają szemrzeć, że tylko pływamy i pływamy a ryb nie widać. Więc postanawiamy popłynąć jeszcze bardziej na środek morza pod wieże wiertnicze gdzie Krzysio spodziewa się super łowienia i nie myli się - bo już w pierwszym dryfie łowimy do bólu rąk i tak jeszcze dwa razy.




Zaraz jak sępy dołączają do nas następne jednostki i zaczyna się robić spore zamieszanie na łowisku. Więc Krzysio postanawia sprawdzić jeszcze inne łowiska i szybciutko oddalamy się z zatłoczonego miejsca. Krzysio szyper informuje mnie, że teraz będziemy się powoli cofali w kierunku portu i sprawdzali kolejne łowiska, jakie ma naznaczone na swojej mapie. Jesteśmy oddaleni od portu prawie trzy godziny płynięcia tak, że to jest spora odległość jak milach tak i w kilometrach. Po kilku jeszcze słabych napływach, gdzie Krzysio spodziewał się ryby, postanowiliśmy łowić w bliskiej odległości portu we Władysławowie. Na popołudniową porę to może przynieść nam efekt w spodziewanej rybie, jaka się tam o tej porze gromadzi. I nie mylił się już kolejny raz, rybka była i to już było dla nas uczestników dobra nowina gdyż można było sobie dopełnić swoje kuwety.

Po zakończeniu łowienia spływamy do portu o godzinie 19.00, więc byliśmy na wodzie w sumie prawie 15 godzin. Zadowolenie oczywiście jest, ale połowiczne gdyż następny dzień nie wypływamy i to jest smutna wiadomość dla nas wszystkich uczestniczących w tej imprezie. Po powrocie do hotelu jemy obiado-kolację i idziemy spać, bo zmęczenie daje o sobie znać. Po kąpieli zaraz usypiam na łóżku w odwrotnej pozycji, budzę się już dobrze w nocy, ale słyszę, że co niektórzy koledzy jeszcze świętują dobre połowy. Oczywiście kładę się teraz w dobrym kierunku i zasypiam bardzo szybko tak jak i się obudziłem.

Teraz chciałem przedstawić Wam swój sprzęt, na który łowiłem a jest nim wędzisko morskie Daiwa 2.40m o ciężarze wyrzutu 20lbs, bez przelotek oraz kołowrotek Daiwy EXCELER OCEANO 4500 J. O tym i jeszcze innym sprzęcie dowiecie się więcej na stronie TEAMY RAPA, na który zapraszam już wkrótce. Z rana jak tylko się pojawiliśmy w porcie Krzysio oznajmia nam, że dzisiaj musimy dać sobie spokój z łowieniem, przewidywany poziom wiatru dość mocno przekracza 6 w skali Beauforta, więc nie ma sensu łowić lub jak kto woli do woli karmić ryby świeżo spożytym śniadaniem. Oczywiście, jeśli Krzysztof mówi nie - to znaczy nie.

Na tym kończymy nasze spotkanie z dorszami. Dokonujemy rozliczenia i na tym kończy się nasze spotkanie z dorszami, powoli szykujemy się do powrotu do domu.Dokonujemy jeszcze drobnych zakupów w hurtowni rybami, ale jedynie koledzy dokupują rybę wyłącznie wędzoną do swoich domów. Po zakupach pakujemy się i wracamy do domku. Jeszcze uściski z miłymi gospodarzami i zapewnienia, że tu jeszcze wrócimy.

Kaz

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (8)

Kaz, 2011-04-22 18:09:43
Bysiorku dzięki.:okok:
waldi-54, 2011-04-22 18:41:23
Brawo Kaz.:oklasky: Super wyprawa, szkoda że uwieczniona tylko jedną rybą. Super fotki, miło sobie przypomnieć ten pensjonat, gdzie spędziłem fajny urlop wraz z żoną, troszkę się tam zmieniło ale wciąż te same, miłe twarze gospodarzy. pozdrawiam waldi-54 :papa2:
Blanek, 2011-04-22 21:24:34
I okazało się, że nie tylko "Pomorzanka". Fajnie, że znalazła się nowa kwatera. Gratuluje wyprawy i żałuję, że nie mogłem z Wami połowić .
Wozik77, 2011-04-22 22:13:39
Cały czas Dorszowa wyprawa jest dla mnie obcą tajemnicą, ale może kiedyś...kto wie :kwadr:
bodzio8247, 2011-04-27 12:24:52
A mnie nie powiedziałeś nawet ;( Nawet kasę miałem ,wielka szkoda:bezradny:
Kaz, 2011-04-27 19:29:00
Przepraszam Bodziu , nastepnym razem napewno o Tobie nie zapomnę.:luzik:
bodzio8247, 2011-04-30 11:48:50
Chyba że tak :mysli::prosi::okok:
Kaz, 2012-10-05 19:11:58
fajny komentarz do wyprawy chce się czytać