Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Opowiadania

Kaczy dół

Autor: nema44, opublikowano 2011-10-17 20:37:09
komentarze: 14, wyświetleń: 1835

--

To nie będzie gawęda o wielkiej rybie. Nie zamierzam też opisywać wędkarskiego eldorado. Opowiem za to historię pewnego bajorka, na które nikt o zdrowych zmysłach nie zwróciłby większej uwagi. Nie mam wątpliwości – żaden osobnik obdarzony wędkarskim nosem nie zatrzymałby się tam zapewne dłużej niż 5 minut.

Zaczęło się – jak zwykle – nad Wisłą. Ta rzeka to moja miłość, której nigdy się nie wyprę, choć często bywa nieodwzajemniona. W październikowy ranek udało się znaleźć wreszcie chwilę wolnego czasu, by oddać się urokom rzecznego spinningu. Rześki chłód poranka i emocje przy każdym stuknięciu przynęty o podwodne kamienie wynagradzały brak jakiegokolwiek kontaktu z rybami. Ranek, mimo że chmurny i ponury, urzekał swym pięknem. Delikatna mgła, przejrzysta woda i setki dzikich kaczek krążących po wiślanych zatokach nadawały memu wędkowaniu jakiegoś magicznego, bajkowego wręcz charakteru. Nic dziwnego, że w tak wspaniałych okolicznościach przyrody szybko upłynęło kilka godzin przeznaczonych na rybaczenie.

Wracając w kierunku daleko zaparkowanego samochodu, musiałem ominąć dziki, zakrzaczony staw, położony około 100 metrów od Wisły. Jako że bajorko znajduje się tuż przy wiślanym wale, miałem okazję przyjrzeć się mu z góry. Kiedy spojrzałem na ciemną wodę, wróciły wspomnienia z dzieciństwa. To przecież w tym dołku stawiałem pierwsze wędkarskie kroki! To tu łowiłem majowe liny i wspaniałe złote karasie. No – ale wtedy to była głęboka, atrakcyjna woda, po której dziś pozostało wspomnienie, zaledwie namiastka dawnej świetności.

Gdy zza chmur wyjrzało na chwilę słońce, moją uwagę przykuły dwa leżące na piaszczystym wypłyceniu patyki. Zaraz, zaraz – czy ja gdzieś czegoś podobnego nie widziałem? Tak – to przecież czające się przy dnie szczupaki! Ileż razy miałem możliwość obserwacji tych niby patyków, które nagle ożywały i z szybkością torpedy ruszały do ataku.

Bez chwili wahania rozkładam lekki spinning, by sprawdzić, czy w bajorku nie kryje się coś większego niż te krótkie zębacze. Do agrafki zapinam obciążonego małą główką białego twistera, zdając sobie sprawę, że głębokiej wody w tym zapomnianym zbiorniku nie uświadczę. Już drugi rzut owocuje szczupakowym walnięciem. Ryba nie pozwala nawet opaść przynęcie na dno – atakuje opadającą gumę. Drapieżnik nie jest duży, ma może 50 centymetrów, ale cieszy niezmiernie.

Ryba wraca do wody, a ja postanawiam rzucić przynętę w to samo miejsce. Twister opada do dna, delikatne poderwanie szczytówką i konsternacja – znowu uderzenie! Po kilku chwilach u moich nóg melduje się esox identyczny jak ten, którego przed chwilą wypuściłem. Przez moment zdaje mi się, że mam do czynienia ze złowioną wcześniej rybą, ale przecież to nierealne. Postanawiam sprawdzić rodzące się powoli przypuszczenia. Zmieniam gumę na lekką, jasną obrotówkę i wykonuję rzut w nieco głębszą partię zbiornika, tuż pod zatopiony korzeń. Trzy obroty korbką i solidne walnięcie! Czuję, że tym razem to większy zębaty. Ładnie walczy, ale udaje mi się go wyholować. Okazuje się, że to solidny sześćdziesiątak.
Solidny sześćdziesiątak...

Solidny sześćdziesiątak...


