Królowa Wisła cz.2 – Wartości, zagrożenia, nadzieje...

Paweł 2014-04-26 Opowiadania

...
Wisła pod wieloma względami jest rzeką wyjątkową. Nie tylko w skali Polski, ale również w skali całego naszego kontynentu...

Niepowtarzalne wiślane wartości


Wisła pod wieloma względami jest rzeką wyjątkową. Nie tylko w skali Polski, ale również w skali całego naszego kontynentu.

Wbrew temu co widzimy w okolicach miast - koryto Rzeki w większości pozostaje w stanie naturalnym. Na odcinkach, na których nie jest „dotknięta” ludzką ręką tworzy wyspy, odgałęzienia czy rozlewiska, nieustannie się zmieniające. Dolina Wisły jest naturalnym korytarzem ekologicznym. Najlepsze warunki pod tym względem panują w środkowym Jej biegu, od Puław przez Warszawę, aż prawie po Płock. Nie trzeba być fachowcem w tej dziedzinie, aby zaobserwować jak ten korytarz jest ważny dla ptaków.

A w dolinie Wisły występuje ponad 320 gatunków, w tym około 180 lęgowych. Szczególnie liczne wiślane wyspy są siedliskiem dla wielu cennych gatunków ptactwa. Pod tym względem Wisłą jawi się jako miejsce o unikatowych w skali Europy wartościach ornitologicznych.

Nas, wędkarzy, jeszcze bardziej niż awifauna, interesuje oczywiście… ichtiofauna. Aktualnie w Wiśle żyją, nie licząc introdukowanych i występujących sporadycznie, 44 gatunki ryb, z czego 9 gatunków uznano za zagrożone. Warto je wymienić: troć, certa, ciosa, dwa gatunki kiełbia oraz cztery gatunki minogów.

Nadwiślańskie brzegi są też ostoją wielu gatunków zwierząt, poczynając od niedużych, acz ostatnio coraz rzadszych zajęcy, przez zgrabne sarny i stada dzików - na potężnych łosiach kończąc.

Wśród nich znajduje się też miejsce dla kuropatw (choć tych coraz mniej) czy kolorowych bażantów, o wędrujących dostojnie po podmokłych łąkach bocianach nie wspominając.

Oczywiście w tekście o Wiśle nie mógłbym pominąć wątku osobistego czyli mojego Przyjaciela – Władka (http://shrap-drakers.pl/artykul/bobr-z-nad-wisly/)

Rodzina bobrów jest nadzwyczaj liczna, w ostatnich latach stale powiększająca się. Na dużej rzece bobry nie wadzą nikomu więc je szanujmy, nawet jak nam niekiedy podniosą ciśnienie w ciemnościach niespodziewanym uderzeniem ogona o taflę wody płosząc ryby w najbliższym otoczeniu.

Jeśli chodzi o roślinność - Wisła jest połączeniem piasku, wody i zieleni. Tę kombinację tworzą znajdujące się w jej korycie liczne ławice, łachy i kępy. Ich wygląd stale się zmienia pod wpływem kolejnych wezbrań. Z kolei duże powierzchnie płycizn i piasków pozbawione są całkowicie jakiejkolwiek roślinności. Nad Wisłą zachowały się jeszcze lasy łęgowe złożone z wierzb, topól i jesionów, jednak w związku z wybudowaniem wałów przeciwpowodziowych zostały w znacznym stopniu odcięte od stałych wylewów rzeki. Coraz częściej zastępowane są przez nadrzeczne wikliny.

Bardzo charakterystyczne dla Wisły są częste wahania wody, nieraz bardzo gwałtowne. Na innych naszych nizinnych rzekach duża woda jest najczęściej skutkiem wiosennych roztopów, z czasem woda wchodzi w koryto i już taki stan trwa do następnej wiosny. Wisła również wysoką wodę najczęściej niesie na, ale później mamy tzw. „janówkę”, która przechodzi około połowy czerwca. Dodatkowo Wisła jest bardzo czuła na opady deszczu, kilkudniowy deszcz na południu Polski jest zapowiedzią przyboru na całym biegu rzeki. Bywa, że w ciągu kilku dni woda np. w Warszawie potrafi przybrać trzy czy nawet więcej metrów. W 2010-ym roku przez Wisłę przetoczyła się największa powódź w „mierzalnej” historii...

... a zaraz potem mieliśmy historyczną niżówkę, stan wody tak niski, że odsłonił wiele „skarbów” zalegających od lat na dnie rzeki. Wyłączając powodzie - wszelkie przybory należy uznać za korzystne dla środowiska wodnego, „zwiększają” one obszary tarliskowe dla wielu gatunków ryb, odświeżają brzegi, usypuję nowe piaskowe wyspy będące siedliskiem ptactwa wodnego, odmulają zastoiska itp.

Cały ten ekosystem został misternie skonstruowany przez naturę, rzeka z każdym naturalnym zagrożeniem z pewnością by sobie poradziła, tak jak radziła sobie przez setki i tysiące lat. Niestety człowiek zaingerował...

Zagrożenia dla Rzeki


Tak wielka i piękna Rzeka zasługuje na to, żeby mieć tylko wielbicieli, nie powinna mieć wrogów. Niestety - jednak ma! Najważniejszym wrogiem jest postępująca cywilizacja, a dokładniej człowiek, który wykorzystuje postęp cywilizacyjny w bardzo nieodpowiedzialny i ekspansywny sposób. Oczywiście część tych działań jest potrzebna i wręcz pożądana, ale wszystko powinno mieć jakieś granice.

Pierwsze istotne i widoczne ingerencje człowieka w naszą Wielką Rzekę sięgają dwustu lat wstecz. Polegały na udrażnianiu koryta Wisły, głównie w celach żeglugowych. Budowano poprzeczne tamy oraz opaski wzdłuż brzegu. Dzięki nim rzeka ulegała miejscowemu zwężeniu, a co za tym idzie pogłębieniu. Z czasem takie prace miały również na celu ochronę brzegu przed „zabieraniem” go przez nurt, kolejne prace polegające na obwałowywaniu koryta miały na celu ochronę przciwpowodziową. Wały, mimo swych pożądanych skutków, ograniczały jednak dolinę rzeki niejako zawężając ją tylko do obszarów między wałami. Niestety, z czasem człowiek w opaczny sposób zaczął pojmować ochronę przed powodziami, odbierając rzece coraz więcej naturalnych obszarów i budując tam domostwa. Jak doskonale wiemy ograniczanie polderów już miało i zapewne jeszcze będzie miało w przyszłości tragiczne skutki podczas powodzi.

Tematu czyszczenia międzywala z drzew i krzewów nie poruszę, gdyż ta działalność jest bardzo niejednoznaczna i trudna do oceny…
Ogromne zmiany w charakterystyce Wisły spowodowane zostały przez wybudowanie stopni wodnych czyli Kaskady Górnej Wisły, Zbiornika Goczałkowickiego oraz Zbiornika Włocławskiego. Ze względu na swoje usytuowanie najbliżej Bałtyku – najwięcej zmian oczywiście spowodowała zapora Jeziora Włocławskiego. Najczęściej zmian negatywnych i, niestety, raczej nieodwracalnych dla środowiska rzecznego. Przy zaporze włocławskiej warto chwilę się zatrzymać, gdyż obecnie ta budowla jest uznawana za ogromne zagrożenie. I nie chodzi mi tu wcale o ryby, które nie mają sprawnej przepławki czy trujące osady denne. Ratowanie zapory jest obecnie pretekstem do prób budowania kolejnych (z biegiem rzeki) betonowych progów, słynna już Nieszawa spędza sen z oczu wielu miłośników wiślanej przyrody. Pomysły ratowania betonowej zapory poprzez wybudowanie kolejnych kilku betonowych progów, w dobie europejskich tendencji do renaturalizacji zniszczonych przez człowieka rzek, wydają się być ewidentnym skokiem na kasę, o wielkości której my, prości ludzie, nawet nie mamy pewnie wyobrażenia. I dlatego właśnie mam obawy, że, mimo wszelkich negatywnych opinii, temat będzie powracał jeszcze wiele lat i wcale lobby budowlane nie stoi na straconej pozycji. Niestety...

