Fenwick EliteTech Walleye Jigging EWS63M-XF

bysior 2013-01-31 Testy sprzętu

...
Wędki amerykańskiej firmy Fenwick są coraz popularniejsze na polskim rynku i coraz częściej widać je nad wodą w rękach spinningistów. W sezonie 2012 postanowiłem przetestować jeden z modeli tej marki stawiając sobie na cel przede wszystkim rzeczne sandacze i niespodziewanie zmierzyłem się z wielkim rzecznym sumem. Czy wędki marki Fenwick są rzeczywiście legendą czy tylko marketingowym mitem?

Szczypta historii


Fenwick

Marka tych wędzisk powstała w Stanach Zjednoczonych na początku 1952 roku, założona przez pięciu zapalonych muszkarzy znad jeziora Fenwick, którzy zaczęli budować nowoczesne jak na tamte czasy blanki z włókna węglowego. Kilka lat później firma została wykupiona przez Phila Clocka, aby w 1973 roku zaprezentować pierwsze na świecie w pełni grafitowe wędziska.
EliteTech i seria HMG

Fenwick EliteTech Walleye EWS63M-XF – parametry techniczne i jakość wykonania


Do testów na Narew wybrałem model z serii EliteTech a dokładnie kij EliteTech Walleye Jigging EWS63M-XF – za cel stawiając sobie przede wszystkim rzeczne sandacze.
EliteTech Walleye

Fenwick EliteTech Walleye

Jednoczęściowy blank o długość wędki 6'' 3' stopy, co daje nam 190 cm, jest uzbrojony w 8 przelotek i waży 112 gram. Producent opisuje ciężar wyrzutowy od 1/8 – do 3/4 uncji, czyli od 3.5 – do 21 gram. Linka przy której kij pracuje najlepiej jest określono w granicy od 4 do 12 funtów.
Walleye Jigging EWS63M-XF

Budowa blanku została oparta na wspomnianym już wysokomodułowym graficie High Modulus Graphite i multilaminacie Lay-Up. EliteTech jest uzbrojony w markowe komponenty, 8 przelotek Fuji z ringami Alconite, uchwyt kołowrotka Fuji VSS, korek na rękojeści wykonany jest w opatentowanej technologii T.A.C Handle, co według zapewnień producenta zapewnia trwałość i bardzo dobry uchwyt nawet po zamoczeniu. Omotki składają się z trzech nici o różnych kolorach i nie widać na nich nadlewek lakieru. Wędka jest wyposażona również w niezbędny uchwyt do zaczepienia przynęt, a rękojeść zakończona gumowym ringiem z logo Fenwicka, który ma zapobiegać przesuwaniu się wędziska po podłożu i stanowi dodatkowy walor estetyczny.
Płynne ugięcie kija

8 przelotek Fuji Alconite

Korek rękojeści wykonany w technologi T.A.C. Handle

Wzmacniana stopka przelotki szczytowej

Wykończenie gumowym ringiem z logo Fenwick

Fenwick EliteTech Walleye EWS63M-XF w terenie.


Wędka jest bardzo szybka i producent trafnie określił ją jako X-Fast. Akcja wędki na sucho prezentuje się świetnie, początkowe szczytowe ugięcie przechodzi płynnie w pełną parabolę przy zachowaniu mocy kija.
Wędka płynnie...

.... przechodzi....

.... w pełne ...

.... ugięcie!

Akcję i moc kija miałem okazję zweryfikować na ponad 40 kilogramowym sumie. Wędka spisała się rewelacyjnie, ponad godzinny nocny hol ryby we mgle, zwłaszcza która mierzy ponad 180 cm nie jest rzeczą prostą i łatwo o popełnienie błędów, które powinien minimalizować kij. Fenwick spisał się doskonale, miałem zapas mocy nawet przy pełnym ugięciu, pompowanie przyklejonego do dna suma nie wywoływało obaw o pęknięcie blanku a odjazdy w nurt i próby wejścia pod łódkę hamowałem bardzo siłowo. W trakcie holu była przekroczona górna granica linki określona przez producenta (12 funtów) – przez cały sezon na szpuli nie miałem słabszej plecionki niż 20lb – to również nie stanowi dla tego kija żadnego problemu.
Efekt nocnego holu Fenwickiem

Mimo tego że blank jest bardzo mocny, to spotkałem się również z niesamowitą wręcz czułością kija. Dolna granica jest według mnie pomyłką, choć przyznam że nie łowiłem na plecionkę czy żyłkę o mocy 4 funtów i 4 gramowe przynęty, ale na pewno nie otrzymamy dobrego ładowania wędki przy rzucie, a jigowanie z pewnością było by ciężkie. Łowiłem głównie na 4 i 5 calowe przynęty gumowe ubrojone w główki jiggowe w zakresie 10 – 25 gram. I taka gramatura przynęt pozwalała na najlepszą współpracę z tą wędka, otrzymujemy wtedy doskonałą transmisję pracy przynęty i każdego dotknięcia o podwodne przeszkody – bez problemu można wyczuć nawet mały liść, który napływając na gumę zakłóci jej pracę.