Gdy robię mu zdjęcie, zaczynam żałować, że nie mam ze sobą wiadra czy innego naczynia pozwalającego przetransportować rybę do pobliskiej Wisły. Przecież kwestią czasu jest odkrycie tajemnicy tego stawu przez rybożerców. A wtedy wystarczy kilka godzin, by dokonać rzezi niewiniątek. Jednak poddaję się – odległość do rzeki zbyt duża, aby ryby zniosły to bez szwanku.

Wracam do domu, jednak szczupaki z kaczego dołu nie dają mi spokoju. Oczami wyobraźni widzę, jak szczęśliwy „wędkarz” wędruje z siatką pełną zębatych do domu. Postanawiam, że nie odpuszczę. W weekend nie mam możliwości, by wyrwać się z domu, ale w poniedziałek jadę nad wodę. Na szczęście wokół bajorka pustki – ani żywej duszy. Oprócz spinningu i pudełka z przynętami zabieram największe z domowych wiader. Wyglądam komicznie, ale przecież w tym wypadku cel uświęca środki.

Łowię głównie na białą gumę – ona okazuje się najskuteczniejsza i najmniej inwazyjna dla szczupaków. W ciągu trzech godzin udaje mi się przetransportować dokładnie czternaście sztuk esoxów do Wisły. Potem brania ustają. Szczupłe są niewielkie – mieszczą się w przedziale od 30 do 50 centymetrów. Po ostatnim kursie w stronę Wisły padam wprost ze zmęczenia. Odpoczywam nad bajorkiem i raczę się gorącą herbatą.

Postanawiam porzucać jeszcze chwilę obrotówką, by sprawdzić, czy wystarczająco dokładnie przełowiłem dołek. Kilka pustych rzutów, aż w końcu w głęboczku pod korzeniem tępe zatrzymanie przynęty. Po sekundzie zaczep ożywa i czuję tak charakterystyczne dla szczupaka pulsowanie wędziska. Wiem już, że to przyzwoita sztuka. Hol jest bardzo emocjonujący, bo wściekły zębacz efektownie wyskakuje z płytkiej wody, próbując oswobodzić się z kotwiczki. W końcu jednak udaje mi się go pokonać. Szybkie mierzenie wskazuje na 70 cm. Ładna ryba jak na takie bajorko. To chyba nagroda za dobry uczynek.
Obrotówka okazała się skuteczna...

Obrotówka okazała się skuteczna...


Ładna ryba z bajorka...

Ładna ryba z bajorka...


Po chwili namysłu postanawiam wypuścić drapieżnika do jego dotychczasowego królestwa. Raz, że nie mam już siły biec nad Wisłę, a dwa – skoro dorósł tu do takich rozmiarów, to czuje się tu zapewne nie najgorzej. Ukłuty, będzie ostrożniejszy, więc może nie da się za szybko wyłowić. Kolejne rzuty nie przynoszą już żadnego efektu, więc kończę wędkowanie z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku.
Zasłużony odpoczynek po walce...

Zasłużony odpoczynek po walce...


Powrót do królestwa...

Powrót do królestwa...



Po powrocie do domu, przy ciepłym kominku i gorącej herbacie, dociera do mnie, że przeżyłem dziś jedną z najpiękniejszych przygód w moim wędkarskim życiorysie. Nie złowiłem wielkiej ryby. Nie odkryłem też podwodnego eldorado. Ale udowodniłem samemu sobie, że odrobina uporu wystarczy, by pomóc naturze, która wcześniej czy później sowicie nas wynagrodzi.

Informacje o autorze

nema44

...

Więcej informacji znajdziesz na blogu nema44

Skomentuj "Kaczy dół"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (14)

Skomentował morouk, 2011-10-18 07:53:50

Świetny tekst. Warto czasem zatrzymać się nad "kaczym dołkiem" Usmiech

--

Skomentował moczykij, 2011-10-18 08:15:48

Świetny debiut , fajna historia . ( Czyżby pojawiła się konkurencja , dla Pawła i Wozika ? ) Nie zgodzę się tylko z "... żaden osobnik obdarzony wędkarskim nosem nie zatrzymałby się tam zapewne dłużej niż 5 minut... " Wiem z doświadczenia że takie , Żabie doły . Potrafią obdarzyć ładnym Kaczodziobem .

Skomentował Paweł, 2011-10-18 08:30:01

Z radością czytam takie tekstyOklasky!
Po pierwsze wspaniała przygoda w niepozornej wodzieHura!
Po drugie, przy obecnym niziutkim stanie Wisły, taki dołek byłby zimą narażony na zamarznięcie do dna, więc fajnie, że część mieszkańców została uratowana...Usmiech
No i po trzecie: super świetny debiut na ShrapieHejka!!!
GratulacjeKwiatek

Skomentował waldi-54, 2011-10-18 08:54:01

W stu procentach zgadzam się z przed mówcami.Okok
Piękny czyn, piękne ryby i iękny tekst.OklaskyOklaskyOklasky

Brawo Nema 44OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky

pozdrawiam waldi-54Papa2

--
[życie zaczęło się w wodzie,
woda to mój żywioł]

Skomentował przem, 2011-10-18 09:54:15

Dobrze że to ty trafiłeś nad ten kaczy dołek, bo gdyby zawędrował tam stary, ogorzały wiślak z żywcówką, to po szczupakach pozostałoby wspomnienie (oczywiście daleki jestem od szufladkowania i uogólniania, ale wiemy jak jest).
Postawa godna naśladowania Okok

--
Widok odpływającej ryby - bezcenny

Skomentował winiarr, 2011-10-18 11:53:59

Super tekst Okok
I postawa godna naśladowania
OklaskyOklaskyOklasky

--
Sama wędka wędkarzem nie czyni

Skomentował Kaz, 2011-10-18 19:22:32

Co mi pozostało powiedzieć tylko jedno mi się nasuwa na myślOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky

--
Miłość to karpie , fascynacja spining .Lubię też wypady na nasze piękne morze .

Skomentował Wozik77, 2011-10-18 21:35:33

Nema44 - brawo Oklasky Masz całkiem lekkie pióro i potrafisz zaciekawić już od pierwszych zdań. Ciekawie przedstawiłes nam kawałek wędkarskiej rzeczywistości, bo pewnie większość z nas miała epizod z "zarybianiem" czy też przenoszeniem ryb i ich ratowaniem przed zagładą.
Brawka za postawę, a przyroda wynagrodziła Ci to emocjami. Ja na Twoim miejscu nie odpuszczałbym jeszcze tej jesieni tego dołka. Sam mam doświadczenia z tym, że zupełnie niepozorna woda może zaskoczyć niesamowiecie Oczko Tego Ci życzę !
OklaskyOklasky

--
"...mam swoją pasję, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej..."

Skomentował nema44, 2011-10-18 23:00:09

Dziękuję wszystkim za miłe słowa Usmiech. Proszę mnie więcej nie chwalić, bo się rumienię Usmiech

Skomentował gusto, 2011-10-19 10:03:25

Pogratulować postawy,jak i świetnego debiutu portalowegoOklaskyOklaskyOklasky:hejka:Jak pisał kolega garbus w swoim artykule w WMH "Przyjemność polowania jest większa od przyjemności zabijania"

--
fan przyrody,wędkarstwa.grzybobraniaMuza

Skomentował bysior, 2011-10-28 20:04:54

Nema gratuluję i ja debiutu na naszych łamach! Bardzo fajnie piszesz i bardzo dobrze się Ciebie czyta Oklasky

Co do zatrzymywania się - ja bym się na pewno nie zatrzymał Figiel

Co do wiaderek - fajnie że wyniosłeś trochę tych szczupaków do Wisły, tam chyba będą miały większe szanse przeżyć i nie zje ich ta metrowa, mam nadzieję za jakiś czas, siedemdziesiątka!!! Usmiech

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował bodzio8247, 2011-10-30 08:22:51

Żeby choć jeden zrozumiał i się nawrócił Prosi Wspaniała postawa godna prawdziwego Shrapa :oklasky:SzacunOkok

Skomentował lysy3, 2011-11-26 15:00:16

super artykuł i super sprawa wielki szacun



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: waldi-54

Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ...
zobacz więcej