Gdy nie ma kota to myszy harcują.

waldi-54 2012-06-11 Opowiadania

...
Po powrocie z V Pucharu „Shrap – Drakers”, a było to w niedzielę 3 czerwca, miałem tylko jeden dzień odpoczynku od wędki, bo już we wtorek 5 czerwca wybrałem się na działkę, aby zająć się nie dokończoną huśtawką, a także, i to chyba było ważniejsze niż huśtawka, powetować sobie majowe niepowodzenia w połowach szczupaka.
teraz spokojnie powiem żonie - bujaj się a ja idę na ryby.

Oczywiście w planach były szczupacze potwory, takie około metrowe i większe, lecz jak to w życiu bywa, plany nijak mają się do zwykłej, szarej rzeczywistości.
Telefon do znajomego, który mieszka w okolicy i wszystkie, okoliczne jeziora zna jak własną kieszeń, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że w „moim” jeziorku od zeszłej jesieni wszystko zmieniło się nie do poznania.
martwa woda to zły prognostyk

Za sprawą miejscowych „siatkarzy” jezioro zostało doszczętnie ogołocone z co większych sztuk rybiego pogłowia, tak drapieżników, jak i innych gatunków. Gdy opustoszały działki po zeszłorocznym sezonie - mieli całe jezioro do dyspozycji, nikt im nie zdejmował siatek, nikt nie dzwonił do PSR-u, czy do PGR Jedlanka, która na tym jeziorze w imieniu dzierżawcy jest administratorem. Jednym słowem, „Luz – Blues” w siatach małe dziury. Wiem od tego znajomego, ze trzy ekipy od stycznia, gdy tylko zamarzło jezioro, zajmowało się stawianiem tak zwanych „kozul”. Są to takie zestawy samołowne ustawiane na szczupaka, a reszta, czyli też kilka osób przez całą zimę stawiali sieci pod lodem, czego efektem było „skłusowanie” większych sztuk. Takich jak szczupak 20 kg, karp 18 kg, sandacz 9,5 kg, o innych sztukach mniejszych nie wspomnę. Zdziwiło mnie w maju, że tak mało złowiłem szczupaków i w dodatku samych mniejszych sztuk, teraz wiem już czemu tak się działo... Ale wracając do tematu, od zeszłego wtorku do wczoraj, czyli do 10-tego wędkując dwa razy dziennie, rano i wieczorem razem ze szwagrem, a od piątku dołączył do nas Kaz, złowiliśmy tylko 4 szczupaki około wymiarowe i miałem jednego, tu muszę przyznać dość ładnego szczupaka, takiego ponad 80 cm. Ale jak to bywa nie miał ochoty na sesję foto i moje spotkanie z nim po około 10 minutach przerwał dość brutalnie ochlapując mnie wodą w trakcie pięknej „świecy”. Cóż bywa i tak.
Ucieszył mnie fakt, że jednak jeszcze coś pływa godnego uwagi.
krótka chwila emocji pozostanie w pamięci

Zastanawia mnie natomiast fakt całkowitego braku zainteresowania jeziorem ze strony tych, którzy mają to jezioro w administracji, to jest PGRyb. Jedlanka. Ich działania kończą się na sprzedaży zezwoleń, bo jak jeszcze zeszłego sezonu od czasu do czasu pojawiali
się na wodzie z trałem i jednego dnia potrafili zdjąć 360 m sieci, tak w tym sezonie, a zwłaszcza zimą olali temat całkowicie. A PSR też się tam nie pokazuje, czyli gdy „kota brak to myszy harcują” ( kłusole).
„Siatkarze” pewnie doszli do wniosku, że jeśli wędkarze łowią takie ładne ryby z ich jeziora to lepiej jeśli oni to zrobią, bo po co ktoś obcy ma je łowić. Nie wiedzą o tym, że większość tych wędkarzy złowione ryby wypuszczała do wody. Śmiem twierdzić, że obecnie to jezioro to wielka balia z liczną populacją samej białej drobnicy, gdzie te kilka, lub kilkadziesiąt sztuk drapieżnika stanowi tylko ułamek procenta tego co pływało tam jeszcze zeszłej jesieni. A przy tym ma taką obfitość pożywienia, że za pokarmem nie musi się poruszać, wystarczy, że stanie sobie gdzieś w trzcinkach, a pokarm sam przyjdzie mu pod samą paszczę. I chyba to jest przyczyną słabych połowów majowych i źle wróży na dalszą część obecnego sezonu. Obym się mylił! Do weselszych chwil należy złowienie przez szwagra "jako przyłów" gumofilca utopionego przez jednego z miejscowych wędkarzy jeszcze jesienią zeszłego roku, podczas wywrotki łodzią.
przyłów w postaci gumofilca.

Na zakończenie przedstawię takie porównanie: tylko w maju zeszłego roku łowiąc w tych samych warunkach i w tych samych miejscówkach złowiłem ponad 30 szczupaków ponad wymiarowych i około 20/25-ciu szczupaczków poniżej wymiaru. A takich jak ja ich nazywam „pistoletów” w przedziale 30/40 cm też miałem kilkadziesiąt. Sam siebie pytam, gdzie jest ta drobnica, bo jak do tej pory to udało mi się złowić zaledwie trzy szczupaczki poniżej 40 cm.
Smutne to, ale przypomniały mi się słowa, chyba dawnej piosenki „ jak nie My to kto, jak nie dzisiaj to kiedy”. Chyba z tego założenia wyszli Ci „kłusole” wybierając z wody wszystko co wpadło w matnię sieci i niech to będzie puentą tych moich smutnych wynurzeń.

Pozdrawiam waldi-54.

waldi-54

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (8)

Bizonik, 2012-06-11 17:28:39
Smutna to prawda ale faktycznie tak się dzieje że teraz to liczy się ile wejdzie do wora. Coraz więcej takich zbiorników pozostaje pustych. Szkoda że tylko my widzimy te straty.
Kaz, 2012-06-11 18:21:36
Tak smutną nam prawdę Waldziu przytoczyłeś -sam się o tym dosadnie przekonałem:beczy:
galieni, 2012-06-11 18:30:09
Byłem na brzegu tego jeziora 2 tygodnie temu i też zwróciłem uwagę że nic się nie spławia no i nie było nikogo na wodzie .
morouk, 2012-06-11 20:23:01
Bo to k.... tylko Polska własnie !!! Krew mnie zalewa jak czytam takie teksty. Wszyscy z PZW mają w d... ochronę naturalnych gatunków ryb, zwłaszcza tych dużych. A na petycję WŚ o górne wymiary ochronne odpowiadają, że Rada Naukowa odradza takie rozwiązanie... O karach za kłusowanie juz wole nie pisać, żeby nie przeklinać za dużo... ZAŁAMKA! Złodziejstwo i brak szacunku dla innych, w tym zwierząt to niestety w większości norma w tym chorym kraju. Czasem wstydzę się że tu mieszkam.
Wozik77, 2012-06-11 20:45:16
Kilka lat temu podobne przemyślenia przelałem na szklany ekran przedstawiając historię pewnej zatoki. Nic się nie zmienia, no w każdym razie nie wiele lub jak kto woli w niezadowalającym tempie. Przykre to :bezradny::beczy: , a najbardziej Waldi żal mi Twojego czasu i przemyśleń jakie masz teraz w głowie. Wiara w wodę która dawała Ci tyle radości teraz spotkała się z szarą rzeczywistością. Smutne to, ale głowa do góry. Wierzę, że Twoja woda się odrodzi tak, jak odrodziła się moja owa Zatoka :okok:
jarekbialapodl, 2012-06-12 11:07:11
Niestety taka jest rzeczywistość nad naszymi wodami. W mojej okolicy nad Bugiem jest starorzecze, które wiosna razem z zalanymi wokolo łakami jest super tarliskiem. Niestety, wiosna to czas sieciarzy, wyłapuja wszystko,leszcze, szczupaki,okonie, jazie....Jedynie kto tam zagląda to straz graniczna, a PSR....? No cóż, chyba nie mają czasu. Chyba z 5 lat temu wpadli w moja okolicę i biegali jak szaleni po zarośnietych oczkach, bajorkach i łapali dzieciaki co ciągali japonce jak dłon...
Blanek, 2012-06-15 09:10:38
Waldek z przykrością przeczytałem o wyrybieniu Waszego jeziorka. Ale bądź dobrej myśli, siecią wszystkiego nie wyciągną. Pewnie zostały jeszcze jakieś okazy, które mając doskonałe warunki zapełnią wodę swoim potomstwem. Oby jak najszybciej! Pozdrawiam!
Blanek, 2012-06-15 09:15:03
@morouk - wstydzić to się można za ludzi, głupich, zachłannych i bez szacunku dla tego co żyje. I to bez względu na długość i szerokość geograficzną oraz narodowość. Wszędzie takich pełno. Polska to kraj z piękną historią i tradycjami. Nie wstydzę się, że tu mieszkam!