Artykuły wędkarskie / Opowiadania
Historia upadku niejednego wędkarza…
Autor: Paweł, opublikowano 2011-12-21 16:58:14
komentarze: 16, wyświetleń: 796
--

Z radością idę w kierunku wody, świat przyprószony śniegiem wygląda inaczej, czyściej, ale i bardziej tajemniczo...


Od wczoraj na pewno nikt przede mną nie szedł, śnieg pozwala na stu procentową pewność w tym temacie. Jedynie zwierzaczki. Upsss... tu jedno zwierzątko w poślizg wpadło... Biedaczysko, fajtłapka...

Dochodzę do starorzecza, Królowa jest tuż za nim...

Ale najpierw przedzieram się przez Królestwo Bobrów...

W końcu docieram do Rzeki.

Jestem sam. Jest zimno. Jestem szczęśliwy.

Trochę rzucam, cieszę się, że klatki między główkami nie zamarzły. Efektów wędkarskich brak, do tego plecionka troszeczkę zamarza, ale dzisiejszy dzień jest bonusowy, wszak pracodawca sam mnie tu nieświadomie skierował i nie mam ciśnienia na złapanie czegokolwiek, acz jakimś braniem bym nie wzgardził. Robię sporo fotek, trochę bojąc się o baterię, której przed wyjściem zapomniałem naładować. A temperatura raczej zera nie przekracza, baterie tego nie lubią, oj, nie lubią...

Przedzieram się na następną główkę

Pogoda zmienia się nieco. Nieśmiało wychodzi słoneczko. Widoki z kolejnej główki cieplejsze jakby nieco.


Słoneczko i przebyta droga powodują, że robi mi się coraz cieplej. Można już zdjąć kaptur.

Przypominam sobie o termosie, o kanapkach w plecaku. Ufff..., jak to fajnie tak posiedzieć nad Rzeką. Cisza, nadal nikogo w okolicy. Cudo. Rzucam już tak bardziej z obowiązku, niepotrzebna mi ta wędka w gruncie rzeczy. Upraszczam sobie wędkowanie, montuje drop shota, ta metoda pozwala na rzadsze rzuty, można grać przynętą niemal w miejscu.


Pracy przynęty nie burzy żadna rybka. Tym samym i mój spokój jest zachowany... Słoneczko powoli chyli się ku ziemi. Czas wracać.

Idę, ale czuję się tak jakoś nieco nieswojo. To pewnie przez to dzisiejsze wyciszenie. Wydaje mi się niestosowne wręcz, że krokami burzę tę ciszę. Zamarzający na lekkim mrozie śnieg skrzypi pod nogami. Szeleszczące spodnie od kombinezonu niosą jakiś fałszywy dźwięk po łące. Złamana nieostrożnie gałązka brzmi jak strzał...

Ostatnia prosta i przestanę niepokoić...

Zbliżam się do wału, kończy się kolejny fajny dzień wędkarza...
Otóż upadek był... na samym początku. I to nie jeden! Pamiętacie pierwsze zdjęcie? Przypomnę je teraz:

To zdjęcie zrobiłem z wału. Postanowiłem nie iść zejściem, tylko prosto w dół po zaśnieżonej trawie. Zrobiłem dwa kroki i... stało się to co stać się musiało! Pośliznąłem się. I gdybym był wytrawnym i czynnym narciarzem czy chociaż saneczkarzem – puściłbym się w ślizg. Wszak na sobie miałem porządny kombinezon. Ale nie – ja chciałem się uratować. Skutki tej walki to kilkumetrowa paniczna walka przed upadkiem... zakończona wywrotką stulecia! Z kijem w ręku, z plecakiem na plecach! Padłem jak worek ziemniaków rzucony do piwnicy. Zresztą, co ja będę opowiadał – oto kadr z wizji lokalnej

To po prawej to nie jest tradycyjnie robiony orzełek na śniegu. To ślad Popławskiego w całej rozciągłości!!! Wędka na szczęście w porządku, ja zasadniczo też, aczkolwiek wiedziałem, że odczuwalne obicia powrócą wieczorkiem. Jedynym problemem było to, że miałem rozpiętą kurtkę i sporo śniegu zebrałem do środka. Szybka „rozbiórka”, wytrzepanie śniegu i w drogę! Ale... niedługo! Po dosłownie stu metrach dziarskiego marszu – trafiłem na zaschniętą kałużę pokrytą warstewka śniegu! Nóżki się rozjechały, szpagacik w całym rozkwicie..., no i rymnąłem jeszcze barkiem i leciutko głową w sąsiednią kałużę... Na szczęście lód cienki – to i pękł! Kolejna wizja lokalna

Szybka, kolejna ocena strat. Oprócz tego, że już nieźle uświniony jestem – niestety odnowiła się kontuzja pachwiny. Na szczęscie nie moja tylko spodni od kombinezonu. Zepsute w niedzielę, wczoraj zszyte przeze mnie. Niestety, próby ognia w postaci mojego szpagatu nie przetrzymały...
Poobijany, brudny... ruszyłem na ryby. Pierwsze co zrobiłem nad wodą to zdjąłem kurtkę i ładnie ją obmyłem – przyznać trzeba, materiał do tego rodzaju czyszczenie pierwsza klasa! I dzięki temu chociaż mogłem sobie dwie fotki-popiersia zrobić... Nie opowiedziałem Wam o tym na początku, bo ktokolwiek zechciałby to przeczytać – nie mógłby pewnie się skupić z rozbawienia i politowania nad takim kaleką...
A idąc z powrotem jeszcze raz mogłem przypatrzeć się swoim wyczynom


Wracałem autobusem, pieszo do domu bym nie doszedł...
I jestem pewien jednego. Gdyby nawet Sherlock Holmes zobaczył te dwie fotki – za nic w świecie nie wydedukowałby, że to szedł porządny, trzeźwy wędkarz na ryby...
PS. A tytuł niniejszego tekstu winien brzmieć: „Historia niejednego upadku jednego wędkarza”, hi hi hi...
Pozdrawiam cieplutko, uważajcie na siebie...
Informacje o autorze
Paweł
Moja wędkarska przygoda zaczęła się w latach siedemdziesiątych. Lubię połowić na spławik, przede wszystkim przepływanka w każdej formie - bolonka, bat. Na wodach stojących na spławik łowić nie umiem, tam zachowuje się jakbym miał ADHD, czyli.... przepływankowuję i tak. Lubię też posiedzieć przy gruntówkach, kiedyś były to ciężkie wiślane kije, obecnie drgająca szczyt...
Więcej informacji znajdziesz na blogu Paweł
Skomentuj "Historia upadku niejednego wędkarza…"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (16)
Skomentował mario, 2011-12-21 18:45:52
|
|
Pawełku jesteś debeściak |
Skomentował kojoto, 2011-12-21 19:06:38
Skomentował waldi-54, 2011-12-21 19:07:16
Skomentował rapa, 2011-12-21 19:10:21
|
|
Przeczytałem wracając z pracy |
Skomentował Paweł, 2011-12-21 19:34:57
|
|
Tak na wszelki wypadek dodam: zdrów jestem i cały... |
Skomentował Wozik77, 2011-12-21 19:38:24
Skomentował Kaz, 2011-12-21 19:45:12
Skomentował moczykij, 2011-12-21 21:19:45
|
|
|
Skomentował bysior, 2011-12-21 21:42:38
Skomentował cerber, 2011-12-21 22:06:26
|
|
Super. |
Skomentował Killerek, 2011-12-22 13:49:18
Skomentował gusto, 2011-12-22 13:54:24
Skomentował bandzior, 2011-12-22 20:56:52
|
|
Paweł ale się uśmiałem -- |
Skomentował adam-z82, 2011-12-24 22:21:55
|
|
-- |
Skomentował krzyko, 2011-12-25 07:56:29
Skomentował spokojny, 2012-03-23 19:11:24
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: waldi-54Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ... zobacz więcej | ||















...