Właściwie wszelkie zagrożenia, które można by tu wymieniać w kontekście Wisły, są natury cywilizacyjnej. Mimo zwiększającej się z roku na rok świadomości ekologicznej, budowaniu nowych oczyszczalni, obawy przed dużymi karami za niedotrzymywanie parametrów emisji gazów – i tak katastrofy ekologiczne będą miały miejsce. Przecież co kilka lat zdarzają się wypadki i Wisłą płyną ogromne plamy ropy czy jej pochodnych. Przecież na dnie w okolicach zapory we Włocławku leży bomba ekologiczna skumulowana przez wiele lat i nie wiemy kiedy i jak ona zdetonuje…Przecież… Takich „przecież” jest jeszcze na pewno wiele…
O zagrożeniach spowodowanych wysoką wodą nie chciałbym się rozwodzić, bo to temat na oddzielne przemyślenia, zresztą powracający co kilka lat przy okazji coraz częstszych katastrof powodziowych.

Ten temat jest szeroko poruszany podczas kolejnych wylewów i zwykły człowiek świadomość na ten temat jakąś tam ma. Warto jednak wspomnieć o sytuacji odwrotnej. Zbyt niski stan wody też jest potężnym zagrożeniem. Oczywiście to zagrożenie wynika po części z uwarunkowań pogodowych. Jednak i tutaj swoją rękę przykłada człowiek. Pobór wody potrzebnej do życia to jedno, ale już np. pobór wody na południu Polski z niedużych rzek, dopływów Wisły, do naśnieżania stoków narciarskich – to już przegięcie jest i zbliża się do nieodpowiedzialnej, rabunkowej wręcz gospodarki wodnej…

Naturalnym zagrożeniem są duże miasta, które skutecznie załamują ciągi zwierząt, a zwłaszcza ptaków. Są one przyczyną degradacji warunków przyrodniczych doliny Wisły i stanowią barierę na trasie ekologicznego korytarza rzecznego. Niestety, miasta generują również niewyobrażalną ilość odpadów i śmieci, a także są ogromnym zagrożeniem dla rzeki ze względu na odprowadzane do niej ścieki. Nieodłącznym elementem miast jest przemysł, który korzysta bezpośrednio z wód Wisły. Degradacja środowiska w wyniku działalności przemysłu jest bardzo wyraźna. Zakłady przemysłowe są źródłem zanieczyszczenia nie tylko wody, ale również atmosfery oraz gleby. Przyznać jednak muszę, że jak patrzę wstecz - woda w Wiśle kiedyś była o wiele gorszej jakości niż teraz. Upadek wielu zakładów w latach 90-tych ubiegłego wieku plus budowa oczyszczalni spowodowała poprawę czystości wód Wisły. Jednak do zadowalającego stanu raczej droga daleka…

Analizując zagrożenia wydaje się również, że człowiek próbując naprawiać swoje błędy z przeszłości – robi kolejne błędy i jeszcze pogarsza stan rzeczy.

Bo rzeka ze swoimi problemami sama sobie by poradziła. Tak jak radziła sobie przez lata, wieki i epoki. Jednak wszystkich ludzkich błędów nawet tak Wielka Rzeka naprawić nie jest w stanie…

Konieczność ochrony wiślanych wartości


Niewątpliwie głównym zadaniem naszych czasów jest ochrona przynajmniej obecnego stanu rzeczy, zachowanie istniejących walorów przyrodniczych. Wiele wartości człowiek zepsuł bezpowrotnie, ale jest jeszcze szansa i trzeba robić wszystko, żeby odwrócić tę niekorzystną tendencję. Świat powoli zauważa tę konieczność, u nas jest to jeszcze w powijakach. Niestety, mimo iż ogólna świadomość ekologiczna wydaje się być coraz większa - to już troska o przyszłość jest wciąż poniżej wszelkiej krytyki. Niszczycielskie, często barbarzyńskie praktyki ukierunkowane jedynie na zysk, stawiają nas w bardzo złym świetle w kontekście dbałości o przyrodę…

Aby zachować istniejące wartości przyrodnicze należy podjąć, i to jak najszybciej, wiele działań. Aktualnie wiele do życzenia pozostawia ochrona ciągłości systemu przyrodniczego czy też ochrona ekologicznych funkcji korytarza rzecznego doliny Wisły. Do tego niezbędne jest zachowanie uwarunkowań hydrologicznych, które są typowe dla nie uregulowanej rzeki. Wszelkie ingerencje w naturalny charakter rzeki prowadzą do zachwiania regularnych wiosennych wezbrań wody na rzecz nietypowych powodzi wynikających z zaburzeń naturalnego przepływu. Powoduje to utrudnienia w wiosennym rozrodzie ryb czy też wpływa negatywnie na tak ważne dla ekosystemu piaszczyste wyspy czy też ławice w nurcie, które są miejscem gniazdowania wielu gatunków ptaków, również tych zagrożonych wyginięciem.

Na pewno jakiś promykiem nadziei są wymagania stawiane Polsce przez Unię Europejską i jej dyrektywy, które wstępując musieliśmy podpisać. Głównie mam tu na myśli obszary objęte programem Natura 2000, który, mam nadzieję, z czasem zacznie przynosić określone korzyści.

Na Wiśle, w ramach tego programu, utworzono 6 odrębnych obszarów:

- Dolina górnej Wisły - obejmuje odcinek Wisły w jej górnym biegu, wraz z jeziorem Goczałkowickim i przyległymi do niego stawami hodowlanymi oraz wpadającymi do Wisły prawobrzeżnymi dopływami, mającymi swe źródła w Beskidach,

- Puszcza Niepołomicka - obszar leży w województwie małopolskim, w północno – zachodniej części Kotliny Sandomierskiej, w widłach rzek Wisły i Raby,

- Małopolski przełom Wisły - obejmuje Wisłę i jej brzegi na odcinku między Józefowem, a Kazimierzem,

- Dolina środkowej Wisły - obejmuje odcinek Wisły od Dęblina do Płocka,

- Dolina dolnej Wisły - obejmuje dolinę Wisły na odcinku od Włocławka do Przegaliny (w okolicach Gdańska),

- Ujście Wisły - obejmuje przyujściowy odcinek Wisły, Przekop, od miejscowości Przegalina do Bałtyku, wraz z międzywalem rzeki.

Warto pamiętać, że jest to nie tylko program ochrony przyrody, próba zachowania jej różnorodności dla przyszłych pokoleń. Jest to również szansa na rozwój turystyki w dobrze pojętym tego słowa znaczeniu. Jest to także zwiększenie szans na dofinansowanie korzystnych projektów, typu budowa kanalizacji z doprowadzeniem do oczyszczalni ścieków.

Oczywiście, w myśl starego powiedzenia: „Polak potrafi” nietrudno sobie wyobrazić cwaniaków, którzy pod przykrywką działań ekologiczno-przyrodniczych betonują jakiś malutki ciurek czy tworzą zalewik pod pretekstem rozwoju turystyki w regionie… Ale cóż, miejmy nadzieję, że takie działania będą surowo karane, przez co coraz rzadsze…
Wzdłuż Wisły jest usytuowanych wiele niezależnych, wcześniej już ustalonych obszarów chronionych takich jak rezerwaty przyrody. O dwóch z nich wspomnę później, bo warto sobie uzmysłowić, że mimo wielu przeciwności, taka ochrona ma sens i daje dużo możliwości…

W temacie ochrony wiślanych wartości my, wędkarze, mamy bardzo dużo do zdziałania. Oczywiście na pierwszym miejscu stawiam zasadę „nie szkodzić”.

Nie mamy możliwości naprawy wielu błędów, ale musimy robić wszystko, aby nie pogarszać stanu rzeczy. Czyli przede wszystkim zabierajmy wszelkie swoje śmieci (jednorazowe grille, opakowania po robakach czy zanętach, puszki czy butelki) przywiezione nad wodę. Zresztą temat wędkarskiego śmieciarstwa to jest wielki ból i ogromny problem, jednak nie jest to miejsce na szersze omówienie… Generalnie – nasze zachowanie nad wodą jest widocznym wyznacznikiem szacunku do przyrody, szacunku do wartości tej pięknej Wielkiej Rzeki…

Wiślane ryby (bez fotek bo to temat do przemyśleń…)


Strukturę rybostanu Wisły można podzielić na…. dwa okresy historyczne i winien jest temu człowiek i jego ingerencja w naturę. Punktem zwrotnym historii Wisły było bez wątpienia wybudowanie wspomnianego już wcześniej zbiornika zaporowego we Włocławku. Miało to miejsce w latach 1962-1970. Tak drastyczne podzielenie Rzeki spowodowało praktycznie koniec wędrówek ryb dwuśrodowiskowych takich jak łosoś, troć wędrowna czy certa. Łososiowate całkiem sobie nie poradziły, ryby te wpływając obecnie z Bałtyku do Wisły „skręcają” przed zaporą do większych dopływów, np. Drwęcy. Certa z kolei „stworzyła” sobie namiastkę morza w wodach zalewu. Jednak również okres świetności tej ryby dawno za nami.

Innym wielkim wiślanym przegranym jest jesiotr, choć on wyginął znacznie wcześniej na skutek nadmiernych połowów rybackich i kłusowniczych w pierwszej połowie XX-ego wieku oraz już wtedy postępującego zanieczyszczenia wody.

Dlaczego temat wiślanych ryb rozpocząłem od gatunków, których już na Mazowszu nie ma? Otóż dlatego, że obecne obserwacje prowadzą do bardzo pesymistycznego wniosku: niedługo na tę listę mogą zostać dopisane następne ryby: np. brzana czy sandacz, że o malutkim kiełbiu nie wspomnę. Jeszcze niedawno dodałbym suma, ale ostatnie lata za sprawą mobilnych wędkarzy poławiających te ryby nowoczesnymi metodami jakby zaprzeczają takim obawom (chyba, że głupota zapanuje nad rozsądkiem)...

Ryb w Wiśle z roku na rok jest coraz mniej. Ale przecież jednak są! Choć fakt, że obecnie „królem polowania” jest niezbyt smaczny boleń jest znamienny. I piszę to nie dlatego, że żałuję, że niesmaczny, ale dlatego, iż fakt ten świadczy o tym, że te bardziej atrakcyjne kulinarnie ryby zostały dość skutecznie „spacyfikowane” przez rybaków, wędkarzy, kłusowników czy kormorany (kolejność nieprzypadkowa). A co poza boleniem? Jeśli chodzi o drapieżniki to szczupaka jest mało, sandacze są, ale występują „wyspowo”, sum raczej dla przygotowanych wybrańców. Klenie i jazie czyli ryby pół-drapieżne są, ale większe egzemplarze trafiają się sporadycznie. To samo można odnieść do okonia choć tego jest jakby mniej. Wędkarze spławikowo-gruntowi łowią głównie sapy, krąpie i nieduże leszcze, fachowcy okresowo potrafią wstrzelić się w stado pokaźnych brzan, można jeszcze trafić na niewielkie stadko cert, a przy okazji złowić pojedynczy, z reguły godny, okaz bardzo niegdyś popularnej świnki. Niezbyt wyrośnięte, głównie łowione wiosną, płotki oraz wszędobylskie ukleje dopełniają niezbyt optymistycznego obecnego obrazu rybostanu Wisły. Zwyczajnie – chcąc złowić konkretną rybę trzeba się nieźle nachodzić...

Koniec części drugiej

Przejdź do części III - http://shrap-drakers.pl/artykul/krolowa-wisla-cz-3-–-na-mazowszu/

Paweł

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (4)

bysior, 2014-04-26 22:12:25
Problemy, które dotykają Wisłę a które opisujesz w swoim tekście tak naprawdę dotyczą nie tylko Królowej, ale niestety wydaje mi się że również wszystkich większych polskich rzek. Niestety ludzie i cywilizacja potrafią zniszczyć wszystko. Zapory, ograniczenie koryta, sztuczna regulacja... w Polsce robi się wszystko to, co zachód już dawno zrozumiał i stara się odwrócić, co wcale takie proste nie jest a odbudowa środowiska trwa znacznie dłużej niż jego zniszczenie... ale coż, trzymajmy kciuki. I tak jak piszesz: nie szkodźmy!!!
spinbob, 2014-05-06 14:10:09
Dobra, skłaniająca do przemyśleń lektura. Niestety dobro przyrody często dla wielu osób to tylko utrudnienie w realizacji prywatnych celów. Widać to nad wodami. Można się długo nad tym zastanawiać i wnioski raczej nie będą optymistyczne. W każdym razie, tak jak piszecie zmiany warto zacząć od siebie i przynajmniej nie szkodzić, a czasem warto przyłączyć się do działań poprawiających sytuację nad wodami. Coraz częściej pojawiają się ciekawe inicjatywy warte poparcia. Pozdrawiam.
, 2014-07-07 14:23:22
SMUTNA ALE PRAWDA:beczy:
witaszek10, 2015-01-18 23:41:22
Pozdrowienia dla Władka. On i jego koledzy robią świetną robotę, szczególnie na ciurkach Niby nic nowego - ale ujęcie systematyczne i rzeczowe.