Brania są wyczuwalne świetnie, każde pstryknięcie sandacza w gumę doskonale czuć w rękojeści, co ma ogromne znaczenie w nocnym spinningowaniu. W dzień możemy łowić z zamkniętymi oczami i jeśli tylko mamy refleks zatniemy w tempo każde branie ryby. Hol sandaczy i zacięcie nie stanowi najmniejszego problemu, kij bardzo pewnie zacina ryby, doskonale amortyzuje wszystkie odjazdy większych okazów jednocześnie nie pozwalając im na zbyt wiele komfortu.



190 cm w jednej części i krótki dolnik


Długość wędki jest idealna do łowienia z łodzi, co oczywiście nie przekreśla łowienia nią z brzegu. Na początku testu obawiałem się, że jednoczęściowy 190 centymetrowy blank będzie stanowił problem głównie przy transporcie, ale bez problemu mieściła mi się w każdym samochodzie i idealnie pasowała do mojej łódki. Nie będę już wspominał o podbieraniu ryb ręką, które jest o niebo wygodniejsze niż przy długich blankach.
Wędka idealnie mieści się wzdłuż burty łódki

Kolejną nietypową rzeczą dla wielu wędkarzy jest długość rękojeści, którą możemy porównać do długości standardowych okoniowych wklejanek.
Krótki dolnik

Wędkarze zazwyczaj są przyzwyczajeni w tego typu spinningach do rękojeści sięgających łokcia, więc ten model Fenwicka może stanowić dla nich wyzwanie i konieczność przyzwyczajenia się do tej długości. Mi zajęło to kilka wypłynięć nad wodę ale kiedy już wpasowałem dobrze kij w rękę początkowe niezadowolenie przerodziło się w komfort. Bez problemu można oddać celne rzuty, dokładnie prowadzić przynętę po dnie a jeśli zastosujemy mały trik z przesunięciem dłoni na rękojeści, brania będą jeszcze bardziej wyczuwalne.
Warto zastosować taki chwyt wędziska

Krótki dolnik nie przeszkadza w oddawaniu rzutów

Podsumowanie


Test wędki polega na rzetelnym sprawdzeniu sprzętu, na znalezieniu wad i zalet oraz opisaniu własnych odczuć na jego temat. Przez kilka miesięcy łowienia nie dopatrzyłem się wad technicznych tego modelu Fenwicka. Kij w grudniu był porysowany i trochę zniszczony – pod czas testu nigdy nie dbam o sprzęt – pokrowce, ściąganie kołowrotka, wycieranie suchą szmatką po wędkowaniu czy uważne odstawianie na swoje miejsce – to nie dla mnie. Kij miał pod moją opieką zagwarantowaną prawdziwą szkołę przetrwania. W połowie testu nadepnąłem na niego całym ciężarem ciała i połamałem przelotkę na dolniku. Po czym jeszcze przed jej wymianą, wyciągnąłem wcześniej zaprezentowanego suma bez jednej z kluczowych przelotek. Jednym słowem kij dostał w kość.

Nie siląc się na kolejne superlatywy, jeśli ktoś się mnie zapyta czy warto kupić model Fenwick EliteTech Walleye EWS63M-XF – odpowiem krótko i szczerze - „jak najbardziej tak!”

Zdjęcia: Tomasz Byszewski, Grzegorz Świętoń, Krzysztof Miller

bysior

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (3)

gusto, 2013-02-01 10:22:51
niema jak opis stworzony przez testera z powołaniem (zakochanego w rzece i sprzęcie )wielkie brawa :aparat::okok::oklasky::oklasky:
urasenty, 2013-02-01 11:05:04
Łowiłem kiedyś tym kijem,tak jak napisał kolega Bysior wszystko jest na TAK ,poza krótkim dolnikiem.Nie mogłem się do niego przyzwyczaić,brakowało mi podparcia zwłaszcza podczas holu dużej ryby. I kij poszedł pod młotek:bezradny:.Ale to tylko moje opinie.
kojoto, 2013-02-01 11:06:03
Super opis. Sam posiadam ten kijek i wiem co on potrafi :oklasky::oklasky::oklasky: