Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Opowiadania

Grudniowy koniec sezonu...

Autor: Wozik77, opublikowano 2011-12-09 16:20:34
komentarze: 16, wyświetleń: 1458

--

Od dobrej pół godziny wodziłem już palcem po niebieskiej nitce na mapie, starając się znaleźć uzasadnienie dla wyboru miejsca . Za oknem wiatr i zacinający deszcz. Sms od brata też nie zachęcał: „ Nie rozmyśliłeś się jeszcze, ja odpuszczam”. Uśmiechnąłem się tylko i zacząłem wkładać do plecaka kolejne drobiazgi.

Pikanie budzika. 6.40. Czas wstawać. Zanim wyjrzę za okno, szybka toaleta i ubieranie. Rozbudzony dopiero odsłaniam zasłonę. Mocny wiatr przygina konary drzew. Chodnik jednak suchy. Temperatura 1,5 st.
Dostrzegam zdziwioną nieco minę Żony. Widocznie tylko mi się wydawało, że szykuję się w totalnej ciszy. Patrzy na mnie z politowaniem, jednakże nie próbuje nawet mnie zniechęcić.

- Jak dotrzesz na miejsce przyślij wiadomość – rzuca mi półsnem na odchodne.

Warszawę opuszczam bez zbędnej zwłoki. Korki są, owszem, ale w drugim kierunku, do stolicy. Niestety kilka kilometrów za Łomiankami na szybach robi się mokro. Chwilę później pierwsze białe płatki zaczynają spadać z nieba. Termometr pokazuje 0 st. Jadę ostrożnie, nie pędzę. Nie muszę zresztą, bo wiem, że takich desperatów jak ja dziś będzie niewielu, a idę o zakład, że wcale.
Droga mija szybko. Gdy zjeżdżam z głównej szosy, boczną drogę już niemal w całości przykrywa biało-brunatna maź śniegu z deszczem. Na jednym z zakrętów czuję, jak auto traci przyczepność, a przód nie idzie za ruchem kierownicą. Niewielka prędkość powoduje, że wyjeżdżam jedynie na kawałek pobocza. Nie ma żartów.

W oddali widzę już nadrzeczne krzewy. Odcinek rzeki, nad którym nie byłem już dawno. Cieszę się na to spotkanie i wiem jednocześnie, że to ostatni wypad w tym roku. Gaszę silnik i przez chwilę siedzę w ciszy. Świst wiatru słyszę wewnątrz samochodu, a śnieżno-deszczowy opad jest bardziej poziomy niż pionowy. W końcu zbieram się w sobie i wysiadam. Zanim założę wodery moje ręce już mają problem z ruchliwością. Jakoś w końcu montuję zestaw. Czapka na głowę, kaptur, rękawiczki. Jeszcze łyk gorącej herbaty i do boju.

Krótka przeprawa przez nie zadrzewioną łączkę, na której wiatr jakby jeszcze mocniejszy. W końcu jestem nad brzegiem. Niemal ześlizguję się do pierwszego miejsca. Zaczynam rzucać.

Ja chyba zwariowałem. Deszcz ze śniegiem szybko robi ze mnie ociekającego bałwana. Czuje wręcz jak zamarza mi na polikach. Rękawiczki po kilku czyszczeniach przynęty z resztek roślin też są już mokre. Nie poddaję się jednak. Precyzyjne, jak na te warunki rzuty przeczesują co ciekawsze odcinki. Porywisty wiatr robi jednak duży „balon” z plecionki, choć ta w tych warunkach jest chyba i tak lepsza niż żyłka. Musiałby naprawdę mocno walnąć, żebym wyczuł branie. I gdy kopytko osiąga środek koryta następuje właśnie takie tępe łup. Zacinam. Mocno wygięta wędka i szybki dwu-sekundowy odjazd na hamulcu. Nim orientuję się w sytuacji luz. O nie. To było na pewno to branie, dla którego poświęciłem dzisiaj ten wolny dzień. Przyciągam przynętę, na której widać wyraźne cięcie. Przez kwadrans próbuję skusić rywala ponownie, jednak ten ani myśli, by poprawić mi humor.

Schodzę niżej zatrzymując się to tu to tam. Wiatr hula po drzewach i krzewach, nie oszczędzając zakamarków mojego kaptura. W zastoisku przy brzegu wyciągam podrostka i drugi ciut większy spina mi się pod nogami. Są aktywne, żerują, ale ten wiatr naprawdę utrudnia mi zadanie. Wdziera się pod kurtkę. Chce mnie przegonić znad rzeki.
Robię króciutką przerwę na łyk gorącej herbaty. Przyjemne ciepło rozchodzi się od wewnątrz. Postanawiam spróbować bez rękawiczek. Te są już tak mokre, że mam wrażenie jakbym trzymał ręce w wodzie. Chwilę przytrzymuję dłonie w ciepłych kieszeniach spodni. Trzy rzuty i odchodzę od tego pomysłu. Rękawiczki, choć mokre to osłaniały jednak palce od wiatru. Bez nich wskazujący i kciuk grabieją w szybkim tempie.

Na jednym z kolejnych miejsc tracę przynętę. Wiążąc nową zapominam zapiąć kieszeń kamizelki. Schylając się wypadają mi z niej: rozwieracz i szczypce do wyhaczania. Z pluskiem wpadają do wody i nikną gdzieś w tym głęboczku. No ładnie.

Po kolejnym kwadransie zaczynam czuć w kołowrotku dziwne tarcie. Po kolejnych paru rzutach czuję już każdy trybik tego mechanizmu. Zdaje się, że mój kołowrotek też ma już dość, a wręcz, że kończy się jego siedmio-letni żywot.

Rozmyślając nad tym staję nad kolejnym zakrętem. Chmury jakby gęstnieją, a niebo robi się jeszcze bardziej ciemne.. Rzeka skręca tu o 90 stopni, tworząc po mojej stronie głęboczek z rynną. Stan wody nie jest duży, bo normalnie to miejsce jest jednym z głębszych w tych okolicach. Na agrafce zawisa kopyto o żółtawym, ale odblaskowym odcieniu. W zestawieniu z czerwonym grzbietem wydaje mi się dość drażniącą przynętą. Posyłam je pod drugi brzeg w spowolnienie. Przynęta najpierw opada, a następnie poderwana penetruje zastoisko. Pusto. Wabik rusza z prądem i gdy wchodzi w spowolnienie po mojej stronie następuje raptowne przytrzymanie. Takie jak to wcześniejsze. Tępe łup, bez ceregieli. Ruch zziębniętego ramienia wydaje mi się nieco spóźniony, jednakże nie. JEST! SIEDZI! Ryba targa łbem i idzie dołem w moim kierunku. Hamulczyk odżywa i modlę się tylko, żeby ten cholerny kołowrotek nie wywinął mi jakiegoś numeru. Wiem, że to już jedno z ostatnich miejsc, w których zamierzałem dziś łowić. Jestem przemarznięty, mokry i wiem, że to jest ta jedna ryba, dla której tu dziś przyjechałem.
Przeciwnik też nie kapituluje, dając mi chwile radości. Dwa razy mocniej odjeżdża w kierunku środka, szukając swojej szansy w szybszym nurcie. Chcąc nie chcąc podprowadzam go pod powierzchnię, gdzie niczym krokodyl ryba owija się wokół własnej osi. Widzę wystającą z pyska przynętę. Szczupak jest zacięty płytko, co jeszcze bardziej mnie elektryzuje. Przeciąganie nie trwa jednak już długo i wyślizgiem ląduję go na brzegu.





Wydaje radosny okrzyk, a gębula sama się śmieje. W jednej chwili nic nie jest ważne. Zziębniętych palców nie czuję, a mokre spodnie też są teraz dla mnie bez znaczenia. Z trudnością wyciągam aparat i pstrykam kilka ostatnich w tym roku już fotek. Kładę szczupaka ostrożnie w wodzie. Odpoczywa kilka sekund, po czym z impetem obraca się i znika.






Jestem cholernie szczęśliwy. Wiem, że to ostatni wypad w tym roku. Za tydzień spotkanie w gronie Dobrych Ludzi, potem zakupowy weekend. Za dwa tygodnie już święta, więc czas szczupaczych podchodów ewidentnie dobiegł dla mnie końca. Była to ostatnia tegoroczna wyprawa, a także ostatni sezon w beztrosce życia. Po nowym roku na świat zawita mój mały następca i wiem dobrze, że odpowiedzialność rodzicielska przeprogramuje mi życiowe priorytety. Nie, nie – to nie koniec świata oczywiście, ale dotychczasowy wymiar mojej pasji z pewnością na jakiś czas ulegnie zmianie.

Dziękuję Ci Rzeko za ostatnie tegoroczne emocje, a Tobie Szczupaku życzę, abyś żył długo, i szczęśliwie omijał wszelakie niebezpieczeństwa!!!

A wodom cześć !!!

Wozik77

Informacje o autorze

Wozik77

Piotr Woźniak Pseudonim wędkarski: Wozik77 Lat wędkarskiego stażu: - 27 Miejsce wędkowania: Zakamarki Mazowsza oraz Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Ulubiona metoda: spinning, spławik. Ulubiona ryba: Szczupak, Lin. CW - czyli mój Czas Wędkarski w pigułce - lata dzieciństwa - pierwsze kontakty ze stworzeniem zwanym "yyybka" ( poprawna wymowa tego słowa to...

Więcej informacji znajdziesz na blogu Wozik77

Skomentuj "Grudniowy koniec sezonu..."

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (16)

Skomentował anguiler, 2011-12-09 17:49:13

No to ładnie Usmiech Szczupak chyba trochę większy niż wkrzańskie standardy? Gratulacje za rybę i wytrwałość!

A co to za model kołowrotka żywot zakończył?

Skomentował moczykij, 2011-12-09 18:23:08

OklaskyOklaskyOklaskyOklasky za tekst Okok Tradycyjnie czytało się świetnie Okok ( Wigilia tuż tuż a szczupak wrócił do domciu Mysli OklaskyOklasky )

Skomentował Król Tarcho, 2011-12-09 18:32:49

Jak zawsze Piotrek klasowy art.Gratuluje wyprawy i pieknego zakończenia sezonuOklasky

Skomentował kojoto, 2011-12-09 18:58:04

Super podsumowanie sezonu Usmiech Szkoda młynka ale chyba już zarobił na siebie dając Ci wiele szans wyholowania wielu rybek Usmiech

Oklasky

--
C&R&Rock&Roll

Skomentował ela, 2011-12-09 19:07:19

Super się czytało Okok moje gratulacje udanej wyprawy na zakończenie sezonu OklaskyOklaskyOklasky

--
Warto mieć marzenia i uśmiechem witać nowy dzień Oczko

Skomentował waldi-54, 2011-12-09 20:06:32

Brawo PiotruśOklaskyOklaskyOklasky
Gratuluję udanego zakończenia
sezonu, uwieńczonego rybką.Okok
Pozdrawiam waldi-54Papa2

--
[życie zaczęło się w wodzie,
woda to mój żywioł]

Skomentował Paweł, 2011-12-09 20:12:38

Eeeeeeeeeeee tam, znowu ten sam szczupak Glupek
Na szczęście rośnie cały czas...Dokuczacz

Piotruś, fajnie, że sezon zakończyłeś nad ukochaną wodą z ulubionym szczupakiem w rękach...Hura
Dobry to Twój szczupakowy sezon byłOklasky
I dobrze, bo mieliśmy co czytaćHejka!


Skomentował morouk, 2011-12-09 20:29:35

Jak zwykle ostatnia wyprawa sezonu u Ciebie Piotrek w warunkach spartańskich jeśli chodzi o pogodę, ale rownież (jak zwykle) łowisz całkiem sympatyczną i grubiutką rybe! Wyciągnę z Ciebie na wigilii dlaczego te szczupłe tak zawsze za Tobą pływają ;-) :-)

--

Skomentował Paweł, 2011-12-09 20:37:40

Michał, wyciągnij z Piotrka dlaczego TEN szczupły tak zawsze za Nim pływaHaha

Skomentował dariusz-bereski, 2011-12-09 20:56:05

Sprawa priorytetów-NIEPODWAŻALNA, ale wiem, że i tak znajdziesz chwilę, by ,,wyskoczyć'' z domu nad wodę. Twoja wyprawa to wniosek, że do końca sezonu warto odwiedzać wytęsknione miejsca. Dzięki za artykułOklasky:oklasky:PozdrawiamOkokOkok

Skomentował Bizonik, 2011-12-09 21:28:33

Piotruś tylko twardziel w taka pogodę wyruszy na spotkanie przeznaczeniem.
Co do rybek to nie ma co komentować boś jest wkrzańskim czarodziejem.
A czy świat się zmieni po nowym roku uwierz że tak ale liczę że Twój następca również z tak wielka pasją jak Ty będzie tropił szczupaki i rozumiał co natura do niego szepce do ucha.

Skomentował cerber, 2011-12-09 22:39:01

Wytrwałość popłaca.Okok

Skomentował Wozik77, 2011-12-09 22:50:54

Dziękim Wszystkim za miłe komentarze. Możnaby rzec,że własnie "odtajałem" i powróciło mi czucie w zziębniętych w palcach Haha

Anguiler - kołowrotek to Dragon Mirage 930i. Średnio-nisko klasowy model - poczatek lat 2000. Swoje przeżył, ryb naciągnął więc ok - pora dobra, trzeba się uśmiechnąć do Mikołaja Oko

Moczykij. Na Wigilijnym stole będzie Pan Karp. Kwadr Nie ma to tamto, niepozwoliłbym, by tradycja narodowa została zastąpiona szczupakiem Kwadr.

Morouk - przynętę znasz Kwadr, a o reszcie "czarów" pogadamy Oko

--
"...mam swoją pasję, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej..."

Skomentował spinstar, 2011-12-10 00:07:53

Gratuluje wspaniałej przygody w warunkach prawie ekstremalnych Okok

Wspaniałe zakończenie sezonu OklaskyOklasky

--


Skomentował gusto, 2011-12-10 10:48:55

Ponowne extremum w Wozikowym wykonaniu ,zamjast pochwał i słów podziwuOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOkok

--
fan przyrody,wędkarstwa.grzybobraniaMuza

Skomentował adam-z82, 2011-12-10 12:27:29

PiotrUsmiech
"Trafiła kosa na kamień"Pan szczupły się nie spodziewał takiego obrotu sprawyOczko
No i oczywiście gratuluje potomkaUsmiechOklaskyOklaskyOklasky

--
C&R



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: waldi-54

Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ...
zobacz więcej