Majówka za nami

waldi-54 2016-05-07 Opowiadania

...
Długo czekaliśmy na chwilę, gdy jak każdego roku będziemy mogli wreszcie wyruszyć nad rzeki, jeziora, czy inne zbiorniki aby zapolować na szczupaka.

Ja już w piątek 29- tego zjawiłem się na działce i jak co roku, obszedłem jezioro dookoła, chcąc sprawdzić czy coś się zmieniło od zeszłorocznej jesieni. Ale poza kilkoma złamanymi drzewami, własciwie wszystko jest tak jak było jesienią, no może tylko to, że Remiz zbudował swoje gniazdo w tym roku w całkiem nie typowym miejscu, bo tuż nad ścieżką, którą przechadza się spora rzesza ludzi, ale zapewne wie co robi, wszak jest tam od kilku lat, „a może i dłużej”.


Perkozy Dwuczube również założyły swoje gniazda w tych samych miejscach, tak jak para Łabędzi. Trochę przybyło nowych żeremi bobrowych, w kilku miejscach zauważyłem zapadliska na wale okalającym jezioro, to też robota Bobra, poza tym wszystko jest ok.

Idąc wokół jeziora już w piątek zauważyłem faceta, który spinningował w najlepsze, nic sobie nie robiąc z moich uwag, pomyślałem - co to się będzie działo w sobotę. W sobotę również wybrałemsię na spacerek i tak jak w poprzednim dniu, również nie zabrakło ludzi niecierpliwych, jedni jeszcze pływali, inni wlaśnie kończyli rozpoczęcie sezonu, choć z falstartem to udanie, bo z reklamówką szczupaków.


Ja swój sezon szczupakowy rozpocząłem w niedzielę i rozpocząłem go udanie, łowiąc dwa szczupaki, jeden 72cm, drugi około 50cm, oraz dwa okonie 32 i 20 cm. Jak na jeden dzień to uważam, że przy dość sporej presji to wynik całkiem dobry, zwłaszcza, że łowiłem z przerwami, bo rano do godz. 9, a w sesji popołudniowj do 17- stej.





Drugi Maj, od rana wiaterek północno- wschodni, na wodzie kilka łódek i kompletna cisza, nawet się nie spławia drobnica, niedobrze. Od 5-tej do godz. 9-tej rano nawet nie zaliczyłem kontaktu z rybą, w poobiedniej sesji trwającej trzy godziny również spłynąłem o kiju, za to był czas na ognisko i kiełbaski. Byłbym zapomniał, że drugiego maja już po zakończeniu spinningowania, wybrałem się ze spławikiem w znajome trzcinki z nadzieją na karasia, lub lina, ale prócz fotek zrobionych parze Perkozów łupem moim padła płotka około 20 – stu centymetrowa, ale przygoda z Perkozami pozostanie na długo w pamięci, a było to tak:

Po nieudanym porannym wypadzie na szczupaka, wpadł mi do głowy pomysł aby spróbować złowić, może karasia, albo linka, no w ostateczności mogą być wzdręgi a nawet płotki. W tym celu wpłynąłem w trzcinowisko, gdzie zeszłego roku udało mi się złowić dwa linki i niezliczoną ilość wzdręg (krasnopiór). Tym razem na miejscu zastałem pływające gniazdo z samicą Perkoza siedzącą na jajku, samiec pływał w pobliżu. Gdybym wcześniej zauważył to gniazdo, odpłynął bym gdzieś dalej, atak, wędkę zarzuciłem, zasypałem czym trzeba i dopiero po jakimś czasie zauważyłem w pobliżu gniazdo.


Samica zeskoczyła z gniazda i z pewnej odległości śledziła moje ruchu, ale widać było, że łódka nie robi na niej specjalnego wrażenia. Samiec po chwili podpłynął z gałązką czegoś suchego i podał to samicy, która starannie ta gałązkę wplotła w gniazdo, po czym najspokojniej w świeci usiadła na jajku. Całą tą scenę staranie sfotografowałem i odłożyłem aparat, gdy tymczasem samiec bezwstydnie, najzwyczajniej w świecie postanowił mi pokazać, że z mojej obecności już nic sobie nie robi, a nawet pokaże mi kto tu jest u siebie i wydając przedziwne odgłosy wskoczył na swoją partnerkę i zaczął z nią kopulować, nic sobie nie robiąc z mojej obecności, pstryknąłem im tylko fotkę i zostawiłem ich w spokoju, wszak to przecież jest Maj, miesiąc miłości.




Gdy odpłynąłem już na bezpieczną odległość z prawej strony jak na zamówienie z trzcin wyłoniła się rodzinka dzikich gęsi. Prawda, że uroczo wyglądają?


Trzeci Maj, od rana piękna słoneczna pogoda, wiatr tym razem kręci, raz ze wschodu, raz z południa to znowu zawiewa z północy i tak jest do godz. 8-mej. Tym razem nietypowo zaczynam, od środka jeziora. Moja przystań znajduje się po wschodniej stronie, więc bliżej brzegu panuje flauta, ja szukam falki a ta jest na srodku jeziora. Po kilku rzutach postanowiłem zmienić miejscówkę i po kilkunastu uderzeniach wioseł jestem na miejscu, już w pierwszym rzucie mam uderzenie i na wędce melduje się niewielki okoń. Kilka kolejnych rzutów i mam pobicie tym razem wiem, że to szczupaczek, po walce widać, że niewielki, nawet nie pomyślałem o aparacie aby go sfotografować, ot wywinął jednego fikołka, zatańczył na ogonie i już był w podbieraku, cyk fotkę na pamiątkę i do wody, niech dorasta szczęśliwie do przyzwoitych wymiarów.


I to już koniec mojej Wędkarskiej Majówki, tak jak w roku poprzednim był czas na spacer, na podglądanie przyrody i na to „co tygryski lubią najbardziej ”czyli na wędkowanie. Pewnie mogłoby być więcej rybek, bo kto by nie chciał, ale ja i tak się cieszę, sezon rozpoczęty rybki były i akumulatory naładowane na ful, oby takich wypadów było więcej, tego życzę sobie i Wszystkim Wędkarzom w szczególności wszystkim „Drakersom”

waldi-54

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (2)

bysior, 2016-05-07 18:11:16
Szczupak taki już godny rozpocząć majówkę - gratulacje! Do tego piękne okoliczności przyrody w postaci tańcu perkozów... Nic tylko zazdrościć
DarekP, 2016-05-12 17:24:44
Bardzo fajna relacja Waldku. Pozdrawiam