Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Opowiadania

Krzyk ciszy

Autor: Wozik77, opublikowano 2010-08-04 07:22:29
komentarze: 2, wyświetleń: 748

--

Już dawno czerwiec zamknął za sobą drzwi. Nastały skwarne lipcowe dni. Gwar ośrodków wczasowych tu i ówdzie dawał się we znaki, a przyroda swymi dźwiękami dochodziła do głosu jedynie wczesnym świtem. Nie był to specjalnie lubiany przez niego wędkarski czas. Niby nie zdążył się jeszcze nacieszyć wiosną, a już do głowy dopuszczał myśli o pięknej złotej jesieni, o wrześniowych porankach gryzących policzki swym rześkim powietrzem. Już widział meandry rzeczne, skrzące się w promieniach słońca. Tęsknił.

Na tę sobotę czekał bardzo długo. We wcześniejsze weekendy przedkładał inne sprawy nad spotkanie z jego drugą wielką miłością – mazowiecką Rzeczką, którą odkrył dekadę temu. Nie raz samotnie przemierzał Jej brzegi, by cieszyć się magią obcowania z przyrodą. Czuł się w tym miejscu jak pionier-odkrywca. Ten pejzaż ładował jego biologiczny akumulator, dając mu siłę w dniu codziennym. Tu po prostu odpoczywał.

Budzik tym razem był zbędny. Wstał już wcześniej nie mogąc doczekać się dzisiejszego wędkowania. Poranne pakowanie było tylko formalnością, bo i tak bagaż był gotowy od wczoraj. Z grubsza spojrzał jeszcze czy przypadkiem czegoś nie pominął, dopakował prowiant i butelkę z napojem, wziął pokrowiec z wędką, a chwilę później zawarczał silnik w jego aucie.

Przy dźwiękach radiowej audycji droga minęła bardzo szybko. Z czerni nocy powoli wyłaniała się szarzyzna poranka. Gdzieś na horyzoncie widać było poświatę słońca, co wyraźnie wskazywało na budzący się piękny dzień.

Mazowiecka wieś, do której dotarł pogrążona była we śnie. Znad pól i łąk unosiła się mgła. Z podwórza - obok którego zatrzymał się, wyjrzał miejscowy burek. Popatrzył złowrogo przez chwilę, szczeknął dwa razy, po czym odwrócił się jakby zwąchał swojego.

Poranny spokój przepełniał okolicę. Maszerując przez łąkę kaloszami uwalniał krople rosy więzione przez sieci pajęczyn. Wsłuchiwał się w świergot ptaków. Był zadowolony, bo z każdym kolejnym krokiem zbliżał się do "swojej" rzeki. Ostatni raz był nad Nią w kwietniu. Zastanawiał się, jakim poziomem wody go przywita, czy bardzo zarosła i czy dziś znów mocniej zabije jego wędkarskie serce.

Brakowało ok. 200 metrów do upragnionego celu, kiedy do jego nozdrzy dotarł ten dziwny zapach. Zatrzymał się chcąc zlokalizować skąd pochodzi.
- Może to jakaś padlina w krzakach – na prędce wysnuł hipotezę.

Obrócił się dookoła siebie, lecz dziwna woń wyraźnie nacierała na niego z przodu. Ruszył, lecz z każdym krokiem zapach był coraz bardziej intensywny. Towarzyszył mu nad sam brzeg rzeki.

W końcu dotarł na skarpę, z której rozciągał się widok na piękny rzeczny zakręt. Teraz dopiero oczom jego ukazało się to, czego nigdy nie chciałby oglądać. Rzeka umierała. Miała brunatny kolor i miał wrażenie jakby nie oddychała. Środkiem koryta wśród dziwnej zawiesiny płynęły setki śniętych ryb. Nie brakowało okazów, z jakimi dotąd nie miał okazji się zmierzyć. Były duże szczupaki, brzany, klenie, jazie, okonie, pełno dorodnych leszczy, a nawet król polskich rzek – sum, którego występowania w tym cieku nigdy by się nie spodziewał. Ryby osadzały się na brzegach, gdzie przy wtórowaniu promieni słonecznych rozkładały się. Koszmarny był to widok. Dziwna cisza potęgowała wrażenie. Jeszcze dwie godziny temu wstawał z ogromną nadzieją i radością na to spotkanie, a teraz? Teraz stał zdruzgotany tym widokiem i zadawał sobie pytanie – dlaczego?

Ten ogromny szum w jego głowie brzmiał tak dziwnie w ciszy poranka. Patrząc na konającą Rzekę, jego krtań zaciskała się coraz bardziej.

Wracał roztrzęsiony tym, co zobaczył. Nie włączył nawet radia. Gdy wchodził do domu dochodziła ósma. Po cichu rozpakował rzeczy, wędkę wstawił do kąta. Rozebrał się i delikatnie - by nie zbudzić śpiącej żony, wsunął się pod kołdrę. Leżał jeszcze kilka sekund gapiąc się w sufit, po czym usłyszał szeptane słowa:
- Która godzina? Nie wstajesz? Miałeś przecież jechać na ryby...
- Śpij jeszcze kochanie – odpowiedział - Dopiero ósma. Dziś jednak nie jadę – dodał.

Gdy kończył zdanie po jego policzku spłynęła łezka. Wiedział bowiem, że potrzeba kilku lat zanim jego ukochana Rzeka wróci do swojej świetności. Lat, po których znów w Jej przejrzystej toni zjawią się stada kiełbi i płoci, a pod zwalonym przez bobry konarem czaić się będzie cętkowany szczupak. Zanim znów stając nad Jej brzegami będzie miał w sobie nadzieję na przeżycie wielkiej wędkarskiej przygody.

Dwa dni później wszystkie media trąbiły o ekologicznej tragedii wód wschodniego Mazowsza i części Podlasia. Miał już pewność, że szmat czasu musi jeszcze minąć, aby w jego Rzece znów pojawiło się życie.

Czasu bezpowrotnie straconego...

Informacje o autorze

Wozik77

Piotr Woźniak Pseudonim wędkarski: Wozik77 Lat wędkarskiego stażu: - 27 Miejsce wędkowania: Zakamarki Mazowsza oraz Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Ulubiona metoda: spinning, spławik. Ulubiona ryba: Szczupak, Lin. CW - czyli mój Czas Wędkarski w pigułce - lata dzieciństwa - pierwsze kontakty ze stworzeniem zwanym "yyybka" ( poprawna wymowa tego słowa to...

Więcej informacji znajdziesz na blogu Wozik77

Skomentuj "Krzyk ciszy"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (2)

Skomentował gusto, 2010-11-25 18:51:32

BoisieBeczy

--
fan przyrody,wędkarstwa.grzybobraniaMuza

Skomentował kojoto, 2011-12-10 19:01:24

Smutne ale prawdziwe.
Fajnie opisane. Brawa Oklasky

--
C&R&Rock&Roll



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: waldi-54

Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ...
zobacz więcej