Artykuły wędkarskie / Opowiadania
Ale jak to często bywa dzieciaki lubią płatać figle swoim rodzicom i do kiedy się nie urodzi to nigdy nie ma pewności. W zasadzie nie ma to większego znaczenia ważne, żeby było zdrowe.
No dobra w końcu to portal wędkarski(!) i nie ukrywam, że każdy wyjazd to dość mocne wyzwanie i wielki kompromis ze strony mojej żony, wiele przygotowań związanych z nowym potomkiem spada na dalszy plan, w końcu jeszcze miesiąc - dam radę - muszę do maksimum wykorzystać tę przyjazną aurę.
Wielkimi krokami zbliża się upragniony weekend i wielkie plany, miejsce, metoda - nawet przynęty specjalnie zakupione do testowania. Jeszcze tylko kilka dni... rany!!! Jak ten czas się dłuży! Aż w końcu jest sobota 6:00 rano, zbieramy się w okrojonym składzie UĆ Team i zmierzamy na z góry upatrzone miejsce. Po godzinie jazdy meldujemy się na miejscu. Niestety okazuje się że żaden z nas nie zabrał aparatu ale to nie ma większego znaczenia. Pogoda o dziwo zgodna z pogodynką - leje od samego rana. Pełni optymizmu ruszamy nad wodę. Mija godzina, dwie, trzy, zero kontaktu. Czwarta, piąta to samo - nawet nie skubnie, kurczę a takie piękne gumki zakupiłem. No nic, widać to kara za to, że zamiast zająć się ważniejszymi sprawami to siedzę nad wodą. Po południu zbieramy manele i wracamy do domu. Zmarznięty, zły i zarazem smutny planuję sobotni wieczór. Co się działo dalej, niech pozostanie tajemnicą i tak nie nadaje się do publikacji, napiszę tylko że niedzielny poranek był dość traumatyczny.
Szybko zrobiło się popołudnie, listopadowa szarówka i wieczór - nie ma to ja kawka na zakończenie dnia. I w zupełnie nieoczekiwanym momencie wyobraźcie sobie - mały berbeć postanowił przedstawić się rodzicom - tak dobrze czytacie !!!!! Sam byłem w niezłym szoku. Bóle, skórcze... ledwie dojechałem do szpitala - błysnęło, huknęło i ten co miał urodzić się w grudniu - z uśmiechem przywitał rodziców na początku listopada.

Staś :)
Całe 52 cm i 2,700 wagi, całkiem spory jak na miesiąc za wcześnie. No i okazuje się że robota, którą odwlekałem stała się tak pilna że w zasadzie dwa tygodnie zleciały w takim amoku jak dwa dni normalnego funkcjonowania. Po dość wyczerpujących dniach pora naładować energizery!
Ale jak? Jest tylko jeden sposób... ryby. I tu wielkie ukłony dla mojej wyrozumiałej żony, która sama proponuję abym wyskoczył sobie gdzieś do obiadu. Rany, cóż za uczucie! Dobra, nie tracąc czasu szybkie pakowanie i fruuuu nad wodę. Niestety pogoda już nieco gorsza. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Uzbrajam sprzęt i hejaaa!


W zasadzie bez większych emocji rozkoszuję się ciszą i spokojem. Przez około 2h cisza zarówno w wodzie jak i na brzegu. Z nudów próbuję samodzielnych zdjęć w serii.

To na wypadek jak by się coś niecoś uwiesiło :). Dobra - pora na śniadanko. Zmarznięte ręce nie pozwalają na komfortowe poprowadzenie przynęty - chwila przerwy, łyk ciepłej herbaty i już jestem gotowy do ponownego łowienia. Pozostaje jeszcze odwieczny dylemat, co to by założyć na agrafkę? Wybór pada na przynętę, która jeszcze nie miała okazji pływać w tym akwenie. Ciężka główka 12,5 cm, gumeczka leci na około 40m, pozwalam na opad, lekkie poderwanie i stop ! Kilka leniwych obrotów korbką i znowu podbicie i..... JEST SIEDZI !!!!!!!! W końcu pierwsze wrażenie, kurczę, jakiś glut, po chwili rybcia wyprowadza mnie z błędu wybierając kilka metrów plecionki na dość mocno dokręconym hamulcu. Chwila walki i już go widzę.... Oooooo w mordę ale fajny klocek. Dobrze że aparat jest gotowy na swoim miejscu. Szybkie podebranie i jest !!!!!!

Patyk w zęby, szybka fota i sprawdzenie czy wyszło na oko, widzę że to największy okaz z tej wody. Jeszcze jedno dla pewności...

...i SZOK! Gdzie jest miarka? Pomiar na blanku między przelotkami daje dość wyraźny rozmiar ryby. Naładowany do granic możliwości postanawiam zakończyć wędkowanie, zbieram sprzęt, robię jeszcze kilka fotek na pożegnanie i pakuję się do auta. Piękne zakończenie sezonu - kto by pomyślał. W domku okazuje się że rybka miała 81 cm co potwierdziło moje przypuszczenia o nowym rekordzie. Cóż, teraz pozostaje czekać do wiosny, a nóż widelec na majowe szczupaki zabiorę już małego Stasia :)
Z wędkarskimi pozdrowieniami Mottle.
Informacje o autorze
Skomentuj "Dwie życiówki"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (10)
Skomentował Wozik77, 2010-12-03 20:15:36
Skomentował Bizonik, 2010-12-03 20:18:49
|
|
Gratuluje syna jak i nowej życiówki. Oby młody chował sie zdrowo i wyrósł na szalonego Drakersa. |
Skomentował Paweł, 2010-12-03 20:51:26
|
|
Mottle, to Ty masz świetny sezon |
Skomentował tymon, 2010-12-04 06:34:03
Skomentował krzyko, 2010-12-04 08:05:26
Skomentował Aneta-Bondarenki, 2010-12-04 17:08:47
|
|
Seba ratulacje potomka , noi życiówki -- |
Skomentował rapa, 2010-12-04 17:58:39
Skomentował Peter, 2010-12-05 21:54:27
|
|
gratuluje życiówki ale tej 2700 ! |
Skomentował Blanek, 2010-12-06 09:54:16
|
|
No takie zakończenie sezonu to coś... Zapamiętasz je na długie lata! Gratulacje dla całej rodziny! -- |
Skomentował bodzio8247, 2010-12-09 12:45:16
|
|
Graty Seba |
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: waldi-54Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ... zobacz więcej | ||



!!! Bardzo miło, że podzieliłeś się z nami swoim szczęściem
Pozdrowienia dla całej Rodzinki
A Stasiowi śpiewaj same wędkarskie kołysanki
Pozdrów małżonkę i ucałuj Stasia
Zapewne ten mniejszy sprawił więcej radości bo wiadomo 8 miesięczna zasiadka wymaga dużo cierpliwości. Niech rośnie zdrowo 