Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie

Jak wędkowałem w Krainie Trolli

Autor: Bulba, opublikowano 2010-08-03 20:23:37
komentarze: 0, wyświetleń: 642

--

Sognefjord, największy fiord świata, najdłuższy w Norwegii. Znajduje się w okręgu Sogn og Fjordane. Zaczyna się 72 km na północ od Bergen, bramy do norweskich fiordów i ciągnie 203 km w głąb lądu, aż do osady Skjolden. Długi rękaw Atlantyku. Najgłębsze miejsce Sogne to 1 308 metrów poniżej poziomu morza, a szerokość waha się od 1,5 do 6 km. Tyle wiesz, zanim... no właśnie! Zanim zakochasz się w Norwegii, zanim poczujesz podmuch oceanu i zrozumiesz tajemnicę przypływów i odpływów, odbędziesz podróż przez dwa klimaty, przejedziesz drogami wyciętymi w śniegu nawet do wysokości 5 metrów i w granicie, gdzie w górach z lodowców spadają wodospady od milionów lat, a potem znajdziesz się w gigantycznej dziurze w ziemi, wygryzionej, jak całe zachodnie wybrzeże Norwegii, w skałach przez naturę. I będziesz marzył o kilku chociaż kilometrach szosy w miarę prostej! No więc zanim się zakochasz już jesteś tym krajem odurzony!

Wjeżdżamy wreszcie do Ikjefjord, maleńkiej mieściny nad trochę większym fiordem o tej samej nazwie, w słońcu i przy błękitnym niebie, zmęczeni, bo za nami 2 tysiące kilometrów w kościach i w kołach samochodów. Baza jest fantastyczna, do małego fiordu, odnogi Sogne, dosłownie kilka kroków. W drewnianym domku jest wszystko: od pralki, po zamrażarkę i zmywarkę. Stefan, znany też jako Witek, z Panem Rysiem, (z Torunia), bez golenia się, siadają w łódź i roztaczają przed resztą pospólstwa wędkarskiego wizję dzikiej kolacji z atlantyckich rybek. Z Ikjefjord trzeba pokonać trzy kilometry wodą aby dostać się do Sogne. A tam rządzi Atlantyk. Pokazał im figę. Kolacja z puszki!

Śpię wdychając powietrze tak czyste, że nocne włóczęgostwo Stefana "na fajkę" jest barbarzyństwem na światową skalę. Rano ruszamy, nic mi się nie śniło więc jest szansa. (Jarek Jarecki - Brzydal chrapie i to skutkuje tym, że przenoszę się do salonu!) Widoki zniewalające, pocztówki, landszafty, ale gdyby to nie była prawda, można zwątpić, że demiurg myślał o tym miliony lat.

Sogne jest wielki, piękny i groźny. Pilkery w wodę i zaczyna się ciężka, naprawdę ciężka praca. Szukamy ławic śledzi. Za nimi muszą przypłynąć czarniaki. A tych na sondzie nie widać. Prąd znosi dosyć szybko, wiec wyciągam pilkera żeby znaleźć dno... bagatela, jakieś sto, może więcej metrów. I nagle szarpnięcie szczytówki, czuję, że ryba jest gdzieś tam w toni. Pierwszy czarniak. Żywe, przyciemniane srebro. Piękny.

Z zapisu sondy wynika, że "coś się kręci" na 70 metrach. Okazuje się, że to banda karmazynów. Kolorystycznie piękne, dorastają nawet do kilku kilogramów, ale te tutaj to drobiazg, dłoniaki, nadaję się na zupę, gdyż wypuszczone nie mają szans na przeżycie. Adam - Ostry i Mariusz - Kotlet, szaleją na drugiej łodzi pod wodzą Pana Rysia po fiordzie, ale mój czarniak musi wystarczyć na sześciu chłopa. Jarek Jarecki - Brzydal łowi plamiaka, ale Stefan nazywa go - plamiaka oczywiście - najodowanym i gęby do niego nie przyłoży.

Ocean nas nie rozpieszcza, śledzi nie widać. Pogoda dopisuje, ale ryby nie. Po szybkich naradach wojennych decydujemy się łowić drobnicę w naszym fiordzie koło domku, aby spróbować zasadzić się na molwę, brosmę, żabnicę albo zębacza, za złowienie którego Stefan funduje cygaro, które wprawdzie koło "hawany" nawet nie leżało, ale może nawet dymić. Witlinki, śledzie, chytre i nieuchwytne bandy makreli, dorszyki...jednego Stefan o poranku rozczłonkował i pożarł oświadczając wszystkim, którzy zdążyli poczuć jakiś zapaszek z kuchni, że tak świeżego dorsza jeszcze w życiu nie jadł. Z filozoficznego punktu widzenia dorsz w swoim krótkim życiu tak szybko nie trafił na talerz.

Sogne nie jest łaskawy. Czarniaki i rdzawce, jeśli tam są, to w znacznym rozproszeniu. Każdy powrót do bazy kończymy, podczas odpływu, na zbieraniu muli i sercówek. Jarek-Brzydal pożera tych mięczaków niesamowite ilości, mlaskając przy tym na pół Norwegii. Stawia przed sobą na stole michę, pod stołem wiadro, gdzie z charakterystycznym grzechotem lądują puste muszle. I tak dzień po dniu, bo muli nie musimy szukać daleko, są wszędzie miedzy głazami, na całym "naszym" brzegu.

Wreszcie następnego dnia, na tak zwanym molwowisku, chyba zajrzał rybom głód w oczy, bo Stefan niemal natychmiast po opuszczeniu "padliny" na dno ma branie. Szczytówka jego wędki drga miarowo, molwa smakuje.
- Pojadłaś? - spytał maestro i zaciął.

Żartujemy, że musiał jej przynętę wrzucić do chałupy. Ale później powtórzył wyczyn, chociaż mój zestaw wylądował na dnie, jakieś 80 metrów, tuż obok jego i miałem równie śmierdzący kąsek.

Pływamy i szukamy ryb. Od czasu do czasu uwiesi się ośmiornica lub rozgwiazda, a czasem przedziwny ślimak. Są dni, że na Sogne nawet nie ma po co wychylać się. Wieje i pływanie nie tylko jest niebezpieczne, co wręcz, z wędkarskiego punktu widzenia, bez sensu. Szukamy wtedy śledzi i dorszy w małym fiordzie. Z mizernymi rezultatami. Atrakcją są delfiny, które od czasu do czasu przeczesują Ikjefjord, w pogoni za makrelami, małymi czarniakami i rdzawcami. Albo, tak jak mu, maja nadzieję, ze wreszcie pojawią się ogromne ławice śledzi i zacznie się wielka uczta.

Jarek Jarecki - Brzydal łowi wreszcie czarniaka, potem molwę na pilkera. Mam i ja swojego rdzawca. Piękna, ślicznie wybarwiona ryba o wielkich oczach. Cudowne uczucie gdy czuje się na szczytówce wędziska jej ucieczki w głębię.

Mariusz - Kotlet, prawem absolutnego nowicjusza łowi prawie ośmiokilową molwę, a Pan Rysio taką w granicach pięciu. Ostry ma dwa rdzawce. Pogoda zmusiła nas do łowienia podczas odpływu. Kiedy zrobiła się niespodziewanie flauta, robimy przerwę i włóczymy się po terytorium troli, wśród skał, głazowisk i wodospadów zbieramy mule i sercówki. Stefan żre je na surowo. Taki przywilej głodomora! Korzystamy z chwilowego humoru oceanu i na głębokości 60 metrów szukamy zębacza (w domyśle chodzi o cygaro). I znowu Stefan ma fart. Coś mu podjada padlinę.
- Pojadłaś?
Zacina... i nic! Zestaw znowu na dno. I wszystko jak w ripleju. Szczytówka robi takie "myk, myk" i Stefan zacina. I okazuje się, że ma brosmę. Dlaczego nie ja??

Kolejny dzień nie daje nam większych szans. Pogoda obrzydliwa. Jarecki - Brzydal już wcześniej urwał swojego norweskiego pilkera "mistrzunia" i spływa od kilku dni o kiju, więc może kolej na mnie? I kolej przychodzi. W toni uderza niewielki czarniak, a niemal chwilę potem tuż nad dnem czuję uderzenie i mam wreszcie swoją molwunię.
Ale zanim w Norwegii, kiedy przejedziesz góry i zaczniesz zbliżać się do oceanu i fiordów, otworzysz usta z zachwytu nad krajobrazem, pamiętaj, to kraina trolli.

Te stworki, które grasują głównie nocą, uważa się za pierwotnych mieszkańców krainy Wikingów. Nie wiadomo dlaczego mają po cztery palce i długie, czerwone nosy. Podobno kryją się w licznych skalnych tunelach, grotach, wędrują po drogach tak wąskich, że nie ma szans aby minęły się swobodnie dwa samochody. Trzeba wypatrywać niewielkich zatoczek - mijanek. Ale Norwegowie są życzliwi i uprzejmi, ustąpią, pozdrowią, uśmiechną się. Ten surowy klimat i krajobraz ośnieżonych szczytów, mgieł spadających z gór, nagle, na wysokość kilkudziesięciu metrów, sprawia wrażenie jakby trole rozpaliły wśród skał ognisko albo kopciły gigantyczną fajkę. Ale te warunki zmuszają potomków Wikingów do życia w rytmie pór roku, przypływów i odpływów oceanu, migracji śledzi i łososi. W Norwegii nikt nie walczy z przyrodą. Nawet wędkarz.

Informacje o autorze

Bulba

...

Więcej informacji znajdziesz na blogu Bulba

Skomentuj "Jak wędkowałem w Krainie Trolli"

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (0)



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: waldi-54

Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ...
zobacz więcej