Jezioro Żarnowieckie

galieni 2011-06-28 Wyprawy wędkarskie

...
Więc z tymi szczupakami z Żarnowca było mniej więcej tak. Mój tegoroczny urlop nad Bałtykiem był udany, ale pogoda była niemalże całkowicie bezwietrzna. Nie mogąc poganiać na desce z żaglem gdzieś tak na początku drugiego tygodnia stwierdziłem ze mam dosyć byczenia się na plaży i w głowie zaświtał pomysł. A może by tak najechać pomorskie ryby ze spinningiem i coś połowić? Po namyśle i kilku telefonach wybór padł na Jezioro Żarnowieckie.

Wieści z portalu PW donosiły o dobrych baniach szczupaków. Żarnowieckie jest 1400ha jeziorem o głębokości do 25m położonym wśród malowniczych polodowcowych moren. Zaklepałem przewodnika z łodzią i pozostało mi ściągniecie kompana i sprzętu.

W środę późnym popołudniem dzwonię do Marcina z pytaniem, które brzmiało mniej więcej tak: czy może wpadłbyś połowić metrówki? Odpowiedział ze chętnie, ale kiedy i gdzie, bo właśnie jedzie na nocna zasiadkę na poleskie liny... Nie powiem trochę czasu tego i następnego dnia zajęło przekonanie Marcina do szalonego planu przyjazdu na Pomorze Koniec końców Marcin po nieprzespanej nocy wsiadł w auto, zgarnął nasz sprzęt i zrobił sporo ponad 600km żeby o północy wylądować na mojej mecie w Chałupach!

O 4.30 Meldujemy się w Lubkowie gdzie czeka na nas lokalny spec Andrzej i kilka minut po piątej wypływamy na wodę.

Opowieści Andrzeja o regularnie łowionych metrowych szczupakach i o tym ze o tej porze roku szczupaki najlepiej biorą w południe traktujemy z zaciekawieniem a wraz z upływem czasu bez brania z przymrużeniem oka. Dobre, ma chłopak gadane i takie tam! Aż tutaj ni stąd ni zowąd o siódmej mój zestaw z lajtfiszem na końcu przeszywa atomowe uderzenie. Od pierwszej chwili wiemy ze szczupak jest spory. Mój Dragon Millenium 2.4m do 35gr z ledwością pompuje sielawowca który walnął w toni na kilku metrach głębokości.

W końcu jednak ryba słabnie, podbieram ja gripem i robimy zdjęcia. Miarka wskazuje 96cm, czyli dwa centymetry mniej niż ma PB.

Momentalnie nabieramy wiary w opowieści Andrzeja i ochoty do aktywnego obławiania jeziora. Aura nie sprzyja jest flauta, gorąco a wraz z upływem godzin poranne chmurki znikają niemalże całkowicie. Czasu upływa na słuchaniu opowieści Andrzeja o tym ze do niedawna rybacy odławiali ryby na tym jeziorze używając min. kutrów... a mimo tego populacja szczupaka ma się dobrze. Jakby na potwierdzenie slow Andrzej tuż po włączeniu się lekkiego wiatru w samo południe Marcin "ma jakby zaczep". Nagle zaczyna szaleć jego kołowrotek, wędka wygina się, wiemy już, że Marcin ma dużego szczupaka, który walnął na tego samego salmiaka. Odjazdy szczupaka są niezwykłe. Marcin pomału, ale stanowczo podciąga rybę. Słyszymy dzwony kościelne wiec jest 12 i w tej właśnie chwili ryba ląduje w podbieraku. Jest straszny upał ponad 25 stopni wiec szybko robimy parę zdjęć i mierzymy równe 100cm i ryba wraca do wody. Nowa życiówka Marcina!

Robi się coraz bardziej gorąco, niebo jest bezchmurne, wiaterek bardzo slaby, ale szczupakom to nie przeszkadza. Równo o pierwszej 85cm szczupaka fachowo podprowadza do łodzi Andrzej. Ta ryba oraz następna tej samej wielkości złowiona półtorej godziny później kusi się na gumę Storma. Niesamowity dzień, kompletnie zmachani, spaleni słońcem, ale przeszczęśliwi spływamy po 15.00 na brzeg i umawiamy się na sobotę na 3.30 rano.

Sobota wita nas absolutna flauta, kompletnie bezchmurne niebo i wysoka temperatura od rana. Ryby uaktywniają się, gdy pojawia się poranna bryza. Około 8.00 Marcin łowi na gumy trzy szczupaki do 60cm. Andrzej dokłada dwie podobne ryby.

Ja nie ma mam szczęścia, ale mam za to kaca po wczorajszym świętowaniu i robię sobie przerwę...

Potem aż do południa niewiele się dzieje. Kolo pierwszej branie ma Andrzej. Ryba początkowo nie walczy, ale bliżej nabiera niesamowitego wigoru i siły nawet nie dając podciągnąć się pod powierzchnie. Po dłuższej walce nie wytrzymuje stalka Bezradny. Pływamy dalej w tropikalnym słońcu, temperaturze 30 stopni na wodzie, która tylko od czasu do czasu marszczy wiatr i wtedy włączają się brania. Czas upływa na rozmowach o rybach i planowaniu kolejnych wypraw. Andrzej jest również skarbnicą wiedzy o łowieniu troci w rzekach wschodniego Pomorza. Nagle około 15.00 mam nuklearne walniecie w niezawodnego lajtfisza tym razem w kolorze okonia. Rozpoczynam hol i ryba daje się podprowadzić trochę bliżej. Po chwili jednak następuje potężne targniecie i ryba odhacza się. Niestety dopiero po sciągnieciu zestawu stwierdzam ze kotwice były tępe i prawdopodobnie, dlatego nie zaciąłem dobrze ryby... Spływamy około 16.00 i odwozimy Andrzeja do domu w Wejherowie.

Było to bardzo emocjonujący wyjazd, który bardzo dużo nas nauczył. Duże szczupaki mogą brać nawet przy tropikalnej temperaturze, w pełnym słońcu i w samo południe, jeśli poszukamy ich w głębszych partiach wody. W oba dni ryby były najaktywniejsze w godzinach 12.00-15.00 kiedy lekki wiatr przeganiał poranna flautę.

Przykład Żarnowca pokazuje, że nawet przełowione ale duże zbiorniki w Polsce jeśli da się im odpocząć od przemysłowych odłowów na wielką skalę szybko odbudowują populację szczupaka. Jeszcze tam wrócimy nie raz!

galieni

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (0)

Ten artukuł nie ma jeszcze komentarzy, skomentuj pierwszy!