Grip - alternatywa dla podbieraka

bysior 2010-11-14 Testy sprzętu

...
Od kilku sezonów na filmach wędkarskich mamy okazję podziwiać przyrząd zwany gripem. Obserwując nasze wody i polskich wędkarzy, można powiedzieć że nie przyjął się na naszych wodach, choć od dłuższego czasu jest dostępny na naszym rynku. Wciąż króluje standardowy podbierak.

Dlaczego? Tego nie wiem ale postaram się to wyjaśnić. Zacznijmy od początku. Co to jest grip?

Tłumacząc to słowo na polski najpopularniejsze słowniki dają taki oto wynik: Zagarnięcie, trzymać, chwytać. Doskonale oddaje to naturę tego przyrządu – grip służy do trzymania, podbierania i chwytania łowionych przez nas ryb. Jednak trzeba dodać, że odnosi się to jedynie do drapieżników – których pyski pozwalają na zastosowanie gripa. Czyli podsumowując grip jest nowoczesnym podbierakiem - chwytakiem dla wędkarzy łowiących ryby drapieżne, który możemy znaleźć na rynku w różnych wersjach.
Na rynku są dostępne różne wersje gripów

Spinning - grip zamiast podbieraka?


Pierwszy grip w swojej spinningowej karierze dostałem od Rafała w prezencie. I od tamtej pory przestałem używać podbieraka kiedy spinninguję. Po pierwsze grip zajmuje mało miejsca – co jest niesamowicie wygodne. Z łatwością mogę go schować do swojej wędkarskiej torby, do kieszeni kamizelki czy kombinezonu. Podbierak – jeśli spinninguję z brzegu jest bardzo uciążliwy. Dodatkowo trzeba go mieć rozłożonego – inaczej nie spełni swojej roli. A uwierzcie – rozkładanie podbieraka na każdej miejscówce na której łowię – doprowadza mnie do szału. A raczej doprowadzało. Bo noszę w kieszeni grip – którego mogę użyć w każdej chwili, wyjmując go wolną ręką z kieszeni i złapać rybę za pysk.
Grip i szczupak

Gri i boleń

Podebranie szczupaka chwytakiem

Naprawdę dużo ryb podebrałem gripem więc szczerze mogę powiedzieć, że warto zapoznać się z tym urządzeniem. Po pierwsze zwolennicy C&R mogą podebrać dużą rybę nie zdzierając z niej śluzu, co następuję przy użyciu podbieraka - i delikatnie położyć ją na matę. Grip pomoże również w sytuacji, kiedy duży szczupak zaczyna szaleć na przykład na łódce – robiąc totalną demolkę i raniąc samego siebie. Gripem skutecznie ostudzimy jego zrozumiałą panikę.
Szczupak wariuje

Kaz poskramia szczupaka

Dodatkowym atutem gripa jest to, że dzięki niemu możemy łatwo zaprezentować swoją zdobycz na fotografii. Dużo łatwiej jest utrzymać dużą rybę, trzymając ją pewnie za pysk i pod brzuchem. Na pewno nie wypadnie nam z rąk i nie zrobi sobie krzywdy.
Sandacz z chwytakiem

Grip ma również swoje minusy. Drapieżniki mają zazwyczaj twarde pyski i grip nie robi im krzywdy jeśli umiejętnie się nim posługujemy. Należy pamiętać o tym, że rybę po złapaniu za pysk trzeba asekurować drugą ręką – nie można jej podnosić całej nad wodę tylko za pomocą chwytaka! Inaczej możemy rozerwać jej tkankę na pysku – zwłaszcza w przypadku szczupaka!

Drugim minusem gripa jest to, że dość trudno jest podebrać rybę holowaną przez siebie. Podbieranie ryby gripem jest prawie tak ryzykowne jak podbieranie jej ręką. Ale jeśli chodzi o mnie i sportowe podejście do ryb – ten minus śmiało mogę zaliczyć do plusów. Po prostu – ryba ma większe szanse zerwać się lub odhaczyć w ostatniej fazie holu. Natomiast jeśli gripem podbieramy rybę koledze lub koleżance – skuteczność jest 100%! Dotyczy to połowy zarówno z brzegu jak i łódki.

Jest to ciekawa alternatywa dla podbieraka. A czemu nie jest tak popularny? Jest to swego rodzaju nowość na rynku wędkarskim. Nie każdy wie, że coś takiego jest. Nie każdy chce podjąć ryzyko podebrania ryby gripem – podbierak jest łatwiejszy i zapewnia skuteczniejsze wyjęcie ryby z wody. Nie każdy wierzy w nowe wędkarskie „cuda”…

Przyzwyczaiłem się już do gripa i jest mi z tym dobrze, wygodnie i pobudza to moją adrenalinę wędkarską. Czy warto używać chwytaka nad wodą? Według mnie warto. Sprawdźcie i oceńcie sami

bysior

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (34)

Wozik77, 2010-11-14 16:06:40
Brawo Bysiorku :oklasky: Bardzo treściwy i obrazujący artykuł. Sam nigdy tego typu chwytaka nie używałem, a tu mam plusy i minusy tego rozwiązania widziane Twoim okiem i przedstawione jak na dłoni. Cóż. Ja generalnie podbieraka używam tylko na łódce z tym że mam go rozłożonego cały czas. Inaczej faktycznie byłoby to pomyłką, gdybym musiał go ciągle składać i rozkładać. Wędkując z brzegu nie używam nic pomocnego w podebraniu ryby. Czy to jest ten mój ukłon w stronę szansy na ucieczkę dla ryby..:mysli: hmm nie wiem. Przekonujące jest to co piszesz o wycieraniu śluzu w podbieraku, ale to zjawisko można ograniczyć używając podbieraków o dużych oczkach i to podbieraków żyłkowych, a nie nylonowych. Tak więc, gdybym miał zastąpić w moim wędkarstwie podbierak gripem to miałbym faktycznie obawy przy chywytaniu ryby, w momencie, kiedy wędkuję samotnie. Naprawdę fajny artykuł :oklasky::oklasky:
krzyko, 2010-11-14 16:36:09
Nigdy gripa nie używałem ale mocno się zastanawiam czy tego cuda nie nabyć.Powstrzymuje mnie jednak świadomość że sandacz rzadko otwiera tak szeroko buźkę jak szczupak i obawiam się że przedłużanie holu w oczekiwaniu na rozwarcie paszczęki może się skończyć wyluzowaniem kotwiczki i wszyscy wiedzą czym dalej.Nie dociera do mnie też fakt jak dwie metalowe szczęki nie uszkadzają skóry ryby a w zasadzie błony szczęki dolnej:mysli:.Ale jak pisałem nigdy tego urządzenia nie używałem i nie widziałem go w bezpośrednim użyciu.
bysior, 2010-11-14 16:44:28
Dużemu sandaczowi trzeba poziomi wsadzić gripa do pyska. Przerabiałem to nie raz. I oczywiście może się skończyć tym co piszesz Krzyko - szansa dla ryby. Jeśli chodzi o dolną błonę - uszkadza. Tylko pytanie - czy uszkodzenie błony jest lepszą czy gorszą alternatywą przy wyciągnięciu ryby ślizgiem? Łapiesz ją gripem w wodzie, możesz w pętelkę wbić patyk - coby przygotować aparat. Podnosisz, robisz fotkę i wypuszczasz do wody. Ryba ma kontakt tylko z naszymi dłońmi - a nie z piaskiem i błotem - na przykład. To są moje doświadczenia... I jestem za gripem ;P
, 2010-11-14 16:48:59
Ja raczej tego urządzenia nie zakupię. Z łódki jest tak samo pożyteczne jak ręka, którą można chwycić rybę za kark. Dlaczego ? Ano dlatego, że gripp w odróżnieniu do podbieraka jest KRÓTKI więc wymaga wyhylenia się za burtę. Poza tym nie zawsze drapieżniki w ostatniej fazie holu otwierają pysk. No i co mam tak czekać, prosząc rybkę, aby pysk otworzyła ? Przy wędkowaniu z brzegu to już totalna porażka (w większości przypadków jak w przypadku podbieraka). Zalety bezsprzeczne to "C&R friendly" i gabaryty. Ciekawi mnie też, jaki jest udźwig tego ustrojstwa i czy np. mogę nim ciągnąć na brzeg/ do łódki 10 kg wąsatego.
Wozik77, 2010-11-14 17:01:53
Camry. Na wielu filmach wędkarskich widać, że dźwigają gripem całkiem spore sztuki, tak więc o dziesięcio-kilogramowego suma możesz być spokojny :kwadr: Mimo, że gripa nie używałem to jednak wydaje mi się, lepszy od dłoni, którą za kark raczej nie da się objąć sporej sztuki. Lepszy, ale oczywiście o ile zechce taka ryba otworzyć pysk - i tu się z Toba Camry zgodzę
bysior, 2010-11-14 17:08:28
A ja się nie zgodzę ;P Wiele razy było tak, że szczupak czy sandacz miał pysk zamknięty i ani go ruszyć. Próbuję wtedy wsadzić tego gripa na siłę poziomo. Albo delikatnie stuknąć w pysk - tak jak suma w głowę. Ale właśnie o to chodzi! Ryba ma szansę uciec. A my musimy tak holować żeby jej się to nie udało. A sandacza 80-90 cm złapać za kark.... szczupaka tych rozmiarów... jest trudne. Bardzo trudne. A za pokrywę skrzelową? Owszem można. Ale jest to jeszcze bardziej trudne, żeby nie uszkodzić skrzel... i sobie palców...
Krystek, 2010-11-14 17:29:52
Jestem przeciwny tego typu narzędziom, one w jakimś stopniu kaleczą rybę. Zgodzam się z używanie tego urządzenia jeśli wędkarz zabiera rybę do domu, ale jeśli ją wypuszcza to napewno ryba będzie okaleczona.
Bondarenki, 2010-11-14 18:04:55
Ja jednak zostane przy podbieeraku , ze względów bezpieczeństwa , kilka razy próbowałem podebrać szczupaki i dostałem główką w czoło jak wystrzeliła z pyska. A co do artukułu to bardzo ciekawy.:oklasky:
andrew, 2010-11-14 18:05:27
Nigdy nie uzywalem podbieraka do podebrania ryby. Z brzegu podbieram rybe reka. Z lodzi gripem. Dlaczego? Grip jest najmniej urazowy oczywisciejesli nie wymahujemy ryba bez podparcia. Co z tego ze podbierak nie kaleczy skoro ryba traci cala mase sluzu? Zwlaszcza jeli nie odczepiona ryba pozostaje w podbieraku dluzej bo powbijaja sie kotwice w siatke podbieraka? Podbieranie grubego sandacza reka??? No coz zycze powodzenia zwlaszcza tym mniej wprawionym w podbieraniu grubych sandaczy:szok::wysmiewacz: Problem z gripem jest taki ze wiekszosc modeli nie ma lozyska pozwalajacego koncowce okrecac sie wokol wlasnej osi. Moj pierwszy prosty grip Jaxona 90+ szczupak doslownie przemielil:stres: Brak lozyska powoduje ze ryba moze narobic balaganu w lodce czy przy podbieraniu. Dlatego najlepsze sa gripy Boga ktore kreca sie wokol wlasnej osi (a nie dloni wedkarza) co uspokaja nawet metrowe szczupaki.
Bizonik, 2010-11-14 22:21:56
Gripa mam ale nie używam mam po nim złe wspomnienia. Mieliśmy z ojcem gripa lat temu kilka wstecz był to chyba rapali lub barklaya teraz nie pamiętam w każdym bądź razie był z obrotowa końcówka. Przy podbieraniu suma na zalewie doznałem kontuzji nadgarstka jak i łokcia jak sumek 150cm zaczął kręcić się jak krokodyl. A podbieraka używam robionego z grubej żyłki i nie ma z nim problemu żeby został na nim śluz czy wbiła się w niego kotwica.
tomek79, 2010-11-14 22:42:13
Bysior, istnieje coś takiego jak podbierak muchowy, i zdziwiłbyś się jak pojemne potrafią być takie podbieraki. Podbierak taki nie wiem czy kiedykolwiek widziałeś montuje się na plecach na mocnym magnesie doczepionym do kamizelki i tym sposobem na rybach zapominasz o jego istnieniu i bez problemu używasz w każdej chwili. Z całym szacunkiem, ale wolę zedrzeć rybie troszkę śluzu, wiedząc, ze ryba sobie go uzupełni, tj. wytworzy nowy śluz, niż przedziurawić takiemu szczupakowi szczękę od zewnątrz, co chociażby widać na zdjeciu w artykule. Nigdy nie używałem gripa, i być może się mylę, jednak na chwilę obecną grip wydaje mi się bardziej niszczący dla ryby niż podbierak. Zgadzam sie z krystkiem.
tomek79, 2010-11-14 22:44:56
Dopiszę jeszcze, ze wielką pomyłką wydają mi się podbieraki żyłkowe z tymi ordynarnymi grubymi węzłami. Bizonik popraw mnie jeśli się mylę, ale czy te podbieraki właśnie z powodu dużej sztywności poza śluzem nie zdzierają też łusek???
morouk, 2010-11-15 08:55:44
Ja mam podbierak muchowy i rzeczywiście to fajny wynalazek. Natomiast gripa nie planuję kupić. Po prostu nie wydaje mi się potrzebny. Tak BTW średnie ryby najbezpieczniej jednak chyba podbierać ręką chwytem za kark. Ja tak robię, podbieraka używam tylko okazyjnie. Poza tym w wędkarstwie m. in. cenię sobie również walory sportowe, a podbieranie ręką to swoiste "równe szanse" wg. mnie dla ryby i dla łowcy Oczywiście podbieram ręką ryby tylko wówczas, gdy nie istnieje ryzyko, że może mi się wyślizgnąć i upaść gdzieś w piasek, kamienie (czyli najczęściej podczas brodzenia). Jeśli istnieje ryzyko wyślizgnięcia się ryby na piasek lub inne nieprzyjazne jej podłoże, to ląduję podbierakiem. Podobnie na łódce. Wolę podbierak. Pozdrowienia!
Bizonik, 2010-11-15 10:11:42
Tomek używam tego podbieraka od lat i nie zauważyłem żeby zdarł rybie łuski lub śluz ma jeszcze jedna fajna zaletę wcale nie trzeba wyciągać ryby z wody aby ja odczepić a potem uwolnić.
Paweł, 2010-11-15 14:29:38
Moje doświadczenie z gripem sprowadza się tylko do tegorocznej Szwecji. I szczerze powiedziawszy, nie jestem fanem tego urządzenia. Z przyczyn praktycznych. Kilka razy bezradnie czekałem, aż rybka łaskawie otworzy pyszczek. Być może jest to kwestia braku doświadczenia, pewnie są sposoby nawet na zamkniętą paszczę.Z podbierakiem nie miałbym tego problemu. Ale jeżeli już grip to napewno z obrotową głowicą. W trosce o swoje i ryby zdrowie. A co do podbieraka żyłkowego - moim zdaniem duży podbierak takiego typu jest dobrym rozwiazaniem na łódce. Jeżeli rybę chcemy wypuścić - czynimy to szybko, nie trzeba wyplątywać ryby i przynęty z siatki.
Blanek, 2010-11-15 15:01:19
Używałem podbieraka żyłkowego i wydje mi się, że jest ok. Do gripa nie mam przekonania.
bysior, 2010-11-15 16:35:25
Zastanawiałem się ostatnimi czasy nad takim podbierakiem. Ale miałem identyczne rozterki jak Tomek79. Przerażają mnie te grube węzły. Ale tak jak pisze Bizonik, że taki podbierak nie zdziera śluzu - jakoś nie mogę w to uwierzyć. Takie węzły muszą zdzierać śluz - nawet jeśli są mokre. A podejrzewam że marnie trzymają wodę... A może się grubo mylę?
hlehle, 2010-11-15 18:06:44
Moje osobiste doświadczenia. Mam grip, który od kilku lat kurzy się w szafie. Używałem go przez jakiś czas. Ryba, która jest w bardzo dobrej kondycji, potrafi zrobić sobie niezłe kuku (obrotowa końcówka niewiele pomaga). Czasem po prostu pozwalałem szaleć rybie w wodzie z gripem wypuszczonym z ręki, ale z zaciśniętym na nadgarstku sznurku. Jednak w łódce tego nie powtórzymy, bo będzie sajgon. Wiele osób po prostu pozwala majtać się wiszącej rybie - rozwalony pysk gwarantowany. Sandacze podbieram pod pokrywy. Ryba ta nie jest tak dynamiczna, a i ryzyko jest małe - brak tylu zębów w okolicy i przynęty bez wielkich kotwic (połknięty głeboko jerk potrafi być niebezpieczny podczas podbierania). Jednak od ponad roku wróciłem do podbieraków. Cała cywilizowana wędkarsko Europa je stosuje. Anglicy mają fioła na punkcie kondycji ryb (maty, środki na rany itp.) a mimo to stosują podbieraki. Co więcej na wiele łowisk nie ma wstępu bez obowiązkowego podbieraka (o określonych parametrach) i maty. Utrata śluzu itp. ma miejsce jak wytaplamy rybę w błocie czy piachu, a nie poprzez podebranie odpowiednim podbierakiem. Na szczupaki mam wielki gumowany podbierak Rozejmajera, a na Wiślane sandacze planuję zakup Jaxona Safe Metal z gumowaną siatką.
rapa, 2010-11-15 18:39:22
Nie używam podbieraka z siatki bo kotwice przynęt mają tę złośliwość że zawsze trafiają idealnie w siatkę :bezradny: może z gumowaną siatką nie było by tego problemu. Na karpie mam wielki podbierak, worek, mate ale na szczupaki wystarczy mi grip. Rozważam jeszcze rękawice do podbierania bo podbieranie ręką w moim przypadku zawsze kończy się albo kotwicą w palcu albo podrapaną ręką :oczko:
colednik, 2010-11-16 13:08:53
proszę nie odebrać tego postu złośliwie ale jak podbierak zdziera śluz, chwytak niszczy szczęki przez co osłabiamy rybę to nasuwa mi się jedna myśl - po co w ogóle łowić ryby skoro tak je krzywdzimy, tak by sobie żyły długo i szczęśliwie:P
bysior, 2010-11-16 13:10:58
I teraz zacznie się dym ;P
colednik, 2010-11-16 13:19:53
co to za dyskusja jak nie ma dymu:D
hlehle, 2010-11-16 14:18:43
Można i z kopa rybę potraktować, skoro już je krzywdzimy to idźmy na całość. A może jednak chodzi o to, żeby zminimalizować szkody jakie wyrządzamy rybie, aby w miarę szybko się zregenerowała po wypuszczeniu. Nie rozumiem czasem absurdalnych stwierdzeń czy komentarzy. Wiadomo, że ryba ponosi uszczerbek na zdrowiu po złowieniu, ale skoro możemy go minimalizować to powinniśmy to robić. Proste.
rapa, 2010-11-16 16:25:51
Chyba że chcemy rybę zabrać... bo jest też taka możliwość prawda?
hlehle, 2010-11-16 17:03:46
Jeśli chcemy zabrać to nie ma znaczenia czy podbierak czy grip, tyle że dyskusja jest na temat "sposoby podbierania a C&R" z tego co widzę i w tym temacie odpowiadałem. Jeśli ktoś zamierza zabrać rybę to powinien używać tego co według niego jest najwygodniejsze i najskuteczniejsze. Dla mnie będzie to nadal podbierak.
rapa, 2010-11-16 18:13:52
A to jeśli mowa o wypuszczaniu ryb to najpewniejszy będzie z gumowana siatka. Szukałem i wyczytałem ze takie są fully approved and certificated by the Angling Fundation. No a że angole mają bzika bo nawet dziurki po haczykach dezynfekują to musi być dobre Ba nawet sobie taki kupie żeby sprawdzić czy kotwice się nie wczepiają. Z łódki chyba gripa mi nie zastąpi ale z brzegu może być lepsze niż ślizganie ryby po brzegu :oczko:
andrew, 2010-11-17 22:27:21
Kolejna przewaga gripa nad podbierakiem jest prozaiczna. Gripy sie nie lamia. Dzisiaj Galieniemu mniej wiecej 110cm na jeziorze pokazalo ogon po tym jak podbierak pekl jak zapalka przy probie podniesienia grubej mamuski do lodzi. Grip zajmuje tez nie porownywalnie mnniej miejsca lodzi czy pontonie. Podbierak gumowy z wezlami niszczy luski zwlaszcza jesli jest to np.: bolen.
galieni, 2010-11-18 07:41:39
Ale trzeba umieć używać gripa .Jak ryba jest spora i zaczepiona na jeden grot kotwiczki , trudno jest ją tak wymęczyć żeby podeszłą na odległość gripa a jeszcze jak łowi się samemu z łodzi .Sam niedawno się przekonałem jak próbowałem tak zaczepiona 80tke podciągnąć do łodzi skutek był taki że 80 wygrała zemną .A wczoraj to pech był podwójny mało że podbierak się złamał to ryba była też zapięta na jeden grot i w podbieraku grot się złamał :beczy:
andrew, 2010-11-18 18:28:42
jeszcze sie odkujemy chlopaku zobczysz
hairy, 2010-11-18 18:45:57
a możecie podać jakieś konkretnie polecane modele gripów dzisiaj z galienim w jednym sklepie widzieliśmy grypy prawie 70cm długości
rapa, 2010-11-18 21:37:14
Berkley jest niezły :mysli: Rapala dość specyficzna w użyciu, mi nie leżała. Nie miałem tego o którym wspomniał andrew może być niezły :plotki:
dienekes, 2011-04-10 20:05:00
Osobiście podbieram szczupaki ręką, ale z racji tego, że nie zawsze jest to możliwe, choćby ze względów bezpieczeństwa, wciąż zastanawiam się nad alternatywnym rozwiązaniem. Wiem, problemu nie mają ci, co nie łowią, ale... Abstrahując od praktycznych aspektów omawianych powyżej przyrządów, pozwolę sobie na przelanie tu krótkich i być może dla wielu oczywistych przemyśleń, powstałych przy obraniu za punkt widzenia dobrej kondycji ryb: Wadą chwytaka jest znaczne zagrożenie dla rybiego pyska, zwłaszcza kiedy ryba jest w pełni sił (zakładam, że nosząc się z zamiarem jej wypuszczenia, długotrwałe męczenie jej holem odpada) i sporych rozmiarów (lądowanie mniejszych osobników za pomocą chwytaka to lekka przesada). W konsekwencji, impet z jakim ryba miota się na grip' ie, przy jej dużej masie, może, choć nie musi, skończyć się uszkodzeniem żuchwy. Z kolei podbierak jest niebezpieczny dla rybiego śluzu. Pośrednim rozwiązaniem byłoby zastosowanie większych oczek, ale... taka sieć z kolei często tnie płetwy - im większe oczka, tym większa demolka. Śmiem twierdzić, jest jest to kontuzja bardziej dotkliwa, zwłaszcza z uwagi na motorykę drapieżników. Optymalnym rozwiązaniem, na tzw. chłopski rozum, jest wynalazek stosowany od pewnego (jak długiego, nie pomnę) czasu w USA i Kanadzie, czyli kołyska. Z pewnością, w Polsce mało kto o niej słyszał, a jeszcze mniej osób korzysta. Nie mniej jednak, jest to kolejna alternatywa dla staromodnej i jakże niepraktycznej siatki na drut nawleczonej ;) Co o tym sądzicie?
rapa, 2011-04-11 13:37:09
Hmmm rybę chwytam gripem za pysk a pod brzuch wkładam rękę. Zamoczę sobie co prawda rękaw ale nie uważam żebym jakąś dyskopatie szczupakowi zafundował. Są podbieraki FF (FISHFRENDLY)ze specjalną siatką, bez szwów i supłów. Nawet nabyłem taki jeden zatwierdzony przez angielski odpowiednik PZW zobaczymy na ile będzie skrobał ryby i jak bardzo będzie im przyjazny
dienekes, 2011-04-29 09:23:14
Witam. Po wczorajszym seansie blisko dwugodzinnego filmu reklamowego marki Rapala, wyprodukowanego przez Czechów, postanowiłem "odgrzać ten kotlet", pokrótce dzieląc się z Wami moim niemałym oburzeniem. Głównym sprawcą tej złości, prócz głupoty i amatorszczyzny czeskich "pro-wędkarzy" (połów w wodach obfitych w szczupaki bez stali = strata i okaleczenie dwóch esoxów, które odpłynęły z woblerem w pysku, nadmierne przetrzymywanie ryb poza wodą i rzucanie nimi z dużej wysokości do wody, gubienie ryby razem z gripem!) było widniejące na pierwszym zdjęciu narzędzie tortur - grip Rapali - pierwszy z prawej. Koledzy, nóż się w kieszeni otwiera! Takiej skuteczności w perforacji pyska nie powstydziłyby się najlepsze haki, z tą różnicą, że hak zostawia maleńką dziurkę, a rzeczony grip jamę wielkości 5 zł, lub większą. Zapewne każdy z Was wie, z jaką prędkością szczupak atakuje swoje ofiary i zdaje sobie sprawę, skąd taka, a nie inna konstrukcja szczupaczej żuchwy. Wyobraźcie sobie teraz efektywność łowów z pyskiem, który będzie nabierał wody niczym wiadro i proces gojenia tak rozległej rany. Film nie jest pierwszej młodości, ale omawiany chwytak wciąż jest na rynku. Z pewnością, Rapala skonstruowała doskonałe narzędzie dla ludzi, którzy chcą schwytać rybę za wszelką cenę, w celach konsumpcyjnych. Przy takim założeniu, dziurawy pysk nie będzie im przeszkadzał. Jeśli jednak ktoś zastanawia się nad zakupem tego typu patentu, a liczy się z kondycją ryb, proszę mieć powyższe na względzie i omijać ww. produkt Rapala szerokim łukiem. "Złów i wypuść" nie polega wyłącznie na bezceremonialnym wje*aniu ryby do wody. To złożony proces, składający się z wielu kluczowych elementów. Jedynie dbałość o spełnienie maksymalnej liczby tych przesłanek pozwoli mieć nadzieję, że wypuszczona ryba faktycznie przeżyje. Warto o tym pamiętać. Pozdrawiam