Dwie życiówki

Mottle 2010-12-03 Opowiadania

...
Już Listopad !!! Brrrrrr... wielkimi krokami zbliża się zakończenie sezonu. Normalnie pewnie bym o tym nie myślał ale ten rok jest wyjątkowy - oboje z żoną spodziewamy się nowego członka rodziny mając nadzieję, że będzie to kolejny mały oszołom, który pójdzie w ślady tatusia i za kilka latek dołączy do wędkarskiej społeczności. Tak przynajmniej wynikało z USG 3D i innych dziwnych badań...

Ale jak to często bywa dzieciaki lubią płatać figle swoim rodzicom i do kiedy się nie urodzi to nigdy nie ma pewności. W zasadzie nie ma to większego znaczenia ważne, żeby było zdrowe.

No dobra w końcu to portal wędkarski(!) i nie ukrywam, że każdy wyjazd to dość mocne wyzwanie i wielki kompromis ze strony mojej żony, wiele przygotowań związanych z nowym potomkiem spada na dalszy plan, w końcu jeszcze miesiąc - dam radę - muszę do maksimum wykorzystać tę przyjazną aurę.

Wielkimi krokami zbliża się upragniony weekend i wielkie plany, miejsce, metoda - nawet przynęty specjalnie zakupione do testowania. Jeszcze tylko kilka dni... rany!!! Jak ten czas się dłuży! Aż w końcu jest sobota 6:00 rano, zbieramy się w okrojonym składzie UĆ Team i zmierzamy na z góry upatrzone miejsce. Po godzinie jazdy meldujemy się na miejscu. Niestety okazuje się że żaden z nas nie zabrał aparatu ale to nie ma większego znaczenia. Pogoda o dziwo zgodna z pogodynką - leje od samego rana. Pełni optymizmu ruszamy nad wodę. Mija godzina, dwie, trzy, zero kontaktu. Czwarta, piąta to samo - nawet nie skubnie, kurczę a takie piękne gumki zakupiłem. No nic, widać to kara za to, że zamiast zająć się ważniejszymi sprawami to siedzę nad wodą. Po południu zbieramy manele i wracamy do domu. Zmarznięty, zły i zarazem smutny planuję sobotni wieczór. Co się działo dalej, niech pozostanie tajemnicą i tak nie nadaje się do publikacji, napiszę tylko że niedzielny poranek był dość traumatyczny.

Szybko zrobiło się popołudnie, listopadowa szarówka i wieczór - nie ma to ja kawka na zakończenie dnia. I w zupełnie nieoczekiwanym momencie wyobraźcie sobie - mały berbeć postanowił przedstawić się rodzicom - tak dobrze czytacie !!!!! Sam byłem w niezłym szoku. Bóle, skórcze... ledwie dojechałem do szpitala - błysnęło, huknęło i ten co miał urodzić się w grudniu - z uśmiechem przywitał rodziców na początku listopada.
" alt="Staś " class="img-responsive center-block" />

Całe 52 cm i 2,700 wagi, całkiem spory jak na miesiąc za wcześnie. No i okazuje się że robota, którą odwlekałem stała się tak pilna że w zasadzie dwa tygodnie zleciały w takim amoku jak dwa dni normalnego funkcjonowania. Po dość wyczerpujących dniach pora naładować energizery!

Ale jak? Jest tylko jeden sposób... ryby. I tu wielkie ukłony dla mojej wyrozumiałej żony, która sama proponuję abym wyskoczył sobie gdzieś do obiadu. Rany, cóż za uczucie! Dobra, nie tracąc czasu szybkie pakowanie i fruuuu nad wodę. Niestety pogoda już nieco gorsza. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Uzbrajam sprzęt i hejaaa!


W zasadzie bez większych emocji rozkoszuję się ciszą i spokojem. Przez około 2h cisza zarówno w wodzie jak i na brzegu. Z nudów próbuję samodzielnych zdjęć w serii.

To na wypadek jak by się coś niecoś uwiesiło . Dobra - pora na śniadanko. Zmarznięte ręce nie pozwalają na komfortowe poprowadzenie przynęty - chwila przerwy, łyk ciepłej herbaty i już jestem gotowy do ponownego łowienia. Pozostaje jeszcze odwieczny dylemat, co to by założyć na agrafkę? Wybór pada na przynętę, która jeszcze nie miała okazji pływać w tym akwenie. Ciężka główka 12,5 cm, gumeczka leci na około 40m, pozwalam na opad, lekkie poderwanie i stop ! Kilka leniwych obrotów korbką i znowu podbicie i..... JEST SIEDZI !!!!!!!! W końcu pierwsze wrażenie, kurczę, jakiś glut, po chwili rybcia wyprowadza mnie z błędu wybierając kilka metrów plecionki na dość mocno dokręconym hamulcu. Chwila walki i już go widzę.... Oooooo w mordę ale fajny klocek. Dobrze że aparat jest gotowy na swoim miejscu. Szybkie podebranie i jest !!!!!!

Patyk w zęby, szybka fota i sprawdzenie czy wyszło na oko, widzę że to największy okaz z tej wody. Jeszcze jedno dla pewności...

...i SZOK! Gdzie jest miarka? Pomiar na blanku między przelotkami daje dość wyraźny rozmiar ryby. Naładowany do granic możliwości postanawiam zakończyć wędkowanie, zbieram sprzęt, robię jeszcze kilka fotek na pożegnanie i pakuję się do auta. Piękne zakończenie sezonu - kto by pomyślał. W domku okazuje się że rybka miała 81 cm co potwierdziło moje przypuszczenia o nowym rekordzie. Cóż, teraz pozostaje czekać do wiosny, a nóż widelec na majowe szczupaki zabiorę już małego Stasia

Z wędkarskimi pozdrowieniami Mottle.

Mottle

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (10)

Wozik77, 2010-12-03 20:15:36
No Mottle!!! Po pierwsze i najważniejsze GRATULACJE takich życiówek! :oklasky::oklasky: Nie ma to tamto, ale pierwszy raz w życiu pewnie bardziej cieszył Cię ten 52cm niż ten 81cm :kwadr: ;) Jeśli chodzi o wędkarskie doznania to napewno hol szczupaczej życiówki zapamietasz na długo, ze względu na czas w jakim ją złowiłeś. Pięknie nam to przedstawiłeś! Jeszcze raz gratulacje i nie mniejsze zarazem dla Żony! Pozdrawiam
Bizonik, 2010-12-03 20:18:49
Gratuluje syna jak i nowej życiówki. Oby młody chował sie zdrowo i wyrósł na szalonego Drakersa.
Paweł, 2010-12-03 20:51:26
Mottle, to Ty masz świetny sezon:hura:!!! Bardzo miło, że podzieliłeś się z nami swoim szczęściem:okok: Pozdrowienia dla całej Rodzinki:hejka: A Stasiowi śpiewaj same wędkarskie kołysanki:zacieszacz:
tymon, 2010-12-04 06:34:03
Gratulacje udanego sezonu. Co jak co, ale syna trzeba pogratulować, bo gdzie nie słyszę to rodzą się same dziewuchy. Kompan urośnie i będziesz miał wiele radości ze wspólnych wypraw :cwaniak: Pozdrów małżonkę i ucałuj Stasia:buziak:
krzyko, 2010-12-04 08:05:26
Gratuluje syna Tobie i małżonce, to wielkie szczęście kiedy urodzi się dziedzic jak to mawia Rafał.Fajna ryba i fajna woda.Byłem kiedyś w Łodzi ale jedyną wodą w jaką udało mi się zlokalizować i połowić był Arturówek.
Aneta-Bondarenki, 2010-12-04 17:08:47
Seba ratulacje potomka , noi życiówki:oklasky:
rapa, 2010-12-04 17:58:39
Pierwszy raz czytałem na telefonie ale dopiero teraz widzę jakie ładne okazy ci się trafiły :D Zapewne ten mniejszy sprawił więcej radości bo wiadomo 8 miesięczna zasiadka wymaga dużo cierpliwości. Niech rośnie zdrowo :buzki:
Peter, 2010-12-05 21:54:27
gratuluje życiówki ale tej 2700 !
Blanek, 2010-12-06 09:54:16
No takie zakończenie sezonu to coś... Zapamiętasz je na długie lata! Gratulacje dla całej rodziny!
bodzio8247, 2010-12-09 12:45:16
Graty Seba:okok: