Gruba woda

adam-z82 2013-04-07 Opowiadania

...
Nie najlepiej zacząłem tegoroczny sezon, zresztą końcówka poprzedniego też nie należała do udanych, za sprawą wyjątkowo niskiego stanu wody w Wiśle. Tak sobie tłumaczyłem późno jesienne bezrybie na moich miejscówkach w moim wykonaniu, bo co po niektórzy znajomi znad wody chwalili się pięknymi rybami.
Grudniowa opaska

Sezon 2012


Wisła wciąż stosunkowo niska, wiosna nie przyniosła ze sobą wielkiej wody, lekkie wahania nic nie wnoszą w uregulowanym biegu rzeki, jednak pozwalają na podchody za rybką lubiącą zalane kamienie, krótkotrwałe są te łowy bo i woda szybko opada.
Przelew

Klonek

Odwiedzam stare znane "mety" głównie są to opaski, główki, i przelewy, w poszukiwaniu rzecznej torpedy, przy okazji staram się namierzyć sandaczowe rejony, jednak ciągnie mnie na ulubione rewiry, dzikie burty.
Bajka

Kilka minut po wschodzie słońca

Początek lipca, mamy lato w pełni, za mną już kilka nocek, kilkadziesiąt wypadów, głownie skupiłem się na obławianiu uregulowanego brzegu, jednak ta taktyka okazała się nie skuteczna w moim wykonaniu, nie przynosi spektakularnych wyników, kilka przegranych pojedynków z nocnymi myśliwymi, rybek sporo, tylko małych jeden przyzwoity boleń na lekki zestaw, daje sporo frajdy, jednak to nie to, do tego dochodzi utrata pudełka z woblerami połączona z nieprzyjemną przygodą. Definitywnie zmieniam charakter wody i na następny wyjazd z wędką melduje się nad dzikim brzegiem!
Gruba woda

Blisko brzegu

Pozmieniało się od zeszłego roku, na pierwszy rzut oka widać potencjał drzemiący w tym odcinku, wysokie skarpy ze sporą ilością drzew w wodzie, silny nurt obmywa piaszczysto gliniasty brzeg, jest i przykosa mocno pracująca kilkadziesiąt metrów wyżej, wielka karpa zaparkowała na piaszczystej plaży, którą nurt systematycznie opłukiwał. Woda marzenie, i co najważniejsze "pachnie" rybami. Jednak dobrać się do "skarbów" czających się w odmętach wiślanej wody będzie wymagało poświecenia, wielu godzin spędzonych w tych miejscach, mnóstwo przynęt straci żywot na podwodnych kryjówkach, wiara w końcowy sukces ma tu pierwszorzędne znaczenie. Taka woda szlifuje charakter rzecznego łowcy.

Rozpracowanie miejsc.


Pierwsze ryby łowione z książkowych stanowisk.
z warkocza

Branie sandacza w letnią noc nie należy do niespodzianek.
Wilczek kilka minut przed 23

W gorące letnie popołudnie, w wobler Krzyśka, trafia metrowa "kijanka".
Sumek na

Wisła systematycznie opada, ekstremalna niżówka. Jednak na mojej wodzie nie ma tragedii. Rzeka płynie, płytkie blaty graniczą z naprawdę głęboką wodą dochodzącej do 3-4 metrów głębokości, staram się obławiać właśnie takie kanty. Potrafię w jednym obiecującym stanowisku spędzić kilka godzin, często bez jakiegokolwiek brania. Uważam że czas poświęcony teoretycznie na bezproduktywne biczowanie wody uczy mnie pokory, wymusza koncentracje, i w żadnym wypadku nie jest to czas stracony. Rzeka potrafi nam to wynagrodzić z nawiązką. Gdy po kilku dniowym "bezrybiu", zacinam długo wyczekiwany skok adrenaliny.
78cm radości

Zbliża się końcówka upalnego lata, jesień puka do drzwi. Czekam z utęsknieniem na te kilka godzin wieczornego łowienia, połączonych z trzema czterema godzinami po zmroku, to Moim zdaniem najwspanialszy czas spędzony na łonie przyrody, fantastyczne zachody słońca, jeszcze ciepłe ale zarazem już rześkie wieczory. Człowiek czuje przez skórę że zbliża się magiczny moment, i dosłownie w każdej chwili może zapiąć swoją rybę marzeń. Wrzesień, ten miesiąc mógłby się nigdy nie kończyć.
Zachód

Tu i teraz

Dwa dni utkwiły Mi szczególnie w pamięci, tego miesiąca złowiłem puki co największego bolenia, branie niemalże zwaliło mnie na kolana, przykucnięty za krzakiem, prowadziłem niewielką "uklejkę" wzdłuż burty, potężne łup! Te kilka niezapomnianych minut w życiu, przynoszą mega radość, która towarzyszyła mi jeszcze kilka następnych dni.
P.B.

A dokładnie cztery, gdy po pracy, w Mojej głowie odzywa się "szósty zmysł", który kazał mi pędzić nad Wisłę na te kilka godzin przed zmianą pogody, Gdy dotarłem nad wodę front atmosferyczny już był nad Warszawą i dosłownie po trzydziestu minutach rozpadał się deszcz, na szczęście burza poszła bokiem a Ja nie zamierzałem odpuścić. Godzinę po zmroku na "widelca" w środku rynny, atakuje pierwszy, konkretny, Wilk.
ulewa

Jest!!!

Mija piętnaście minut i kolejny silny atak, jednak chybiony. Zmoczony do suchej nitki, pełny nadziei i szczęścia wracam do domu. Wrzesień zaczął się znakomicie, lecz jak to się mówi dobre złego początki, i do połowy października prócz kilku podrostków nie udało mi się skusić nic większego. Wiem że tam są, muszą być, jednak na nic nie reagują. Przełomowym dniem okazał się wypad z bratem gdy dosłownie kilka minut przed końcem łowienia, zacinam bardzo dużą rybę, tracę ją przy drugim odjeździe w zaczepy. Motywacja wróciła, morale odbudowana, jeszcze się zobaczymy tej jesieni.
Goście

Jesienne klimaty

Wataha


Postanowiłem zmienić przyzwyczajenia, gruba woda, ciężki oręż, końcówka października, sezon "polowań" w pełni, wolna sobota pogoda niem większego znaczenia, trzeba być i machać wędą a ryby będą. Selektywne gumy lądują w wodzie, większość kończy żywot w zaczepach, kolorystyka raczej standardowa, sprawdzone modele, i nieśmiertelny biały twister to Mój faworyt.
Klasycznie

Worek z rybami rozwiązał się, w 102ej wyprawie. Pochmurno, od czasu do czasu popaduje niegroźny deszczyk, mija druga godzina orania dna z lekkimi, przedłużonymi podskokami, fajne żwirowate dno na przemian z patolami i słusznych rozmiarów konarami zatopionych drzew, przy brzegu plątanina oberwanej darni, i korzenie nadbrzeżnej roślinności, ciężko się tu łowi, ale... Kij gnie się już przy samym uderzeniu, potężne branie dużej ryby, tego się nie zapomina, idzie w górę z prądem, co ułatwia hol, i po kilku minutach już wiem że wygrywam tą walkę z nurtowym sandaczem.
Grubassss...

Świadomość występowania ryb w łowisku gna nas nad wodę, a szansa ponownej konfrontacji z takim przeciwnikiem rośnie proporcjonalnie do spędzonych godzin nad ukochaną rzeką. Ostatnia niedziela miesiąca, w sobotę posypało śniegiem, załamanie pogody z lekkim przymrozkiem, na dworze biało. Telefon od Artura.
- jedziemy na zimowego sandacza?
- za ile będziesz!
Przed trzynastą jesteśmy nad brzegiem, biało i zimno, jednak słońce niemrawo wygląda za chmur. Dziwnie, sceptycznie nastawiony jestem do dzisiejszego dnia, co okazało się błędne, bo wypad był niesamowity.
Upłynęła niecała godzina gdy Artur krzyczy mam! Kilka pamiątkowych fotek, ryba wraca w dobrej kondycji do swojego królestwa.
79cm Artura

Mętnooki

Gratuluję i łowimy dalej, teraz moja kolej, uśmiecham się pod nosem. Łup..siedzi, pulsujący ciężar przygina kij, specyficzne dla tego gatunku szarpnięcia, staram się amortyzować hamulcem, ostrożnie, z wyczuciem, trwają nurtowe zapasy, jeszcze kilka krótkich odjazdów i hol zakończony.
85cm Jest!

Samo zło....

Ostanie słowo należało do Artura, ryba wyholowana i wypuszczona, zresztą jak wszystkie. Niestety zapięta nie sportowo, w obrębie głowy, jednak nie opublikuje zdjęcia. Przepraszam. Miała 87cm i przy Moim 85cm wyglądała na sporo większą. Ale piękny dzień, emocje, coś niesamowitego.
falujący ogonek

31 październik, to samo miejsce, ta sama technika prowadzenia przynęty, coś usiadło na kiju tyle że nie jest to sandacz, uderzenia ogonem o plecionkę zwiastują ujrzenie niebawem ostatniego sumka tego sezonu. Taki około metra, sprawił mi miłą niespodziankę.
Sumek

Pod wieczór, mam identyczne branie, tylko że przeciwnik okazuje się o wiele większy, z góry byłem skazany na klęskę z tym potworem, 20 minut przeciągania linki o, 18 mm na dystansie kilkunastu metrów, no i w końcu powolny jednak nie lubiący sprzeciwu odjazd w duł rzeki. Przeciera plecionkę, ręce się trzęsą, po kilku minutach do chodzę do siebie, odpalam papierosa, pakuje graty i wracam.....

Początek listopada funduje niewielki przybór, taki w granicach metra, i wiem że gdy dojdzie do mazowieckiej Wisły z Mojej "mety" zostanie tylko wspomnienie, a to za sprawą płytkiej przykosy która idzie od góry i niebawem zasypie to specyficzne miejsce. Staram się śledzić stan wody na bieżąco i wykorzystać ostatnią szansę.

Po przygodzie z sumem i przed większą wodą, na burcie byłem jeszcze dwa razy, te wyjazdy kończyłem z zadowoloną miną, bo wilki żerowały i udało się skusić jeszcze kilka rybek. W tym dwie piękne samice.
Piękna jesteś.

Żeby nie było że tylko takie brały, trochę rybek lekko wymiarowych, zastanawia mnie dlaczego nie było średniaków (standardowych trójek) ;) ?
Szczeniak

Na ostatnią wyżerkę wyszły już dwie godziny po zmroku, branie w ostatnich przeprowadzeniach gumy w gąszczu zaczepów tego dnia, a raczej już ciemnej listopadowej nocy, na białego twistera. Walnięcie mocne, zdecydowane, jak przystało na dzikiego, rzecznego psa.
Warto było czekać

Wystarczył metrowy przybór wody i tak jak myślałem tak też się stało, po tygodniu z miejscówki zostały wspomnienia, piach i płytka rwąca woda, zasypały wszystkie podwodne kryjówki, wataha rzecznych wilków wyprowadziła się w nieznane mi rejony rzeki. Może to i lepiej, Wisła obroniła się sama przed pazernymi ludźmi, nie znającymi umiaru. Nieodpowiedzialna zgraja "wędkarzy" mogła by wyczyścić ten odcinek rzeki szybko i bez pardonu.

Staraliśmy się chronić to stado, dzięki dla Was Koledzy: Marcin, Artur i Michał.

C&R

adam-z82

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (19)

chojny83, 2013-04-17 10:07:27
Troszkę połowiłeś Sandacz powyżej 80tki łowiony systematycznie = moje marzenie! Fajny tekst, fajne zdjęcia. Pozdrawiam!
malcz, 2013-04-17 11:07:40
Adam, gratuluję! Takiej pokory, cierpliwości i czytania wody muszę się nauczyć Gratulacje!
przem, 2013-04-17 13:49:39
Po tej cholernej, nie mogącej się skończyć zimie, takie opowiadanie z takimi zdjęciami to solidny kop motywacyjny na rozpoczynający się sezon :zacieszacz: Graty za piękne ryby i szacunek za takie zaparcie
bysior, 2013-04-17 14:06:08
Jak napisał @przem kop motywacyjny niesamowity, aż zły jestem że jeszcze trzeba czekać na nowy sezon :nerwus: Piękne sandacze, widać Adam że masz pojęcie o tych rybach i je regularnie łowisz i to piękne okazy - :oklasky: :oklasky: :oklasky: Piękne zdjęcia :aparat: i piękne chwile nad wodą Z całego serca życzę Ci 100+ (i całej watachy standardowych trójek :P ) w nowym sezonie!
moczykij, 2013-04-17 16:34:56
Długo kazałeś czekać na ten tekst :paluszkiem: Czytało się świetnie a foty bajka :muza: na pewno jeszcze nieraz do niego wrócę :muza:
Paweł, 2013-04-17 18:17:28
Adam, pięknie spędziłeś jesień nad Wisłą:oklasky:!!! Ale… tak naprawdę ta wspaniała jesień to był efekt „namierzania” wody od początku roku, no i oczywiście Twojego zamiłowania do dzikiej wody! Szczerze powiedziawszy nie znam drugiego takiego jak Ty ułana, który śmiga tak zgrabnie po naprawdę potwornie ciężkich rewirach:kwiatek:. Tam i w dzień nie jest lekko, a po zmroku to dopiero schody się zaczynają. Adam, podziwiam Twoje złowione ryby – ale jeszcze bardziej podziwiam Twoje samozaparcie, hart ducha, konsekwencję… No i to co najważniejsze – wielki szacunek za ukochanie Królowej i tak wspaniałe obchodzenie się z Jej skarbami…:hura: Adam – czapki z głów przed Tobą. I życzę Ci, aby w tym roku odsypało to żwirowe dno, albo żebyś znalazł podobny lub jeszcze obfitszy kawałek swojej wody…:hejka:
krzyko, 2013-04-17 19:27:45
Adaś Ty to wiesz jak obudzić starszego pana z zimowego letargu.Super się czytało i oglądało dzikie rewiry Królowej , które dla mnie są białą nie odkrytą jeszcze kartą spiningową. Zasłużyłeś jak mało kto na te piękne ryby.Życzę Ci w tym sezonie żeby stan wody pozwolił na szlifowanie wiedzy i kunsztu łowienia drapieżców rzecznych. Tak trzymaj :okok:
Wozik77, 2013-04-17 20:37:48
Adam. Kolejny tekst, którego jak i Moczykij wyczekiwałem zimą. Jego odsłona jednak na przedsionku nowego sezonu to tak jak napisali Koledzy - Motywacja do n-tej potęgi. Co tu gadać. Gruba woda ta przy tej Twojej burcie. Nigdy nie miałem zacięcia do obławiania czegoś takiego. Wolałem "prostsze" wody, "prostsze" miejsca. W takich jednak nigdy nie osiągnę wyników jakie Ty masz niemal na co dzień Zazdroszczę? Czysto po wędkarsku tak, ale po koleżeńsku po prostu szczerze gratuluję i życzę powtórki w 2013:okok: :oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
artzgodka, 2013-04-17 20:47:09
Adaś, wiesz co piszesz ... będziemy robić wszystko by obecny sezon był jeszcze lepszy ... wilki czekają
marcin-k, 2013-04-17 22:12:38
Bardzo fajnie Adaś streściłeś ubiegły sezon. Wróciły super wspomnienia. Końcówka sezonu w Twoim wykonaniu przepiękna. Brawo.
kiks1972, 2013-04-18 22:51:52
Dzięki Adaś :okok: przywróciłeś mi wiarę w tę Rzekę i w to że są w niej jeszcze piękne ryby :tak: . Po tak długiej i "wyczerpującej" zimie Twój artykuł dodał mi energii i zmobilizował do dalszej walki :tak:. Raz jeszcze dzięki i życzę Ci równie udanego sezonu 2013 :okok: Pozdrawiam :papa: P.S. Fotki jak do kalendarza :aparat:
, 2013-04-19 09:49:54
Siemasz Adam, my się chyba znamy. Pozdrowienia od Szyny z Marysina (od paru lat już tam nie mieszkam). Gratuluję rybek!
tomek79, 2013-04-20 11:48:02
Świetnie sie czytało. Gratuluje wyników. Jest wiele czynników, które składają sie na końcowy sukces. MOżna mieć dobry sprzęt, umiejętności, doświadczenie, potrzebne jest oczywiście i szczęście, ale by skutecznie łowić ryby bardzo ważne jest to o czym napisałeś - odpowiednie podejście i charakter, a ty to masz :oczko:
domin, 2013-04-20 13:08:52
Narobiłeś smaka na nowy sezon :okok:
adam-z82, 2013-04-21 19:38:52
Bardzo Mi miło, dzięki. Muszę przyznać że te pozytywne cech charakteru uaktywniają się u Mnie tylko w tej jedynej dziedzinie, w wędkarstwie:haha: Wracając wspomnieniami do tych fantastycznych dni spędzonych nad Królową, sam już nie mogę się doczekać nadchodzącego sezonu:hura:
Blanek, 2013-04-26 15:31:40
Fajne:-) Ale się nakręciłem na sandacze. Wieki nie byłem połowić...
krzyko, 2013-09-05 08:58:39
Minęło kilka miesięcy i znów wracam do tego artykułu.Toż to miód na moje serce :muza:.Wracają wspomnienia chwil spędzonych nad brzegami Wisełki, nocnych nasłuchiwań uderzeń grubego sandacza, momenty radości i chwile zastanowienia po przegranej z Rybami przez duże R.Baterie znowu naładowane do nadchodzacej jesieni.Jeszcze raz dzięki Adaś :okok:
moczykij, 2013-09-24 09:28:55
:muza: :muza: :muza: po raz kolejny ...
Wozik77, 2013-09-28 23:04:54
Ja także powracam do tego tekstu. Adas - czekam na nową odsłonę tej publikacji, dotyczącą sezonu (jesieni) 2013 :kwadr: